Incal

02/03/2016 § Dodaj komentarz

Zostać bohaterem wbrew własnej woli?

incal coverWielbiciele twórczości Alejandro Jodorowsky’ego i Jeana Giraud (aka. Mœbius) nie mają ostatnio powodów do narzekań. W ubiegłym roku polscy wydawcy zaczęli regularnie dostarczać na rynek dzieła obu panów. Dobra tradycja jest w 2016 kontynuowana. Wiele ważnych, wręcz epokowych, dzieł (wspólnych oraz solowych) już się ukazało. Sporo jest w zapowiedziach. Do księgarń trafiły (lub trafią): Juan Solo, Diosamante, Castaka oraz Królewska Krew – od oficyny Scream Comics. Bum Projekt opublikował Oczy kota (czytaj: klik! klik!). Egmont postarał się o Feralnego Majora (czytaj: klik! klik!) oraz Blueberry’ego (czytaj: klik! klik!), a Taurus Media zadbał o Bouncera (czytaj: klik! klik!).

Panowie spotkali się w 1975 roku, podczas próby filmowej adaptacji powieści Diuna Franka Herberta, którą miał wyreżyserować Chilijczyk, a Francuz miał zadbać m.in. o scenografię. moebiusOstatecznie do realizacji filmu nie doszło, ale spotkanie zaowocowało wieloletnią, owocną współpracą. Oczy kota to było pierwsze dziecko, ale to właśnie Incal jest ich najbardziej znaną produkcją. Część polskich czytelników miała okazję zapoznać się z komiksem, gdyż w 2006 Egmont opublikował zbiorcze wydanie w tłumaczeniu Wojciecha Birka. Aktualna edycja, za którą odpowiada oficyna Scream Comics, różni się od poprzedniej kilkoma szczegółami: album jest większy, za nowe tłumaczenie odpowiadają Paweł Biskupski i Andrzej Luniak , a przede wszystkim zaprezentowano oryginalną oprawę kolorystyczną autorstwa Mœbiusa.

Incal to napisana i zilustrowana z rozmachem space opera. Epickie dzieło wielowątkowe i wielopłaszczyznowe. Połączenie awanturniczego sci-fi z niezwykle symboliczną opowieścią. Przy głębszej, wielokrotnej lekturze kolejne warstwy znaczeniowe opadają i odsłaniają jądro opowieści. incalAkcja komiksu skupia na niejakim Johnie DiFoolu, prywatnym detektywie klasy R, który jest mieszkańcem futurystycznego Miasta-Szybu. Początkowo detektyw nie jest szlachetną postacią. Ma wyraźne problemy z nadużywaniem alkoholu i uzależnieniem od wirtualnego seksu, jest tchórzliwy i egoistyczny. Nie grzeszy inteligencją. Jednak to w jego ręce (przypadkowo?) wpada tytułowy artefakt, który jest świetlistym przedmiotem obdarzonym świadomością. A może jest inteligentną istotą? DiFool chcąc nie chcąc musi wznieść się ponad własne słabości i chociaż wcale tego nie pragnie – zostać bohaterem. Magiczny Incal jest jedyną szansą na oclenie całego Wszechświata przed rosnącymi siłami ciemności. Bohaterowi w wypełnieniu misji pomagają: ukochana Animah, betonomewa Dippo i groźny zabójca Metabaron oraz kilka innych pobocznych postaci.

W kolejnej warstwie znaczeniowej dzieło Jodorowsky’ego i Mœbiusa jest uniwersalną opowieścią o walce Dobra ze Złem, Jean Giraudw tym konkretnym wypadku – Jasności z Ciemnością. Chociaż scenarzysta stara się unikać stricte chrześcijańskich odniesień, w swoich rozważaniach kierując się głównie w stronę mistyki i metafizyki Wschodu, to jednak pewne chrystianizacyjne elementy można dostrzec. Jest wybraniec, którego ofiarność i oddanie sprawie może ocalić (milcząco: zbawić) wszystkich mieszkańców Wszechświata. Mamy grupę akolitów, którzy nie zawahają się ani sekundy i chętnie poświęcą własne życie, aby tylko protagonista miał szansę wypełnić misję.

Warstwa graficzna, która jest dziełem Jeana Giraud, występującego pod pseudonimem Mœbius. Osoby, które znają tego artystę głównie z westernu Blueberry będą głęboko zdziwione obcując z Incalem. Wizualnie obie produkcje się od siebie diametralnie różnią. Rysunek, w wypadku recenzowanego albumu, jest uproszczony i dużo mniej precyzyjny. Właściwie ciężko znaleźć jakieś podobieństwa, jeśli już to w perfekcyjnej kompozycji planszy.

Nawet jeśli z dzisiejszej perspektywy możemy powiedzieć, że Incalowi urosła broda i już nie świeci tak jasno jak trzy dekady temu, Alejandro Jodorowskyto wciąż należy go uważać za pozycję klasyczną, a zarazem kultową, bez znajomości której nie można się obyć. Wspólne dzieło Chilijczyka i Francuza przez dziesięciolecia wpływało (i nadal wpływa) na różne gałęzie popkultury. Bez niego nie byłoby takich filmów jak Piąty element Bessona czy Matrix Wachowskich. Jestem przekonany, że istnieje pewna grupa komiksów, które powinny być w ciągłej sprzedaży. Jeśli kiedykolwiek pokusiłbym się o przygotowanie listy tytułów, które każdy wielbiciel „sztuki sekwencyjnej” powinien przeczytać i posiadać w domowych zbiorach, to omawiane dzieło na liście by się znajdowało – i to wysoko.

Alexandro Jodorowsky (scen.), Mœbius {właśc. Jean Giraud} (rys.), „Incal”, tłum. Paweł Biskuski & Andrzej Luniak, Scream Comics, Łódź 2015. Recenzja pozycji Final Incal oraz Po Incalu tu: klik! klik!

[scenariusz: 4+, rysunki: 5, kolory/cienie: 5+]

Jean Giraudsklep {komiks można kupić tu: klik! klik!}

 Recenzja napisana dla ksiazki.wp.pl, aby ją przeczytać, wystarczy kliknąć ::tu:: wp.ksiazki

Reklamy

Tagged: , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Incal at Kopiec Kreta.

meta

%d blogerów lubi to: