Blueberry. Tom 8

17/03/2017 § 1 komentarz


 Człowiek z Żelaza

Przychodzi nam się żegnać z eksporucznikiem Mike’iem Blueberry’m. Może nie definitywnie, bo przed wiernymi czytelnikami bonus w postaci tomu oznaczonego na grzbiecie cyfrą zero. Wspomniana odsłona zbiera pierwsze pięć albumów serii, które dawno temu ukazały się w Polsce, a teraz wydawnictwo Egmont Polska zdecydowało się na reedycję, ale o tym tomie przyjdzie mi pisać później. Teraz czas zająć się zbiorczym tomem numer osiem, który zawiera ostatnie trzy oryginalne albumy serii: Apacz Geronimo, OK Corral oraz Dust.

Michael Steven Donovan, który ostatnimi czasy zyskał sobie przydomek gambler, przebywa w słynnym miasteczku Tombstone, gdzie – jak pamiętamy z siódemki – został podstępnie postrzelony. Rana wydawała się śmiertelna, jednak jakimś cudem nasz bohater wraca do zdrowia. Duża w tym zasługa Miss Malone, która czule opiekuje się rekonwalescentem. Pozytywnie działa także możliwość opowiadania dawnych przygód pisarzowi Johnowi Campbellowi, który skrzętnie notuje historię spotkania podówczas porucznika kawalerii z indiańskim wodzem Geronimo.

Fabuła całości prowadzona jest dwutorowo. Pierwszy wątek narracyjny dotyczy przeszłości i prowadzony jest przez samego bohatera. Drugi ukazuje zawiłości intrygi związanej z historyczną strzelaniną z 26 października 1881 roku, która miała w Tombstone. Uczestniczyli w niej bracia Earp (Wyatt, Virgil, Morgan) oraz Henry „Doc” Holliday, a po przeciwnej stronie barykady bracia Clanton (Ike i Billy) i McLaury (Tom i Frank). Popkultura wielokrotnie przerabiała to znane skądinąd wydarzenie. Wersja, jaką podaje nam Jean Giraud, jest znacznie rozbudowana, a także ciekawie poprowadzona. Scenarzysta zaangażował sporą grupę dodatkowych postaci (m.in. Blueberry’ego, młodego Billy’ego, płatnego zabójcę czy „panienkę” Gertrudę) i zadbał o ich psychologiczną wiarygodność, co wyraźnie uatrakcyjnia opowieść.

W porównaniu z innymi historiami serii opowieści brakuje rozmachu. Główny wątek ma kameralny charakter. Dodatkowo miejsce akcji zostało ograniczone do kilku zakurzonych ulic miasteczka w Arizonie. Nie jestem pewien, czy ową zmianę powinniśmy zapisywać na niekorzyść Gira. To nie jest już komiks awanturniczo-przygodowy, jak to miało miejsce, gdy scenariusze pisał Jean-Michel Charlier. Akcenty się przesunęły, nastąpiło większe skupienie na występujących postaciach. Ważne stały się emocje i motywacje. W tym kontekście trochę niewiarygodnie wypada główny protagonista, który mimo krwawiących ran, nagłych słabości, zawrotów głowy czy omdleń jawi się niczym niezniszczalny Człowiek z Żelaza.

Rysownik wyraźnie ograniczył ilość barokowych detali. Nadal jest szczegółowo i precyzyjnie, nadal dokładnie oddaje się realia epoki, choć z drugiej strony czasem postaci mają karykaturalne lub „płaskie” rysy twarzy, a tła redukuje się do barwnych plam. Całość wygląda dość surowo, co może być zasługą monochromatycznych kolorów.

Michael Steven Donovan przeszedł właśnie na zasłużoną emeryturę. Wydaje się nieprawdopodobne, że pomiędzy pierwszym a ostatnim albumem minęło 40 lat. Seria Blueberry mimo to się nie zestarzała. Wciąż pozostaje najlepszym komiksowym westernem wyprodukowanym w Europie.

Jean Giraud (sc. &rys.), „Blueberry. Tom 8”, przeł. Wojciech Bierk, Klub Świata Komiksu – album 1043, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2016.

[scenariusz: 4, rysunki: 5+, kolory/cienie: 5] 

{komiks można kupić tu: klik! klik!}
Recenzja napisana dla serwisu Aleja Komiksu, klikać :tu: tak! :tu:

Reklamy

Blueberry #7

16/08/2016 § Dodaj komentarz


„Mówią na mieście, że utył, spuchł, posiwiał”

Blueberry7Egmontowski siódmy zbiorczy tom o przygodach eksporucznika Michaela Stevena Donovana, lepiej znanego jako Mike Blueberry, zawiera dwie fabuły – Mister Blueberry oraz Cienie nad Tombstone. Skrypt obu części wyszedł spod ręki Jeana Girauda, który po śmierci Jean-Michela Charliera przejął obowiązki scenarzysty. Dlatego śmiało możemy powiedzieć, że od tego momentu serial Blueberry stał się w pełni autorską produkcją Mœbiusa.

Według oficjalnej chronologii wydarzeń akcja, zapoczątkowana w albumie Mister Blueberry, rozgrywa się w roku 1881 roku. A to znaczy, że minęła prawie dekada od zdarzeń przedstawionych w Arizona Love. Mike został zrehabilitowany, oczyszczono go ze wszystkich zarzutów i zdrady, i próby zamachu na prezydenta Stanów Zjednoczonych, i kradzieży złota Konfederacji. Jean GiraudZ lektury poprzedniego tomu warto przypomnieć, że podjął próbę, nieudaną, ustatkowania się – wybranka zrezygnowała. W pierwszym albumie siódemki widzimy spokojnego, pewnego siebie, ale i rozleniwionego, dojrzałego mężczyznę. Bohater się zmienił, także wizualnie – jest szpakowaty, ma trochę nalaną twarz i nadzwyczaj dobrze się ubiera. Od pewnego czasu zarabia na chleb (choć wcale nie musi), grywając w pokera w różnych miasteczkach rozsianych na pograniczu meksykańsko-amerykańskim. Akcja zastaje go przy nakrytym zielonym suknem stoliku w Tombstone w stanie Arizona.

W ślad za Mike’em podąża jednak jego niechlubna i chlubna przeszłość. Zamierzchła i ta zupełnie niedawna. Z Denver przyjeżdża John Campbell – dziennikarz i pisarz, autor bardzo poczytnej pozycji Królowa Sierry, który umyślił sobie napisać książkę (bestseller!) o przygodach i wyczynach dzielnego eksporucznika. Natomiast z niedawnej przeszłości wyłania się ojciec z synem, którzy aktywnie polują na Blueberry’ego. Wypada nadmienić, że polowanie kończy się połowicznym sukcesem. GiRW fabułę zamieszani są jeszcze: szeryfowie Virgil Earp, Morgan Earp i Wyatt Earp, rewolwerowiec Doc Holliday oraz nieludzki i krwiożerczy Indianin Geronimo.

Mimo nagromadzenia wielu osobliwych postaci fabuła jest mało wciągająca, całość historii jest grubymi nićmi szyta i raczej płaska. Nawet realne zagrożenie ze strony głowy rodziny Boone nie wytwarza odpowiedniej dozy napięcia. Postaciom przeważnie brakuje charyzmy i osobowości. Na tym tle panna Dorée Malone, grająca rolę „pielęgniarki”, wypada dość intrygująco. Retrospektywna historia, którą Blueberry opowiada Campbellowi w Cienie nad Tombstone, jest mało ekscytująca i odklejona od znanej nam rzeczywistości serialu.

W poprzednim zbiorczym tomie widać było powolną ewolucję estetyki rysunku. W siódemce jest ona widoczna, że tak powiem, gołym okiem. Gir decyduje się na zmianę stylistyki, kreska staje się bardziej miękka i okrągła. Wizualnie oba albumy przywodzą na myśl prace realizowane przez artystę pod pseudonimem Mœbius. Wierni czytelnicy zauważą Mœbiustakże zmianę kolorystyki, barwy nałożone przez Florence Breton są mocniej nasycone, całość sprawia wrażenie ciemniejszej i bardziej depresyjnej. Osobiście zmiana przypadła mi do gustu, gdyby tylko scenariusz poszedł w podobnym kierunku…

Niezależnie od moich uwag i narzekań wielbiciele serialu i tak sięgną po najnowszą odsłonę. Nieśmiało liczę, że wierni fani się ze mną nie zgodzą i odnajdą w komiksie elementy, które przeoczyłem. Czekam już tylko na październik i finałowy tom, w którym okaże się, czy Gir tchnął „nowe życie” w Mike’a Bluubereego.

Jean Giraud (sc. & rys.), „Blueberry #7”, przeł. Wojciech Bierk, Klub Świata Komiksu – album 985, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2016.

[scenariusz: 3, rysunki: 4, kolory/cienie: 5-]

Blueberrysklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}Recenzja napisana dla serwisu Aleja Komiksu, klikać :tu: tak! :tu:

Blueberry #6

17/06/2016 § Dodaj komentarz


Coś się kończy, ale nic się jeszcze nie zaczyna

BlueberryZ początkiem roku oficyna Egmont Polska ogłosiła cyfrowy katalog planowanych komiksów. Znaleźć w nim można zapowiedzi wydawcy aż do końca 2016 roku! Po kilku dniach dokument został przeniesiony w inne miejsce, ale nadal można znaleźć go w sieci. Redaktorom Alei Komiksu udało się przygotować zbiorczą informację, dlatego wiemy, że w tym roku w planach są dwa kolejne zbiorcze tomy serii Blueberry. Siódemka ma ukazać się w czerwcu, a ósemka w listopadzie. W bieżącym tekście biorę na warsztat rzecz oznaczoną na grzbiecie numerem sześć, która zawiera trzy albumy: Ostatnia szansa, Koniec drogi oraz Arizona love.

W omawianej pozycji w końcu zakończony zostaje wątek, który swój początek miał w albumie Chihuahua Pearl, Jean Girauda następnie niczym bumerang powracał na przestrzeni kilku kolejnych odsłon. Chodzi o ukryty w Meksyku skarb konfederatów. Dla przypomnienia: Mike Blueberry został oskarżony o kradzież złota, co ostatecznie skutkowało pozbawieniem szarży i relegowaniem z wojska. Na dokładkę jako główny podejrzany w sprawie zamachu na prezydenta Granta został za nim wystawiony list gończy „Poszukiwany żywy lub martwy. Nagroda 10 000 $”. Były porucznik nie ustawał jednak w wysyłkach, aby oczyścić swoje imię, udowodnić niewinność i doprowadzić do skazania prawdziwych zamachowców.

Historia przedstawiona w albumie Ostatnia szansa sprowadza go do Meksyku, gdzie pewien generał jest w posiadaniu dokumentów świadczących o niewinności Mike’a. Jest tylko mały szkopuł. Generał czeka w celi na egzekucję, zgadza się przyjść w sukurs naszemu bohaterowi, ale pod jednym warunkiem, że uratuje go przed stryczkiem. Trzeba przyznać, że protagonista musi się nieźle natrudzić, aby spełnić wspomniane roszczenie. Dokument, który udaje mu się zdobyć, to dopiero połowa sukcesu. W kolejnym albumie kolejny raz spotyka oprychów, którzy zgotowali mu taki los. Blueberry tom 6I tym razem także niewiele brakuje, aby Blueberry został posądzony o próbę zamachu na prezydenta Stanów Zjednoczonych.

W Arizona love mamy do czynienia ze zgoła inną historią. Co prawda kolejny raz pojawiają się postaci, z którymi już wcześniej się zetknęliśmy. Akcja skupia się na pięknej i przewrotnej Chihuahua Pearl, z którą Mike umyślił się ożenić. Muszę przyznać, że ta opowieść mnie bardzo zaskoczyła. Chodzi w niej o coś zupełnie innego, ale także prowadzona jest w zupełnie innym stylu. Na chwilę porzucona zostaje stylistka westernu, rzecz jest na swój sposób komiczna i lekka.

Polecam zwrócić uwagę także na pracę rysowniczki (Florence Breton) i nałożone przez nią kolory. Zawarte w tomie prace powstawały między 1983 a 1990 rokiem, dzięki temu możemy zaobserwować, jak zmienia się kreska artysty. W Ostatniej szansie rysunek jest precyzyjny i szczegółowy, mamy tu do czynienia z pracami, jakie znamy z poprzednich odsłon. W Końcu drogi kreska staje się bardziej wyrazista, mięsista, niejako mocniejsza. Florence BretonNatomiast w Arizona love artysta wyraźnie odchodzi od wnikliwego przedstawienia, kierując się w stronę prac, które podpisywał jako Mœbius.

Omawiany tom trzyma poziom. Dodatkowo jest o tyle ważny, że kilka głównych i znaczących dla całej fabuły wątków zostaje definitywnie zamkniętych. Zaproponowane rozwiązania były do przewidzenia, ale sposób, w jaki scenarzysta doprowadził do ukończenia, znacząco wpływa na atrakcyjność czytelniczą. Przy okazji warto wspomnieć, że od następnego integrala scenariusze będą dziełem etatowego rysownika, czyli Jeana Girauda. Na szczęście nie będziemy musieli długo czekać, aby sprawdzić, jak poradził sobie.

Jean-Michel Charlier (sc.), Jean Giraud (rys.), „Blueberry #6”, przeł. Wojciech Bierk, Klub Świata Komiksu – album 945, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2016.

[scenariusz: 4+, rysunki: 4+, kolory/cienie: 5-]

MoebiusBB015sklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Zapisz

Recenzja napisana dla serwisu Aleja Komiksu, klikać :tu: tak! :tu:

Zapisz

Zapisz

Blueberry #5

15/02/2016 § Dodaj komentarz


Skoro western, to muszą być Indianie

BlueberryPorucznik Mike Blueberry powraca! I jest to powrót w wielkim stylu. Po prawdzie w bieżącym tomie już nie występuje jako przedstawiciel armii Stanów Zjednoczonych. Co związane jest z wydarzeniami przedstawionymi w poprzedniej odsłonie cyklu. Dla przypomnienia: w wyniku pewnych perturbacji, które miały miejsce podczas zamachu na prezydenta Stanów Zjednoczonych Ulyssesa Granta, nasz bohater zostaje wyjętym spod prawa banitą, ściganym przez rzeczywistych zamachowców, łowców nagród, jak i oficjalne organy państwowe.

W piątym integralu pomieszczono następujące albumy: Złamany Nos, Długi marsz oraz Plemię widmo. Ważna informacja dla ewentualnych czytelników: wszystkie trzy opowieści są ze sobą mocno związane, a intrygi z przeszłości protagonisty nie mają dla nich większego znaczenia. Właśnie dlatego, jeśli ktoś nie czytał wcześniejszych tomów, może bez problemów sięgnąć po właśnie ten i nie będzie czuł się zagubiony w meandrach fabuły. Historie dotyczą tylko bieżących przygód Mike’a, który ukrywa się przed wymiarem sprawiedliwości. Mieszka gdzieś w górach wespół z członkami plemienia Nawahów. Oni nadali mu nowe imię Tsi-Na-Pah, czyli Złamany Nos.

Jego nowi, czerwonoskórzy przyjaciele popadają w konflikt ze stacjonującym Jean Giraudw pobliżu wojskiem i cwaniakami, którzy pragną przegnać Indian z ich ziem. Blueberry nie chce dopuścić, aby plemię zostało zamknięte w rezerwacie. Ma nawet plan, jak tego dokonać. Zgadza się z nim stary wódz, ale właściwie tylko on i starszyzna. Vittorio i inni młodzi wojownicy woleliby bezpośrednią konfrontację z „długimi nożami”. Nasz bohater musi lawirować między tymi dwiema frakcjami. Na dokładkę smoli cholewki do rezolutnej córki wodza, dziewczyny imieniem Chini, którą upodobał sobie także Vittorio.

To jedynie zarys akcji. W komiksie dzieje się dużo, scenarzysta nie skąpi atrakcyjnych wątków pobocznych, wprowadza wiele postaci dalszego planu, Jean-Michel Charlierktóre są nadzwyczaj dobrze zarysowane. Znów pojawia się pijaczyna Jimmy McClure, który ma do odegrania ważną rolę, jednak jego ciągotki do alkoholu spowodują, że wiele spraw Mike’a skomplikuje się jeszcze bardziej. Między bohaterami iskrzy, spierają się i kłócą między sobą, muszą ze sobą walczyć. Ostatecznie dla dobra całego plemienia czują się w obowiązku ze sobą współdziałać. Scenarzysta, Jean-Michel Charlier, unika prostego podziału na dobrych i złych, prawie każda z występujących osób ma coś za uszami. Przemyślna fabuła wciąga i to bardzo, to pewnie zasługa zaskakujących zwrotów akcji, retrospekcji, konsekwentnie i sprawnie poprowadzonego motywu głównego.

Narracja literacka świetnie współgra z warstwą graficzną. Choć może powinienem napisać to zdanie odwrotnie: narracja graficzna trafnie oddaje warstwę literacką. blueberry girW recenzowanym tomie Jean Giraud wspiął się na wyżyny swoich możliwości. Realistyczna kreska w połączeniu ze szczegółowością przedstawienia sprawia, że studiowanie kadrów to czasochłonne i żmudne zajęcie, z którego czytelnik ma wiele frajdy. Niewielkie zastrzeżenia można mieć wobec Gira, jeśli chodzi o kompozycję niektórych plansz. Zresztą artysta zdawał sobie sprawę, że panele nie zostały obsadzone intuicyjnie. Oko chwilami ma problem z wybraniem właściwej kolejności. Stąd pomoc ze strony rysownika w postaci strzałek wyznaczających porządek czytania.

Lubię całą serię Blueberry, czytam z wielką przyjemnością. Z czystym sercem polecam wszystkim wielbicielom komiksowych westernów. Jednak omawiany zbiór ze względu na świetną fabułę i fenomenalną oprawę graficzną pragnę zarekomendować każdemu wielbicielowi „sztuki sekwencyjnej”. W moim prywatnym rankingu najlepszych komiksów minionego roku (klik! klik!) tom uplasował się wysoko, bo na pozycji numer 11.

Jean-Michel Charlier (scen.), Jean Giraud (rys.), „Blueberry #5”, przeł. Wojciech Bierk, Klub Świata Komiksu – album 903, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2015.

[scenariusz: 5, rysunki: 6, kolory/cienie: 5-]

girsklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Recenzja napisana dla serwisu Aleja Komiksu, klikać :tu: tak! :tu:

Blueberry #1

20/11/2015 § Dodaj komentarz


Do trzech razy sztuka

BlueberryPodobno do trzech razy sztuka, a jak mimo wszystko się nie uda, to wycieczka prosto na cmentarzysko zapomnianych opowieści. Mam nadzieję, że taki los nie spotka w Polsce komiksowych historii o losach porucznika Mike’a S. Blueberry’ego. Francuska seria zadebiutowała w 1965 roku i doczekała się 28 albumów, do których scenariusze pisał Jean-Michele Charlier, a rysował Jean Giraud. W 1989 roku po śmierci Charliera rolę scenarzysty przejął Gir. W naszym kraju pierwszy tom komiksowego westernu ukazał się w 2002 roku za sprawą wydawnictwa Podsiedlik-Raniowski i S-ka, które na przestrzeni dwóch lat opublikowało pięć albumów: Fort Navajo, Burza na zachodzie, Samotnego orła, Zaginionego jeźdźca i Tropem Navahów. Następnie oficyna zwiesiła publikowanie komiksów.

Porucznik US Cavalry, Michael Steven Donovan, powrócił w 2008 roku dzięki wydawnictwu Egmont. W pierwszym integralu zebrano trzy albumy: Człowiek ze srebrną gwiazdą, Kopalnia zaginionego Niemca i Widmo ze złotymi kulami. Dwa lata później ukazał się kolejny zbiorczy tom, zawierający cztery albumy, a mianowicie Żelazny koń, Stalowa pięść, Szlak Siuksów i Generał Żółta Głowa. W 2012 roku wydano integrala oznaczonego numerem 3, prezentującego tomy: Chihuahua Pearl, Człowiek wart 500 000 $ i Trumienną balladę. Rok temu podczas festiwalu komiksowego w Łodzi redaktor Tomasz Kołodziejczak zapowiedział restart serii. I faktycznie w kwietniu tego roku do księgarń trafiło wznowienie pierwszego intergrala oraz kolejny zbiorczy tom, który zawiera dwa epizody: Wyjęty spod prawa oraz Angel Face. A z początkiem października otrzymamy zbiorczą piątkę z albumami: Złamany Nos, Długi marsz i Plemię widmo.

Jak już wspominałem, w pierwszym integralu mamy trzy historie: Jean GiraudCzłowiek ze srebrną gwiazdą to oryginalnie piąty tom cyklu, dwie następne opowieści: Kopalnia zaginionego Niemca i Widmo ze złotymi kulami to dziesiąta i jedenasta odsłona przygód Blueberry’ego. Historie nawiązują do typowych, schematycznych i ogranych motywów westernowych. Nie należy jednak zapominać, że mamy do czynienia z klasykiem pełną gębą. I coś, co współcześnie trąci myszką, 50 lat temu niekoniecznie było takie typowe.

Akcja oddaje realia Dzikiego Zachodu, dzieje się niewiele po Wojnie Secesyjnej. W pierwszej opowieści niesforny porucznik Blueberry zostaje wysłany przez przełożonego do Silver Creek. Mieszkańcy tego małego miasteczka są terroryzowani przez bandziorów, a każdy kolejny szeryf ma bardzo krótkie życie. Dwa kolejne epizody są ze sobą powiązane i opowiadają o tym, jak niejaki Werner Amadeus Luckner cięgnie przez pustynię opanowaną przez Apaczów garstkę bohaterów. Oni podążają za nim, bo podobno gdzieś na terenie Indian Niemiec odkrył złotonośną żyłę.

Wiernym towarzyszem i przyjacielem Blueberry’ego jest Jimmy McClure, Girktóry stanowi swoistą antytezę głównego bohatera. Jimmy to moczymorda, brudas i obdarciuch, podróżujący po pustynnych bezdrożach na wiernej oślicy. Z lubością śpiewa sprośne piosenki, do których przygrywa sobie na gitarze. Panowie znają się jak łyse konie i wbrew pozorom tworzą zgraną ekipę. Ich przygody opowiedziano w dobrym tempie, narracja jest spójna i wciągająca. Charakterologicznie postaci są także nieźle zbudowane: krwiste, żywe i wyraźne, a system wartości, którymi się kierują, nie jest czarno-biały. Chwilami współczesny czytelnik musi przymykać oko na przydługie dialogi oraz odautorskie wyjaśnienia, które tłumaczą, co widać w kadrze.

Graficznie jest dobrze, a miejscami nawet bardzo dobrze. Jean Giraud (aka. Mœbius) z wielką szczegółowością oddał rekwizyty epoki: broń, architekturę oraz stroje. Postaci narysowano realistycznie, miejscami karykaturalnie, Jean-Michele Charlierale cały czas precyzyjnie przedstawiając mimikę i gestykulację. Pozytywne wrażenie robią też krajobrazy. Dodatkowym smaczkiem są świetnie namalowane okładki poszczególnych albumów.

Jest szansa, że tym razem porucznik Mike S. Blueberry zadomowi się w Polsce na dobre. Tego właśnie bym sobie życzył, sobie oraz wszystkim wielbicielom komiksowej klasyki, która, w tym konkretnym wypadku, się nie zestarzała. Jeśli koniunktura się utrzyma, to być może Egmont wznowi i drugiego integrala oraz sięgnie po albumy wydane przez Podsiedlika. Ech, marzy się, ale tym razem marzenia zdają się być realne.

Jean-Michel Charlier (scen.), Jean Giraud (rys.), „Blueberry #1”, przeł. Wojciech Bierk, Klub Świata Komiksu – album 566, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., wyd. II, Warszawa 2015.

[scenariusz: 4+, rysunki: 5, kolory/cienie: 4]blueberry girsklep{komiks można kupić tu: klik! klik!Recenzja napisana dla serwisu Aleja Komiksu, klikać :tu: tak! :tu:

Where Am I?

You are currently browsing entries tagged with Blueberry at Kopiec Kreta.

%d blogerów lubi to: