Ale wtedy za dużo myślałem…

17/12/2011 § 2 komentarze

Powiedziałem sobie: nie jesteś jeszcze taki stary! Spełnij swoje kolejarskie marzenie. Ktoś mnie kiedyś pytał, czy lubię chodzić do kina. Tak, lubię. Ale byłem tam tylko dwa razy. Na „Drodze do prawieku” – dobre było. I na „Pociągach pod specjalnym nadzorem”. Nie był zły, ale nie działał im telegraf. Może dlatego tak szybko ten film zdjęli, bo technika musi działać. Ale i tak najlepsze kino jest, kiedy patrzysz przez okno podczas jazdy, liczysz słupy i czytasz z semaforów. Czasem to okno się otworzy i posmakujesz świeżego powietrza z zewnątrz.
Gapiłem się w okno i rozmyślałem nad tym, że ludzkie życie jest jedną wielką drogą. Wiadukty, tunele, mosty i zwrotnice. Na samym naszym dworcu jest dziesięć zwrotnic. Zdziwicie się, ale jak dotąd najdalej byłem na razie w Zabřehu. W bufecie mają tak dobrą kofolę, że kiedyś po niej tydzień nie spałem. Ale wtedy też dużo myślałem. O sobie i o kolei. A więc głównie o sobie. Człowiekowi nie jest ani lepiej, ani gorzej niż pociągowi, który wjeżdża na dworzec, bo ani człowiek, ani pociąg nie mają wpływu, na który tor wjadą. Akurat tym kieruje kto inny (…).
Tak. Lubię jeździć pociągiem i lubię patrzeć przez okno. Od tych widoków jest mi tak błogo, że zwykle usypiam. Gdy jechałem do Pragi miałem sen.
Widziałem orła na budynku Dworca Głównego, widziałem jak budzą się jego oczy i wysuwają pazury… i jak trzyma to nasze kolejarskie koło, a ja czułem, że w szponach trzyma cały mój świat. Widziałem, jak wzlatuje i wznosi się wysoko w niebo. A potem widziałem jego oczami, wiedziałem, że to ja jestem orłem. Myślę, że najpiękniejsze sny, to te o lataniu. Krążyłem nad miastem, widziałem płynącą zakolami rzekę, zamek, most, chmury, słyszałem ptaki i auta – i nagle w dole dostrzegłem dworzec. Ten nasz najpiękniejszy dworzec, który podziwiali Dvořák i Masaryk, dworzec, co z góry wygląda jak pęknięte serce, z którego uciekają żyły. I lekko mi serce ścisnęło. Widziałem, jak na stację wjeżdża pociąg. Zniżyłem się nad nim i dostrzegłem sam siebie, jak śpię w przedziale, w niebieskiej marynarce z plamą na łokciu.
Nagle obudziłem się i zobaczyłem, że ktoś mi ukradł torbę. Zajezdnia.

[cytat za: Jaroslav Rudiš (scenariusz), Jaromír 99 {pseud.} (rysunki), „Alois Nebel #2: Dworzec główny”, przeł. Michał Słomka, Zin Zin Press, Poznań 2007, str. 24-34.]

Advertisements

Tagged: , , , , , , ,

§ 2 Responses to Ale wtedy za dużo myślałem…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Ale wtedy za dużo myślałem… at Kopiec Kreta.

meta

%d bloggers like this: