Niedźwiedzi kieł #1: Max

26/09/2016 § 2 komentarze

 Pieprzony Polak w kokpicie Corsaira

dent-doursGdy oficyna Scream Comics wkroczyła (z hukiem!) na rodzimy rynek komiksowy, wydawać się mogło, że redakcja wyznaczyła sobie za cel przybliżenie polskiemu czytelnikowi komiksów ze stajni Les Humanoïdes Associés. Dziś, po ponad roku działalności, wiadomo, że jak na razie stawia głównie na albumy europejskie, ze szczególnym uwzględnieniem komiksu frankofońskiego. Zarówno w zakresie często nigdy nie opublikowanej u nas klasyki, jak i nowości. Serial Niedźwiedzi kieł jest rzeczą stosunkowo świeżą, oryginalnie debiutował w maju 2013 roku i na chwilę obecną ukazały się cztery albumy.

Akcja pierwszego tomu, który nosi tytuł Max, rozpoczyna się w 1944 roku. Pierwszy kadr ukazuje lotniskowiec USS Saratoga, który gdzieś na Oceanie Spokojnym zostaje zaatakowany przez japońskich pilotów kamikadze. W starciu Amerykanie doznają wielu strat, tytułowemu bohaterowi udaje się cało wyjść z opresji. Koledzy z eskadry żartują: „Pieprzony Polaku! Twój cholerny talizman znów uratował ci tyłek. lotniskowiecNieźle, przybłędo!”. I w tym momencie ciekawość i czujność czytelnika się wzmaga. Skąd Polak na amerykańskim lotniskowcu? I skąd takie niepolskie imię bohatera?

Wystarczy jednak, że przewrócimy kartkę i mamy okazję poznać odpowiedzi na zadane powyżej pytania. Następuje cięcie, wchodzimy we wspomnienie Maxa. Opowiadanie przenosi się w lata 30. XX wieku na Dolnym Śląsku, w okolice Jeleniej Góry (wówczas Hirschberg). Poznajemy trójkę młodych przyjaciół: Maxa, Wernera i Hannę. Wszyscy troje marzą o lataniu, chcą zapisać się do szkoły szybowcowej. Jednak nie wszyscy mogą. Pierwszy, chociaż jest równie zdolny jak pozostali przyjaciele, nie zostanie przyjęty. Ponieważ nie dość, że jest Polakiem, to jeszcze ma żydowskie pochodzenie. Ot, kłania się nasza skomplikowana historia, którą scenarzysta próbuje rozgryźć.

Werner wstępuje do Hitlerjugend, a Hanna do Jungmädelbund, co umożliwia alain-henrietspełnienie dziecięcego marzenia o lataniu i ułatwia późniejszą karierę. W międzyczasie nasilają się antysemickie wystąpienia. Para przyjaciół stara się chronić Maxa przed represjami, ale czy przyjaźń jest w stanie przetrwać? Nie jest nam dane poznać ostatecznej odpowiedzi na to pytanie, gdyż chłopiec wyjeżdża do wujka do USA.

Za scenariusz komiksu odpowiada Yann Le Pennetier, który znany jest w naszym kraju gównie za sprawą serii Thorgal: Louve (klik! klik!). Tym razem mamy okazję poznać zupełnie inną twarz autora. Okazuje się, że Yann świetnie czuje się w narracjach na poły historycznych. Wykonał on kawał dobrej roboty próbując oddać wojenne (i przedwojenne) realia. Miesza wydarzenia i postaci fikcyjne z autentycznymi. Przyjaciółka Maxa to Hanna Reitsch, najbardziej znana pilotka niemiecka XX wieku, odznaczona Krzyżem Żelaznym Pierwszego Stopnia. Jak możemy przeczytać w krótkiej notce na końcu tomu: „(…) została pierwszą w świecie kobietą w stopniu kapitana lotnictwa (niem. Flugkapitän). Od września 1937 służyła w jednostce testowej Luftwaffe w Rechlinie jako pilot testowy i oblatywacz”. Zresztą nie tylko Hanna jest autentyczną postacią występującą w komiksie, spotykamy także Adolfa Gallanda czy Williama Josepha Donovana.

Za oprawę graficzną odpowiada belgijski rysownik Alain Henriet. Rysownik posługuje się bombardowanierealistyczną, przejrzystą i sympatyczną kreską. Kadrowanie i budowa plansz jest bardzo klasyczna, nie uświadczymy żadnych eksperymentów, nawet w scenach walk podniebnych. Najlepiej wypadają sceny, w których mamy okazję zobaczyć jakieś maszyny latające (czy to samoloty, czy szybowce), widać, że artysta bardzo się przyłożył i wiernie je odwzorował. Aż miło się patrzy na amerykańskie Corsairy, Mustangi czy niemieckiego Kometa.

Pierwszy tom serii to dopiero rozstawienie figur na szachownicy. Trzeba przyznać, iż tymczasem jest na tyle interesująco, że jestem ciekaw jak dalej potoczy się akcja. Mam nadzieję, że łódzka oficyna wypuści dwójkę jeszcze w tym roku. Polecam i to nie tylko fanom lotnictwa wojskowego II wojny światowej.

Yann {właśc. Yann le Pennetier} (sc.), Alain Henriet (rys.), „Niedźwiedzi kieł #1: Max”, tłum. Marcin Kaliński, Scream Comics, Łódź 2016.

 [scenariusz: 4, rysunki: 3+, kolory/cienie: 4+]

wojennysklep {komiks można kupić tu: klik! klik!}
gildia
Recenzja napisana dla serwisu Gildia Komiksu, klikać :tu: tak! :tu:

Advertisements

Tagged: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

§ 2 Responses to Niedźwiedzi kieł #1: Max

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Niedźwiedzi kieł #1: Max at Kopiec Kreta.

meta

%d bloggers like this: