Czerwony Kapturek w wielkim mieście

30/04/2014 § Dodaj komentarz

czerwony kapturekPrawie przez cały kwiecień (do minionej niedzieli) można było oglądać w Poznaniu w CK Zamek ekspozycję pod tytułem: Roberto Innocenti: Renesans ilustracji książkowej. W związku z faktem, że wystawa powstała we współpracy z wydawnictwem Media Rodzina, prezentowano ilustracje zaczerpnięte z trzech książek opublikowanych w naszym kraju przez poznańską oficynę. W antyramach wisiały prace włoskiego artysty, które powstały do: Pinokia, Wyspy Skarbów oraz Czerwonego Kapturka w wielkim mieście. Niestety nie zaprezentowano fenomenalnych ilustracji z książki Dom; pewnie dlatego, że została wydana przez krakowskie Wydawnictwo Bona.
Wolałbym, oczywiście!, oglądać oryginalne rysunki i obrazy Innocentiego, a nie wielkoformatowe, kolorowe wydruki. Zaskakujące, ale niektóre z prac prezentowane były podwójnie – w mniejszym oraz większym formacie – i nie potrafię dociec dlaczego.
inncenti rMam w domowej biblioteczce komplet wymienionych powyżej książek; wielokrotnie oglądałem zamieszczone w nich ilustracje, ale dopiero dzięki wystawie w pełni doceniłem artystyczny kunszt włoskiego twórcy.
Imponujące wrażenie zrobiły na mnie ilustracje z Pinokia oraz z Czerwonego Kapturka…. Co jest zasługą wielkiego formatu wydruków, dzięki niemu mogłem dokładnie obejrzeć poszczególne panele. Urzekła mnie drobiazgowość z jaką autor przedstawia szczegóły: budynki, odrzwia, postacie, ubrania, reklamy są oddane z wielką pieczołowitością. A świat przedstawiony jest niezwykle spójny.
robertoOwa spójność jest szczególnie widoczna w wypadku ilustracji zawartych w picturebooku Czerwony Kapturek w wielkim mieście. Książka ta powstała do tekstu Aarona Frischa. Amerykański autor napisał współczesną wersję klasycznej baśni braci Grimm o dziewczynce w czerwonym kapturku. Uwspółcześnienie polega na dostosowaniu historii do dzisiejszych realiów, przeniesieniu akcji do wielkomiejskiej metropolii (las zostaje zastąpiony zatłoczoną ludzką dżunglą), nadaniu dziewczynce imienia Sophia (Szkoda, że wydawca, który zdecydował się zmienić oryginalny tytuł, nie nadał bohaterce polskiego imienia.), zwielokrotnieniu ilości niebezpieczeństw czyhających na Zofię oraz zobrazowaniu powiedzenia: „człowiek człowiekowi wilkiem”.
Baśń opowiadana jest grupce dzieci, która siedzi przy dużym stole, za rozbitym oknem pada deszcz, na półkach stoją zabawki pokryte kurzem i „zarośnięte” przez pajęczyny, bo pewnie od wieków nie były używane. Na środku stołu stoi badziewna zabawka – elektroniczna babcia robiąca na drutach, a jej opowieść nie zaczyna się od słów: „Dawno, dawno temu, za górami, za lasami” a od: „Zabawki mogą dawać radość. Ale dobra baśń jest magiczna. A nie ma lepszego czasu dla baśni niż wtedy, gdy deszcz stuka o wasze okno”. Jest także ostrzeżenie: „(…)baśnie są jak niebo. Mogą się zmieniać, przynosić niespodzianki, zaskoczyć was, gdy będziecie bez płaszczy. Można się w nie wpatrywać bez końca, ale i tak nigdy naprawdę nie wiadomo, co się stanie dalej”. babciaI dokładnie z reinterpretacyjną „zmianą” mamy do czynienia w tekście Frischa, o czym już wspomniałem powyżej, jednakże jest ona mało zaskakująca. Gdy czytelnik już zrozumie i zaakceptuje, że akcja została przeniesiona do współczesnej wielkomiejskiej metropolii, to przedstawione wydarzenia są niezwykle przewidywalne. To rozczarowuje. Na osłodę pisarz zastosował dwa alternatywne zakończenia. Osobiście podczas czytania miałem duży problem z tekstem. Z jednej strony przeszkadzała mi jego przewidywalność, a z drugiej miałem wrażenie, że redakcja samego tekstu kuleje. Jakby tłumaczka nie mogła się zdecydować czy przełożyć go wierszem, czy prozą. Miejscami tekst posiada wyraźny rytm, który zanika, gubi się gdzieś po drodze, redaktor (jeśli był, bo w stopce nie jest ujęty) tego nie wyłapał i nie poprawił. Dodatkowo zgrzyta mi dysonans między ilustracjami przedstawiającymi współczesne miasto, a archaizacją tekstu – użyto słowa, które wyszły z codziennego użycia, zastosowano szyk przestawny. miastoCzerwony Kapturek… to właściwie jednostronny popis artystycznych zdolności Roberto Innocentiego. Ilustracje włoskiego twórcy są niezwykle sugestywne. Współczesne miasto został odmalowane z wielką precyzją, te wszystkie brudne przejścia, śmieci na ulicach, migające reklamy, kolorowe graffiti na murach, brzydcy i piękni ludzie są znane i rozpoznawalne. Artysta tak intensywnie i szczegółowo z wizualizował opowiadanie autorstwa Aarona Frischa, że w ostatecznie mam wrażenie zbędności słownej narracji. To mógłby być picturebook bez słów!

Aaron Frisch (tekst), Roberto Innocenti (koncepcja & ilustracje), „Czerwony Kapturek w wielkim mieście”, tłum. Ewelina Angielczyk, Media Rodzina, Poznań 2014.

[tekst: 2+, rysunki: 5, kolory/cienie: 4]

innocenti{książkę można kupić tu: klik! klik! lub tu: klik! klik!}

Reklamy

Tagged: , , , , , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Czerwony Kapturek w wielkim mieście at Kopiec Kreta.

meta

%d blogerów lubi to: