Hawkeye #2: Lekkie trafienia

15/05/2018 § Dodaj komentarz


Clint Barton i kobiety

Choć Clint Barton (pseudonim Hawkeye) nie posiada żadnych supermocy jest stałym członkiem Avengers. Jednak seria Matta Fractiona (scenariusz) i Davida Aji (rysunki) nie opowiada o wyczynach herosa, a o zupełnie prywatnych i osobistych sprawach mężczyzny, który na co dzień mieszka w jednej z kamienic w Nowym Jorku. Warto wspomnieć, że jest właścicielem budynku i stąd biorą się niektóre z jego problemów. Z drugiej strony, czy w przypadku gdy Sokole Oko zdejmuje kostium, przestaje być prawym bohaterem?

W albumie Lekkie trafienia sporo się dzieje. Całość zaczyna się od potężnego huraganu, podczas którego Clint pomaga jednemu z sąsiadów ewakuować mieszkającego w Queens ojca. Potem będzie miał zatarg z członkami rosyjskiej mafii oraz pewnym płatnym mordercą, który pochodzi z Polski. W międzyczasie Tony Stark pomoże rozwiązać problem z telewizją kablową. Najciekawsze fragmenty opowieści wiążą się z sytuacjami, gdy mężczyzna spotyka swoje byłe kobiety – Nataszę Romanową, Bobbi Morse i Jessicę Drew (czyli Czarną Wdowę, Mockingbird i Spider-Woman). Na horyzoncie pojawia się też tajemnicza Penny, przez którą protagonista ładuje się w kolejną kabałę. W tle przewija się również Kate Bishop. Tak, życie uczuciowe Bartona jest – delikatnie mówiąc – skomplikowane.

Na osobne omówienie zasługuje ostatni zeszyt tomu, za który w 2014 roku artyści zgarnęli nagrody Eisnera i Harveya w kategorii najlepszy pojedynczy zeszyt. Fabularnie nic specjalnego. Śledzimy przebieg dochodzenia w sprawie zabójstwa jednego z sąsiadów protagonisty. Jednakże detektywem jest pies Bartona, Fuks. Rzeczy w tym, że wydarzenia przedstawiane są z psiej perspektywy. Kompozycja paneli, kadrowanie, symboliczne ideogramy i emotikony, fragmentaryczność dialogów, znaki zależności i wynikania – dosłownie cała warstwa ilustracyjna została podporządkowana konceptowi. Wspaniale poprowadzona i zrealizowana opowieść! Wszystko tu jest na swoim miejscu. Nie mam pojęcia, czy większe brawa należą się scenarzyście, czy rysownikowi.

Narracyjnie „dwójka” nie różni się od „jedynki” (klik! klik!). Jeśli komuś podobał się tom Moje życie to walka, to i Lekkie trafienia przypadną mu do gustu. Doceniam zamysł scenarzysty, który podejmuje próbę dekonstrukcji wyświechtanych schematów komiksu superhero. Fraction stawia na obyczajowe akcenty i zabawną komedię pomyłek. Porównując serię Hawkeye z pozycjami Daredevil: Nieustraszony (klik! klik!) czy Jessica Jones: Alias (klik! klik!) Briana Michaela Bendisa, to mimo wszystko całość wypada mało przekonująco i dość powierzchownie. Osobiście, gdyby nie niebywała oprawa graficzna Aji, która świetnie współgra z kolorami Matta Hollingswortha, nie miałbym czym się zachwycać.

Matt Fraction (sc.), David Aja & Francesco Francavilla & Steve Lieber & Jesse Hamm (rys.), „Hawkeye #2: Lekkie trafienia”, tłum. Marceli Szpak, Klub Świata Komiksu – album 1219, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2017.

[scenariusz: 3+, rysunki: 5, kolory/cienie: 4+]

{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Hawkeye #1: Moje życie to walka

20/06/2017 § Dodaj komentarz


  Tak wygląda jego życie, gdy nie jest z Avengers

W końcu za sprawą Egmontu i polscy czytelnicy mają możliwość zapoznania się z solowymi przygodami Clinta Bartona. Serial Hawkeye, który napisany został przez Matta Fractiona, pod wieloma względami wyróżnia się na tle innych komiksów superbohaterskich z linii Marvel Now! Chociaż protagonista należy do Avengers, w komiksie nie spotykamy żadnych Budowniczych, Kartografów czy Thanosa. Multiwersum się nie rozdziera i nikt nie powtarza mantry: „Wszystko umiera. Wy. Ja. Każdy na tej planecie”. Fabuła ma wyraźnie osobisty i kameralny charakter, a to jest miłą odmianą.

Na album Moje życie to walka składają się trzy opowieści, które są zamkniętymi całościami. Wszystkie napisane przez Fractiona, ale każda zilustrowana przez innego artystę. Różnica, o której wspominałem w pierwszym akapicie, w dużym stopniu sprowadza się do tego, że dostajemy możliwość zerknięcia za kurtynę i zobaczenia „zwykłego dnia” Clinta Bartona. Rzecz zaczyna się od słów: „Tak wygląda jego życie, gdy nie jest z Avengers. Niczego więcej nie musicie wiedzieć”. Wszystko się zgadza, po komiks można sięgnąć bez znajomości jakiejkolwiek innej pozycji z tych, które aktualnie się ukazują. Scenariusz gładko wprowadza nas w codzienne życie postaci. Okazuje się, że poza współpracą z Kapitanem Ameryką i Iron Manem, mężczyzna ma swoje prywatne sprawy.

A czym dokładnie zajmuje się bohater, kiedy nie ratuje świata wespół z Mścicielami? Barton mieszka w Nowym Jorku. Przyjaźni się z Kate Bishop, która za jakiś czas zastąpi go w roli Hawkeye’a. Dobrze zna się z sąsiadami i razem z nimi imprezuje na dachu kamienicy. A gdy mieszkańcy mają problemy z właścicielem, który niespodziewanie podnosi czynsz, znajduje sposób, aby im pomóc. Oczywiście, tak przy okazji, pakuje się w poważne kłopoty, z których wyplątuje się dzięki swoim umiejętnościom i celnemu oku. W innym wątku ratuje psa przed śmiercią, choć sam jest nieźle pokiereszowany. A w jeszcze innym ląduje w łóżku z piękną kobietą.

Pod względem graficznym album jest bardzo różnorodny. Autorem ilustracji do pierwszego opowiadania jest David Aja, kolejne zilustrował Javier Pulido, natomiast ostatni zeszyt – który przynależy do cyklu Young Avengers Presents – jest dziełem Alana Davisa. Z całej trójki zdecydowanie najciekawiej przedstawiają się prace Aji, który posługuje się grubą i mięsistą kreską. Postaci ukazano dość schematycznie, ale na tyle dokładnie, że czytelnik nie ma problemów z rozróżnieniem kto jest kim. Na uwagę zasługują sceny ukazujące ruch i dynamikę postaci. Kadrowanie oraz budowa planszy sprawiają wrażenie, że obcujemy z produkcją undergroundową. Imitacja jest tak silna, że gdy przechodzimy do czytania opowieści zilustrowanych przez pozostałych rysowników, to czujemy jakbysmy obcowali z zupełnie innym komiksem.

I chociaż albumowi daleko do Alias Bendisa (klik! klik!), to jednak ten cykl mimowolnie przychodzi mi na myśl. Fraction i Aja budują swą opowieść z podobnych elementów. Różnica sprowadza się do tego, że Jessica Jones ma pewne problemy psychiczne, a Clint Barton to mimo wszystko taki zwyczajny koleś z sąsiedztwa, który gra rolę ulicznego herosa. Ciekawi mnie, jak seria Hawkeye będzie się dalej rozwijała.

Matt Fraction (sc.), David Aja & Javier Pulido (rys.), „Hawkeye #1: Moje życie to walka”, tłum. Marceli Szpak, Klub Świata Komiksu – album 1108, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2017.

[scenariusz: 4-, rysunki: 5, kolory/cienie: 4+]

  {komiks można kupić tu: klik! klik!}
gildiaRecenzja napisana dla serwisu Gildia Komiksu, klikać :tu: tak! :tu:

Where Am I?

You are currently browsing entries tagged with seria Hawkeye at Kopiec Kreta.

%d blogerów lubi to: