Wybieram się do Łodzi na 26. MFKiG

29/09/2015 § 1 komentarz


mfkig

Za niespełna cztery dni, czyli w sobotę 3 października, rozpocznie się w Łodzi największy festiwal komiksowy w Polsce. Będzie to już 26. edycja łódzkiej imprezy. Oczywiście, jak co roku, jadę.
Mam nadzieję, że będę miał okazję spotkać wielu z czytelników bloga Kopiec Kreta oraz subskrybentów wieści ze strony Są komiksy dla dzieci. Przy okazji spieszę donieść, że na miejscu poprowadzę trzy spotkania promocyjne, na które wszystkich serdecznie zapraszam:

sobota, 3.10.2015Anna Bełz

niedziela, 4.10.2015

Karolina CzyżewskaSztybor StefaniecBędzie mnie można także spotkać na stoisku „Zeszytów Komiksowych”, gdzie wespół z Michałem Traczykiem będziemy sprzedawać najnowszy, 20 numer „ZK”, dodruk 4, ale i inne pozycje także.
zeszyty komiksowe 20   zeszyty komiksowe 4

Michał podał mi informację, że będziemy mieli następujące „Zeszyty” w ofercie: 1-4, 10-13, 15, 17-20, czyli wszystko, co jeszcze da się kupić. Numery 11 i 12 w cenie 25 zło polskich, a pozostałe po 15 zło. Obok zestawu powyżej sprzedawać będziemy książkę Justyny Czai, Historia Polski w komiksowych kadrach oraz KOntekstowy MIKS. Przez opowieści graficzne do analiz kultury współczesnej, pod red. Grażyny Gajewskiej i Rafała Wójcika.

Do Łodzi, w ramach robienia miejsca na półkach, przywiozę pełen karton komiksów, które będę chciał sprzedać po bardzo okazyjnych cenach. Zapraszam na stoisko numer 7.

czaja   KOntekstowy_MIKS

Lubię, kiedy komiks nie jest tylko rozrywką – rozmowa z Pau

24/04/2015 § 1 komentarz


Lubię, kiedy komiks nie jest tylko rozrywką – z Pau, autorem Sagi o Atlasie i Axisie, rozmawia Jakub Jankowski.

Rodríguez Jiménez-Bravo

Czy uważasz, że Saga o Atlasie i Axisie stanie się twoją wizytówką? Tak jak na przykład opowieści o Asteriksie i Obeliksie dla duetu Albert Uderzo / Renè Goscinny, Thorgal dla Grzegorza Rosińskiego czy Corto Maltese dla Hugo Pratta? Wymienionych autorów bardzo silnie identyfikuje się z tymi właśnie ich największymi dokonaniami.
Mam taką nadzieję, to by oznaczało, że Atlas i Axis to wielkie dzieło.

Saga… rysunkowo zapowiada się na sympatyczny komiks kierowany przede wszystkim do czytelnika dziecięcego. sagaJednak jego zawartość – niektóre żarty i krwawe zdarzenia – zdaje się czasami dosyć okrutna dla młodszych czytelników. Co o tym sądzisz?
Sądzę, że dzieci czerpią ogromną satysfakcję z tej lektury, może większą nawet niż dorośli, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę ogólną tendencję, aby chronić je tak bardzo, że niektórzy wydawcy mylą etykietkę „dla dzieci” z „dla idiotów”. Moim zamiarem jest, aby zarówno dorośli, jak i dzieci dobrze się bawili podczas lektury.

Niezwykła wyobraźnia kryje się w nazewnictwie, którego używasz w komiksie, zwłaszcza jeśli chodzi o imiona bohaterów i toponimy. W ilu językach szukałeś inspiracji i dlaczego akurat te wybrałeś? Sądzisz, że informacje skryte w nazewnictwie będą widoczne dla wszystkich czytelników Sagi?
Pau: Nie, nie sądzę, żeby wszyscy zrozumieli wszystko, ale to jest wartość dodana dla tych, którym się będzie chciało pogrzebać. Jest w Sadze sporo subtelnych żartów. Cały psi świat nosi nazwy kości, ale to nie one są głównym daniem. To rodzaj specyficznego rysu w menu. Czasami szukam też nazw, które dobrze zabrzmią w wydaniach zagranicznych. Sięgałem po słowa ze wszystkich języków, których się uczyłem.

pauCzyli?
Hiszpańskiego, katalońskiego, angielskiego, francuskiego i rosyjskiego. Na przykład Tumán (imię psa husky z tomu drugiego) oznacza po rosyjsku chmurę. Podoba mi się zarówno znaczenie, jak i sam dźwięk, choć mało kto to znaczenie rozpozna. Kiedy usłyszałem to słowo pierwszy raz, od razu zanotowałem sobie w notesiku z przeznaczeniem na imię jednej z postaci. Sabaki oznacza: psy, stan: ziemię, stąd Sabakistan to literalnie Ziemia Psów. Pasuje, prawda? Ale to są żarty na mój własny użytek. Myślę sobie czasami, że jak ktoś się w tym połapie, to ciężko będzie mu uwierzyć, jak daleko sięga moja dbałość o szczegóły oraz moje pokręcone i wyszukane poczucie humoru.

A jak Twoim zdaniem lepiej tłumaczyć nazwy, to znaczy czy wymyślić zabawne ekwiwalentne odpowiedniki, czy może pozostawić czytelnikowi przyjemność poszukiwania i odkrywania odniesień? Jak to było w przypadku wydań Sagi w innych krajach?
Sądzę, że to zależy od tego, jak każde imię brzmi w danym kraju. Jak już wspominałem, imiona głównych bohaterów brzmieć będą mniej więcej dobrze w każdym kraju. Ale na przykład w przypadku Miel, nie wiem, czy w wersji polskiej warto to imię zachować, bo nie jest intencjonalne, czy może jednak przetłumaczyć. Najzabawniejsze jednak są wyrazy używane na nazywanie psów drugoplanowych: każdy kraj ma typowe imiona dla psów i suczek, i zabawne jest to, jak w zależności od kraju się one zmieniają. W tym przypadku wolałbym, żeby zostały przetłumaczone. (…)

Saga o Atlasie i AxisieSkąd w Sadze taka dbałość o walor edukacyjny? Mam na myśli na przykład sekwencje nauki odnajdywania północy, które opisujesz w pierwszym albumie, albo wykład o ewolucji z tomu drugiego.
Lubię, kiedy komiks nie jest tylko rozrywką. Jako czytelnik komiksów lubię się czegoś z nich uczyć. A to, czego uczymy się w zabawie, lepiej zapamiętujemy. To, co wyjaśniam w Sadze, jest albo potrzebne dla lepszego zrozumienia historyjki, albo jest podkładem pod gagi.

Co nas czeka w kolejnych tomach i ile masz już zaplanowanych?
Sądzę, że będą cztery. W kolejnych poopowiadamy o wojnie, niegodziwości, religii, mitach i narodzinach inteligentnego życia na planecie. Czyli niewiele [śmiech].

W Polsce został opublikowany także komiks, który stworzyłeś razem z Maxem – Wyspa Kamieni. Komiks archeologiczno-przygodowy. Co możesz powiedzieć o tym projekcie i o wspólnej pracy?
Pau: To dla mnie bardzo interesująca praca, bo wykonana została na zamówienie. Muzeum Archeologiczne w Son Fornés odkryło ważne, prehistoryczne skarby, z których udało się odtworzyć masę informacji. Tymi informacjami jakoś chciało się podzielić i pracownicy stwierdzili, że dobrym na to sposobem będzie zrobienie komiksu. Poprosili Maxa, który nie mógł sam, bo nie miał tyle czasu, ale zaproponował mi podzielenie pracy na pół. I tak też zrobiliśmy: on przerobił opowieść archeologa, Marca Ferré, na scenariusz komiksowy oraz narysował postacie i drobne szczegóły, a ja zająłem się dekoracjami. Dla mnie było to fantastyczne doświadczenie, gdyż – z jednej strony – mogłem ramię w ramię pracować z jednym z moich mistrzów komiksowych, a z drugiej – miałem zespół archeologów do dyspozycji, który mógł mi wyjaśnić każdą wątpliwość na temat prehistorii Majorki, co zawsze bardzo mnie interesowało. Zgłębialiśmy tematykę wytrwale i w szczegółach, także jeśli chodzi o roślinność, która wówczas istniała.
Na sąsiedniej wyspie, na Minorce, ten pomysł się bardzo spodobał i dali nam kolejne zlecenie, przy którym zamieniliśmy się z Maxem rolami. Wyspa kamieni jest kompilacją dwóch historii połączonych postaciami. (…)

pau rodriguezKtórych autorów uważasz za interesujących do pokazania w Polsce? (…) z komiksiarzy stricte dziecięcych, kogo polecasz polskim wydawcom?
Pau: Raczej tych dla ogólnej publiczności, nie tylko dla dzieci. Na przykład Jan z tytułami takimi jak Superlópez i Pulgarcito. Hiszpańskim dzieciakom zawsze się podobał Mortadelo y Filemón Ibáñeza, ale nie wiem, czy to nie zbyt hiszpański humor jak na eksport. (…)

Kilka słów na pożegnanie czytelników naszego wywiadu?
Bardzo się cieszę, że moje komiksy ukażą się po polsku (Timof, dziękuję!). Mam nadzieję, że się spodobają i że będziecie mieli okazję poznać je na jakimś festiwalu.

Pau {właśc. Rodríguez Jiménez-Bravo} (scen. & rys.), „Saga o Atlasie i Axisie #1”, przeł. Jakub Jankowski, Timof i cisi wspólnicy, Warszawa 2015.

ZK_18_okladka[powyżej zaprezentowałem fragment wywiadu, jaki Kuba przeprowadził z Pau, całość można przeczytać w 18 numerze „Zeszytów Komiksowych”, które poświęcone były komiksom dla dzieci; zamówić ZK można tu: klik! klik!] [dziękuję redakcji za możliwość prezentacji]
[o komiksie Wyspa kamieni pisałem tu: klik! klik!]
[więcej polskich plansz z Sagi… można zobaczyć na issuu: klik! klik!]

[autor Sagi… będzie gościem festiwalu Komiksowa Warszawa, który w terminie 14-17 maja; wg programu dnia 15 maja w piątek o 10.00 prowadzić będzie warsztaty, a następnego dnia o 11.15 będzie miała miejsce prezentacja albumu; ze szczegółami programu festiwalu można zapoznać się tu: klik! klik!]

sklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Rekomendacje: Mysia Straż

08/10/2014 § 1 komentarz


Poznajcie niezłomnych strażników

mysia straz

Historia Mysiej Straży zaczyna się dawno, dawno temu. W jednym z wywiadów David Petersen, autor serii, przyznaje, że już w czasach licealnych w jego głowie zrodziła się idea komiksu z udziałem zwierząt. Z biegiem czasu ten pomysł ewoluował. Powstała wizja walki opartej na relacji łowca – zdobycz. Wreszcie doszło do wymyślenia zwierzęcych bohaterów, którzy posiadają realne kształty, a świat odwzorowany jest w naturalnych dla nich proporcjach. Tak doszło do stworzenia całej mysiej cywilizacji. Pierwszy zeszyt, wydany nakładem własnym autora, ukazał się w 2005 r. Rok później doszło do reedycji, już za sprawą Archaia Entertainment, który pozostaje jego wydawcą do dziś.

Niezwykła saga fantasy
mysia straż t1 18(…)Mysia Straż to świetna przygodówka. Swoista, ale wykreowana z wielkim rozmachem rycerska saga fantasy (z pominięciem elementów magicznych i wymyślnych potworów czy demonów), która rozgrywa się w realiach przypominających średniowiecze. Głównymi bohaterami, jak łatwo zgadnąć, są przedstawiciele mysiego gatunku, którzy należą do elitarnych jednostek bojowych, zwanych Strażą. W dawnych czasach strażnicy ciężko walczyli o wytyczenie granic mysiego królestwa, a następnie bronili go przed najeźdźcami, czyli wrogimi wojskami większych zwierząt. W komiksie często wspominana jest słynna wojna zimowa z roku 1149 przeciw łasicom – to świetny zabieg autora, polegający na tym, że bohaterowie wciąż powołują się na wydarzenia, które miały miejsca podczas tego konfliktu, na samą wojnę, ale relacje o niej poznajemy niejako z trzeciej ręki. Aktualnie rola mysiej staży sprowadza się „tylko” do bronienia szlaków handlowych oraz eskortowania cywili przez lasy i pola między poszczególnymi miastami Królestwa, czyli tereny, które nadal zamieszkują naturalni wrogowie małych gryzoni: sowy, węże czy lisy. Waleczne starcia strażników ukazano gwałtownie i krwawo (patrz: atak sowy).

mysia straż t1 44Rzeczywistość, w której przyszło żyć myszom, jest przedstawiona wiarygodnie i – bynajmniej – nie sielankowa. Wiarygodnie – bo prawie wszystko, co żyje, dybie na ich skórę. W końcu myszy mają właściwie samych naturalnych wrogów, znajdują się na końcu łańcucha pokarmowego. Siła obrazowania, która niezwykle mocno działa na wyobraźnię czytelnika, polega na tym, że otoczenie, w którym żyją małe ssaki, ukazane jest w skali makro: drzewa są monstrualne, śnieżyca stanowi śmiertelne zagrożenie, sowa to latający zabójca etc. Bohaterowie muszą zmierzyć się z realnymi problemami, np. aby przebyć zasypane śniegiem pole, wykopują w nim tunel.

Kronika mysiego świata
Akcja dwóch pierwszych tomów (Jesień 1152 oraz Zima 1152) jest najbardziej spójna, opowiadana jako jedna historia z kilkoma wątkami pobocznymi, ale przy zachowaniu ogólnej ciągłości. Fabuła nie wydaje się skomplikowana, ale dzięki jej prostocie autor mógł opowiedzieć o kwestiach fundamentalnych: lojalności, męstwie, przyjaźni, zdradzie. Niby wszystko dzieje się w świecie małych zwierząt, ale obdarzone ludzkim charakterem postacie umieją wzbudzić sympatię lub antypatię czytelnika (…).

mysia straż t1 32Albumy stylizowane są na średniowieczną kronikę. Każda zawiera sześć rozdziałów oraz epilog. Rozdziały zostały poprzedzone krótkim streszczeniem, przedstawiającym postępy akcji. Dodatkowo na końcu znajdziemy ciekawe dodatki, które rozbudowują, a zarazem scalają świat przedstawiony. Mamy więc mapy, przewodniki, opisy miast i miejsc, w których dzieje się akcja, galerię średniowiecznych zawodów i zapomnianych czynności produkcyjnych. Dbałość o każdy przedstawiony szczegół (czy to będzie belka podtrzymująca strop, broń, rodowe godło czy kufel) jest niewyobrażalna, a precyzja, z jaką artysta je projektuje, zapiera dech.

Bogactwo detali
To grafika Petersona naprawdę sprawia, że książka jest piękna. Wielka dbałość o detale powoduje, że album ogląda się wielokrotnie i za każdym razem można skupić uwagę na kolejnych elementach lokacji. Plansze rozrysowano na planie kwadratu, kadrów jest niewiele, zwykle 3-4, dzięki czemu zajmują odpowiednio dużo miejsca. mysia straż t1 72Jest coś oldschoolowego w rysunkach, może za prawą klasycznej techniki – tusz, a nie komputer. Do tego szeroka paleta kolorów. To powoduje, że całość jest bardzo miła dla oka. Po prostu chce się te książki wciąż i wciąż oglądać.

Albumy z cyklu Mysia Straż zdobyły uznanie czytelników oraz krytyków, zgarnęły wiele prestiżowych nagród komiksowych: trzykrotnie Eisnera (dwa wyróżnienia w 2008 i jedno w 2011 r.), między innymi w kategoriach Best Publication for Kids oraz Best Graphic Album: Reprint. A w tym roku The Black Axe, trzeci tom cyklu, otrzymał nagrodę Harveya. Moje pierwsze spotkanie z serią miało miejsce w Łodzi trzy lub cztery lata temu. Od tego czasu jestem jej wiernym fanem. Mam w domowej biblioteczce wszystkie części, a tom Mouse Guard: Baldwin the Brave and Other Tales już opłaciłem… Czekam teraz niecierpliwie na krajową premierę pierwszego zeszytu. Mam nadzieję, że zostanie przyjęty przez polskich czytelników ciepło i życzliwie. Z atencją, na jaką ta seria zasługuje.

David Petersen (scenariusz & rysunki), „Mysia Straż: Jesień 1152, tom 1”, tłum. Mateusz Jankowski, Wydawnictwo Bum Projekt, Warszawa 2014.

smashTekst zamieszczony powyżej jest fragmentem szkicu, który został opublikowany w drugim numerze magazynu o komiksie i popkulturze „Smash!”.
Przy okazji polecam również mój artykuł przybliżający serię Petersena, który ukazał się na łamach osiemnastego numeru „Zeszytów Komiksowych”.

sklep {komiks można kupić tu: klik! klik! „Smash!” można kupić tu: klik! klik! „Zeszyty Komiksowe” można kupić tu: klik! klik!}

Zeszyty Komiksowe – zaproszenie dla artystów

31/08/2014 § Dodaj komentarz


zeszyty komiksowe W październiku podczas 25. Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi swoją premierę będzie miał 18. numer „Zeszytów Komiksowych”, którego tematem przewodnim są komiksy dla dzieci. Jak napisali redaktorzy na stronie: „Chcielibyśmy przyjrzeć się temu, co dzieje się obecnie na rynku opowieści rysunkowych dla dzieci i w jakim kierunku on zmierza. Przyjrzeć się aktywnym dziś artystom oraz ich komiksom, a przy okazji przypomnieć klasyczne prace i ich twórców sprzed lat. Zastanowić się nad podobieństwami i różnicami między tym, co było, a tym, co jest i zapewne – mamy taką nadzieję, ale i przekonanie – na długo pozostanie. Zapraszamy do współpracy wszystkich, którym los komiksów dla najmłodszych nie jest obojętny, zarówno autorów tekstów, jak i twórców, którzy chcieliby podzielić się tym, co tworzą w tym zakresie”.

Dlatego w imieniu redakcji „Zeszytów Komiksowych” zapraszam rysowników oraz ilustratorów do udziału w produkcji najnowszego numeru.

Przedwczoraj uzyskałem informację, że jeszcze przez dwa tygodnie, dokładnie do 15 września, można przesyłać krótkie komiksy (od 1 do 4 plansz) oraz narracyjne/komiksowe ilustracje, które stanowić będą oprawę graficzną zapowiadanego numeru. Więcej wiadomości można uzyskać pisząc na adres mailowy Redakcji: redakcja[at]zeszytykomiksowe.org (Na ten adres proszę także wysyłać prace).

Poniżej projekt okładki „Zeszyty Komiksowe #18: Komiks dla dzieci” {ilustracja: Tomasz Samojlik}.

ZK_18_okladka

5 MFKK Ligatura 2014

07/08/2014 § Dodaj komentarz


ligatura

W najbliższy piątek, czyli w sumie już jutro, rozpoczyna się w Poznaniu 5. edycja Międzynarodowego Festiwalu Kultury Komiksowej LIGATURA.Uczestniczę w poznańskim od trzech poprzednich edycji, więc i w tym roku również mam w planach iść.
Poniżej przedstawiam wybrane punkty programu, które mnie szczególnie interesują. Z całym programem można się zapoznać tu: klik! klik!

piątek, 8 sierpnia
Michaela Konrad18.00 Wernisaż wystawy Spacelove austriackiej rysowniczki Michaeli Konrad; z udziałem artystki (w: Galeria Arsenał, Stary Rynek 6) – więcej tu: klik! klik!
19.30 Wernisaż wystawy Lokomotywa/IDEOLO, która oparta jest na tekstach Juliana Tuwima, które zostały zestawione ze współczesnymi faktami (w: Zemsta, ul. Fredry 5/3a) – więcej tu: klik! klik!

sobota, 9 sierpnia
11.00-12.30 Ligatura Pitching (w: Tłusta Langusta, Gwarna 11)
13.00-17.00 Prezentacje/wykłady (w: Tłusta Langusta, Gwarna 11)
– Nicolas Grivel, Comics in China
– Erik Falk, Jippi Comics – publishing comics in Norway
– Wojciech Nelec, Kreskówkowa ofensywa Boom! Studios
– Maciej Pałka, Ja i Iggy Pop w Palestynie prezentacja z wyjazdu do Ramallah
18.00-19.00 Wernisaż wystawy 20 lat Ratmana oraz spotkanie z Tomaszem Niewiadomskim oraz Grzegorzem Januszem (w: Tłusta Langusta, Gwarna 11) – więcej tu: klik! klik!
19.00-20.00 Dziesięć lat z komiksem/Dziesięć lat o komiksie – wystawa + spotkanie z redaktorami: Michałem Błażejczykiem i Michałem Traczykiem (w: Cheap East, CK Zamek, ul. św. Marcin 80/82) – więcej tu: klik! klik!
20.00-21.00 Finał Ligatury 2014. Mikołaj Tkacz pokazuje swoje filmy (w: Tłusta Langusta, Gwarna 11) – więcej tu: klik! klik!

miejsca festiwalowe

Polecam także uczestnictwo w warsztatach:
Żeby było ładnie, prowadzenie Kamil Macejko (więcej tu: klik! klik!)
Zostań Zinowym Czempionę! – warsztaty komiksowe z wydawnictwem Bazgrolle (więcej tu: klik! klik!)
Warsztaty stylistyczne – między formami restrykcyjnymi a improwizacją, prowadzenie: Michał Rzecznik (więcej tu: klik! klik!)

PLAKATOsoby przyjezdne oraz wszystkie inne, które nie miały okazji być na wernisażu, serdecznie zapraszam do Trochę Kultury (Dominikańska 7a – od Szewskiej) na trwającą od tam od dwóch tygodni wystawę Bendik Kaltenborn. Plakat muzyczny (więcej tu: klik! klik!)
Jest co oglądać! I proszę mi nie wierzyć na słowo, ale iść się samemu przekonać!

Spacer

11/07/2014 § Dodaj komentarz


Wędrujące żuki

Marta LiszkaKsiążka Spacer Łukasza Łęckiego i Marty Liszki, gdy jest złożona, ma format kwadratu, ale po uniesieniu okładki i rozłożeniu wszystkich pięciu kart, okazuje się, że mamy do czynienia z długim na dziewięćdziesiąt dwa centymetry leporello. Na tekturowych stronach, zadrukowanych z obu stron, opowiedziana zostaje dykteryjka o wędrówce czarnych żuków poprzez świat.

Na każdej karcie znajduje się rymowany dystych, z wyjątkiem dwóch ostatnich, gdzie umieszczono jednym wersie. Gdyby wersy zapisać na jednej stronie, to otrzymalibyśmy sonet angielski, napisany klasycznym czternastozgłoskowcem ze średniówką po siódmej sylabie, z rymami wewnętrznymi. Forma, którą zastosował Łęcki, nie należy do łatwych, ale dość sprawnie udało mu się z niej wywiązać. Tekst czyta się płynnie i rytmicznie.

spacer_2Na pierwszej stronie w podróż wyruszają dwa żuki, na kolejnej dołączają się do nich dwa następne, ostatecznie wycieczka ukończona zostaje pod łukiem tęczy przez siedem owadów. Końcowa tęcza ma dla tej krótkiej opowieści znaczenie zasadnicze, ale nie będę go zdradzał. Pointa jest zaskakująca i, w kontekście całości, sympatycznie absurdalna.

Marta Liszka każdego nowego żuka numeruje, wyznaczając mu punkt startowy, a jego trasę oznacza na kartach przerywaną linią, więc na ostatniej stronie mamy plątaninę siedmiu różnokolorowych linii. Możemy sobie śledzić spacerujące owady, chociaż właściwie śledzimy ich marszrutę przez las, wieś, zagrodę, pole, plac zabaw, nad rzeką. Dopiero na ostatniej stronie możemy podejrzeć, jak wyglądają bohaterzy tej opowieści.

spacer_3Ilustratorka podzieliła każdą stronę na trzy części, umieszczając swoje prace u góry i u dołu strony, po środku znajduje się biała, pusta przestrzeń, na której umieszczony został tekst wiersza. Mamy więc do czynienia z dwoma długimi ilustracjami, choć sceneria każdej z nich, co kartę się zmienia, to jednak plansze łączą się ze sobą: a to wieś i wielki dom sołtysa płynnie przechodzą w las, po którym spaceruje leśniczy, a dalej widać pole, przecina je strumyk, która znika na chwilę, ale znów się pojawia i przechodzi w rwącą rzeczkę, przy której łacha pisku i ojciec z synem w strojach kąpielowych, a dalej już płyną panowie w kajakach.

spacer_4Każda z plansz, zawiera wiele szczegółów, których wyłowienie jest nie lada zabawą. Krajobraz przesuwa się płynnie, jakby czytelnik wespół z żukami, jechał pociągiem. Ten wyimaginowany pociąg mknie razem z tekstem środkiem plansz, po wspomnianej powyżej białej przestrzeni. Możemy bez trudu śledzić, jak zmienia się okolica, u góry – jakbyśmy patrzyli przez lewe okno wagonu, a u dołu – jakbyśmy spoglądali przez prawe. Autorka bardzo dobrze wykorzystała, to co ma do zaoferowania książka typu przekładanka.

Łukasz Łęcki (tekst), Marta Liszka (ilustracje), „Spacer”, Czerwony Konik, Kraków 2012.

[tekst: 4, rysunki: 4+, kolory/cienie: 3+]

{książkę można kupić tu: klik! klik! lub tu: klik! klik!}

sienczykPowyższa recenzja jest fragmentem tekstu Krótki przewodnik po picturebookach wydanych w PL w latach 2010-2013, który napisałem dla „Zeszytów Komiksowych”. Cały tekst, zawierający umówienia następujących picturebooków: Emigracja, José Manuel Mateo (tekst), Javier Martinez Pedro (ilustracje); Książę w cukierni, Marek Bieńczyk (tekst), Joanna Concejo (ilustracje); Kto pocieszy Maciupka?, Tove Jansson (tekst & ilustracje); Laszlo boi się ciemności, Lemony Snicket [właśc. Daniel Handler] (tekst), Jon Klassen (ilustracje); Mój dom, Delphine Durand (teks & ilustracje); Opowieści z najdalszych przedmieść, Shaun Tan (tekst & ilustracje); Pelerynek i pogoda pod psem, Wouter van Reek (tekst & ilustracje); Spacer, Łukasz Łęcki (tekst), Marta Liszka (ilustracje); Szkice z przyszłości, Zosia Frankowska (tekst), Jacek Ambrożewski (ilustracje); Tata ucieka z cyrkiem, Etgar Keret (tekst), Rutu Modan (ilustracje).
Numer zawiera rozbudowany blok tekstów poświęconych książkom obrazkowym (wśród autorów m.in. prof. Jerzy Szyłak), polecam wszystkim zainteresowanym. „Zeszyty…” miały swoją premierę rynkową podczas Warszawskich Targów Książki, można już zamawiać tu: klik! klik!

picturebook{książkę można kupić tu: klik! klik!}

Prawdziwa bajka

27/05/2014 § 1 komentarz


prawdziwa bajkaMikołaj Łoziński i Marta Ignerska to artyści znani i doceniani. Prozaik za swoją debiutancką książkę Reisefieber otrzymał w 2007 roku nagrodę Kościelskich, a za drugą powieść dostał nagrodę Paszport Polityki w dziedzinie literatury. Ilustratorka to jedna z najbardziej utytułowanych i nagradzanych polskich rysowniczek, wypada wspomnieć choćby o głównej nagrodzie Bologna Ragazzi Award 2012 przyznanej jej w kategorii „Non Fiction” za Wszystko gra, czy zdobytą w ubiegłym roku, właśnie za Prawdziwą bajkę, główną nagrodę w konkursie „Książka Roku” w kategorii „Grafika” przyznaną przez polską sekcję International Board on Books for Youngsters.
Wspólne dzieło Łozińskiego i Ingierskiej to książka, która zaskakuje już na wstępie, niejako z góry – tytułem. Oksymoroniczne zestawienie dwóch słów, które nie funkcjonują wspólnie. Niemożliwy związek frazeologiczny, z którym mamy do czynienia, próbuje wyprowadzić nas w pole: czy jest możliwa „prawdziwa” bajka?
Po przeczytaniu opowiadania Łozińskiego, które posłużyło za kanwę omawianego picturebooka, możemy śmiało powiedzieć, że „prawdziwość” dotyczy opowieści – przytoczonej/opowiedzianej przygody. Bez problemu możemy sobie wyobrazić, że przedstawiona historyjka mogła się tak właśnie, podczas samochodowej podróży po Europie (głównie Francji), wydarzyć.
IgnerskaW takim przypadku tytułowe słowo „bajka” odnosi się do ilustracji i koncepcji graficznej publikacji wydanej przez w ramach serii krótkie gatki. Ingierska transponuje zwyczajny wyjazd samochodem na podróż poprzez rożne koncepcje sztuki abstrakcyjnej. Należy jeszcze zaznaczyć, że to rysowniczka odpowiada za całościowy projekt graficzny publikacji.
Książka została wydana w dużym formacie, w twardych okładkach. Po uniesieniu okładki, na wklejce, mamy plątaninę różnobarwnych kresek – niebywały chaos kreślarski. W pierwszej chwili, przy pierwszym spojrzeniu ma się wrażenie, że ten zabieg nie ma większego sensu, dopiero gdy doczytamy, że bohaterem powiastki Łozińskiego jest pająk, wówczas nieskładne kreski zyskają większe uzasadnienie; zresztą na tylnej wklejce również możemy zobaczyć gmatwaninę pajęczej sieci. Tekst opowiadania, jeśli się pojawia, umieszczony jest zawsze na prawej stronie u góry; wszystkie ilustracje są dwustronicowe, rozkładowe.
ŁozińskiPublikacja została przygotowana z użyciem tylko pięciu kolorów (bez odcieni): niebieskiego, czerwonego, żółtego, czarnego i białego. Autorka zwykle wydobywa z tekstu jedno lub dwa słowa i wokół nich buduje swoją ilustrację. Dla przykładu pierwsze zdanie książki brzmi: „Przez całe lato jeździliśmy naszym czarnym volvem”. Na rozkładówce z nim, na dole lewej strony, możemy odnaleźć mały, czarny kwadracik, który na kolejnych kartkach zmienia swoje położenie – „jedzie” poprzez książkę. Albo w takim zdaniu: „Nie martwiliśmy się aż do momentu, kiedy na autostradzie wziąłem szybko zakręt i zobaczyłem (…)”, które zilustrowane zostało poprzez czarną wstęgę, wygiętą w łuk, wijącą się przez obie strony.
Ilustracje Marty Ignerskiej są bardzo umowne, skrótowe, geometryczne; zwykle jest to zestaw różnobarwnych kwadratów, prostokątów, rąbów i okręgów. W gmatwaninie figur, poprzez zbliżenie lub oddalenie wzorku, należy odszukać sens ilustracji. Ćwiczenie dość karkołomne, ale gdy czytelnikowi udaje się w tych niefiguratywnych obrazach odnaleźć meritum, to wówczas sprawia to wiele frajdy i samozadowolenia.

Mikołaj Łoziński (tekst), Marta Ignerska (ilustracje), „Prawdziwa bajka”, seria: krótkie gatki, kultura gniewu, Warszawa 2013.

[tekst: 4-, rysunki: 4+, kolory/cienie: 5-]

sienczykPowyższa recenzja jest fragmentem tekstu Krótki przewodnik po picturebookach wydanych w PL w latach 2010-2013, który napisałem dla „Zeszytów Komiksowych”. Cały tekst, zawierający umówienia następujących picturebooków: Emigracja, José Manuel Mateo (tekst), Javier Martinez Pedro (ilustracje); Książę w cukierni, Marek Bieńczyk (tekst), Joanna Concejo (ilustracje); Kto pocieszy Maciupka?, Tove Jansson (tekst & ilustracje); Laszlo boi się ciemności, Lemony Snicket [właśc. Daniel Handler] (tekst), Jon Klassen (ilustracje); Mój dom, Delphine Durand (teks & ilustracje); Opowieści z najdalszych przedmieść, Shaun Tan (tekst & ilustracje); Pelerynek i pogoda pod psem, Wouter van Reek (tekst & ilustracje); Spacer, Łukasz Łęcki (tekst), Marta Liszka (ilustracje); Szkice z przyszłości, Zosia Frankowska (tekst), Jacek Ambrożewski (ilustracje); Tata ucieka z cyrkiem, Etgar Keret (tekst), Rutu Modan (ilustracje).
Numer zawiera rozbudowany blok tekstów poświęconych książkom obrazkowym (wśród autorów m.in. prof. Jerzy Szyłak), polecam wszystkim zainteresowanym. „Zeszyty…” miały swoją premierę rynkową podczas Warszawskich Targów Książki, można już zamawiać tu: klik! klik!

picturebook{książkę można kupić tu: klik! klik!}

Where Am I?

You are currently browsing entries tagged with zeszyty komiksowe at Kopiec Kreta.

%d blogerów lubi to: