Za Imperium #3: Fortuna

05/08/2014 § Dodaj komentarz


…kołem się toczy

Bastien VivesAlbum Fortuna to trzecia i ostatnia część serialu Za Imperium autorstwa pary francuskich twórców: Merwana Chabane i Bastiena Vivèsa. Oba poprzednie tomy – Honor oraz Kobiety – zbierały bardzo pozytywne recenzje. Zwracano uwagę na prostą a atrakcyjną, pseudohistoryczną fabułę, na którą składał się marsz rzymskich legionistów poza granicie znane Imperium. Przez ponad 100 stron towarzyszyliśmy oddziałowi wyborowych żołnierzy pod dowództwem doświadczonego i nieugiętego Glorima Cortisa, który ślepo wypełniał misję powierzoną mu przez Cesarza.

Czytelnicy niecierpliwie oczekiwali rozwiązania fabuły. ruinyOczywiście, można się było domyślać, że ekspedycja w końcu dotrze do kresu: wyjdzie poza granice znanych map i odkryje jakiś Nowy Świat, który będzie można podbić, zdobyć i zasiedlić w imieniu Imperatora. I ostatecznie, umęczony tułaczką, oddział Glorima, trafia do prastarego miasta należącego do rasy wysoko rozwiniętych gigantów. Jednakże miasto barbarzyńców jest niezamieszkałe. Jeśli była to stolica wrażego królestwa, jej świetność dawno zgasła, teraz nie ma tu już nic, jedynie ruiny porośnięte krzewami i karłowatymi drzewami. Nie ma z kim walczyć, nie ma czego plądrować. Kolejny raz wśród legionistów szerzy się frustracja i niezadowolenie. A na dodatek zaczyna padać nieustępliwy deszcz.

Przypadkowe odkrycie, dokonane przez Forta, sprowadza ekspedycję do podziemi. Tam odkrywają przeogromną bibliotekę, prawdziwe sanktuarium ksiąg, papirusów oraz map. Byk, z którym walczył Forto oraz podziemia skrywające zdobycze minionej cywilizacji, ukryte w ogromnym labiryncie, przywodzą na myśl mitologicznego Minotaura. Byk-Minotaur był pierwszym, ale nie ostatnim strażnikiem, z którym będą musieli zmierzyć się żołnierze. Ich szeregi zostaną poważnie przetrzebione.

Fortuna to całkowicie odmienny album, naradapoprzednie, o czym już wspominałem powyżej, mają pseudohistoryczną fabułę, ten jest jej pozbawiony. Scenarzyści zdecydowali się zrezygnować elementów historycznych na rzecz fantastycznych i symbolicznych. Dla czytelników poprzednich części owa zmiana perspektywy opowieści będzie ogromnym zaskoczeniem. Niektórym pewnie nie się spodoba przemieszanie porządków. W tej części pojawiają się smoki, bohaterzy przeniesieni zostają w pustą przestrzeń, ona zdaje się nie mieć końca, a wybór kierunku, w którą stronę iść, zdaje się nie mieć żadnego znaczenia. Do tego ziemia ożywa, chce pożreć cały oddział – spod wyłażą macki, rozwiera się wielka paszcza, żywe jelita wciągają kolejnych legionistów.

Nasi bohaterzy odbywają swoją podróż jeszcze raz. Ale tym razem w przyspieszonym tempie, jakby na podglądzie. bykI w odwrotnym kierunku, a właściwie we wszystkich kierunkach naraz. Jeśli w poprzednie tomy były podróżą do źródeł, to tym scenarzyści chcieli pokazać, że wszystko się ze sobą łączy, że nie ma ciągów przyczynowo-skutkowych, że świat jest niczym Uroboros, który bez przerwy pożera samego siebie i odradza się z siebie.

Osobiście czuję się zawiedziony narracyjnym rozwiązaniem zaproponowanym przez Merwana i Vivèsa. To pewnie kwestia oczekiwań. Dałem się nabrać, liczyłem, że po dwóch początkowych tomach panowie nie odlecą w niebywałe fantazmaty, a pozostaną przy sytuacjach prawdopodobnych, możliwych czy ewentualnych. Według mnie poprzez takie rozwiązania narracyjne cała seria traci spójność. Oczywiście zarówno rysunki, jak i kolory, znów na najwyższym poziomie. Ale to stanowczo za mało, abym mógł docenić ten album.

Merwan Chabane & Bastien Vivès (scen. & rys.), „Za Imperium #3: Fortuna”, tłum. Krzysztof Konopacki, Centrala – Mądre komiksy, Poznań 2014.

[tekst: 2+, rysunki: 5-, kolory/cienie: 5]

{recenzję tomu Honor można przeczytać tu: klik! klik!, a tekst z Kobiet tu: klik! klik!}

picturebook{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Za Imperium #2: Kobiety

18/06/2014 § Dodaj komentarz


Bastien Vivès, Merwan ChabaneUznałem, że skoro kilka tygodni temu ukazał się trzeci i już ostatni tom serialu Za Imperium autorstwa Merwana i Vivèsa, to może warto przypomnieć, opisać w kilku zdaniach, tom poprzedni, który miał swoją premierę z początkiem tego roku i który nosił tytuł Kobiety.

Jak może niektórzy czytelnicy pamiętają, na ostatniej planszy pierwszego albumu widzimy oddział nieustraszonego Glorima Cortisa przekraczający rzekę. Całostronicowy kard ukazuje nam sytuację z lotu ptaka – żołnierze brodzą przez wodę i właśnie wychodzą na drugi brzeg, porośnięty dziwnymi, egzotycznymi drzewami. Jeden z żołdaków pyta: „Kapitanie! Czego mogą się bać ci ludzie bez honoru?’. Odpowiedzią jest omawiany tom, sam jego tytuł mówi już bardzo dużo.

Wcześniej mały oddział przemieszczał się przez jałowe tereny, pustkowia, porośnięte gdzieniegdzie lasem iglastym, legioniści musieli radzić sobie przede wszystkim z nudą i znużeniem ciągłego marszy. za imperiumTym razem pierwszym wrogiem okazują się kąsające owady, powietrze jest dusze i wilgotne, lasy bujne i kolorowe. Dominująca, głęboka zieleń nałożona na plansze przez Sandrę Desmazières robi bardzo dobre wrażenie. Nasi bohaterzy z uporem przedzierają się przez gąszcz. I w końcu udaje im się wyjść na polanę, intensywnie pachną kwiaty, szumi woda, można się wykąpać w orzeźwiających strugach wodospadu. W takiej scenerii, mimowolnie chciałoby się dodać: rajskiej, następuje rozluźnienie wśród żołnierzy, nawet dowódca ucina sobie drzemkę na naręczu polnych kwiatów.

Jednakże wróg, który jest blisko, nawet bardzo blisko, ich obserwuje. Mobilizacja następuje sprawnie, już po chwili są w pełnej gotowości bojowej. pogonWysyłają zwiadowców, którzy wpadają w niecne sidła, zostają „zmuszeni” do wzięcia udziału w wyuzdanym rytuale. Więcej elementów akcji nie będę zdradzał. Dodam tylko, że jest ona wizualnie bardzo, bardzo atrakcyjna.

Album cieszy oko, nie tylko dlatego, że ukazuje tytułowe kobiety bez odzienia. W dużym stopniu jest to zasługa kolorystki. Krwista czerwień tunik i płaszczy legionistów kontrastuje z sepiowaną zielenią i błękitem. Warto zwrócić uwagę na zmieniające się, wraz z marszem oddziału, dominujące barwy: od intensywnej, głębokiej zieleni w początkowych scenach, poprzez brązy, beże i szarozielone we wiosce kobiet, a skończywszy na intensywnym niebieskim, który miejscami wpada we fiolet.

Na planszach umieszczono do 10 karów, nierównomiernie rozstawionych, głownie prostokąty. U dołu strony 29 znajduje się zestaw sześciu kadrów, które bardzo mi się podobają. mdlejacaOkiem leżącego, pozbawionego sił witalnych Virgila patrzymy na stojącą nad nim kobietę, patrzymy lekko z dołu, ona unosi wysoko ponad głowę prawą rękę, trzyma w niej sztylet. Już wiemy, jesteśmy tego pewni (jak Virgil), że za chwilę spadnie i przebije mu serce. Jednak on nie potrafi się ruszyć. W następnym klęczący na ziemi Angox, w jego oczach i okrzyku dostrzegamy szybki kres kolegi. Kolejna sekwencja trzech kadrów przedstawia coraz bliższe, naprzemienne zbliżenia na twarze dziewczyny i płaczącego Angox. Na podstawie wyrazu twarzy dziewczyny domyślamy się, że coś się stało, coś nieoczekiwanego, nieprzewidywalnego. Nie wiemy jeszcze co. Na kolejnym widzimy całą postać, bohaterka powoli opada na prawą stronę, ujęcie jest tak ustawione, że mamy wrażenie zwolnionego tempa i gdyby nie buchająca z jej szyi krew, to moglibyśmy przypuszczać, że po prostu zemdlała.

Takich kompozycyjnych smaczków jest w albumie więcej, panowie Merwan i Vivès znają się na swojej robocie! Nie mogę się już doczekać, aby sięgnąć po trzeci, finałowy tom serii.

Merwan & Vivès (scen. & rys.), „Za Imperium #2: Kobiety”, tłum. Krzysztof Konopacki, Centrala – Mądre komiksy, Poznań 2013.

[scenariusz: 5-, rysunki: 5, kolory/cienie: 6]

{recenzję tomu pierwszego pt. Honor czytaj tu: klik! klik!}
picturebook{komiks można kupić tu: klik! klik!}

kobietychory

Za Imperium #1: Honor

01/07/2013 § 1 komentarz


{Dziś w ramach ‚gościnnych występów’ prezentuję tekst Piotra Lipy z bloga: coś z zupełnie innej beczki}

VivèsGdy sięgałem po ten komiks, to spodziewałem się opowieści w stylu Drużyny A, ale z akcją osadzoną w starożytnym Rzymie. Garstka najlepiej wyszkolonych żołnierzy, zdolnych do wszystkiego podczas szalonej i niewykonalnej misji. Tak wywnioskowałem z opisu przygotowanego przez wydawcę, przykładowych ilustracji oraz samej okładki. Miałem ochotę na coś w takim klimacie, więc kupiłem od razu, gdy tylko ukazał się na rynku. Jednak podczas samej lektury okazało się, że otrzymałem coś, co mocno odbiega od moich wyobrażeń i, ku mojemu zaskoczeniu, jest jeszcze lepsze. za_imperium
Sama opowieść rozpoczyna się widowiskową sceną bitwy, podczas której wojska rzymskie podbijają ostatnie miasta i tym samym Rzym staje się władcą całego znanego im wtedy świata. Wszystko to było możliwe tylko i wyłącznie dzięki podstępowi, za który odpowiada oddział głównych bohaterów. Gdy już kurz po bitwie zdążył opaść, a dzielni mężowie zdołali trochę odsapnąć, zostali wezwani przed oblicze samego cesarza, gdzie otrzymali kolejne zadanie. Muszą się udać poza znane tereny imperium w celu odkrycia nowych krain do podbicia.
W tym momencie cała historia nie spodziewanie zmienia swój klimat. Gdy niewielki oddział wyrusza w nieznane, całość przekształca się w obyczajową opowieść drogi. Już nie wrogo nastawiona armia jest największym niebezpieczeństwem, a nuda i zmęczenie codziennością. Następstwem tego jest oczywiście zwątpienie w sens całej wyprawy oraz pierwsze oznaki defetyzmu. Co prawda w całym albumie nadal dużo się dzieje i nie można narzekać na brak akcji, ale to głównie opowieść o walce z samym sobą jest najciekawszą częścią tego komiksu.
za_imperium_planszaOd strony graficznej komiks prezentuję się chyba jeszcze lepiej niż sama historia. Całość utrzymana jest w szaroburej kolorystyce z dodatkiem sporej ilości czerwonej barwy, która świetnie kontrastuje z całością. Tworzy to wspaniały klimat wizualnie przypominający rysunki znajdujące się na starożytnych wazach lub ścianach budowli, pamiętających dawne czasy. Dodatkowo plansze sprawiają wrażenie jakby było trochę brudne, co dobrze oddaje klimat tamtych czasów oraz służby w armii rzymskiej. Ciekawie wygląda również w jaki sposób twórca ilustracji potraktował tło. W początkowych scenach oblężenia cała akcja dzieje się w nocy więc niebo i tło za razem jest czarne jak smoła, tylko czasem rozjaśniane przez jakieś ogniste strzały. W drugiej części komiksu natomiast tła są bardzo oszczędne, można by wręcz powiedzieć, że nic się na nich nie dzieje, co bardzo dobrze podkreśla nudę i monotonię, która towarzyszy członkom wyprawy.za_imperium1_7
Seria Za Imperium jest zamkniętą historią zawartą w trzech tomach, które Centrala zamierza opublikować w ciągu jednego roku. Moim zdaniem jest to świetne posunięcie, ponieważ nie ma nic gorszego jak czekać na kolejne tomy latami. Wracając jeszcze na chwilę do samego wydania, to Centrala po raz kolejny dobrze się spisała. Komiks został wydany w formacie A4 z utwardzaną okładką, na gładkim, przyjemnym w dotyku papierze, który pięknie oddaje kolory ilustracji. Miło również ze strony wydawcy, że w stopce redakcyjnej jest podana ilość nakładu. Kiedyś było to standardem, jednak jakiś czas temu ten zwyczaj niestety został zaniechany. Na szczęście, tak mi się wydaje, znowu powraca do łask.
Pierwszy tom, który nosi tytuł Honor, to dobra rozrywka na po południową chwilę z herbatą po ciężkim dniu. Dodatkowo daje obietnicę ciekawych przygód, które czekają bohaterów w następnych tomach, dlatego moim zdaniem warto zainteresować się bliżej tą serią.

Merwan & Vivès (scenariusz & rysunki), „Za Imperium #1: Honor”, tłum. Krzysztof Konopacki, Centrala – Mądre komiksy, Poznań 2013.


[autor: Piotr Lipa]

za imperium
{komiks można kupić :tu:}

Where Am I?

You are currently browsing entries tagged with Za Imperium at Kopiec Kreta.

%d blogerów lubi to: