Saga o Atlasie i Axisie. Tom 4

26/02/2017 § Dodaj komentarz


 That’s all Folks

atlas-axisDawno, dawno temu na długo przed nastaniem „ery człowieka”, gdy istniał jeden wielki superkontynent (Pangea), na Ziemi żyły inteligentne, gadające zwierzęta. A rasą dominującą były psy. Dwa z nich, Atlas i Axis, wyruszyły na poszukiwanie mitycznej krainy wiecznej obfitości – Khimery. Podróż obfitowała w przygody, była długa i pełna niebezpieczeństw, ale w końcu dotarli na miejsce. O tym właśnie opowiada czwarty i, niestety, ostatni już tom sagi wymyślonej przez Pau. Muszę przyznać, że wielkim zaskoczeniem była dla mnie informacja, że to już ostatnia historia o dzielnych psiakach. Zupełnie się nie spodziewałem.

I nasi bohaterowie także się nie spodziewali takiego finału. Udaje im się rozwiązać zagadkę kto i dlaczego wymyślił zadanie polegające na dotarciu do Krainy Kości. Jednak nim to nastąpi najpierw będę musieli skonfrontować się z przedstawicielami sekty terrorystycznej Muton, którzy umyślili, jak ostatecznie rozwiązać problem mięsożerców. Wątek ten jest na wskroś współczesny. pauScenarzysta pod płaszczykiem zabawnych scenek z wybuchającymi owcami, którym przewodzi fanatyczna koza, opętana niedorzeczną i groźną idée fixe, mierzy się z naszą rzeczywistością. Dalej psy mają już z górki.

Będą musiały tylko uratować pewną sunię, która zaprowadzi ich do swej wioski i wskaże wejście do Krainy Potworów, gdzie Atlas i Axis spotkają dinozaury. Ostatecznie spotkają doktora Fuza, który całe życie poświęcił na badanie zwierząt, to on… – Oj, lepiej zamilknę, bo jeszcze zdradzę finał opowieści, a przecież nie chciałbym odbierać przyjemności obcowania z historią.

Scenariusz czwórki zbiera wątki z uprzednich trzech tomów i zgrabnie łączy w spójną całość. Pau wprowadza zaskakujące zwroty akcji, prowadzi fabułę dynamicznie, co nie pozwala się czytelnikowi nudzić. Ci, którzy mieli okazję obcować z poprzednimi odsłonami Sagi z pewnością nie poczują się zawiedzeni. Po za finałowym rozwiązaniem mniej jest elementów edukacyjnych.

Warstwa graficzna stoi na wysokim poziomie. Rysownik utrzymał całość serii w cartoonowej stylistyce, miloscktóra idealnie pasuje do dynamicznej opowieści przygodowej. Idealnie udało mu się uchwycić żywiołowość występujących postaci. We wcześniejszych recenzjach nie wspomniałem, że bardzo atrakcyjnie prezentują się kadry przedstawiające przyrodę. W bieżącym tomie jest to szczególnie widoczne na początkowych stornach, na których ukazano górskie krajobrazy. Chciałbym jeszcze wspomnieć o okładce; nieźle wyglądały okładki jedynki i dwójki, ale bieżąca podoba mi się najbardziej.

Wszystkie cztery tomy Sagi o Atlasie i Axisie zasługują na uwagę. Pochodzący z Balearów artysta w zajmujący sposób opowiedział alternatywną historię życia na Ziemi przed Wielkim Wybuchem. Omawiany tom zawiera ostatnie przygody dzielnych psów. Całość opowieści ma charakter stricte przygodowy, jednak scenarzysta przemyca do fabuły wiele znaczących elementów współczesności. Czytelnik pod rozwagę dostaje choćby: eskalację przemocy czy „mowę nienawiści” różnej maści fanatyków. Wyraźnie szkoda, że więcej nie spotkamy Atlasa i Axisa.

Pau {pseud.} (scen. & rys.), „Saga o Atlasie i Axisie. Tom 4”, tłum. Jakub Jankowski, Timof i cisi wspólnicy, Warszawa 2017.

[scenariusz: 4-, rysunki: 4+, kolory/cienie: 4]

rodriguez-jimenez-bravosklep {komiks można kupić tu: klik! klik!}

Saga o Atlasie i Axisie. Tom 3

29/03/2016 § Dodaj komentarz


Na wojnie wszyscy są źli

sagaPrzygód dzielnych Atlasa i Axisa ciąg dalszy. Kilka dni temu do księgarń trafił album oznaczony na grzbiecie cyfrą 3. Dla przypomnienia: w poprzedniej odsłonie dwaj wierni przyjaciele szukali zaginionego plemienia Tarsos, które miało być brakującym ogniwem między psami a wilkami. A następnie podstępem nakłoniono ich do zaokrętowania się na wyprawę przeciwko piratom Makas. Akcja bieżącego tomu rozpoczyna się w chwili przybijania flotylli do brzegów wyspy Escapula.

Nie jest dobrze. Ponowne zasiedlenie, to oficjalny, czyli propagandowy powód ekspedycji. Szybko okazuje się, że to blaga, która ma zwieść naiwniaków. Prawdziwy motyw jest zgoła inny: zbrojna interwencja przeciwko ludowi Makas. Atlas i Axis nie chcą brać udziału w wojnie, nie chcą brudzić sobie łap krwią. Dlatego szukają możliwości wymigania się, ale muszą uważać, bo mocodawcy każdą próbę oddalenia się z pola bitwy uważają za dezercję. A kara dla dezerterów jest tylko jedna: miecz prosto w serce.

Oblężenie twierdzy zostało ukazane przez katalońskiego artystę 2widowiskowo. Wielkie maszyny oblężnicze, grad strzał, kociołki z wrzącą oliwą, atak taranem z przywiązanym z przodu żywym baranem, latające owce wystrzeliwane z katapult. Proszę zwrócić uwagę na rozkładówkę na stronach 14-15, na której przedstawiono mrowie atakującego i wrzeszczącego, co sił w płucach, wojska. Już w poprzednich tomach Pau pokazał, że świetnie radzi sobie z dynamicznymi ujęciami postaci. Tym razem dorzucił jeszcze spektakularne wybuchy oraz nagłe zmiany perspektywy, które podkreślają natychmiastowość i równoczesność wydarzeń (strona 16 i następne, aż do 22).

Przybliżone powyżej sceny batalistyczne są dopiero wstępem do głównego wątku recenzowanej pozycji. Fabuła poprowadzona została w zgoła innym kierunku, niż początkowo może się wydawać. Przyjaciołom udaje się ujść cało z niebezpiecznej kabały. 3Uciekając przez góry spotkają wilka o imieniem Volk, który opowiada im historię swego życia. Lekcja, jaką czytelnik może wyciągnąć z tej opowieści, nie jest oczywista. Czujemy sympatię do opowiadającego, a jego historia budzi emocje. Scenarzysta zwraca uwagę czytającego na motywy działania herszta Makas. Czy nasza empatia powinna wystarczyć, aby usprawiedliwić działania antagonisty? Śmiem wątpić. Na tylnej okładce umieszczono wypowiedź Axisa, którą uznać należy za nadrzędne przesłanie komiksu: „Kiedy wojna raz się zacznie, znika podział na dobrych i złych. Wszyscy są źli”. Dokładnie. Niezależnie od motywów przemoc rodzi przemoc.

Saga o Atlasie i Axisie to komiks dla dzieci. Jednak wbrew temu, co może sugerować cartoonowa stylistyka ilustracji, nie dla tych najmłodszych. Sięgając po serię i polecając ją swoim milusińskim, proszę wziąć pod uwagę, że produkcji Pau bliżej do Adventure Time niż do Asteriksa i Obeliksa.

Pau {pseud.} (scen. & rys.), „Saga o Atlasie i Axisie. Tom 3”, tłum. Jakub Jankowski, Timof i cisi wspólnicy, Warszawa 2016.

[scenariusz: 4+, rysunki: 5-, kolory/cienie: 4-]

pau atlas axissklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Saga o Atlasie i Axisie. Tom 2

24/09/2015 § Dodaj komentarz


Lekcja psiej tolerancji

saga o atlasieW pierwszym albumie Sagi… dwa dzielne psy w ramach zemsty bezpardonowo rozprawiły się z piratami, którzy wytrzebili mieszkańców ich rodzinnej wioski. W nowej publikacji Atlas i Axis powracają w glorii i chwale do gospody Wieża prowadzonej przez niedźwiedzicę imieniem Miel. Jak pamiętamy, to dzięki pomocy z jej strony – wypożyczyła im swoją łódź – udało się naszym bohaterom przeprawić przez Wielką Wodę do krainy zamieszkiwanej przez Norcando. Z dnia na dzień wśród stałych bywalców baru rośnie fama o nieustraszonych i dzielnych wojownikach, którzy nie boją się żadnej przygody. Dwaj przyjaciele chcą trochę odsapnąć, a także pomóc Miel w przygotowaniu na zimę, zresztą muszą odpracować zniszczoną łódkę.

Jak już mieliśmy okazję zauważyć Atlas i Axis mają niejakie problemy, aby zagrzać gdzieś miejsce na dłużej. pauDlatego już po jakimś czasie zaczynają planować kolejną eskapadę. Marzy im się odnalezienie mitycznej Kości Obfitości z Khimiery, ale niespłacony dług wisi nad nimi niczym miecz. Z pomocą przychodzi im pewien stary mędrzec, który namawia ciekawskie psy, aby w jego imieniu i za jego pieniądze wybrały się na daleko Zachód. Celem ekspedycji ma być odkrycie pierwotnego plemienia Tarsos, które podobno żyje gdzieś na jałowych stepach. Odnalezienie ich ma udowodnić teorię starca, który twierdzi, że ewolucyjnie psy pochodzą od wilków. Tarsos to brakującym ogniwem między psami a wilkami. Naszych bohaterów na kolejną przygodę jakoś specjalnie namawiać nie trzeba.

Tym razem kataloński artysta funduje młodym czytelnikom rzecz o wiele ciekawszą i bardziej przemyślaną niż uprzednio. Drugi tom Sagi…, to prawdziwie przygodową opowieść, w której bohaterzy przemierzają wiele krain nim ostatecznie dotrą do celu. komiks dla dzieciBezpośrednie zetknięcie się protagonistów z przedstawicielami odmiennego plemienia skutkuje lekcją tolerancji, wzajemnego poszanowania obyczajów i odmienności. Przedstawiciele atawistycznego plemienia to też psy, ale ich zachowanie i zwyczaje są różne od tych znanych Atlasowi i Axisowi. Tarsos chodzą bez ubrań, nie polują na zwierzęta, a je hodują, dodatkowo pracują na ich rzecz (budując zagrody i zbierając dla nich pożywienie na zimę). Nasi bohaterowie dopiero po pewnym czasie przestają się dziwić i zaczynają akceptować rzeczywistość, z którą się zetknęli. Sami przyznają, że podróże kształcą, bo dzięki nim można bezpośrednio obcować z przedstawicielami innej kultury. Znamienne jest, że scenarzysta zwraca uwagę na upływ czasu oraz na fakt, że Atlas i Axis uczestniczą w życiu codziennym swoich gospodarzy. To dzięki tym dwóm aspektom różnice kulturowe się zacierają.

Cartoonowa stylistyka idealnie pasuje do opowieści przygodowej. atlasRysunki świetnie współgrają z żywiołowością głównych postaci. Proszę zwrócić uwagę, jak przedstawiono na stronie 10 biegnącego Atlasa – cały jest pędem, musi właśnie osiągać prędkość ponaddźwiękową. A ta wysunięta do przodu łapa z zaciśniętymi pazurami, czyż nie przywodzi na myśl lecącego Supermana?

Autorzy niektórych recenzji pierwszego tomu, ze względu na brutalność pewnych scen, poddawali w wątpliwość kwestię czy Saga o Atlasie i Axisie jest komiksem przeznaczonym dla dzieci. Takie obiekcje nie powinny się pojawić podczas lektury bieżącego albumu. Rzecz jest doskonale przemyślana, a opowieść wciąga. Lektura będzie także atrakcyjna dla dorosłego czytelnika, który pod płaszczykiem psiej opowieści bez problemu odkryje metaforę współczesności.

Pau {pseu.} (scen. & rys.), „Saga o Atlasie i Axisie. Tom 2”, tłum. Jakub Jankowski, Timof i cisi wspólnicy, Warszawa 2015.
Więcej przykładowych plansz można zobaczyć tu: klik! klik!

[scenariusz: 4+, rysunki: 5-, kolory/cienie: 4]

samotny piessklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Saga o Atlasie i Axisie. Tom 1

18/06/2015 § Dodaj komentarz


Dwa psy w pogoni za nieprzyjacielem

sagaPau to pseudonim hiszpańskiego, a właściwie katalońskiego, artysty komiksowego, którego pełne nazwisko brzmi: Pau Rodríguez Jiménez-Bravo. Wydany niedawno, staraniem Timof comics”, pierwszy tom Sagi o Atlasie i Axisie, to nie pierwsza komiksowa publikacja tego autora w Polsce. W ubiegłym roku ukazała się współtworzona przez niego Wyspa kamieni (pisałem o tym albumie: klik! klik!), a psich bohaterów – Atlasa i Axisa – mieliśmy okazję poznać za sprawą darmowej publikacji, przygotowanej na ubiegłoroczny festiwal Komiksowa Warszawa. Sam autor gościł w naszym kraju już kilka razy, ostatnio podczas Targów Książki w Warszawie.

Jak nie trudno się domyślić Atlas i Axis są wielkimi przyjaciółmi, chociaż są całkowicie różni od siebie, co wprowadza do komiksu elementy komiczne. Ich przygody rozpoczynają się pewnego pięknego poranka, w dniu w którym w ich wiosce ma się odbyć uroczysta biesiada. Zbliżając się do osady zauważają ogień, okazuje się, że ich ukochana Kanina została zaatakowana. Nasi bohaterzy przybywają na miejsce za późno, aby pomóc walczyć z najeźdźcami. Większość mieszkańców wybito do nogi, a wybranki serca Atlasa i Axisa zostały uprowadzone przez złowrogi lud zwany Norcandos (wszelkie skojarzenia z wikingami są jak najbardziej na miejscu).

Jednak przyjaciele nie poddają się rozpaczy, po ciężkiej nocy, o poranku, palą zwłoki swoich towarzyszy. Saga o Atlasie i AxisieW pewnej chwili Atlas mówi: „Myślę, że jedyne, co możemy zrobić, to udać się na północ i spróbować uratować Erikę i Raposę, no i szczeniaki, jeśli jeszcze żyją”. I tak bezdomni towarzysze wyruszają w drogę. Mają cel: pomścić mieszkańców Kaniny i odbić swoje towarzyszki. Podróż na północ pełna jest niebezpieczeństw i dynamicznych zwrotów akcji, przyjaciele przypadkowo się rozdzielają, Atlas poznaje Miko i się zakochuje, ale misja jest ważniejsza i po kilku dniach rusza dalej. Ponowie spotykają się w gospodzie niedźwiedzicy imieniem Miel, która przygarnia sieroty, daje im pracę i chciałaby, aby z nią zostali i po pomogli prowadzić bar. Kolejny raz przedkładają zadanie nad własną korzyść, niepomni na czyhające niebezpieczeństwa, przeprawiają się przez wielką wodę do zimowej krainy Norcandos.

Sceny konfrontacji ze znienawidzonym ludem są zaskakująco brutalne. pau rodriguezPau nie ubarwia sztucznie swojej opowieści, świat wykreowany przez niego nie jest cukierkowy. Dostrzegam pewną świadomą dysharmonię w przestawieniu wykreowanej rzeczywistości. Kreska artysty jest łagodna, okrągła, pociągnięcia są pewne i dynamiczne, a nie poszarpane i kanciaste, do tego przyjemne i ciepłe kolory (nałożone komputerowo). Natomiast świat, zachowanie postaci, emocjonalne reakcje i łączące ich relacje są autentyczne, miejscami bestialskie i bezwzględne. W końcu bohaterami są zwierzęta, a nie ludzie, choć pewna antropomorfizacja ma miejsce, ale nie obejmuje ona warstwy pierwotnych instynktów.

Pierwszy tom Sagi o Atlasie i Axisie to komiks przygodowy z pewnymi elementami edukacyjnymi (jak rozpoznać, w którym kierunku jest północ czy jakie charaktery mają różne rasy psów). pau rodriguezWażnym detalem jest także słownictwo i nazewnictwo, hiszpański twórca ciekawie używa potencjału słowotwórczego wielu języków – tłumacz, Jakub Jankowski, zadbał o to, abyśmy mieli wgląd w niektóre zabawy językowe – „Imiona bohaterów (…) są nazwami pewnych części ludzkiego szkieletu. Axis to po polsku kręg obrotowy (drugi kręg szyjny), który znajduje się pod atlasem…”. Album jest kolorowy, miły dla oka, narysowany ze swadą, przyciąga uwagę.

W internetach pojawiły się pierwsze recenzje komiksu, niezbyt przychylne, kwestionujące stosowność przedkładania albumu dzieciom. Czy słusznie? W odpowiedzi zacytuję wypowiedź autora: „Sądzę, że dzieci czerpią ogromną satysfakcję z tej lektury, może większą nawet niż dorośli, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę ogólną tendencję, aby chronić je tak bardzo, że niektórzy wydawcy mylą etykietkę «dla dzieci» z «dla idiotów». Moim zamierzeniem jest, aby zarówno dorośli jak i dzieci dobrze się bawili podczas lektury”. Osobiście się z nim zgadzam.

Pau (scenariusz & rysunki), „Saga o Atlasie i Axisie. Tom 1”, tłum. Jakub Jankowski, Timof Comics, Warszawa 2015.

[scenariusz: 4-, rysunki: 4, kolory/cienie: 4]

sklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Lubię, kiedy komiks nie jest tylko rozrywką – rozmowa z Pau

24/04/2015 § 1 komentarz


Lubię, kiedy komiks nie jest tylko rozrywką – z Pau, autorem Sagi o Atlasie i Axisie, rozmawia Jakub Jankowski.

Rodríguez Jiménez-Bravo

Czy uważasz, że Saga o Atlasie i Axisie stanie się twoją wizytówką? Tak jak na przykład opowieści o Asteriksie i Obeliksie dla duetu Albert Uderzo / Renè Goscinny, Thorgal dla Grzegorza Rosińskiego czy Corto Maltese dla Hugo Pratta? Wymienionych autorów bardzo silnie identyfikuje się z tymi właśnie ich największymi dokonaniami.
Mam taką nadzieję, to by oznaczało, że Atlas i Axis to wielkie dzieło.

Saga… rysunkowo zapowiada się na sympatyczny komiks kierowany przede wszystkim do czytelnika dziecięcego. sagaJednak jego zawartość – niektóre żarty i krwawe zdarzenia – zdaje się czasami dosyć okrutna dla młodszych czytelników. Co o tym sądzisz?
Sądzę, że dzieci czerpią ogromną satysfakcję z tej lektury, może większą nawet niż dorośli, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę ogólną tendencję, aby chronić je tak bardzo, że niektórzy wydawcy mylą etykietkę „dla dzieci” z „dla idiotów”. Moim zamiarem jest, aby zarówno dorośli, jak i dzieci dobrze się bawili podczas lektury.

Niezwykła wyobraźnia kryje się w nazewnictwie, którego używasz w komiksie, zwłaszcza jeśli chodzi o imiona bohaterów i toponimy. W ilu językach szukałeś inspiracji i dlaczego akurat te wybrałeś? Sądzisz, że informacje skryte w nazewnictwie będą widoczne dla wszystkich czytelników Sagi?
Pau: Nie, nie sądzę, żeby wszyscy zrozumieli wszystko, ale to jest wartość dodana dla tych, którym się będzie chciało pogrzebać. Jest w Sadze sporo subtelnych żartów. Cały psi świat nosi nazwy kości, ale to nie one są głównym daniem. To rodzaj specyficznego rysu w menu. Czasami szukam też nazw, które dobrze zabrzmią w wydaniach zagranicznych. Sięgałem po słowa ze wszystkich języków, których się uczyłem.

pauCzyli?
Hiszpańskiego, katalońskiego, angielskiego, francuskiego i rosyjskiego. Na przykład Tumán (imię psa husky z tomu drugiego) oznacza po rosyjsku chmurę. Podoba mi się zarówno znaczenie, jak i sam dźwięk, choć mało kto to znaczenie rozpozna. Kiedy usłyszałem to słowo pierwszy raz, od razu zanotowałem sobie w notesiku z przeznaczeniem na imię jednej z postaci. Sabaki oznacza: psy, stan: ziemię, stąd Sabakistan to literalnie Ziemia Psów. Pasuje, prawda? Ale to są żarty na mój własny użytek. Myślę sobie czasami, że jak ktoś się w tym połapie, to ciężko będzie mu uwierzyć, jak daleko sięga moja dbałość o szczegóły oraz moje pokręcone i wyszukane poczucie humoru.

A jak Twoim zdaniem lepiej tłumaczyć nazwy, to znaczy czy wymyślić zabawne ekwiwalentne odpowiedniki, czy może pozostawić czytelnikowi przyjemność poszukiwania i odkrywania odniesień? Jak to było w przypadku wydań Sagi w innych krajach?
Sądzę, że to zależy od tego, jak każde imię brzmi w danym kraju. Jak już wspominałem, imiona głównych bohaterów brzmieć będą mniej więcej dobrze w każdym kraju. Ale na przykład w przypadku Miel, nie wiem, czy w wersji polskiej warto to imię zachować, bo nie jest intencjonalne, czy może jednak przetłumaczyć. Najzabawniejsze jednak są wyrazy używane na nazywanie psów drugoplanowych: każdy kraj ma typowe imiona dla psów i suczek, i zabawne jest to, jak w zależności od kraju się one zmieniają. W tym przypadku wolałbym, żeby zostały przetłumaczone. (…)

Saga o Atlasie i AxisieSkąd w Sadze taka dbałość o walor edukacyjny? Mam na myśli na przykład sekwencje nauki odnajdywania północy, które opisujesz w pierwszym albumie, albo wykład o ewolucji z tomu drugiego.
Lubię, kiedy komiks nie jest tylko rozrywką. Jako czytelnik komiksów lubię się czegoś z nich uczyć. A to, czego uczymy się w zabawie, lepiej zapamiętujemy. To, co wyjaśniam w Sadze, jest albo potrzebne dla lepszego zrozumienia historyjki, albo jest podkładem pod gagi.

Co nas czeka w kolejnych tomach i ile masz już zaplanowanych?
Sądzę, że będą cztery. W kolejnych poopowiadamy o wojnie, niegodziwości, religii, mitach i narodzinach inteligentnego życia na planecie. Czyli niewiele [śmiech].

W Polsce został opublikowany także komiks, który stworzyłeś razem z Maxem – Wyspa Kamieni. Komiks archeologiczno-przygodowy. Co możesz powiedzieć o tym projekcie i o wspólnej pracy?
Pau: To dla mnie bardzo interesująca praca, bo wykonana została na zamówienie. Muzeum Archeologiczne w Son Fornés odkryło ważne, prehistoryczne skarby, z których udało się odtworzyć masę informacji. Tymi informacjami jakoś chciało się podzielić i pracownicy stwierdzili, że dobrym na to sposobem będzie zrobienie komiksu. Poprosili Maxa, który nie mógł sam, bo nie miał tyle czasu, ale zaproponował mi podzielenie pracy na pół. I tak też zrobiliśmy: on przerobił opowieść archeologa, Marca Ferré, na scenariusz komiksowy oraz narysował postacie i drobne szczegóły, a ja zająłem się dekoracjami. Dla mnie było to fantastyczne doświadczenie, gdyż – z jednej strony – mogłem ramię w ramię pracować z jednym z moich mistrzów komiksowych, a z drugiej – miałem zespół archeologów do dyspozycji, który mógł mi wyjaśnić każdą wątpliwość na temat prehistorii Majorki, co zawsze bardzo mnie interesowało. Zgłębialiśmy tematykę wytrwale i w szczegółach, także jeśli chodzi o roślinność, która wówczas istniała.
Na sąsiedniej wyspie, na Minorce, ten pomysł się bardzo spodobał i dali nam kolejne zlecenie, przy którym zamieniliśmy się z Maxem rolami. Wyspa kamieni jest kompilacją dwóch historii połączonych postaciami. (…)

pau rodriguezKtórych autorów uważasz za interesujących do pokazania w Polsce? (…) z komiksiarzy stricte dziecięcych, kogo polecasz polskim wydawcom?
Pau: Raczej tych dla ogólnej publiczności, nie tylko dla dzieci. Na przykład Jan z tytułami takimi jak Superlópez i Pulgarcito. Hiszpańskim dzieciakom zawsze się podobał Mortadelo y Filemón Ibáñeza, ale nie wiem, czy to nie zbyt hiszpański humor jak na eksport. (…)

Kilka słów na pożegnanie czytelników naszego wywiadu?
Bardzo się cieszę, że moje komiksy ukażą się po polsku (Timof, dziękuję!). Mam nadzieję, że się spodobają i że będziecie mieli okazję poznać je na jakimś festiwalu.

Pau {właśc. Rodríguez Jiménez-Bravo} (scen. & rys.), „Saga o Atlasie i Axisie #1”, przeł. Jakub Jankowski, Timof i cisi wspólnicy, Warszawa 2015.

ZK_18_okladka[powyżej zaprezentowałem fragment wywiadu, jaki Kuba przeprowadził z Pau, całość można przeczytać w 18 numerze „Zeszytów Komiksowych”, które poświęcone były komiksom dla dzieci; zamówić ZK można tu: klik! klik!] [dziękuję redakcji za możliwość prezentacji]
[o komiksie Wyspa kamieni pisałem tu: klik! klik!]
[więcej polskich plansz z Sagi… można zobaczyć na issuu: klik! klik!]

[autor Sagi… będzie gościem festiwalu Komiksowa Warszawa, który w terminie 14-17 maja; wg programu dnia 15 maja w piątek o 10.00 prowadzić będzie warsztaty, a następnego dnia o 11.15 będzie miała miejsce prezentacja albumu; ze szczegółami programu festiwalu można zapoznać się tu: klik! klik!]

sklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Wyspa kamieni

26/09/2014 § Dodaj komentarz


Przygoda na Balearach

wyspa kamieniWydany niedawno album Wyspa kamieni to pierwsza, nie ostatnia, pozycja dla dzieci w koszyku Timof Comics. Album został przygotowany w nietypowy sposób – Muzeum Archeologiczne z Son Fornés zleciło scenarzyście przygotowanie skryptu, który opowiadałby o dawnych (bardzo dawnych, bo prehistorycznych) dziejach Balearów. Marc Ferre opracował koncept scenariusza, który następnie wespół ze sztabem archeologów został dopracowany w taki sposób, aby nie odbiegał od faktów historycznych.

Album zawiera w dwie oddzielne historie, których akcja rozgrywa przed trzema tysiącami lat na katalońskich Balearach. Obie wiernie odtwarzają realia panujące wówczas na wyspach.

Pierwsza z nich, nosząca tytuł Czarny las, opowiada o wyprawie małego chłopca o imieniu Nor oraz jego matki Nury do tytułowego Czarnego Lasu, który mieści się po drugiej stronie wyspy. wyspakamieni_str9Muszą wyruszyć w podróż, gdyż w ich rodzinnej wiosce umierają owce, dlatego szamanka zleciła im odnalezienie rośliny, która może je uleczyć. Wyruszają o świcie. Nor to chłopiec lubiący przygody, „żywe srebro” – dziś powiedzielibyśmy, że jest chory na ADHD. Podróż przez pustkowia jest męcząca, a na końcu, miast życzliwego przyjęcia, spotykają się z niechęcią mieszkańców wioski, która leży u podnóża lasu. Wśród nieżyczliwych mieszkańców jedynie jedna osoba – córka tamtejszej znachorki – jest skora im pomóc. Finał jest do przewidzenia, ale nie o zaskakującą pointę chodzi w tym opowiadaniu.

Myślę, że większe znacznie w opowieści ma relacja Nora i Nury. Matka jest rozumiejącym przewodnikiem i opiekunką. wyspakamieni_str8Cierpliwie tłumaczy, czeka na odpowiedź. Scenarzyście udało się ukazać silną i ciepłą więź emocjonalną, jaka ich łączy. Więź, która nie jest oparta na relacji władzy i poddaństwa. Bardzo mnie ten element poruszył i zafrapował. Nie wiem, do jakiego stopnia jest to licentia poetica Marca Ferre. I czy przedstawiona sytuacja oparta jest na jakichkolwiek przesłankach historycznych. W każdym razie warto się nad nim pochylić, zwrócić uwagę na ten niby drobny element scenariusza, obrazujący wzajemny szacunek matki i dziecka.

Znacznie ciekawsza jest opowieść druga, nosząca tytuł Sowia jaskinia, która rozgrywa się dwieście lat później. wyspakamieni_str6Opowiadanie ma charakter przygodowy. Głównym bohaterem jest rudowłosy rozbitek o imieniu Mug, nosi on na szyi złote ozdoby – nieznane mieszkańcom. Tajemniczy przybysz pochodzi z Kornwalii i należy społeczności druidów. Polecam sprawdzić, gdzie dokładnie leży ta kraina i, podczas lektury z młodym czytelnikiem, wskazać na mapie, aby mógł lepiej wyobrazić sobie trudy dostania się na Majorkę. Mug jest poszukiwaczem przygód, który nie potrafi usiedzieć w jednym miejscu. To bardzo żywiołowa postać. W pewnej wiosce zauważa symbol znany tylko druidom. Wypytuje więc o niego znachorkę, ona coś tam sobie przypomina, ale aby poznać szczegóły dawnych wierzeń mieszkańców Balearów, przybysz wyrusza w miłym towarzystwie odważnej Nury na Minorkę. Ponieważ więcej się dzieje niż w Czarnym lesie to nowela jest bardziej zajmująca.

W obu opowiadaniach, ale w Sowiej… mocniej, rzuca się w oczy znacząca rola kobiet. wyspakamieni_str5Co odnosi się do teorii, że w społeczeństwach pierwotnych obowiązywała zasada matriarchatu. Scenariusz Wyspy kamieni podkreśla silną pozycję kobiet w społecznościach lokalnych, które zajmowały się edukacją dzieci, przechowywaniem tradycji, podrzemywaniem wierzeń, prowadzeniem spotkań Starszyzny.

Francesc ‘Max’ Capdevila oraz ‘Pau’ Rodríguez Jiménez-Bravo odpowiadają za stronę wizualną albumu. Kolaboracja polegała na tym, że w pierwszej części Max przygotował storyboard i szkic postaci, a Pau – tła, w drugiej wymienili się rolami. Obaj panowie zdecydowali się na cartoonowy rysunek. Kontur postaci obrysowano grubą, wyrazistą czarną kreską. Twarze bohaterów są przyjazne i miłe, ewidentnie karykaturalne: duże nosy i wielkie oczy. wyspakamieni_str7W wypadku perspektywy zadbano, aby nie było żadnych fuszerek. Kolory dobrze oddają atmosferę nastroju aktualnych przygód i terenów przez, które przemieszczają się bohaterzy.

Polecam Wyspę… wszystkim tym, którym nieobce są przygody Dobrzyka i Jednoroga autorstwa Tomka Samojlika. W wypadku omawianego albumu również mamy do czynienia z edukacyjną opowieścią przygodową, tylko miast małych i dużych ssaków poznajemy bliżej prehistorycznych mieszkańców Balearów. Osobiście czekam na kolejne komiksy Timofa przeznaczone dla najmłodszych – na dwa tomy Sagi o Atlasie i Axisie autorstwa Pau, które w przyszłym roku.

Marc Ferré (scen.), Max & Pau (rys.), „Wyspa kamieni”, przeł. Jakub Jankowski, Timof Comics, Warszawa 2014.

[scenariusz: 4-, rysunki: 4+, kolory/cienie: 4]

sklep {komiks można kupić tu: klik! klik!}

Komiksowo podczas „Czytajmy”

17/09/2014 § Dodaj komentarz


czytajmy

W ramach I Festiwalu Książki dla Dzieci i Młodzieży „Czytajmy” odbędą się spotkania i warsztaty z artystami komiksowymi:

1. 20.09.2014, 10:00–11:00 w Warsztatowni
Warsztaty Rysowania Leśnych Zwierząt – prowadzenie Tomasz Samojlik.
Jak narysować żubrzego żubra i ryjówkową ryjówkę. Dzieci nauczą się jak w prosty sposób narysować zwierzęta występujące w naszych lasach.

2. 21.09.2014, 15.00-16.00 w Strefie Małego Słuchacza
Spotkanie z twórcą komiksów Pau – twórcą komiksów pochodzącym z Balearów – połączone z promocją albumu Wyspa kamieni, w którym wraz z innym hiszpańskim twórcą – Maxem, przedstawia historie odnoszące się do prehistorii Balearów – hiszpańskich wysp leżących na Morzu Śródziemnym. Komiksy te nie tylko bawią, ale również uczą.

pau
Album przybliżałem tu: klik! klik!

3. 20.09.2014 21.09.2014
Tworzenie wystawy komiksu z Piotrem Nowackim.
Zapraszamy także do tworzenia na żywo wystawy komiksów. Uczestnicy będą mieli szanse stworzyć swój komiks, pokolorować, dopisać własne dialogi do historii, a potem ułożyć z nich wystawę.

Pełen program festiwalu pod poniższym linkiem: klik! klik!

W strefie wystawców znajdować się będzie stoisko oficyny Kultura Gniewu, na którym będzie można kupić komiksy Samojlika, Nowackiego, Modan i innych.

Where Am I?

You are currently browsing entries tagged with Rodríguez Jiménez-Bravo at Kopiec Kreta.

%d blogerów lubi to: