Batman #9: Bloom

10/07/2017 § Dodaj komentarz


  Mroczny Rycerz powraca?

W rzeczywistości „kolorowych zeszytów” nic nigdy nie ginie bezpowrotnie, to prawda znana czytelnikom od dawna. Czy zatem Batman, a właściwie Bruce Wayne, mógł porzucić swoją rolę obrońcy Gotham na dobre, nawet jeśli stracił pamięć i wydaje się nie być sobą? Nadszedł czas, aby się o tym przekonać, otwieramy tom dziewiąty Batmana.

Pan Bloom, nowy przeciwnik Zamaskowanego Krzyżowca, wdziera się do Powers Building i zaczyna odruchowo zabijać ludzi. Gordon staje z nim do walki, ale choć sytuacja wydaje się obracać na korzyść nowego Człowieka Nietoperza, wróg ostatecznie ucieka. Kiedy więc udaje się go namierzyć, nikt nie jest pewien czy rzeczywiście trafili na jego trop, czy też może łotr przygotował na nich zasadzkę. Były komisarz decyduje się samotnie stawić czoła zagrożeniu, nawet za cenę własnego życia.

Tymczasem Bruce Wayne wiedzie spokojny żywot u boku ukochanej kobiety, którą prosi o rękę. Mimo że w jej przeszłości nie brak mrocznych kart, chce spędzić z nią życie. Wciąż jednak ma problemy z pamięcią, chociaż odzywa się w nim jakiś dawny zew. Spotkanie z Duke’iem, który na własną rękę podjął się odkrycia prawdziwej tożsamości Blooma, staje się impulsem do przypomnienia sobie dawnej roli obrońcy Gotham. Tylko czy to wystarczy, by dawny Batman powrócił? Czy jego powrót jest konieczny, aby w mieście ponownie zapanował pokój?

Scott Snyder i Greg Capullo zaczynając nową serię Batmana w ramach The New 52 (czy jak chce tego polskie nazewnictwo, Nowego DC Comics) stworzyli dzieło, które z miejsca stało się hitem, ale i pozycją niemalże kultową. Trybunał sów, jakim zaczęli swój run, powszechnie uznawany jest za jedną z najlepszych opowieści o Batmanie, a pozostałe zeszyty ich autorstwa także trzymają poziom. Nie inaczej jest też w przypadku Blooma, przedostatniego tomu serii, w którym znalazł się także jubileuszowy, bo pięćdziesiąty zeszyt. Z tej okazji twórcy nie tylko domykają wiele wątków, ale przygotowali dla czytelników porcję zaskoczeń. Co więcej omawiana odsłona, pod względem scenariusza, jest lepsza od „ósemki”, a pędząca na złamanie karku akcja nie pozwala na chwilę nudy. Chociaż na spokojniejsze momenty także znalazło się miejsce.

Właściwie ten komiks jest jak gra, w którą rżną funkcjonariusze gothamskiej policji, przypomina pokera, z tym, że gra się w nią szybko, bez zastanowienia, a na stole czeka zakryta karta mogąca odmienić losy całej zabawy. Na tej zasadzie Snyder i James Tynion IV zbudowali całą fabułę, starając się dostarczyć czytelnikom jak najwięcej dobrej zabawy. Skutecznie zresztą. Całość na dodatek podlali charakterystycznymi dla Batmana z New 52 elementami, takimi jak legendy miejskie i grzebanie w historii Gotham. Co tylko wyszło opowieści na dobre.

Pod względem graficznym Capullo jak zwykle nie zawodzi. Jego znakomita, szczegółowa i mroczna kreska świetnie współgra ze scenariuszem, podobnie zresztą jak kolor. Pozostali artyści też wypadają przyjemnie dla oka, choć nie tak dobrze jak on. Całość została uzupełniona o bogatą (liczącą blisko 40 stron) galerię okładek alternatywnych do 50 zeszytu przedstawiających walkę Batmana z Supermanem. Lista artystów odpowiedzialnych za owe okładki robi spore wrażenie, że wspomnę tylko o Timie Sale’u, Alexie Rossie, Jimie Lee, Paulu Pope’ie czy Gabrielu Dell’Otto.

W skrócie, miłośnicy Batmana będą bardzo zadowoleni. Dostaną bowiem dokładnie to, czego oczekiwali. Osobiście Blooma polecam i czekam na finałowy tom serii.

 Scott Snyder & James Tynion IV (sc.), Greg Capullo & Danny Miki & Yanick Paquette (rys.), „Batman #9: Bloom”, tłum. Tomasz Sidorkiewicz, Klub Świata Komiksu – album 1145, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2017.

 [autor: Michał Lipka]

 {komiks można kupić tu: klik! klik!}

Batman #8: Waga superciężka

15/06/2017 § 2 komentarze


Batman bez Batmana

W roku 2011 wydawnictwo DC Comics postanowiło po raz kolejny w swojej liczącej wówczas 77 lat historii przeczyścić nieco uniwersum i odświeżyć tytuły, czego wynikiem było zrestartowanie najważniejszych serii. Wydarzenie przeszło do historii edytora pod szyldem The New 52. Sześć lat temu rozpoczął się nowy etap w życiu Batmana, a teraz nadszedł czas na kolejną zmianę. Zmianę wizerunku, ale także i osoby noszącej kostium Człowieka Nietoperza.

Batman zaginął w ostatniej walce z Jokerem i całe Gotham przekonane jest o jego śmierci (patrz album: Ostateczna rozgrywka). Mieszkańcy nie zamierzają jednak siedzieć z założonymi rękami. Miasto nie może istnieć bez swojego symbolu i największego obrońcy, dlatego Powers International zaczyna przygotowania do przedstawienia światu nowego Mrocznego Rycerza. Chociaż kandydatów jest wielu, na dodatek silniejszych, szybszych czy bardziej wytrwałych, nowym Batmanem zostaje nie kto inny tylko komisarz Jim Gordon. To on, w technologicznie zaawansowanej zbroi, zaczyna patrolować ulice Gotham City. Jego celem jest nie tylko zastąpienie Bruce’a Wayne’a, ale także pokazania jakie możliwości niesie ze sobą fakt, że Człowiek Nietoperz zamiast działać na granicy prawa, współpracuje ściśle z funkcjonariuszami w ramach jego przepisów.

Czy to może się sprawdzić? Czy człowiek o wiele mniej przygotowany do swojej misji niż jego poprzednik poradzi sobie zarówno ze starymi, jak i nowymi wrogami? Kiedy w Gotham pojawia się potężny przeciwnik Gordona czeka prawdziwy test w roli Batmana…

Batman bez Batmana – tak w skrócie można podsumować najnowszy, ósmy tom serii o Zamaskowanym Krzyżowcu. Bruce Wayne porzucił swoją rolę, zniknął, jego miejsce zajmuje długoletni przyjaciel. Zmieniają się też metody, ale jedno pozostaje takie samo: dobra zabawa. Kto polubił komiksy pisane przez Scotta Snydera, ten na pewno się nie zawiedzie, chociaż Waga superciężka nie jest aż tak udana, jak Trybunał sów. To po prostu bardzo dobra opowieść rozrywkowa, łącząca w sobie przygodę, grozę, miejskie legendy (trudno w nowym przeciwniku nie dopatrzyć się postaci Slender Mana) i całkiem sporą porcję mangowych klimatów (zbroja Gordona á la mecha). Nie zabrakło też porcji brutalności i krwawych scen, a całość wypełniona została po brzegi konkretną, efektowną akcją. Album możemy uznać za otwarcie nowego rozdziału w Batmanie, moim zdaniem całkiem niezłe. Dodatkowo rzecz sprawdza się jako samodzielna opowieść, od której można zacząć swoją przygodę z obrońcą Gotham.

Graficznie jest znakomicie. Rysunki Grega Capullo (niezapomniane prace dla Spawna!) są realistyczne, czyste, czasem lekko „mangujące”, ale w przypadku tej opowieści stanowi to duży plus. Poszczególne plansze bywają zarówno proste i dynamiczne, jak i złożone oraz pełne detali. Całość robi bardzo pozytywne wrażenie. Nieźle wypada też interludium w wykonaniu Jocka (do którego scenariusz wraz ze Snyderem napisał znakomity Brian Azzarello), choć jest prostsze i o wiele bardziej brudne, a zarazem klasyczne.

Jeśli chodzi o The New 52 (czy też Nowe DC Comics, bo takiej nazwy używa Egmont Polska) serie o Batmanie zdecydowanie należą do najciekawszych jego reprezentantów. Przy okazji to także jedne z najlepszych nowości od tego wydawnictwa dostępne na naszym rynku i warto jest przyjrzeć się im bliżej. Szczególnie, że ich lektura nie wymaga dobrej znajomości historii cyklu, co pozwala cieszyć się nią nie tylko stałym i starym fanom.

Scott Snyder & Brian Azzarello (sc.), Greg Capullo & Jock {właśc. Mark Simpson} (rys.), „Batman #8: Waga superciężka”, tłum. Tomasz Sidorkiewicz, Klub Świata Komiksu – album 1101, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2017.

[autor: Michał Lipka]

{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Wieczni Batman i Robin. Tom 1

14/06/2017 § Dodaj komentarz


 Czterech Robinów i Matka

Cykl Wieczny Batman sprzedał się na tyle dobrze, że włodarze DC Comics postanowili iść za ciosem i zlecili Jamesowi Tynionowi IV i Scottowi Snyderowi obmyślenie kolejnej fabuły. Na szczęście seria Wieczni Batman i Robin nie jest kontynuacją, dlatego rzecz można czytać bez znajomości pierwszej pozycji. Warto jednak wiedzieć, że Bruce Wayne nie jest już Batmanem, a rolę Zamaskowanego Krzyżowca aktualnie gra Jim Gordon, który biega po ulicach Gotham w Bat-zbroi.

Głównymi aktorami są członkowie Bat-rodziny: Dick Grayson (ex-Nightwing, a aktualnie szpieg organizacji Spyral o kryptonimie Agent-37, Jason Todd (Red Hood), Tim Drake (Red Robin) i Harper Row (Bluebird). Dzielna czwórka nie odwiesiła peleryn na wieszak, nie złożyła broni, a kontynuuje misję byłego mentora: broni i walczy. Właściwa fabuła rozpoczyna się w chwili pojawienia się w Gotham tajemniczego zabójcy o pseudonimie Orphan, który okazuje się być „prawą ręką” niejakiej Matki. Z biegiem akcji dowiadujemy się, że przestępcza działalność Matki sprowadza się do sprzedawania „zaprogramowanych” ludzi zgodnie z potrzebami i zachciankami zamawiających. Bogacze zamawiają idealne żony. Wszystko wskazuje na to, że kilka lat temu Batman skorzystał z usług handlarki i poprosił o zupełnie nowego pomocnika.

Czy faktycznie takie zdarzenie miało miejsce? Jeśli tak, to który z Robinów jest tym podstawionym? Śledzimy poczynania bohaterów, którzy próbują odkryć prawdę o byłych wydarzeniach. Muszą działać zespołowo i czuwać nad sobą, bo Orphan na nich poluje. Scenarzystom, którzy pracowali po czujnym okiem Tyniona i Snydera, udało się ukazać różnorodne charaktery Cudownych Chłopców, to chyba najciekawszy aspekt całego cyklu. Finalnie przecież zagadka zostanie rozwiązana i zapomniana, a zostaną postaci i to, co się o nich dowiedzieliśmy. Z całej czwórki najsłabiej wypada Dick Grayson, który zbyt mocno wciela się w rolę szpiega i trochę przypomina Jamesa Bonda. W komiksie pojawia się milcząca Cassandra Cain, która tym samym zalicza udany debiut w The New 52.

W produkcji uczestniczyło kilkunastu rysowników, którzy rysowali pod nadzorem Tony’ego S. Daniela. Dlatego pod względem wizualnym całość prezentuje się spójnie: realistyczne przedstawienie postaci, ciała o rozbudowanej muskulaturze, dynamiczne kadrowanie i filmowe ujęcia. Żadnych fajerwerków, ale miło się ogląda.

Pierwsza połowa bieżącego tomu trzyma w napięciu, gdyż fabuła rozwija się dynamicznie i w zaskakującym kierunku. Linearność narracji jest co jakiś czas zaburzana retrospekcjami. Dobrze wypadają wtrącenia z przeszłości Batmana, które nie są ani nachalne, ani przestrzelone, a pełnią utylitarną funkcję – podsycają w czytelniku wątpliwości związane z ewentualną współpracą Nietoperza z Matką. W drugiej połowie napięcie siada, komiks zaczyna przypominać typowe superhero: mordobicie wszystkich ze wszystkimi. Niewiele wnosi pojawienie się Bane’a czy Azraela.

Cykl Wieczni Batman i Robin raczej nie będzie znaczącym dla Bat-mitologii dziełem. Lektura „jedynki” jest interesująco zbudowanym, rozrywkowym czytadłem. Całość jest na tyle ciekawa, że chętnie sięgnę po „dwójkę”.

Scott Snyder & James Tynion IV & Tim Seeley & Steve Orlando & inni (sc.), Tony S. Daniel & Goran Sudžuka & Geraldo Borges & Javier Pina inni (rys.), „Wieczni Batman i Robin. Tom 1”, tłum. Marek Starosta, Klub Świata Komiksu – album 1113, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2017.

[scenariusz: 4, rysunki: 4, kolory/cienie: 4] 

{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Recenzja napisana dla serwisu Aleja Komiksu, klikać :tu: tak! :tu:

Amerykański Wampir. Tom 8

17/02/2017 § Dodaj komentarz


Coś do śmiechu

american-vampireOd siódmego zbiorczego tomu serii Amerykański Wampir prezentowany jest drugi cykl wydawniczy wielkiego eposu pisanego przez Scotta Snydera. Pierwszy, do piątego tomu, był interesującą mieszanką horroru i obyczajowego dreszczowca. W krótkim epizodzie pomieszczonym w piątce pojawia się postać Szarego Kupca, który od siódemki zyskuje na znaczeniu. Kupiec jest na wskroś złą bestią, obdarzoną ogromną siłą. W bezpośrednim starciu nawet Skinnerowi Sweetowi i Pearl Jones nie udało się go pokonać. Blady strach padł na nieumarłych oraz niedobitków grupy Wasali Gwiazdy Zarannej.

Tajemniczy antagonista jest osobą niezwykle niebezpieczną. Jego plan jest prosty: sprowadzić Piekło na Ziemię, tj. obudzić pradawnego potwora, a ze wszystkich ludzi uczynić sługusów. Scenarzysta wyciąga postać „z kapelusza”, z narracji nie dowiadujemy się nic o jego początkach i powodach nagłego pojawienia się. Akcja omawianego komiksu rozgrywa się w Stanach Zjednoczonych w połowie lat 60. minionego wieku. Na potrzeby rafael-albuquerquenarracji Snyder świetnie wykorzystuje czas zimnej wojny, wyścigu zbrojeń, rozkwitu tajnych organizacji szpiegowskich, pierwszych sztucznych satelitów i załogowych lotów w kosmos. Oczywiście wszystkie elementy zostają przetworzone tak, aby służyły fabule.

Dla przykładu Skinner zostaje astronautą, a w Strefie 51 przechowywana jest supertajna, przedwieczna broń, która może pomóc powstrzymać Szarego Kupca. W siódemce akcja prowadzona jest dwutorowo. Pierwszy wątek dotyczy Pearl Jones oraz Felicity Book (z WGZ), które w Newadzie aktywnie pozyskują wspomnianą powyżej broń. Druga nić rozgrywa się w przestrzeni kosmicznej, gdzie para amerykańskich wampirów stara się wypełnić misję i przeszkodzić Rosjanom w zrzuceniu na Stany kilku bomb atomowych. Oba wątki są wyraźnie absurdalne, dlatego jeśli całość potraktuje się z przymrużeniem oka, to podczas lektury można się dość dobrze bawić. Mam jednak wrażenie, że scenarzysta nie chce, abyśmy w opowieści dopatrywali się elementów buffo.

Za oprawę graficzną odpowiada etatowy rysownik serii – Rafael Albuquerque, który dobrze sobie radzi w ilustrowaniu rozrastającego się bestiariusza. Przedstawiane przez niego potwory, wampiry i inne krwiożercze bestie są przerażające. Z dużą wprawą scott-snyderukazane zostały wszelkie sceny akcji wymagające podkreślenia dynamiki, równie efektownie wypada przedstawienie emocjonalnych stanów występujących bohaterów. Pod względem wizualnym album prezentuje się atrakcyjnie.

Pierwszy sezon Amerykańskiego Wampira był rasowym horrorem, natomiast drugi to fuzja komiks akcji z political fiction, podana w pulpowej konwencji. Choć w drugim cyklu występują dobrze znane postaci, to jednak wymowa wyraźnie się zmienia. Wydawać by się mogło, że scenarzysta żartuje i drwi, jednakże wcale tak nie jest, bo podaje swoje danie z zupełnie poważną miną. Brakuje lekkości oraz humoru, całość aż się prosi szczyptę autoironii i dystansu.

Scott Snyder (sc.), Rafael Albuquerque (rys.), „Amerykański Wampir. Tom 8”, tłum. Paulina Braiter, Klub Świata Komiksu – album 1077, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2017.

[scenariusz: 3-, rysunki: 4+, kolory/cienie: 4]

albuquerquesklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Amerykański wampir #5

07/12/2015 § Dodaj komentarz


Nosferatu wampir powstaje

AmerykanskiWampirWłaściwie to było do przewidzenia, że w wielowątkowej fabule Scotta Snydera kiedyś będzie musiał pojawić się ojciec „rumuńskich” wampirów, czyli Dracula. Jemu poświęcona jest pierwsza, najdłuższa, opowieść pomieszczona w piątym tomie Amerykańskiego Wampira. Finał, jak można domniemywać, w niedalekiej przyszłości będzie miał niebagatelne konsekwencje dla całej grupy agentów Wasali Gwiazdy Zarannej. Następne opowiadanie jest równie długie i równie ciekawe. Nim przybliżę niektóre szczegóły fabuły, przyznam szczerze, że omawiany tom, to najlepsza pozycja w serii.

Władca koszmarów, bo taki tytuł nosi pierwszy historia, rozpoczyna w Londynie. Jest rok 1954, „pomniejsze” wampiry atakują brytyjską bazę Wasali Gwiazdy Zarannej. Dochodzi do spektakularnej rzezi, w której giną wszyscy miejscowi agenci z wyjątkiem szefa Lindena Hobbesa. Ocalał, bo nie było go na miejscu. Ale nie sami tajniacy byli celem wampirów, a pewien mroczny artefakt, ukryta w tym miejscu od 1872 roku trumna, która skrywała doczesne szczątki króla gatunku Karpatczyków. Martwe, choć nie do końca. Co zaskakujące, za porwaniem Drakuli stoją Rosjanie.

Agent Hobbes zdaje sobie sprawę, że pokonanie Nosferatu nie będzie łatwym zadaniem, Dustin Nguyenże nie dokona tego w pojedynkę, dlatego zmuszony jest poszukać sojuszników. Najpierw udaje się do Paryża, aby ponownie skaptować Felicię Book, którą porzuciła „firmę” na rzecz wychowania chłopca imieniem Gus. Agentka Book ma niejednego asa w rękawie, gdyż sama jest w połowie amerykańskim wampirem, a jej mały podopieczny ma w całym zamieszaniu swoją rolę do zagrania. Trójka bohaterów poszukuje dalszych sprzymierzeńców i znajduje ich. Choć obecność wspomnianej ekipy przy boku Hobbesa jest zupełnie nieoczekiwana. Nie będę zdradzał, kim są współpracujący towarzysze oraz jak zakończy się spotkanie z Draculą, gdyż zepsułbym całą frajdę lektury.

Mniej więcej w tym samym czasie, ale na drugiej półkuli, w Stanach Zjednoczonych ma miejsce kolejna odsłona Scott Snydermelodramatu z udziałem Pearl Jones i jej męża, który w wyniku ataku wampirów został poważnie zraniony i teraz walczy o życie. Henry Preston znajduje się pod troskliwą opieką medyczną oddziału WGZ z Los Angeles. Chcąc nie chcąc pani Preston ma dług do spłacenia i zagadkę do rozwiązania: chce odkryć, kto stoi za atakiem na męża. Dlatego powraca do czynnej służby, a jej nowym partnerem zostaje nie kto inny, a sam Skinner Sweet, który miał być martwy…

W albumie pomieszczono jeszcze opowiadanie Szary Kupiec. Rzecz, w porównaniu z dwiema poprzednimi fabułami, jest bardzo krótka. Nosferatu wampirSkupia się na niewielkim epizodzie z dziejów WGZ, ale mam wrażenie, że w kolejnych tomach sprawa będzie rozbudowywana i nabierze zasadniczego znaczenia.

Scott Snyder spisał się na medal. Fabuła jest elektryzująca, a konstrukcja opowieści wyśmienita. Autor w pełni panuje nad scenariuszem. Wyraźnie czuć, że ma w głowie spójny obraz całości. Z powodzeniem zaludnia („zawampirza”) swoje krwiste bestiarium, konsekwentnie budując mitologię amerykańskiego gatunku wampirów oraz grupy Wasali Gwiazdy Zarannej. Z niecierpliwością oczekuję na kolejną odsłonę tej pełnokrwistej historii.

Scott Snyder (scen.), Rafael Albuquerque & Dustin Nguyen (rys.), „Amerykański wampir #5”, tłum. Paulina Braiter, Klub Świata Komiksu – album 923, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2015.

[scenariusz: 5, rysunki: 4, kolory/cienie: 4+]

Rafael Albuquerquesklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Amerykański wampir #4

18/09/2015 § Dodaj komentarz


Określenie „wampir” to kolokwializm

American Vampire 4Kilka miesięcy temu oficyna Egmont Polska ogłosiła, że w ramach rozszerzenia współpracy z DC Comics oraz imprintem Vertigo ponownie (po trzech latach) rusza z serią Amerykański wampir. Bardzo mnie ta wiadomość podniosła na duchu. Żaden wielbiciel „kolorowych zeszytów” nie lubi, gdy rodzimy wydawca przerywa publikację po kilku tomach. Można to jeszcze zrozumieć, gdy komiks nie jest dobry, ale w wypadku produkcji panów Scotta Snydera i Rafaela Albuquerque za ówczesną decyzją zawieszenia serii stały czynniki ekonomiczne, a nie artystyczne.

Główny bohater serialu nosi imię Skinner Sweet, to wokół niego osnuta jest cała fabuła, nawet jeśli chwilami nie odnosi się bezpośrednio do tej postaci.Skinner Sweet Sweet jest przedstawicielem nowego gatunku wampirów, który nagle pojawił się a Ameryce. Jest silniejszy, szybszy i bardziej „żywy” od swoich europejskich i azjatyckich braci. Na dokładkę nie jest wrażliwy na promienie światła słonecznego. A krzywdę można mu zrobić nie osikowym kołkiem, a złotem. Po lekturze trzeciego albumu czytelnik był przekonany, że wspomniany bohater – niestety – więcej nie powróci.

Dlatego ciekawie wypada pierwsza opowieść pomieszczona w omawianym zbiorze. Bestia w jaskini zawiera kilka interesujących zdarzeń z bogatej przeszłości bohatera. Okazuje się, że był sierotą, wychowywał się w rodzinie Booksów. Z przybranym bratem od zawsze łączyła go silna więź emocjonalna, która nie osłabła do chwili ich wspólnego wstąpienia do wojska. Już od dziecka miał skłonność do przemocy i mało zabawnych, makabrycznych żartów. Historię ten narysował, na zaproszenie Rafaela Albuquerque, hiszpański mistrz opowieści graficznych Jordi Bernet, który znany jest w naszym kraju z takich komiksów jak: Torpedo czy Kraken.

Kolejna historia, która nosi tytuł Wyścig śmierci, dzieje się w Stanach Zjednoczonych w latach 50. ubiegłego wieku. kiddPostacią grającą pierwsze skrzypce jest Travis Kidd, młody, arogancki, niezrzeszony łowca wampirów. Od wielu lat jeździ po kraju i poluje na Sweeta, ale nie pogardzi żadną możliwością wysłania krwiopijców do piachu. Młodociany łowca zwietrzył świeży ślad Sweeta i rusza w pościg. Narracja prowadzona jest żywo i atrakcyjnie. Świetne rysunki Albuquerque plus dynamiczne kadrowanie i zabawy z perspektywą dobrze oddają zamysł scenariusza.

W ostatniej opowieści zatytułowanej The Nocturnes spotykamy czarnoskórego Calvina Poole’a, który także należy do gatunku amerykańskich wampirów. Pan Poole pracuje dla grupy Wasali Gwiazdy Zarannej, o której nie wiadomo za wiele, ale jej szef – agent Hobbes – regularnie pojawia się na kartach serialu. W pewnym momencie Hobbes wygłasza przez telefon ciekawy wykład: „Określenie «wampir» to kolokwializm (…) posługujemy się nim z lenistwa. Właściwy termin to «abominant» – «istota odrażająca». Z łatwością i bezlitośnie adaptuje się do wszelkich warunków”. Cel misji WGZ jest prosty: „Zabić je wszystkie”, a Poole w Alabamie spotyka coś, co przypomina wilkołaki. alabamaNie trudno się domyślić, jak skończy się ta konfrontacja. Tym razem ilustrował Riccardo Burchielli, którego pamiętać możemy z jedynego wydanego w Polsce albumu z serii DMZ.

Jak się rzekło w maju serial ruszył z kopyta. Najpierw, równocześnie, ukazało się wznowienie tomu pierwszego oraz premiera trzeciego. W ubiegłym miesiącu do sprzedaży trafiła omawiana powyżej czwórka, a na listopad zapowiadana jest piątka. Oryginalnie w Ameryce pierwszy cykl to sześć zbiorczych albumów, kolejny to już rzecz nowa (odrębna?). Czy i ona się w Polce ukaże, tego jeszcze nie wiadomo. Najważniejsze, że są realne szanse na rychle zakończenie pierwszego cyklu.

Scott Snyder (scen.), Rafael Albuquerque & Jordi Bernet & Roger Cruz & Riccardo Burchielli (rys.), „Amerykański wampir #4”, tłum. Paulina Braiter, Klub Świata Komiksu – album 888, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2015.

[scenariusz: 4+, rysunki: 4, kolory/cienie: 4+]

Travis Kiddsklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Batman #4: Rok zerowy – Tajemnicze Miasto

05/12/2014 § Dodaj komentarz


Daleko padło jabłko od jabłoni

batmanCzwarty tom nowych, pisanych przez Scotta Snydera, przygód Batmana przynosi nam opowieść o początkach postaci obchodzącej w bieżącym roku 75 lat istnienia. Album Rok zerowy – Tajemnicze miasto jest w założeniu historią o tym jak doszło do przemiany młodego Bruce’a Wayne’a w Mrocznego Rycerza. Omawiana część to dopiero połowa historii – dalszą poznamy po lekturze Mrocznego miasta, znajdującego się w zapowiedziach Egmontu.

Całość zaczyna się od powrotu panicza Wayne’a do Gotham City po siedmiu latach nieobecności. Przez tych kilka lat nie dawał żadnego znaku życia, dlatego wszyscy (łącznie z Alfredem) byli przekonani, że nie żyje. W to co robił i gdzie bywał w tym czasie, mamy wgląd w trzech krótkich epizodach umieszczonych na końcu albumu. Imperium Wayne’ów prowadził w zastępstwie Philip Kane, który chciałby zejść ze sceny i oddać ster firmy młodemu włodarzowi. Tym bardziej, że nad wujem Bruce’a gromadzą się czarne chmury: wplątał się w szemrane interesy, dał się podejść przestępcom – oddał im palec, a oni wzięli całą rękę. Do tego wątpliwą renomą cieszy się jego biznesowy doradca – Edward Nygma.

Początkowo obecność w mieście spadkobiercy fortuny Wayne’ów utrzymywana jest w tajemnicy. batman rokOn sam nie chce się wychylać. Daleko mu do playboya, przypomina raczej rekruta Marines: krótko ostrzyżone włosy, boki całkiem wygolone, umięśniony tors, ściągnięte brwi, zaciśnięte usta. Nie przyjechał przejmować firmy. Ma misję, osobistą krucjatę – chce oczyścić miasto z przestępców.

Jego pierwszym przeciwnikiem jest Red Hood i jego gang, którego członkowie rekrutowani są ze zwykłych, szeregowych obywateli Gotham. Każdy może być potencjalnym wrogiem, wszyscy są zastraszeni i wykonują polecenia Red Hooda – nawet policjanci. W chwili, w której zakładają maskę (czerwoną kominiarkę) poddają się pod władzę bosa. To jeden ze słabszych elementów scenariusza – Hood musiałby mieć niezłą kartotekę brudów na każdego obywatela, a to wydaje się mało prawdopodobne.bat-motocykl

Wayne prowadzi ryzykowne śledztwo, chcąc odkryć prawdziwą tożsamość szefa oraz przejrzeć jego plan, aby móc w odpowiednim momencie zainterweniować. Początkowo prowadzone jest ono nieudolnie i na wielu jego etapach kończy się ślepymi zaułkami. Wart podkreślenia jest fakt, że w pierwszych starciach nie występuje jeszcze Batman, a młodzieniec, który dostaje niezły łomot i pewnie (gdyby nie dawne, frontowe zdolności Alfreda) skończyłby martwy.

Oprawa graficzna nie powala. Żadnych zaskoczeń. Jest bardzo poprawnie, dokładnie i realistycznie. Może właśnie zbyt realistycznie przedstawiono bohaterów i scenerię wydarzeń. Plansze budowane są z kadrów nakładających i zachodzących na siebie. Linia spadu górnego i dolnego jest przekraczana, kadry wyskakują ponad lub opadają pod nią. Dodatkowo panele w planszy często rozmieszczono nieregularnie, mimo tego ma się wrażenie, że asymetria, nieprecyzyjność jest wystudiowanym zabiegiem. Brakuje lekkości, liczy się efekt – zaskoczyć czytelnika.batman atak

„Narodziny” Batmana zafundowane przez Snydera, to twórcza wariacja na motywach komiksu Rok pierwszy, napisanego w 1987 roku przez Franka Millera, który należy do klasycznych (kanonicznych) opowieści o Zamaskowanym Krzyżowcu. Podczas lektury recenzowanego tomu nie mogłem pozbyć się silnego odczucia, że już kiedyś to czytałem. Snyder nie przeszczepia pomysłów Millera w skali jeden do jednego, ale główne elementy konstrukcyjne pozostają bez zmian. Chociaż w autorskim szkicu, zamieszczonym na końcu książki, buńczucznie deklaruje: „Chcę, by ta historia była zaprzeczeniem Roku pierwszego, opowieści kameralnej, ponurej, odważnej, realistycznej i mrocznej (…). Nasza opowieść jest olbrzymią, gigantyczną, wstrząsającą miastem w posadach przygodą pełną akcji i elementów science fiction!”. Według mnie scenarzyście nie udało się zrealizować zapowiedzi. Rok zerowy – Tajemnicze miasto to najsłabsza produkcja w New 52 w linii Batmana.

Scott Snyder & James Tynion IV (scen.), Greg Capullo & Danny Miki & Rafael Albuquerque (rys.), „Batman #4: Rok zerowy – Tajemnicze Miasto”, tłum. Tomasz Sidorkiewicz, Klub Świata Komiksu – album 829, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2014.

[scenariusz: 2+, rysunki: 3, kolory/cienie: 4]

zero Year

sklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}

 Recenzja napisana dla ksiazki.wp.pl, aby ją przeczytać, wystarczy kliknąć ::tu:: wp.ksiazki

Where Am I?

You are currently browsing entries tagged with Scott Snyder at Kopiec Kreta.

%d blogerów lubi to: