Umarły Las na deskach scenicznych

02/07/2017 § 1 komentarz


Umarły Las na deskach scenicznych

Gdy rok szkolny zbliżał się ku końcowi, uczniowie z klasy 2 C z Zaborowa wchodzili w tryb mobilizacji maksymalnej. Próby do inscenizacji teatralnej Umarły Las, na podstawie komiksu o tymże tytule, autorstwa Adama Wajraka i Tomasza Samojlika, nabierały kolorów, dźwięków i tempa.

Premiera została wyznaczona na 22 czerwca. I w końcu nadszedł ten dzień: kreacje gotowe, goście zaproszeni, trema obecna, teksty nauczone na pamięć i sufler na miejscu.

Podczas próby generalnej aktorzy mieli dwóch wyjątkowych gości: Macieja Kura i Piotra Bednarczyka, autorów, uwielbianego przez dzieci, komiksu Lil i Put.

Panowie zrobili niebywałą niespodziankę dzieciakom, zarówno swoją obecnością w tak ważnym dniu, jak i ilością czasu, który poświęcili Małoludom w klasie, gdy oczekiwały na godzinę „zero”. Dzieciaki otrzymały w prezencie komiks Czarująca Panna Młoda i wtedy usłyszeliśmy z ich ust taki pisk i wrzask radości, jakby „nasi wygrali” na mistrzostwach piłki nożnej. Rozmowy na temat najnowszego, trzeciego tomu komiksu, oglądanie rożnych plansz graficznych, autografy, obrysowywania, zdradzane sekreciki tylko dla naszych uszu i oczu, to niezapomniane momenty dla wychowawcy. I dla dzieci również.

Gdy czas zaczął się kurczyć, bo przyszedł moment na charakteryzację sceniczną i ostatnie wskazówki reżyserskie, dzieci zaczęło roznosić z emocji.

Ważnym wydźwiękiem spektaklu było solidaryzowanie się z obrońcami Puszczy Białowieskiej, dlatego każdy mały aktor dostał zieloną wstążeczkę na obojczyk, a duże aktorki deklarację miłości do Puszczy do przypięcia.

W końcu puste miejsca na sali zapełniały się gośćmi.

Nadeszła wiekopomna chwila. Początek był dość zaskakujący…

…ale potem – ziuuuu – zaczęliśmy spektakl.

Sztuka, jak i komiks, są niesamowite – prosto i prawdziwie opowiadają o tym, że natura, las ma swój własny pomysł na życie, że umarły może znaczyć „żywy inaczej”, że drzewa są naszymi zewnętrznymi płucami, „żywicielami powietrznymi”, a lekceważenie tego faktu może prowadzić do katastrofy.

Zdobycie kapki wiedzy przyrodniczej przez dzieci powoduje, że stają się coraz bardziej świadomymi użytkownikami przestrzeni leśnych, wrażliwymi na florę i faunę, którzy na dodatek, w trakcie nauki wspaniałe się bawią.

Spektakl trwał około godziny. Kilkumiesięczne przygotowania, praca dzieci i wychowawczyni nad rolami, miały swój triumf.
Niezwykłym elementem była ścieżka dźwiękowa: wyjście szpaków okraszała piosenka z filmu Mission: Impossible, nieudane momenty Triko – Perfect Znowu w życiu mi nie wyszło, a udane – Vangelis Rydwany Ognia, okładanie przez Triko drzew grzybkami podkreślała melodia z Benny Hilla, a wejście Tridy – muzyka z filmu Dirty Dancing Time of My Life, itd.

Piękną pamiątką dla dzieci i rodziców jest krótki trailer, zrealizowany przez rodziców jednej z aktorek, który przeprowadza nas sprawnie przez meandry spektaklu.

Była to inscenizacja pierwszego tomu przygód z Dzikiego Wschodu Czekamy na kolejną część pt. Nieumarły Las; premiera komiksu zapowiadana jest na październik.

Bezcennym elementem projektów przyrodniczo-komiksowych, z całego roku szkolnego realizowanych przez klasę 2C, jest również fakt, że mimo wakacji, aktorzy nadal „rozmawiają” rolami, zauważają więcej podczas spacerów po Puszczy Kampinoskiej, wykazują troskę na los zwierząt, roślin, obserwują więcej zależności w naturze.

Z dumą i świadomością włączają się w akcję obronę Puszczy Białowieskiej.

 [autorka: Edyta Rabong]

Bartnik Ignat i skarb puszczy

23/06/2017 § 2 Komentarze


 Śpieszcie do księgarń!

Muszę przyznać, że gdy trzy lata temu sięgnąłem po komiks Bartnik Ignata i skarbu puszczy, był to mój pierwszy kontakt z twórczością Tomasza Samojlika. Bez bicia przyznam się, że wcześniej po prostu go ignorowałem. Kiedy wokół jego pierwszych, wydanych jeszcze nakładem Zakładu Badania Ssaków Polskiej Akademii Nauk, albumów rozkręcała się pozytywna fama, byłem dość sceptycznie nastawiony do komiksów o żubrach. Komiks dla dzieci? Ekologia i edukacja? Takie hasła budziło moją (w pewnym stopniu) uzasadnioną nieufność i ani mi się śniło sięgać do kieszeni. Ale wreszcie w moje ręce wpadł Bartnik… i po prostu zdębiałem.

Od setek lat w dzikich i prastarych lasach Puszczy Białowieskiej życie płynęło we własnym tempie. Tereny te od XIV do XVIII wieku były rezerwatem łowieckim polskich królów i wielkich książąt litewskich. Oznaczało to, że tylko oni mogli tam polować. Nikt niepożądany nie miał do niego wstępu, a przez to, że te tereny strzeżone były przed kłusownikami i nielegalną eksploatacją udało się zachować ich pierwotny charakter. Na mocy specjalnych przywilejów królewskich tylko niektórzy ludzie mogli korzystać z królewskich bogactw. Dzięki temu Puszcza zaspakajała mnóstwo potrzeb okolicznej szlachty, mieszczan, duchowieństwa i zwykłych chłopów. Bartnicy pozyskiwali miód i wosk, a budnicy wypalali smołę, potaż i węgiel drzewny. Na niektórych obszarach wypasano bydło, a sam las był źródłem grzybów, ziół, owoców leśnych, chrustu i drewna na opał, łuczywa z sosen i kory lipowej. Przez setki lat człowiek i natura żyli ze sobą w zgodzie.

Przedstawiony na kartach omawianego komiksu świat, to ideał zakochanego w ludowości romantyzmu, to spełnienie marzeń Jana Jakuba Rousseau (pojawiającego się zresztą w komiksie). W tej trochę bajkowej, trochę mitycznej Puszczy Białowieskiej Samojlika człowiek nie tylko współistnieje z przyrodą z dala od zgiełku cywilizacji i na peryferiach wielkiej polityki, ale jego kultura przenika się natura. W wyniku tej syntezy powstają lokalne legendy „głupim na dziwnowanie, a mądrym na naukę”, jak mówi jeden z budników, a sentymentalny poeta Franciszek Karpiński pracują nad swoim wielkim dziełem, zbierając opowieści starych osoczników i kmieci. Jednym słowem – idylla, trochę jak z oświeceniowych sielanek, trochę jak z wczesnoromantycznych ballad. Ale sielanka, jak to sielanka – nie może trwać wiecznie.

Akcja rozpoczyna się w roku 1795, tuż po trzecim, wymazującym Rzeczpospolitą z map Europy, rozbiorze. Caryca Katarzyna II w darze za wojenne zasługi daruje część Puszczy Białowieskiej generałowi Sobakiewiczowi (jego pierwowzorem jest hrabia Piotr Aleksandrowicz Rumiance, jeden z faworytów władczyni Rosji). Jak na czarny charakter przystało, chcąc się jak najszybciej wzbogacić, zarządzą wycinkę drzew byłych królewskich włości. Blady strach pada na ludzkich i zwierzęcych mieszkańców Puszczy i okolic. Tylko tytułowy bohater, posunięty nieco w latach bartnik Ignat będzie miał dość odwagi, aby sprzeciwić się okrutnemu Sobakiewiczowi i jego bandzie, a w tej walce towarzyszyć będzie mu mała Łucja, psotna wnuczka Karpińskiego.

Wiem, że o wielu tekstach mówi się i pisze, że są przeznaczone nie tylko dla dzieci, ale również i dla ich rodziców, lecz sposób, w jaki Tomaszowi Samojlikowi udało się pogodzić prostą, przygodową historię dla młodszego czytelnika z treściami przemycanymi dla całkiem dorosłego i oczytanego odbiorcy, budzi mój niekłamany podziw. W prowadzoną lekko, ale pełną napięcia opowieść, wpleciono nie tylko Wielką Historię znaną z podręczników, ale także tą mniejszą, lokalną, niekoniecznie powszechnie znaną. W ten sposób Samojlikowi udało się spojrzeć na ograne do bólu przez literaturę problemy z nieco innej, bardzo osobliwej perspektywy, co dla czytelnika mającego na karku lat dziesiąt jest niezwykle ciekawe. Co więcej, w albumie naprawdę połączono walory edukacyjne z dobrą zabawą. Samojlik doskonale wpisuje się w podejście „bawić – uczyć, uczyć – bawiąc” Papcia Chmiela nie popadając przy tym w toporny dydaktyzm, co potwierdzają setki dzieciaków uwielbiających wracać do jego komiksów.

Pod względem wizualnym Bartnik Ignat… nie zachwyca, ale nie sposób cokolwiek zarzucić Samojlikowi. Pochodzący z Hajnówki artysta jest komiksiarzem kompletnym. Ze swoją prostą, czytelną i dość charakterystyczną kreską może stawać w szranki z najlepszymi cartoonistami w Polsce, ale w jego ilustracjach nie chodzi o czcze efekciarstwo, tylko o klarowność narracji. Dzięki takim, a nie innym rysunkom czytelnik połykając kolejne strony daje się wciągnąć historii. Na uwagę zasługuje to, w jaki sposób gra szczegółem na drugim planie – czasem, aby uzyskać pożądany efekt (na przykład podkreślić dramaturgię danej sceny) całkowicie upraszcza tło wzmacniając przekaz konkretnego kadru lub całej strony.

Samojlik opowiadaczem jest niezrównanym! Pomimo tego, że snuje całkiem konwencjonalną opowieść, to jednak daleko mu od konwencjonalności i w niektórych momentach potrafi zaskoczyć. Świetnie dozuje napięcie, doskonale kreuje charaktery, potrafi śmieszyć, smucić i sprawiać radość. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że Bartnik Ignat i skarb puszczy jest (obok Hildy) najlepszym komiksem, jaki ukazał się nakładem Centralki, który potwierdza wyjątkowość talentu Tomasza Samojlika. Pracujący w Zakładzie Badania Ssaków w Białowieży twórca w polskiej, a może i europejskiej skali, jest zjawiskiem wyjątkowym i niezwykłym. Dlatego dobrze się stało, że Centrala zdecydowała się na reedycję. Śpieszcie do księgarń! Nawet nie zauważycie, jak szybko nakład zniknie z półek.

 Tomasz Samojlik (sc. & rys.), „Bartnik Ignat i skarb puszczy”, Centrala – Mądre komiksy, wyd. II, Londyn-Poznań 2017.

[autor: Jakub Oleksak]

  {komiks można kupić tu: klik! klik!}

Projekt ‘komiks’: Mali mieszkańcy lasu w Szkole Podstawowej im. Powstańców 1863 Roku w Zaborowie

27/12/2016 § Dodaj komentarz


Mali komiksiarze

ze Szkoły Podstawowej w Zaborowie im. Powstańców 1863 Roku nie spoczęli na laurach, a wręcz przeciwnie!

20161220_122320

W grudniu tematem naszego projektu byli Mali mieszkańcy lasu, wybraliśmy się we wspaniałą podróż do Puszczy Białowieskiej, zaczęliśmy dzień od 20 minutowego czytania, tym razem był to komiks Umarły Las autorstwa Tomka Samojlika i Adama Wajraka. Lektura przerosła nasze najśmielsze oczekiwania. To nie była kapka wiedzy przyrodniczej. To były zdecydowanie całe hektolitry! Staliśmy się prawdziwymi ekspertami, poznaliśmy między innymi wszelkie gatunki dzięciołów, ich zwyczaje, życie, o którym nie mieliśmy zielonego pojęcia.

sowa

Sóweczka, kowalik, znaczenie powalonych drzew dla całego leśnego ekosystemu. Wiemy już, jak wiele gatunków jest zależnych od tego naturalnie występującego zjawiska. I korniki nam nie straszne!

Celem tego projektu było pokazanie dzieciom, że komiks oprócz wspaniałej przygody i rozrywki może być także źródłem prawdziwej wiedzy (tutaj: przyrodniczej). A informacje podane w takiej oprawie smakują wybornie! Mało tego 1) są wspaniale przyswajalne 2) i nie trzeba popijać. Ja sama, o czym wspominałam dzieciom, podczas biegania zaczęłam zupełnie inaczej traktować Puszczę Kampinioską i patrzeć normalnie okiem „eksperta” (w towarzystwie chętnie się dzielę wiedzą).

komiks-dla-dzieci

Naszą wiedzę pogłębialiśmy także w trakcie przerwy śniadaniowej oglądając Tropem Wajraka, gdzie Pan Adam pokazywał ciekawe zdjęcia i snuł swoim hipnotyzującym głosem opowieści, wypatrzyliśmy wszystko… co krąży w sieci i liczymy na więcej Panie Adamie. Gdzieś w międzyczasie wplotły się wilki, które pokochaliśmy i zgłębiliśmy wiedzę o Basiorze, Waderze i całej watasze. I już nie lubimy bajki o Czerwonym Kapturku. Dzieci, kiedy zobaczyły tekst o wilkach autorstwa Wajraka w Elementarzu, były zachwycone!

kornik

Umarły Las pozostawił w nas ogromny niedosyt, więc w oczekiwaniu na Nieumarły las zabraliśmy się za sagę Tomka Samojlika o ryjówkach. Kolejne hektolitry wiedzy o małych bohaterach lasu. Z tej okazji odwiedziła nas mama Małgosi Pani Edyta, która wprowadziła nas w sekretne życie ryjówek.

20161221_112959Śmiechu było co niemiara, dzieci ryjówek, żeby się nie zgubić wkładają ogon mamy i kolejno rodzeństwa do buzi i tak sobie chodzą (Jakże przydatne na wycieczkach!).

umarly-las

Zwieńczenie projektu, praca grupowa – przedstawienie na podstawie Umarłego lasu. Role już rozdzielone, nie było łatwo, ale osiągnęliśmy upragniony kompromis! Chcemy zagrać dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i już zabraliśmy się do pracy. Grudzień króciutki i dużo treści świątecznych. Jestem dumna, że daliśmy jeszcze radę zrealizować projekt przed końcem bieżącego roku i przyswoiliśmy kapę wiedzy przyrodniczej. Bezcenne! Polecamy Wszystkim!

[autorka: Monika Strakowska – wychowawczyni 2C]

umarly

O poprzedniej odsłonie projektu można przeczytać tu: klik! klik! i tu: klik! klik!

To nie jest las dla starych wilków

19/06/2016 § Dodaj komentarz


To jest książka dla wszystkich, niezależnie od wieku

to nie jest las dla starych wilkowWygląda na to, że rok 2016 będzie należał do Tomasza Samojlika. Na dzień dzisiejszy ukazało aż dziewięć książek w jego oprawie graficznej. I tego, co mi wiadomo do końca roku do księgarń trafią jeszcze dwie. W ramach kronikarskiego obowiązku wyliczam:

O rety! Przyroda, Wydawnictwo Multico;
O rety! Zabawy małych przyrodników, Wydawnictwo Multico;
Żubr Pompik. Tropy na śniegu, wydanie II zmienione i poprawione, Media Rodzina;
Żubr Pompik. Zapach wiosny, wydanie II zmienione i poprawione, Media Rodzina;
Samo Dzielny. Lepiej wie, tekst Zofia Stanecka, Wydawnictwo Egmont;
Samo Dzielny. Wstaje sam, tekst Zofia Stanecka, Wydawnictwo Egmont;
Pikotek chce być odkryty, Wydawnictwo Widnokrąg;
Misja: kosmos. Międzygwiezdna podróż Voyagera, Wydawnictwo Wilga;
To nie jest las dla starych wilków, Kultura Gniewu.

Tylko ostatnia pozycja jest komiksem sensu stricto, chociaż elementy narracji komiksowej i typowe dla tego medium środki stylistyczne znaleźć możemy także w: O rety! Przyroda, Misja: kosmos. Międzygwiezdna podróż Voyagera czy Pikotek chce być odkryty. Mam w planach napisać m.in. o Pikotku, ale dziś skupię się na pozycji wydanej przez Kulturę Gniewu.

To nie jest las… jest autorską antologią krótkich komiksów, tomasz samojlikktóre opowiadają o życiu i zachowaniu zwierząt zamieszkujących Puszczę Białowieską. Na blogu autora możemy przeczytać: „Historie te powstawały w ciągu ostatnich kilku lat na potrzeby różnych czasopism («Echa Leśne», «Biceps») i wydawnictw, a część pochodzi wprost z mojej szuflady”. I chociaż poszczególne opowieści raczej nie łączą się ze sobą, a elementem spajającym jest sceneria wydarzeń i niektóre postaci, to całość jest zaskakująco spójna i konsekwentna.

Głównymi bohaterami, jak w większości komiksów Samojlika, są zwierzęta. Człowiek pojawia się sporadycznie i to najczęściej przez wytwory cywilizacyjne (samolot, fotokomórka). Autor posiada niezwykłą umiejętność nadawania swoim bohaterom cech ludzkich przy zachowaniu specyfiki ich dzikiej natury. Postaci charakteryzują się pewną lekkomyślnością w postępowaniu, ale i lubią się bawić, rozmawiać, szaleć, są radosne i szczęśliwe. Życie w lesie nie jest usłane różami, bo są i niebezpieczeństwa. Naturalne, takie jak: ogień, człowiek ze sztucerem oraz łańcuch pokarmowy (czyli kto kogo zjada i na kogo poluje). I fikcyjne, takie zmyślone (mniej lub bardziej) na potrzeby opowieści: pitbull i małpa, głupota sowy czy imperialistyczne zapędy szopów.

W komiksie występuje bardzo wiele zwierząt. Każde z nich jest niebywałe i fascynujące, myszyscenarzysta nadał im jednostkowe i samoistne cechy. O niezbyt mądrej sowie już wspomniałem, poza tym spotykamy: detektywa jenota, łasicę ninja czy wiewiórkę, która ogarnięta jest matematycznym obłędem i wszędzie wokół siebie wynajduje przejawy tej ścisłej nauki. Przyznaję, należy ona do moich ulubionych postaci. Jednak największa atencją darzę starego wilka, przygnębioną zimą wydrę, młodą mysz, która zna karate, parę kruków oraz dżdżownice. O kurcze! Wymieniłem chyba z połowę występujących zwierząt.

Produkcje Samojlika bawią i cieszą. W omawianej pozycji sporo jest humoru słownego i sytuacyjnego. Czytając takie fragmenty: „Duch Czerwonego Kapturka wciąż silny w narodzie” (mówi wilk), „…wtedy jej mówię, żeby nie nazywała mnie badylarzem, bo mam na głowie łopaty, a nie badyle” czy „mam tego dosyć, idę na bagna, klępo” Krótkie Gatki(mówi łoś) i wiele innych – śmiałem się w głos. Wiele nowych rzeczy się dowiedziałem, nie tylko o przyrodzie i życiu zwierząt, ale także z zakresu matematyki (ciąg Fibonacciego!).

Lubię i cenię wszystkie wcześniejsze komiksy Tomasza Samojlika. Jednak mam wrażenie, że To nie jest las dla starych wilków, ze względu na różnorodność, szeroki wachlarz tematów i zagadnień, jest na swój sposób bardziej wciągający. Tak, jest to komiks dla dzieci. Dla dzieci w każdym wieku. Bawiłem się przednio podczas lektury i sporo z niej wyniosłem. Z czystym sercem polecam każdemu.

Tomasz Samojlik (sc. & rys.), „To nie jest las dla starych wilków”, Kultura Gniewu, Warszawa 2016.

[scenariusz: 6, rysunki: 5+, kolory/cienie: 5]

sklep {komiks można kupić tu: klik! klik!}

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Ostatni żubr

19/09/2014 § Dodaj komentarz


W kolorze lepiej

ostatni zubrPo pięciu latach od pierwszego wydania komiks Ostatni Żubr Tomasza Samojlika przemówił nowym, pełniejszym głosem. A właściwie, pragnąc być bardziej precyzyjnym, wypadałoby, abym napisał: zyskał nową twarz. „Nową” ponieważ poprzednie wydania* były czarno-białe, natomiast tegoroczna edycja, opublikowana przez Kulturę Gniewu, przygotowana została w kolorze. Pierwotnie album miał pokolorować Michał ‘Śledziu’ Śledziński (taką informację przekazywał zarówno on, jak i wydawca), jednak do tego nie doszło. Ostatecznie nałożeniem kolorów na plansze Tomasza Samojlika zajęła się Joanna Szłapa.

Dzięki pokolorowaniu, przygody Jednoroga zyskały dodatkowe wizualne atuty, nabrały intensywności. bialowiezaWielka Puszcza ożyła, mieni się całą feerią barw. Na wprowadzeniu kolorów najmocniej skorzystały całostronicowe ilustracje, na których czytelnik wespół z bohaterami, może niejako wejść w prastary las. Kiedyś już pisałem, że komiksy Tomka rozbudziły we mnie wielki apetyt na wycieczkę w rejon Białowieży. Album Ostatni… dodatkowo ów apetyt podsycił. Joanna Szłapa zastosowała inną kolorystykę niż tę, której używa Samojlik np. w serii o Ryjówkach, więcej jest barw mrocznych i niepokojących. Tomek unika fioletu, a Joanna chętnie po niego sięga. Najbardziej przypadło mi do gustu kolorowanie nieba podczas wschodu słońca, rozjaśnia się ono stopniowo i mieni różnymi odcieniami.

Akcja omawianego komiksu rozpoczyna się w roku 1919, kiedy to do Puszczy Białowieskiej zjeżdżają się z jednej strony – przyrodnicy, a z drugiej – biznesmeni. czarny charakterNie trudno wpaść na to, że ich interesy są ze sobą całkowicie sprzeczne. Ci drudzy, grani przez Wolanda, Kurtza i Sikesa, otrzymali role ewidentnie czarnych charakterów, pragną oni wyciąć puszczę w pień, zarobić krocie na sprzedaży drewna, a następnie wybudować na jej miejscu White Tower – luksusowe osiedle. (Hm… Czy nie wydaje się Wam to skądinąd znajome? Minęło prawie sto lat, a pewne rzeczy się nie zmieniły.) Do Białowieży przyjeżdża również, prosto z Krakowa, profesor Władysław Szafer, którego marzeniem jest utworzenie chronionego Parku Narodowego będącego ostoją żubrów.

Dla biznesmenów żubr jest przeszkodą w realizacji rabunkowych planów. Natomiast dla przyrodników jest sposobnością ocalenia prastarych lasów. joanna szlapaTylko czy w puszczy ostał się choć jeden żubr? Może być nawet malutki… Wokół poszukiwania odpowiedzi na to pytanie przez jednych i drugich Samojlik osnuł swoją opowieść. I jak zwykle w jego książkach, niby przy okazji opowiadania tej sensacyjnej historii, przemyca wiedzę na temat historii Polski, wilczej diety, rykowiska jeleni oraz pewnych małych ssaków – ryjówek.

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden element, nieprzyrodniczy, który autor skutecznie przeszmuglował do swojej opowieści. Mam na myśli rzeczowe przedstawienie polsko-białoruskiego pogranicza, gdzie symbolem mądrości są trzy wiejskie baby – ciotka, swańka i kuma – przesiadujące na ławce pod chatą. To one mają największą wiedzę o tym, co dzieje się na zamieszkanych przez nie włościach. Do nich po radę, jak uratować żubra, przychodzi gosposia Nadzia. kolorySmaczkiem jest również język, który posługują się kumoszki, swoista mieszanina polsko-białorusko-ukrińskiego; zrozumienie owej gwary może sprawić niejakie problemy młodszym czytelnikom.

Można odnieść wrażenie, że komiks przeznaczony jest dla najmłodszych czytelników. Tak, oczywiście, jak najbardziej jest to komiks dla dzieci. Jednakże jest on tak samo dobry dla dzieci, jak i dorosłych. Wypada, abym wspomniał jeszcze o bonusach, które znajdują się na końcu książki. Po pierwsze „Żubrze łamigłówki, zabawy i zadania” autorstwa Tomka, to kilkustronicowy zestaw gier na spostrzegawczość i zdolność logicznego myślenia. Po drugie galeria pin-upów w wykonaniu takich artystów jak Karol Kalinowski, Michał Śledziński czy Marek Lachowicz.

Tomasz Samojlik (scenariusz & rysunki), Joanna Szłapa (kolory), „Ostatni żubr”, wyd. II (I w kolorze), krótkie gatki (kultura gniewu), Warszawa 2014.

[tekst: 4, rysunki: 5-, kolory/cienie: 4+]

* W stopce omawianej edycji znajduje się informacja: „Wydanie drugie (pierwsze w kolorze)”. Informacja niezbyt precyzyjna, gdyż pierwsze wydanie, jak już wspominałem, ukazało się w 2009 roku staraniem Zakładu Badań Ssaków PAN. Następnie w 2011 roku Instytut Biologii Ssaków Polskiej Akademii Nauk opublikował wydanie II poprawione (można jeszcze kupić tu: klik! klik!). Anglojęzyczne wydanie komiksu, jako The Last Bison ukazało się w tym samym roku (darmową wersję można ściągnąć stąd: klik! klik!).
I jeszcze ogłoszenie parafialne: Jutro, 20 września, w ramach I Festiwalu Książki dla Dzieci i Młodzieży „Czytajmy”, który odbywa się w Warszawie o gadzinie 10.00 można uczestniczyć w Warsztatach Rysowania Leśnych Zwierząt, prowadzonych przez Tomasza Samojlika. Autor Ostatniego żubra będzie uczył dzieci jak narysować żubrzego żubra i ryjówkową ryjówkę (więcej informacji tu: klik! klik!)

ambelucja{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Where Am I?

You are currently browsing entries tagged with Puszcza Białowieska at Kopiec Kreta.

%d blogerów lubi to: