Blueberry #1

20/11/2015 § Dodaj komentarz

Do trzech razy sztuka

BlueberryPodobno do trzech razy sztuka, a jak mimo wszystko się nie uda, to wycieczka prosto na cmentarzysko zapomnianych opowieści. Mam nadzieję, że taki los nie spotka w Polsce komiksowych historii o losach porucznika Mike’a S. Blueberry’ego. Francuska seria zadebiutowała w 1965 roku i doczekała się 28 albumów, do których scenariusze pisał Jean-Michele Charlier, a rysował Jean Giraud. W 1989 roku po śmierci Charliera rolę scenarzysty przejął Gir. W naszym kraju pierwszy tom komiksowego westernu ukazał się w 2002 roku za sprawą wydawnictwa Podsiedlik-Raniowski i S-ka, które na przestrzeni dwóch lat opublikowało pięć albumów: Fort Navajo, Burza na zachodzie, Samotnego orła, Zaginionego jeźdźca i Tropem Navahów. Następnie oficyna zwiesiła publikowanie komiksów.

Porucznik US Cavalry, Michael Steven Donovan, powrócił w 2008 roku dzięki wydawnictwu Egmont. W pierwszym integralu zebrano trzy albumy: Człowiek ze srebrną gwiazdą, Kopalnia zaginionego Niemca i Widmo ze złotymi kulami. Dwa lata później ukazał się kolejny zbiorczy tom, zawierający cztery albumy, a mianowicie Żelazny koń, Stalowa pięść, Szlak Siuksów i Generał Żółta Głowa. W 2012 roku wydano integrala oznaczonego numerem 3, prezentującego tomy: Chihuahua Pearl, Człowiek wart 500 000 $ i Trumienną balladę. Rok temu podczas festiwalu komiksowego w Łodzi redaktor Tomasz Kołodziejczak zapowiedział restart serii. I faktycznie w kwietniu tego roku do księgarń trafiło wznowienie pierwszego intergrala oraz kolejny zbiorczy tom, który zawiera dwa epizody: Wyjęty spod prawa oraz Angel Face. A z początkiem października otrzymamy zbiorczą piątkę z albumami: Złamany Nos, Długi marsz i Plemię widmo.

Jak już wspominałem, w pierwszym integralu mamy trzy historie: Jean GiraudCzłowiek ze srebrną gwiazdą to oryginalnie piąty tom cyklu, dwie następne opowieści: Kopalnia zaginionego Niemca i Widmo ze złotymi kulami to dziesiąta i jedenasta odsłona przygód Blueberry’ego. Historie nawiązują do typowych, schematycznych i ogranych motywów westernowych. Nie należy jednak zapominać, że mamy do czynienia z klasykiem pełną gębą. I coś, co współcześnie trąci myszką, 50 lat temu niekoniecznie było takie typowe.

Akcja oddaje realia Dzikiego Zachodu, dzieje się niewiele po Wojnie Secesyjnej. W pierwszej opowieści niesforny porucznik Blueberry zostaje wysłany przez przełożonego do Silver Creek. Mieszkańcy tego małego miasteczka są terroryzowani przez bandziorów, a każdy kolejny szeryf ma bardzo krótkie życie. Dwa kolejne epizody są ze sobą powiązane i opowiadają o tym, jak niejaki Werner Amadeus Luckner cięgnie przez pustynię opanowaną przez Apaczów garstkę bohaterów. Oni podążają za nim, bo podobno gdzieś na terenie Indian Niemiec odkrył złotonośną żyłę.

Wiernym towarzyszem i przyjacielem Blueberry’ego jest Jimmy McClure, Girktóry stanowi swoistą antytezę głównego bohatera. Jimmy to moczymorda, brudas i obdarciuch, podróżujący po pustynnych bezdrożach na wiernej oślicy. Z lubością śpiewa sprośne piosenki, do których przygrywa sobie na gitarze. Panowie znają się jak łyse konie i wbrew pozorom tworzą zgraną ekipę. Ich przygody opowiedziano w dobrym tempie, narracja jest spójna i wciągająca. Charakterologicznie postaci są także nieźle zbudowane: krwiste, żywe i wyraźne, a system wartości, którymi się kierują, nie jest czarno-biały. Chwilami współczesny czytelnik musi przymykać oko na przydługie dialogi oraz odautorskie wyjaśnienia, które tłumaczą, co widać w kadrze.

Graficznie jest dobrze, a miejscami nawet bardzo dobrze. Jean Giraud (aka. Mœbius) z wielką szczegółowością oddał rekwizyty epoki: broń, architekturę oraz stroje. Postaci narysowano realistycznie, miejscami karykaturalnie, Jean-Michele Charlierale cały czas precyzyjnie przedstawiając mimikę i gestykulację. Pozytywne wrażenie robią też krajobrazy. Dodatkowym smaczkiem są świetnie namalowane okładki poszczególnych albumów.

Jest szansa, że tym razem porucznik Mike S. Blueberry zadomowi się w Polsce na dobre. Tego właśnie bym sobie życzył, sobie oraz wszystkim wielbicielom komiksowej klasyki, która, w tym konkretnym wypadku, się nie zestarzała. Jeśli koniunktura się utrzyma, to być może Egmont wznowi i drugiego integrala oraz sięgnie po albumy wydane przez Podsiedlika. Ech, marzy się, ale tym razem marzenia zdają się być realne.

Jean-Michel Charlier (scen.), Jean Giraud (rys.), „Blueberry #1”, przeł. Wojciech Bierk, Klub Świata Komiksu – album 566, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., wyd. II, Warszawa 2015.

[scenariusz: 4+, rysunki: 5, kolory/cienie: 4]blueberry girsklep{komiks można kupić tu: klik! klik!Recenzja napisana dla serwisu Aleja Komiksu, klikać :tu: tak! :tu:

Reklamy

Tagged: , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Blueberry #1 at Kopiec Kreta.

meta

%d blogerów lubi to: