Opowieści frontowe #1: Nocne wiedźmy

20/04/2016 § Dodaj komentarz


Kobiety za sterami

nocne wiedzmyGarth Ennis jest pisarzem, który potrafi opowiadać o II wojnie światowej. Polscy czytelnicy mieli okazję się już o tym przekonać. Jakiś czas temu oficyna Mucha Comics opublikowała dwa zbiorcze tomy z serii Opowieści wojennych oraz album Drogi Billy, który należy do cyklu Opowieści frontowych. W bieżącym miesiącu, dzięki wydawnictwu Planeta Komiksów, mamy możliwość przeczytania albumu Nocne wiedźmy, który należy do drugiej z wymienionych serii.

Akcja komiksu rozgrywa się w 1942 roku podczas wielkiej faszystowskiej ofensywy w ZSRR. Fabuła prowadzona jest dwutorowo, a wątki prowadzone są równolegle. Jednak w kilku miejscach dochodzi do bezpośredniego zetknięcia obu linii fabularnych. Jedna skupia się na oddziale najeźdźców (tu narratorem jest Kurt Graf), a druga – obrońców (tu narratorką jest Anna Charkowa). Właściwie w schemacie fabularnym nie byłoby nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że druga grupa to 40 dwuosobowych załóg 599 pułku nocnych bombowców, w którym służą same kobiety. Latają one na dwupłatowcach Polikarpow Po-2, o konstrukcji drewniano-płóciennej. Siła ognia tych samolotów jest znikoma: jednorazowo na pokład mogą zabrać jedynie 300 kg bomb, dlatego jednej nocy wykonują po kilka misji. BFHCVol1:Layout 1Ataki bombowców nie powodują wielkich zniszczeń w niemieckich szeregach, ale za to bardzo skutecznie obniżają morale żołnierzy. I o to głównie chodzi. Niemcy nadali rosyjskim pilotkom miano Nachthexen, czyli Nocne Wiedźmy.

Recenzowany komiks to nie tylko sceny akcji i walki, nie tylko naloty, wybuchy i strzelanina. Ennis mocno skupia się na psychice pary głównych aktorów dramatu, ten zabieg jest zresztą charakterystyczny dla jego pisarstwa. Scenarzysta unaocznia nam, że wojna zamienia zwykłych ludzi w nieczułe i brutalne bestie. Choć nie wszystkich. Z wątku niemieckiego, który prowadzony jest poprzez dziennik Grafa, możemy dowiedzieć się, że bohater niejako rozumie swoją rolę na polu walki, ale się z nią nie zgadza i próbuje się buntować. Zdaje sobie sprawę, że aby przeżyć, musi wyhodować w sobie potwora i pozwolić mu działać. Jednak wojenna codzienność i związane z nią „zbrukanie” budzą w nim sprzeciw. Nie zgadza się na zawieszenie swojego człowieczeństwa, jest zdecydowany ponieść ciężkie konsekwencje, byle by tylko ochronić dobro w nim tkwiące.

O scenariuszu możemy powiedzieć sporo dobrego, russ braungorzej sprawa przedstawia się z oprawą graficzną, za którą odpowiada Russ Braun. Rysownik wiernie odwzorowuje szczegóły uzbrojenia, czołgi, mundury i samoloty. Jednak przedstawienie bohaterów i elementy dalszego planu są dużo mniej precyzyjne. Najsłabiej wypadają postaci kobiece, które pozbawione zostały mimiki, a jeśli już, to się jedynie uśmiechają. Za to Niemcy, z wyjątkiem narratora, to masywne byczki o kwadratowych szczękach.

Nocne wiedźmy nie jest komiksem faktograficzny. Garth Ennis na podstawie autentycznych wydarzeń zbudował fikcyjną opowieść, która wiernie oddaje realia frontu wschodniego. Z posłowia Macieja Drewnowskiego możemy dowiedzieć się kilku podstawowych faktów o pilotkach z 588 Pułku Nocnych Bombowców, które faktycznie uczestniczyły w nalotach nękających i bombardowaniach precyzyjnych wymierzonych przeciw żołnierzom niemieckim na froncie wschodnim od 1942 roku. I aby zapoznać się z tym fragmentem historii II wojny światowej warto po komiks sięgnąć.

Łącznie Battlefields to osiem odrębnych opowieści, dwie z nich już poznaliśmy. Mam nadzieję, że oficyna Planeta Komiksów ma w swoich planach pozostałe albumy cyklu.

Garth Ennis (sc.), Russ Braun (rys.), „Opowieści frontowe #1: Nocne wiedźmy”, tłum. Maciej Drewnowski, Planeta Komiksów, Warszawa 2016.

[scenariusz: 4+, rysunki: 3, kolory/cienie: 3-]
[może Cię zainteresować: Opowieści wojenne #2 oraz The Shadow. Cień: W ogniu stworzenia]

night-witches

planeta Komiksów{komiks można kupić tu: klik! klik! lub tu: klik! klik!}

Baśnie #13: Wielki baśniowy crossover

23/07/2015 § Dodaj komentarz


Wielki baśniowy crossover nie jest wielki

Wielki baśniowy crossoverTrzynastka nie jest szczęśliwą liczbą dla wielbicieli serialu Baśnie. Album noszący ten numer jest najsłabszą produkcją serii, która od zarania pisana jest przez Billa Willinghama. Wielki baśniowy crossover jest wielki tylko w tytule, a szkoda.

Czytelnicy za oceanem przez 13 lat doczekali się publikacji 150 zeszytów. Fables: Farewell to finał serii, zeszyt tak gruby, że właściwie jest traktowany sam w sobie jako 22 tom. Na chwilę obecną serial został zamknięty, chociaż włodarze Vertigo wciąż namawiają scenarzystę, aby kontynuował pisanie. Sam Willingham oficjalnie żegna się ze swoim wieloletnim projektem. Na szczęście przed polskimi czytelnikami jeszcze spora dawka przygód Baśniowców. Za wcześnie by spekulować, czy potem Egmont zdecyduje się wydać któryś ze spin-offów Baśni. W każdym razie po lekturze tego crossovera z obiegu mych zainteresowań wypada 9 albumów Jack of Fables. Dlatego mam nadzieję, że polski wydawca nie będzie tą serią zainteresowany.

W krótkim zarysie fabuła omawianego tomu wygląda następująco. FablesNiejaki Kevin Thorn – pisarz posiadający magiczne pióro, dzięki któremu jest w stanie kreować nowe światy – ma ambicję napisać wszystkie Baśnie od nowa. I nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że nowy świat ma się obyć bez udziału Baśniowców. Początek historii dobrze wróży. Jesteśmy na Farmie, gdzie Wielki Zły Wilk oraz Bestia skaczą sobie do gardeł. Takiego pojedynku nie mieliśmy okazji jeszcze oglądać. W powietrzu unosi się jakaś zła aura, której nie są w stanie zidentyfikować wiedźmy skupione wokół Frau Totenkinder.

Niestety z chwilą pojawienia się Jacka Hornera (Jaśka od magicznej fasoli) i Literałów opowieść traci dynamikę. Scenariusz mętnieje. Ze strony na stronę robi się coraz nudniej. Willingham wprowadza do opowieści całą rzeszę nowych postaci – Literałów, Mark Buckinghamktórzy są personifikacją uosabiającą gatunki literackie, stereotypy związane z literaturą i samym pisaniem. Jednakże Literałowie nie mają nic do zaoferowania, ich przydługawe rozmowy i rozważania o odpowiedzialności pisarza (i redaktora) są nudne. A bezpośrednia konfrontacja z doświadczonymi w boju Baśniowcami z góry skazana jest na porażkę. Co prawda komicznie wypada transpozycja (przepisanie) wilka Bigby’ego w rozkapryszoną i wredną dziewczynkę. Ale efekt jest zabawny przez kilka początkowych scen, a scenarzysta ciągnie go w nieskończoność, jakby licząc, że czytelnicy wybaczą mu taki miałki odcinek.

Graficznie Wielki baśniowy crossover trzyma poziom. Album zilustrowało sześciu różnych rysowników, ale ich styl jakoś zasadniczo się od siebie nie różni. Jack of FablesDlatego podczas czytania specjalnie nie widać przeskoków między nimi. Wśród rysowników jest także Mark Buckingham, który współtworzy serial prawie od samego początku istnienia. Russ Braun odpowiada za rozdziały zaczerpnięte z serii Jack of Fables.

Jestem wiernym czytelnikiem Baśni, ale strasznie się namęczyłem podczas lektury bieżącego tomu. Nie polecam. Bez większej szkody można darować sobie zakup. Tym bardziej, że komiks nie posuwa do przodu głównej linii fabularnej – związanej z Baśniogrodem. Całe szczęście szybko będę mógł zapomnieć o „baśniowym crossoverze”, gdyż z początkiem września do księgarń trafi kolejny, czternasty tom pt.Wiedźmy.

Bill Willingham (scen.), Mark Buckingham & Russ Braun & Andrew Pepoy & Tony Akins & José Marzán Jr. & Dan Green (rys.), „Baśnie #13: Wielki baśniowy crossover”, tłum. Krzysztof Uliszewski, Klub Świata Komiksu – album 879, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2015.

[scenariusz: 2, rysunki: 4-, kolory/cienie: 4]

Fables-Deluxe-10{recenzję albumu Baśnie #8: Wilki czytaj tu: klik! klik!}
{recenzję albumu Baśnie #9: Synowie imperium czytaj tu: klik! klik!}
{recenzję albumu Baśnie #11: Wojna o pokój czytaj tu: klik! klik!}
{recenzję albumu Baśnie #12: Czasy mroku czytaj tu: klik! klik!}

sklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Where Am I?

You are currently browsing entries tagged with Russ Braun at Kopiec Kreta.

%d blogerów lubi to: