Largo Winch. Tom 5

12/10/2017 § Dodaj komentarz


 Sidła globalizacji

Piąty zbiorczy tom serii Largo Winch, obejmujący albumy trzynaście i czternaście, zaczyna się nadzwyczaj poważnie. Całkiem na serio właściciel olbrzymiego Koncernu W wypowiada się w telewizji na temat globalizacji. Mówi z sensem, tak definiując proces: „(…) to mechanizm zbliżania, w którym sfera ekonomiczna bierze górę nad sferą kulturalną i społeczną, jak to jest w przypadku Unii Europejskiej. Zasada sama w sobie jest dobra, ponieważ jest to czynnik pokojowy. Problemem są zaburzenia, jakie ta kapitalistyczna planetaryzacja na pewno za sobą pociągnie”. I już chwilę później ma okazję doznać makabrycznych skutków „zaburzeń”, gdy do studia wkracza Dennis Tarrant i na oczach widzów popełnia samobójstwo.

Scenarzysta, wielki Jean van Hamme, zaczyna z wysokiego C – dramatyczne wydarzenie ma miejsce już na czwartej planszy, a potem sprawy się jeszcze bardziej komplikują. Gdyż były kierownik małego zakładu produkującego sprzęt narciarski w miasteczku Deer Point w Montanie obwinił pana Winch o to, że w wyniku finansowych spekulacji Koncernu W rodzinna firma została zamknięta, a ponad trzystu pracowników zostało wyrzuconych na bruk. Media od razu zakładają „miliarderowi w dżinsach” pętlę na szyję, ale i przyjaciele – w ramach protestu wobec bezdusznego postępowania – odwracają się do niego plecami.

To nie koniec kłopotów naszego bohatera. Chcąc wyjaśnić sprawę i ustalić, czy czasem nie doszło do fałszowania danych, pakuje się w jeszcze większą kabałę. Przy okazji na scenę wkraczają nowi, wyraziści aktorzy, m.in. Silky Song, która przejmuje rolę osobistego pilota i bodyguarda. A gdzie podział się Freddy Kaplan? Nie mam zamiaru zdradzać meandrów fabuły i przybliżać kolejnych, zaskakujących wątków. Należy oddać pisarzowi sprawiedliwość, że narracja prowadzana jest w sposób zaskakujący i podczas lektury nie ma miejsca na nudę. Intryga jest bardzo skomplikowana, a rama konstrukcyjna oparta została o mechanizmy funkcjonowania giełdy amerykańskiej.

Recenzując poprzednie odsłony cyklu (klik! klik!) podkreślałem, że silne wrażenie wywiera na mnie precyzyjna kreska Philippe’a Francqa. Nie inaczej jest tym razem. Każdy kadr – niezależnie od tego czy ukazuje górskie krajobrazy, czy wielkomiejskie ulice, czy wnętrza domów, czy biur – jest niebywale dopieszczony. Realizm przedstawiania dotyczy także mimiki bohaterów i noszonych przez nich strojów.

Początkowo cykl miał charakter opowieści awanturniczej, ale od „czwórki” van Hamme wyraźnie przesuwa akcenty w stronę thrillera finansowo-konspiracyjnego. Zdaję sobie sprawę, że nie wszystkim czytelnikom ewolucja serii przypadła do gustu. W moim wypadku nic się nie zmieniło, byłem fanem przygód pana Wincha i nadal jestem.

Jean van Hamme (sc.), Philippe Francq (rys.), „Largo Winch. Tom 5”, tłum. Jakub Syty, Wydawnictwo Kurc, Koluszki 2017.

[scenariusz: 4+, rysunki: 5, kolory/cienie: 4]

 {komiks można kupić tu: klik! klik!}

Reklamy

Rekomendacje: Niezwykła podróż. Tom 2

05/09/2017 § Dodaj komentarz


15 września, podczas 28. Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi, swoją premierę będzie miał drugi tom serii Niezwykła podróż. Niezwykle miło mi poinformować, że album ukaże się pod patronatem Są komiksy dla dzieci. Dodatkowo – dzień po premierze – będę miał przyjemność poprowadzić spotkanie z rysownikiem cyklu Silvio Cambonim (szczegóły poniżej lub tu: klik! klik!).

Lektura pierwszego tomu sprawiła mi sporo frajdy (klik! klik!). Uwiodła mnie i kreacja świata przedstawionego, i cała menażeria występujących postaci, która jest niezwykle barwna oraz osobliwa. Fabuła prowadzona jest wartko i ma charakter stricte przygodowy. Nie zawodzi także oprawa graficzna, o której Przemysław Pawełek tak pisze: „Rysunki Camboniego są po prostu śliczne. Włoch świetnie operuje europejską w duchu kreską, zaprawioną szczyptą cartoonu. O ile postaci wyglądają tylko wdzięcznie, to jego projekty steampunkowych machin czy architektury po prostu robią wrażenie. Subtelność plus dbałość o detale dają nadspodziewanie dobre efekty, które podbijają momentami łagodne, momentami wyrazistsze, ale zawsze trafione kolory Gasparda Yvana”.

Akcja zapowiadanego tomu rozpoczyna się w Londynie. Nadal trwa I wojna światowa. Para głównych bohaterów – małoletni Emilien i Noemi – wraz z trójką towarzyszących im dorosłych pragną dotrzeć do Paryża. Są zdeterminowani, gdyż właśnie tam trwają zapisy do udziału w konkursie imienia Juliusza Verne’a, który ma się odbyć w Nowym Jorku. Udział w turnieju ma pomóc odpowiedzieć na pytanie: co się stało z ojcem Emiliena? Fabuła „dwójki” obfituje w nowe wątki, które niosą ze sobą kolejne małe i duże tajemnice, co tylko podsyca czytelniczą ciekawość. Wielka Przygoda Emiliena i Noemi trwa w najlepsze! Wspaniale, że możemy w niej uczestniczyć.

Wrześniowa premiera Wydawnictwa Kurc, to dopiero drugi tom serii w Polsce. Natomiast we Francji w kwietniu ukazał się już piąty. Pierwsze trzy części tworzą zwartą historię zwaną Trofeum Juliusza Verne’a (od konkursu, w którym biorą udział dzieciaki). Następne odsłony to kolejna historia pod tytułem Wyspy tajemnic. Z drugiego cyklu ukazały się dwa z trzech tomów. Z pewnością będzie kolejny cykl.

Silvio Camboni spotka się z polskimi czytelnikami podczas 28. MFKiG w Łodzi:
– w piątek, 15 września, o godzinie 16.00 w sali D poprowadzi warsztaty dla dzieci;
– w sobotę, 16 września, o godzinie 10.45 w sali A odbędzie się rozmowa i spotkanie promocyjne, które poprowadzę;
– w sobotę, 16 września, o godzinie 12.00 na płycie głównej Atlas Areny rysownik będzie rozdawał autografy.
Jeśli macie jakieś pytania do włoskiego artysty, które chcielibyście, abym zadał, to proszę wpisać w komentarzu. Więcej informacji o autorze na stronie wydawcy: klik! klik! Bieżące prace rysownika można oglądać tu: klik! klik! lub tu: klik! klik!

Denis-Pierre Filippi (sc.), Silvio Camboni (rys.), „Niezwykła podróż. Tom 2”, tłum. Jakub Syty, Wydawnictwo Kurc, Koluszki 2017.

Komiks objęty patronatem:{można kupić tu: klik! klik!}

Storm #4: Legenda o Yggdrasilu | Miasto potępionych

06/06/2017 § 1 komentarz


Storm i Rudowłosa w Parku Jurajskim

Poniekąd już się przyzwyczailiśmy, że co nowy tom z przygodami Storma i Rudowłosej, to nowy scenarzysta. I nie inaczej jest w wypadku „czwórki”, która zawiera dwie opowieści: Legendę o Yggdrasilu oraz Miasto potępionych. Obie wyszły spod ręki brytyjskiego scenarzysty Kelvina Gosnella, który pchnął fabułę w zupełnie innym kierunku. Jak czytamy we wstępie tomu: „Lawrance, który dopiero co skończył dwa albumy wypełnione międzygwiezdnymi bitwami (patrz: Storm tom 3), chciał wreszcie uwolnić się od technologicznej fantastyki naukowej i skierować serię na nowe tory. Oczekiwał, że w kolejnych częściach będzie więcej fantasy niż science fiction”. Czy Gosnell spełnił oczekiwania rysownika (i redakcji „Eppo”)?

Pierwsze trzy plansze albumu Legenda o Yggdrasilu odwołują się do wydarzeń, które rozegrały się w uprzednich odsłonach cyklu. Azurianie zostali pokonani, część z nich postanowiła pozostać na Ziemi i pokojowo koegzystować z ludźmi. Nasz bohater, który przewodził powstaniu, został obwołany Wodzem nowego społeczeństwa. Jednakże zaszczytna rola nie bardzo mu odpowiada, wyraźnie się w niej nie odnajduje. Dlatego podejmuje ryzykowany plan powrotu do swoich czasów: porywa statek kosmiczny i jeszcze raz wlatuje w Czerwoną Plamę w okolicach Jowisza. W niebezpiecznej podróży towarzyszy mu, oczywiście, Rudowłosa, która ukryła się w ładowni.

Jakież wielkie jest ich zaskoczenie, gdy zamiast przenieść się do XXV wieku temporalna anomalia ekspediuje parę jeszcze dalej w przyszłość. Nie mają nawet czasu rozejrzeć się po świecie, bo od razu trafiają do niewoli humanoidalnych i inteligentnych gadów, które z wyglądu przypominają dwunożne dinozaury. Kapłan zarządza złożenie ich w ofierze czczonemu bóstwu, ale najpierw Storm musi udowodnić, że jest godzien zostania „kozłem ofiarnym”, czyli stoczyć pojedynek na śmierć i życie z przywódcą plemienia.

Fabuła bieżących części jest dość pokręcona, bo okazuje się, że obok plemienia gadów na Ziemi żyją także ludzie, którzy od dziesięcioleci toczą nieustającą wojnę z nimi. Dodatkowo gdzieś na Antarktydzie znajduje się ukryte miasto Ojców Założycieli, którzy posługują się wielce zaawansowaną technologią, podobno posiadają oni także urządzenie do podróży w czasie. Dlatego nie dziwi, że Storm i Rudowłosa kierują się do Miasta-Utopii. Nad poprawnością działania i funkcjonowania czuwa wielki komputer. O tym, jakie przygody przeżyli na miejscu opowiada już album Miasto potępionych.

Omawiany tom potwierdza tylko wielki kunszt rysownika. Recenzując poprzednie odsłony zwracałem uwagę na biegłość artysty w odwzorowywaniu, a właściwie budowaniu od podstaw całej rzeczywistości. I nie inaczej jest w „czwórce”, gdzie musiał wykreować cały świat zamieszkały przez fantastyczne stworzenia (humanoidalne dinozaury, latające konie czy prymitywne roboty-rycerze) Warto zwrócić uwagę na ewolucję Rudowłosej. W „trójce” została odstawiona na boczny tor, a w omawianej odsłonie jest heroiną z krwii kości. W samej fabule uzyskuje znaczącą podmiotowość, dodatkowo Lawrence zaprojektował dla niej nową garderobę, a właściwie prawie całkiem ją rozebrał, pozostawiając jedynie buty i bikini. Kobieta emanuje seksapilem.

Z perspektywy całego komiksu wydaje się, że decyzja, aby zaangażować na scenarzystę Kelvina Gosnella, była trafna. Pisarz w ciekawe miejsce przestawił akcenty, zrobił to z wprawnie i płynnie. Opowieść, która do tej pory nosiła znamiona klasycznej space opery zyskuje dodatkowy i atrakcyjny wymiar. Czy kolejni scenarzyści pociągnęli, a może rozbudowali, wątki fantasy? Wierni czytelnicy już mogą się o tym przekonać, gdyż od kilkunastu dni „piątka” dostępna jest w sprzedaży.

Kelvin Gosnell (sc.), Don Lawrence (rys.), „Storm #4: Legenda o Yggdrasilu | Miasto potępionych”, tłum. Krzysztof Janicz, Wydawnictwo Kurc, Koluszki 2017.

[scenariusz: 4-, rysunki: 5-, kolory/cienie: 4+]

{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Niezwykła podróż. Tom 1

19/05/2017 § Dodaj komentarz


 Wyprawa w krainę dzieciństwa

Niezwykła podróż to komiks, który oferuje każdemu czytelnikowi – niezależnie od wieku – ekscytującą wyprawę w alternatywną rzeczywistość, która charakteryzuje się niezwykłą spójnością kreacji i przedstawienia. W materiałach promocyjnych przygotowanych przez Wydawnictwo Kurc możemy przeczytać: „Przedstawiamy niezwykle urokliwą opowieść zainspirowaną twórczością Juliusza Verne′a oraz steampunkiem z niesłychanymi technicznymi wynalazkami, przygodą oraz oczywiście tajemnicą”. Zwykle z duża rezerwą podchodzę do wszelakich notek informacyjnych. Jednak w tym konkretnym wypadku zgadzam się w pełnej rozciągłości. Powyższe zdanie jest w stu procentach prawdziwe i można oficynie zaufać.

Akcja albumu rozgrywa się podczas I wojny światowej, która nadal trwa, chociaż jest już 1927 rok. W konflikt zaangażowana jest dodatkowa strona, zwana Trzecią Osią, która skutecznie przeszkadza w walce. Mechaniczne stwory do niszczą uzbrojenie obu wrażych armii. Tymczasem wojna jest jedynie elementem scenografii, jak będzie dalej, to się przekonamy.

Głównymi bohaterami opowieści jest para kuzynostwa – Noemi i Emilien – poznajemy ich podczas „rozbijania” letniego obozu w domku na drzewie, które stoi w ogrodzie pewnej londyńskiej szkoły z internatem. Są przekonani, że jak co roku wakacje spędzą z dala od domu. Jakże wielkie jest ich zaskoczenie, gdy dyrektor oświadcza, że ekscentryczni rodzice dziewczynki wrócili do kraju i zdecydowali zabrać dzieciaki do siebie. Emilien ma nadzieję, że i jego ojciec wrócił z wojaży. Niestety, na miejscu okazuje się, że nadal nie przyjechał. Chłopak poważnie martwi się o rodzica, dawno nie miał od niego żadnych wieści.

Rodowa rezydencja jest ogromna, pełno w niej zakamarków, ukrytych pomieszczeń i tajnych laboratoriów. Kuzynostwo na własną rękę rozpoczyna śledztwo w sprawie zaginięcia ojca Emiliena, który jest światowej sławy uczonym. Niespodziewanie w sukurs przychodzi im nowa guwernantka oraz były współpracownik naukowca. Para małoletnich bohaterów obdarzona jest ponadprzeciętną inteligencją, z którą współgrają: ciekawość świata, naukowe zacięcie oraz zdolności inżyniersko-konstruktorskie. Dzieciaki dosłownie nie potrafią usiedzieć na miejscu, wszędzie ich pełno i nic się przed nimi nie ukryje.

Pod względem wizualnym rzecz prezentuje się bardzo dobrze. Silvio Camboni w wypadku przedstawienia postaci posługuje się uproszczoną, cartoonową kreską. Dzięki czemu wszyscy wyglądają sympatycznie i przyjacielsko. Natomiast różnej maści maszyny, budowle, sprzęty oraz krajobrazy narysowano z dbałością o szczegóły. Artysta wiele przedmiotów i machin musiał sam wymyślić, dlatego drobiazgowość odwzorowania wywiera silne wrażenie.

Pierwszy tom z serii Niezwykła podróż jest wysoce atrakcyjną pozycją. Lektura sprawiła mi dużo frajdy. Podoba mi się i kreacja świata przedstawionego, i cała menażeria występujących postaci, która jest niezwykle barwna oraz osobliwa. Fabuła ma charakter przygodowy i prowadzona jest wartko. Para małoletnich bohaterów nie zawodzi. Mam nadzieję, że pozycja spotka się z dużym zainteresowaniem czytelników, a wydawca rychło opublikuje kolejną odsłonę.

Denis-Pierre Filippi (sc.), Silvio Camboni (rys.), „Niezwykła podróż. Tom 1”, tłum. Jakub Syty, Wydawnictwo Kurc, Koluszki 2017.

[scenariusz: 5+, rysunki: 5, kolory/cienie: 5]

{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Storm #3: Bitwa o Ziemię | Tajemnica fal nitronu

06/03/2017 § Dodaj komentarz


 Storm zyskuje epicki wymiar

don-lawrenceZupełnie niedawno miała miejsce premiera czwartego zbiorczego tomu serialu Storm. Kroniki świata na dnie. Dlatego to dobry czas, aby przyjrzeć się bliżej trzeciej odsłonie cyklu. Warto dodać, że wespół z „czwórką” wydawca wznowi „jedynkę”, której nakład jakiś czas temu zniknął z księgarskich półek. Co świadczy o tym, że w Polsce mamy czytelnicze zapotrzebowanie na klasykę europejskiego komiksu spod znaku space opery. Myślę, że w dużym stopniu popularność serii wiąże się z niebywałą oprawą graficzną, która jest dziełem angielskiego artysty Dona Lawrence’a.

Omawiany tom zabiera oryginalne tomy serii: Bitwa o Ziemię oraz Tajemnica fal nitronu. Za scenariusz obu odpowiedzialny jest Dick Matena, który przenosi akcję w przestrzeń kosmiczną. Z lektury uprzedniej odsłony dowiedzieliśmy się, że za niezwykłymi wydarzeniami na Ziemi stoi rasa wysoko rozwiniętych kosmitów. Azurianie podróżują po całym kosmosie i zakładają swoje kolonie, to oni wybili lwią część ludzkości, a niedobitkom populacji wymazali pamięć i cofnęli do epoki kamienia stormłupanego. Sami kosmici nie afiszują się ze swoją obecnością na planecie, dlatego gro mieszkańców nie ma bladego pojęcia o ich obecności. Czytelnik także nie miał, dopiero w czwartym albumie karty zostały odsłonięte.

Fabuła Bitwy o Ziemię skupia się na bezpośrednim starciu Ziemian z Azurianami. Nim jednak dojdzie do walki Storm oraz Rudowłosa muszą przekonać Mordegaja i jego ludzi do tego, że za degrengoladą ludzkości stoją kosmici, którym należy się przeciwstawić. Były gwiezdny pilot staje na czele rebelii, co nie podoba się niejakiemu Balderowi. Mężczyzna, kieruje się niskimi pobudkami etycznymi (tj. z zazdrości) uwalnia dwóch jeńców, którzy ostrzegają swoich przed spodziewanym atakiem. Azurianie chcąc zdusić rebelię w zarodku wysyłają flotę i żołnierzy. Kolejna opowieść kontynuuje wątki podjęte w Bitwie…, gdyż wojna nie została rozstrzygnięta. Ziemska placówka okupantów prosi o pomoc Wielką Radę, która przesyła posiłki z Marsa. Storm zostaje wplątany w następną intrygę i kolejny raz musi ratować Rudowłosą z opresji.

Niezmiennie wielkie wrażenie wywiera warstwa graficzna. O dick-matenarysunkach Dona Lawrence’a uprzednio pisałem w samych superlatywach i właściwie musiałbym swoje zachwyty powtarzać. Tom przynosi pewne novum. Z racji przeniesienia akcji w przestrzeń kosmiczną oraz na Marsa brytyjski artysta może zaprezentować swoją wizję na różnej maści jednostki latające – promy, ścigacze, myśliwce czy transportowce, które za każdym razem prezentują się wspaniale. Retro-stylistka idealnie i do cna zostaje wykorzystana.

Matena wprowadza do fabuły kilka interesujących postaci, które wyraźnie uatrakcyjniają opowieść: generała azuriańskiej armii, Solona, wspomnianego powyżej Baldera czy azuriańską dziewczynkę, która dysponuje mocą przemieszczania przedmiotów siłą woli (kłaniają się X-Meni?). Scenarzysta mocno redukuje zadnia i obecność Rudowłosej, która dopiero pod koniec drugiego albumu zyskuje trochę podmiotowości. Sama narracja prowadzona jest dynamicznie, sporo nagłych zwrotów akcji. Razi trochę koegzystencja warstwy literackiej z graficzną. lawrenceDużo graficznych przedstawień dubluje literackie opisy. Chwilami drażniący jest wszystkowiedzący narrator, który o krok wyprzedza czytelnika.

In plus dla omawianego komiksu należy zapisać, że zawiera jedną zwartą opowieść, dzięki czemu całość zyskuje epicki wymiar i głębię. Retro-nostalgiczna fantastyka może się wydawać trochę anachroniczna. Seria Storm to ciekawa pozycja, ale nie dla wszystkich. Fani Anihilacji czy Black Science pewnie nic dla siebie w niej nie znajdą, ale wielbiciele Yansa – tak.

Dick Matena (sc.), Don Lawrence (rys.), „Storm #3: Bitwa o Ziemię | Tajemnica fal nitronu”, tłum. Krzysztof Janicz, Wydawnictwo Kurc, Koluszki 2016.

[scenariusz: 3+, rysunki: 5, kolory/cienie: 4+]

storm-lawrencesklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}

wp.ksiazkiRecenzja napisana dla serwisu ksiazki.wp.pl, klikać :tu: tak! :tu:

Largo Winch. Tom 4

10/01/2017 § Dodaj komentarz


  Largo Winch w Ameryce

hamme-largoLargo Winch, obok Thorgala, jest najpopularniejszą i najbardziej rozpoznawalną postacią wykreowaną przez Jean’a Van Hamme. W czwartym zbiorczym tomie, obejmującym dwa oryginalne albumy Golden Gate i Shadow, scenarzysta kolejny raz udowadnia, że świetnie zna się na swoim fachu (recenzja trójki tu: klik! klik!) . Tym razem pisarz wysyła ekscentrycznego miliardera do Stanów Zjednoczonych, gdzie stacja telewizyjna W9, należąca do międzynarodowego Koncernu W, kręci serial telewizyjny. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie dwa podejrzane fakty: 1) niezwykle wysoki, jak na tego typu produkcję, budżet; 2) w głównej roli obsadzono Simona O’Vronnaza, przyjaciela Largo, którego zdolności aktorskie są równe zeru.

Finansowanie serialu wzbudziło podejrzenia Dwighta Cochrane’a (kontrolera finansowego Koncernu W), który zlecił swojej współpracownicy zbadanie sprawy. Sara Washington jean-van-hammepoleciała do Stanów i w niewyjaśnionych okolicznościach nagle zaginęła. Zaniepokojony całą sytuacją pan Winch wskakuje do swego prywatnego samolotu i udaje się do San Francisco, aby wszystkiemu przyjrzeć się z bliska. Oczywiście na miejscu okazuje się, że sprawa ma drugie i trzeci dno. Ponieważ obok precyzyjnie zaplanowanego wrogiego przejęcia stacji W9 wychodzą na jaw inne brudne interesy prowadzone przez konkurencję: wymuszenia, handel kobietami i stręczycielstwo, kręcenie porno oraz zakazanych filmów (tzw. „snuff movies”). Szef Koncernu W odkrywa kłopotliwą prawdę, przez co stawia się na celowniku. Jego życie jest zagrożone. W ślad za nim wyrusza banda oprychów.

Fabuła komiksu obfituje w zaskakujące zwroty akcji. Narracja prowadzona jest niezwykle dynamicznie. Co prawda largo-winchpoczątkowo czytelnik musi mocno się skupić i poświęcić sporo uwagi na rozwikłanie wszystkich zawiłości dotyczących finansowania telewizyjnego serialu. Niełatwym zadaniem jest także zrozumienie kwestii prawnych i zależności między stacjami, spółkami oraz firmami. Trud podjąć należy. Nawet jeśli wiąże się on z koniecznością powtórnego czytania dymków. Van Hamme buduje opowieść głównie z wypowiedzi występujących postaci. Częste i słownie rozbudowane interakcje wzmagają odczucie „dziania się”. W komiksie nie brakuje także pościgów, podchodów, ukrywania się i spektakularnych ucieczek. To powoduje, że lektura nie nudzi, a całość tomu pochłania się za jednym podejściem.

Niezmiennie silne wrażenie wywiera warstwa graficzna komiksu. Philippe Francq mocno dba o realizm przedstawienia. Każdy najmniejszy detal (choćby popielniczka czy poszetka) narysowana została z taką samą dokładnością co budynki i pojazdy (samochody, autobusy czy śmigłowce). Układ kadrów na philippe-francqplanszy jest bardzo klasyczny, artysta nie stosuje żadnych eksperymentów formalnych. Takie „europejskie” podejście do konstrukcji strony sprawdza się wyśmienicie.

Scenarzysta dba o to, aby jego opowieści były maksymalnie prawdopodobne. Całość trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej planszy. Uprzednie tomy znakomicie przestawiały świat wielkiej polityki i finansjery. W bieżącym czytelnik może spojrzeć zza kulisy przemysłu filmowego. Lubię i cenię sobie ten przygodowo-sensacyjny serial. Dlatego liczę, że już niedługo będę miał okazję przeczytać kolejny tom.

Jean Van Hamme (sc.), Philippe Francq (rys.), „Largo Winch. Tom 4”, tłum. Wojciech Birek, Wydawnictwo KURC, Koluszki 2016.

[scenariusz: 4+, rysunki: 5, kolory/cienie: 4] 

largo-winch-francqsklep {komiks można kupić tu: klik! klik!}

wp.ksiazkiRecenzja napisana dla serwisu ksiazki.wp.pl, klikać :tu: tak! :tu:

Druuna #1: Morbus Gravis | Delta

20/12/2016 § Dodaj komentarz


Druuna poszukuje prawdy

druunaWydany w maju album Druuna: Anima był właściwie małą przystawką (klik! klik!). Przedsmakiem, który miał jedynie zaostrzyć apetyt przed właściwą serią. Komiks wywiązał się z zadania wyśmienicie. Wielu czytelników z niecierpliwością oczekiwało na właściwą premierę serii, która pierwotnie została wykreowana w latach 80. ubiegłego wieku przez Paolo Serpieriego.

W pierwszym tomie wydania zbiorczego pomieszczone zostały dwa oryginalne tomy: Morbus Gravis oraz Deltę, które delikatnie spaja fabuła i występująca w roli głównej Druuna. Akcja komiksu dzieje się w bliżej nieokreślonej przyszłości, w wielkim Mieście bez nazwy. Mieszkańcy żyją w ciągłym strachu przed tajemniczą i nadzwyczaj groźną zarazą. Epidemia zagraża wszystkim, bo wystarczy dotknąć kogoś zarażonego, a człowiek zamienia się w odrażającego, mackowatego stwora, który kieruje się najniższymi instynktami. paolo-eleuteri-serpieriMożna uniknąć zarażania. Należy tylko przyjmować serum rozdzielane przez władzę. Zasady dystrybucji nie są jasne. Protagonistka pozyskuje dodatkowe fiolki kupcząc swoim ciałem.

Dodatkowe porcje serum dziewczyna podaje ukochanemu, który na krótki czas odzyskuje ludzką postać. Schastar zdaje sobie sprawę, że nie zostało mu dużo czasu. Choroba go w końcu zagarnie. A dodatkowo jest poszukiwany przez wojsko i Kapłanów. Dlatego pragnie przekazać Druunie prawdę o pochodzeniu zarazy. Oboje ruszają w Miasto. Podczas wyprawy czytelnik ma okazję bliżej przyjrzeć się światu, w którym przyszło żyć Druunie.

Włoski artysta wykreował rzeczywistość odrażającą i obleśną, bezduszną i lubieżną. druuna-tom-1Świat trawiony śmiertelną chorobą, która odbiera rozum i zdrowy rozsądek. Wszędzie tylko ruiny i zgliszcza. Między zwalonymi budynkami przemykają przerażeni, ubrani w łachmany ludzie, których cała egzystencja sprowadza się do ciągłego uciekania przed wojskiem i groźnymi mutantami. Śmierć i cierpienie są stałym elementem życia w Mieście. Jedynie misja głównej bohaterki niesie ze sobą niewielki snop światła.

Graficznie rzecz jest niebywała. Serpieri wspaniale rysuje ludzkie postaci, wierność anatomiczna stoi na wysokim poziomie. Z drugiej strony przekonywająco została także oddana przerażająca rzeczywistość miejsca, w którym rozgrywa się akcja. Na wyobraźnię czytelnika mocno działa monochromatyczna paleta barw, która odkreśla duszną i śmierdzącą atmosferę.

Opowieść sama w sobie ma charakter pretekstowy. Fabuła w dużym stopniu jest jedynie „wymówką” do ukazania scen pełnych bestialskiej przemocy, wulgarnego i sadystycznego seksu serpieri(częste sceny gwałtów czy prostytucji). Ostatecznie serial jest nieodrodnym dzieckiem swoich czasów. Właśnie z takiej perspektywy należy na niego spoglądać i oceniać.

Druuna to mroczny, mizoginistyczny, miejscami pornograficzny komiks, adresowany tylko do dorosłego czytelnika. Czytelnika, który chciałby podjąć trud przeniknięcia przez fasadę opowieści, aby gdzieś pod spodem poszukać prawdy o prawdziwej naturze człowieka.

Paolo Eleuteri Serpieri (sc. & rys.), „Druuna #1: Morbus Gravis | Delta”, tłum. Jacek Drewnowski, Wydawnictwo Kurc, Koluszki 2016.

[scenariusz: 4-, rysunki: 6-, kolory/cienie: 5+]

serpieri-druunasklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Recenzja napisana dla ksiazki.wp.pl, aby ją przeczytać, wystarczy kliknąć ::tu:: wp.ksiazki

Where Am I?

You are currently browsing entries tagged with Wydawnictwo Kurc at Kopiec Kreta.

%d blogerów lubi to: