Szósty rewolwer #3: Więzy

29/05/2018 § Dodaj komentarz


Zombie & western

Z drugiego tomu serii Cullena Bunna (scenariusz) i Briana Hurtta (rysunki) dowiedzieliśmy się (klik! klik!), że Sześć są bardzo potężnym artefaktem magicznym, który od wieków towarzyszy ludzkości. Broń obdarzona jest własną wolą i świadomością, co mocno komplikuje życie właścicieli. Na własnej skórze mogą się o tym przekonać Becky Montcrief (posiadająca jeden z Sześciu) oraz Drake Sinclair (posiadający cztery z Sześciu). Prawdziwą naturę broni znają przedstawiciele zakonu Miecz Abrahama oraz ich przeciwnicy – Rycerze Salomona.

Akcja trzeciego albumu cyklu zatytułowanego Więzy rozpoczyna się w pociągu, w którym przewożona jest trumna z ciałem straszliwego generała Oliandera Bedforda Hume’a. Podróż nie ma charakteru krajoznawczego, gdyż wdowa po generale umyśliła sobie, że odzyska truchło męża, zgładzi pannę Montcrief oraz pana Sinclaira i przy okazji przejmie pięć rewolwerów. Plan iście diabelski. Za sprawną realizację odpowiada Ellie Barlow, który posiada zdolność kontrolowania monstrualnej mumii oraz watahy zombie. Grupa ożywieńców atakuje pociąg. Z jakim skutkiem? Tego nie będę zdradzał. Wściekły napad na skład, to zaledwie początek całego ciągu dramatycznych wydarzeń.

Ważnym elementem składowym fabuły jest rozgrywający się równolegle wątek z udziałem Gorda Cantrella, który poszukuje odpowiedzi na pytanie, jak zniszczyć Sześć. W tym celu udaje się do Tennessee na zniszczoną plantację Braxtona Bella Hooda, gdzie przez wiele lat był niewolnikiem. Na miejscu mężczyzna będzie musiał stanąć twarzą w twarz z bolesną przeszłością. Widma i duchy, które spotyka są nadzwyczaj realne, proponują bohaterowi uwolnienie od trosk, mistyczną wiedzę i powrót na łono rodziny. Wartościowym zabiegiem jest wprowadzenie do skądinąd rozrywkowej i przygodowej opowieści poruszających przeżyć. Fragmenty poświęcone Cantrellowi wypadają przekonująco i nie pozostawiają czytelnika obojętnym.

Całość utrzymana jest w cartoonowej stylistyce. Autor oprawy graficznej – Brian Hurtt – główny nacisk kładzie na przedstawienie postaci, sprawne oddanie dynamiki wydarzeń i scen akcji. I to mu się udaje. Artysta nie zapomina o scenografii, gdy zmieniają się lokacje. W produkcję trójki zaangażowany został dodatkowy rysownik. Tyler Crook narysował rozdział poświęcony przeszłości mumii. W porównaniu z Hurttem Crook posługuje się delikatniejszą kreską, a w kilku partiach zastosował malarską technikę. Kolejny raz dobrze się spisał kolorysta, Brian Crabtree, którego konsekwencja w doborze barw spaja w całość poszczególne rozdziały.

Scenarzysta czerpie całymi garściami z ogranych motywów i trików, budując własny western & horror. Podoba mi się pomieszanie porządków, to współwystępowanie mistycznych i przygodowych elementów. Tak, lubię serię Szósty rewolwer i czytam chętnie.

Cullen Bunn (sc.), Brian Hurtt & Tyler Crook (rys.), „Szósty rewolwer #3: Więzy”, tłum. Maciej Drewnowski, Timof Comics, Warszawa 2017.

[scenariusz: 4, rysunki: 4, kolory/cienie: 4+]

{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Reklamy

Szósty rewolwer #2: Rozdroża

07/08/2017 § Dodaj komentarz


 Dziwny Dziki Zachód

Nim zapoznałem się z drugim albumem z cyklu Szósty rewolwer, musiałem zdjąć z półki „jedynkę” i ponownie przeczytać (klik! klik!). W końcu minęło ponad dwa lata od premiery albumu, dlatego nie dziw, że miałem dziury w pamięci. Musiałem przypomnieć sobie, kiedy i w jakich okolicznościach Drake Sinclair wszedł w posiadanie czterech z sześciu magicznych spluw, dlaczego Becky Montcrief ma swój osobisty „pistolecik”, którego nikt nie może jej odebrać, a także dlaczego Billjohn O’Henry wygląda i zachowuje się jak golem oraz kim jest i skąd się wziął Gord Cantrel.

Akcja albumu Rozdroża rozgrywa się w Nowym Orleanie, a także na bagnach znajdujących się w pobliżu miasta. Po pierwszym użyciu sześciostrzałowców między panem Sinclair a przedmiotami wywiązała się magiczna relacja, która niezwykle ciąży bohaterowi. Mężczyzna zrozumiał, że posiadanie na własność rewolwerów nie jest najlepszym pomysłem. Dlatego szuka kogoś, kto pomoże mu zerwać więź. I tak odnajduje niejakiego Henriego Fouriera – starego czarownika voodoo, który zdradza mu historię tytułowych spluw. A z okolicznych bagien wyłazi coś strasznego i nie trudno zgadnąć, czego chce…

Tempo, z jakim prowadzono fabułę „jedynki”, było iście ekspresowe, wydarzenia następowały po sobie niczym kolejne strzały z rewolweru. Pierwsza połowa bieżącej odsłony prowadzona jest dość spokojnie. Scenarzysta początkowo stara się przybliżyć tło wydarzeń, ale w drugiej połowie akcja wyraźnie przyspiesza. Scenografia, w której rozgrywają się wydarzenia – bagna Luizjany i miasto Nowy Orlean – stanowi ciekawy i atrakcyjny dodatek. Cullen Bunn wprowadza do opowieści nowe postaci, nie zapominając o tym, aby przybliżyć trójkę głównych bohaterów. Mamy okazję lepiej poznać Drake’a, Becky i Billjohna, bo w końcu spędzimy z nimi trochę czasu, gdyż, nie licząc spin-offów, cała seria liczy sobie dziewięć tomów.

Ilustracje wyszły spod ręki Briana Hurtta, który dba o realność i szczegółowość przedstawienia, choć kreska ma wyraźnie cartoonowy sznyt. Każdej z postaci nadano indywidualne rysy, więc nie ma najmniejszych problemów w rozpoznaniu bohaterów. Rysownik nie zapomina o elementach tła i drugiego planu. Całość prezentuje się nadzwyczaj dobrze, a sceny z udziałem haitańskich demonów, które rozgrywają się na mokradłach, naprawę mogą się podobać.

Szósty rewolwer to seria, która należy do gatunku Dziwny Dziki Zachód, w którym typowo westernowe elementy zostały połączone z elementami horroru oraz fantastyki. Fabuła ma iście rozrywkowy charakter, została uszyta z ciekawych elementów oraz sprawnie poprowadzona. Lektura komiksu stanowi niezłą przygodę, którą warto samodzielnie przeżyć.

Cullen Bunn (sc.), Brian Hurtt (rys.), „Szósty rewolwer #2: Rozdroża”, tłum. Maciej Drewnowski, Timof Comics, Warszawa 2017.

[scenariusz: 4, rysunki: 4+, kolory/cienie: 5-]

{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Recenzja napisana dla serwisu Aleja Komiksu, klikać :tu: tak! :tu:

Szósty rewolwer #1: Zimne martwe palce

29/06/2015 § Dodaj komentarz


Panna Becky potrafi strzelać

6 rewolwerW poszukiwaniu ciekawych, atrakcyjnych i różnorodnych albumów polscy wydawcy coraz głębiej eksplorują światowy rynek komiksowy. Pojawiają lub najbliższym czasie się pojawią przedruki oficyn małych i mniej znanych, przeczesywany jest głownie rynek anglojęzyczny – First Second, Nobrow czy Koyama Press. A jeśli chodzi o rozrywkę i superhero, to nie tylko DC i Marvel, ale także Image Comics (poproszę o więcej!), IDW Publishing, BOOM! Studios. Serią Szósty rewolwer powraca Oni Press. Powraca, gdyż z dziesięć lat temu Taurus Media publikowało Whiteout oraz Queen & Country (niestety edycja nie została ukończona).

W kwietniu Timof Comics oddał w ręce czytelników album Zimne martwe palce. Akcja rozgrywa się w Stanach, po wojnie secesyjnej, którą należy traktować umownie – jako dookreślenie czasu, a nie historyczne wskazanie. Cullen BunnPani Hume, demoniczna i wiecznie młoda kobieta, zatrudnia agentów Pinkertona, aby wytropili cenny rewolwer, który kiedyś należał do jej zmarłego męża generała Oliandera Bedforda Hume’a. Artefakt obecnie znajduje się w posiadaniu kaznodziei, który skutecznie (na jakiś czas) uziemił generała. Broń wpada w ręce przybranej córki kaznodziei, Becky Montcrief, która odkrywa, że posiada ona nadprzyrodzone i mroczne moce. Może być używana jedynie przez tego, który dzierży go po przednim właścicielu – innymi słowy, tylko ona może używać dziwnego i niebezpiecznego pistoletu. W pościg za rewolwerem ruszają źli ludzie oraz wyswobodzony z okowów śmierci generał.

Poszukiwacz skarbów Drake Sinclair, który należał kiedyś do kompanii Hume’a, odnajduje Becky. Zresztą nie tylko on, gdyż straszna ferajna również. Dochodzi do bezpośredniego starcia. martwe palceWydawać by się mogło, że ludzie generała mają znaczącą (jakościową i ilościowo) przewagę – posiadają pięć pozostałych magicznych spluw oraz całe zastępy ożywieńców. Tempo akcji jest iście ekspresowe, niczym w kalejdoskopie przenosimy się z miejsca na miejsce, nigdzie nie przebywamy dłużej niż dwie lub trzy sceny. Scenarzysta co rusz wprowadza nowych bohaterów, których nawet nie próbuje specjalnie przedstawiać czytelnikowi. Takie rozwiązanie ma swoje uzasadnienie – chodzi o nadanie akcji właściwej prędkości, a w sensie metaforycznym, przywodzi na myśl, wprawne opróżnianie magazynka rewolweru.

Za warstwę wizualną odpowiedzialny jest Brian Hurtt, którego możemy pamiętać z tomu Odtajnione należącego do serii Za Królową i Ojczyznę. Rysownik dobrze wczuł się w klimat opowieści, postaci narysowano realistycznie, a demony, potwory i zombie są odpowiednio przerażające. Artysta z dużą dbałością odwzorował noszone przez bohaterów stroje oraz broń. Klasyczne kadrowanie (statyczne, bez eksperymentów, właściwie same prostokąty) szósty rewolweroraz budowa planszy przypominają rzeczy z rynku frankofońskiego. Kolory również dobrze oddają atmosferę.

Cullen Bunn skutecznie zadbał o to, abyśmy podczas czytania ani przez chwilę się nie nudzili. Dziki Zachód jest dziki, ale nie w sposób znany z westernów, na myśl przychodzą raczej horrory i ezoteryczne opowieści. Nie dość, że pojawia się armia zombiaków, to jeszcze czterej straszni jeźdźcy (z apokalipsy?) czy odważni mnisi, którzy chętniej używają broni palnej niż wody święconej. W warstwie fabularnej serial „Szósty rewolwer” jest sprawnym popkulturowym miksem, dobrą mainstreamową rozrywką. Oczywiście figury bohaterów i tematyka wyraźnie wskazują, że lektura serialu nie jest dla wszystkich. Ci, którym podoba się Hellboy, W.E.S.T., czy Amerykański Wampir, powinni się z pozycją zapoznać.

Cullen Bunn (scen.), Brian Hurtt (rys.), „Szósty rewolwer #1: Zimne martwe palce”, tłum. Maciej Drewnowski, Timof Comics, Warszawa 2015.

[scenariusz: 4, rysunki: 4+, kolory/cienie: 4+]
Brian Hurtt

sklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}

 Recenzja napisana dla serwisu Aleja Komiksu, klikać :tu: tak! :tu:

Where Am I?

You are currently browsing entries tagged with Szósty rewolwer at Kopiec Kreta.

%d blogerów lubi to: