Ms Marvel #3: Zdruzgotana

24/04/2018 § Dodaj komentarz


Atak socjotechniczny na Ms Marvel

Kamala Khan, czyli aktualna Ms Marvel, to moja ulubiona postać spośród najświeższych nabytków superbohaterów Marvela. Dziewczyna znacznie się wyróżnia na tle pozostałych nastoletnich herosów. Nie mam tu na myśli tylko i wyłącznie jej przekonań religijnych. Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że odrzuciła seksistowski sztafaż postaw i zachowań, nawet jej kostium przypomina „cywilną” odzież. Gratulacje dla scenarzystki G. Willow Wilson, która od pierwszego zeszytu konsekwentnie i świadomie prowadzi bohaterkę przez uniwersum Marvel Now!

Trzecia osłona serii, która nosi podtytuł Zdruzgotana, zawiera trzy niepowiązane ze sobą fabuły. Elementem łączącym jest sama Ms Marvel i jej kolejne przygody. W pierwszej narracji nasza bohaterka spotyka boga ognia, kłamstw i psot, który przybył Jersey City prosto z Asgardu. Podczas balu walentynkowego Loki próbuje trochę namieszać w życiu nastoletniej ekipy. Ma ku temu sposobność, bo Bruno zdradza jakim uczuciem darzy Kamalę. Zresztą sercowe perypetie dziewczyny są także głównym wątkiem kolejnej historii. Innym ważnym elementem drugiej fabuły są tarcia polityczne w szeregach rasy Inhumans. Nasza bohaterka zostaje poddana emocjonalnej manipulacji i zmuszona do opowiedzenia się po którejś ze stron. W ostatniej noweli, napisanej przez Marka Waida, występuje dwójka agentów S.H.I.E.L.D., którzy w szkole nastolatki muszą wykonać pewne tajne zadanie.

Opowieści z Lokim i agentami pełnią w tomie rolę zbędnego wypełniacza. Zresztą, rzecz napisana przez Waida jest bardzo słaba i można się zastanawiać nad tym, dlaczego została zamieszczona w tomie… Ze względu na specyfikę poruszanych problemów środkowa historia jest najważniejsza, ale także i najlepsza. Rzecz poniekąd dotyczy pierwszej miłości, ale znaczącym aspektem fabuły jest sposób w jaki scenarzystka przedstawiła sytuację wchodzenia Kamli w romantyczną relację z przystojnym chłopakiem. Finalnie wybranek okazuje się obleśnym kolesiem, który za pomocą kilku trików podszedł dziewczynę i perfidnie zagrał na jej uczuciach. Willow Wilson udziela lekcji wszystkim czytelniczkom, że są podatne na atak socjotechniczny, a emocjonalne zaangażowanie drugiej strony może być udawane. W rzeczywistości osoba kłamie, zwodzi i oszukuje, aby osiągnąć swój niecny cel.

Chociaż pierwsze dwa opowiadania został narysowany przez zupełnie nową parę artystów (Elmo Bondoc i Takeshi Miyazawa), to nie widać jakiejś zasadniczej zmiany. Cartoonowa, wyraźnie uproszczona stylistyka zostaje utrzymana. Obaj artyści dobrze sobie radzą z żywiołowością, energicznością i zwyczajnością głównej bohaterki. Kolejny raz kolorysta – Ian Herring – stanął na wysokości zadnia. Pod tym względem szczególnie dobrze prezentuje się środkowa historia, w której z planszy na planszę barwy przyjmują niepokojący odcień.

Nie warto się oszukiwać Ms Marvel to komiks o nastolatkach i dla nastolatków, który wypada o niebo lepiej niż, dajmy na to, Nastoletni Tytani klik! klik!(). Zasługą pisarki, która odpowiada za skrypt, jest zauważalny autentyzm postaci, prawdziwość ich codziennych problemów oraz spójność rzeczywistości. Album Zdruzgotana wypada zdeczko słabiej, to nadal jestem ciekaw, jakie przygody będzie miała nastoletnia Ms Marvel.

G. Willow Wilson & Mark Waid (sc.), Humberto Ramos & Takeshi Miyazawa & Elmo Bondoc (rys.), „Ms Marvel #3: Zdruzgotana”, tłum. Anna Tatarska, Klub Świata Komiksu – album 1253, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o. o., Warszawa 2017

[scenariusz: 4, rysunki: 4+, kolory/cienie: 4+]

  {komiks można kupić tu: klik! klik!}

Recenzja napisana dla serwisu Aleja Komiksu: klik! klik!

Ms Marvel #2: Pokolenie Czemu

07/07/2017 § Dodaj komentarz


  Ms Marvel przewodzi młodzieży

Jak pamiętamy z lektury „jedynki” (klik! klik!), pewnego wieczoru dotychczasowe życie Kamali Khan stanęło na głowie: zyskała supermoce. Nie, dziewczyna nie jest nosicielką zmutowanego genu X. Co zostało potwierdzone podczas „badania” przez Wolverine’a. Zresztą fakt, że posiada wielkie moce jakoś znacząco nie wpływa na jej wybory. Dziewczyna nie chce przyłączyć się do żadnej sformalizowanej grupy bohaterów. Zależy jej na tym, aby nadal żyć życiem „normalnej” szesnastolatki, czyli skupia się na szkole, kolegach i koleżankach, rodzinie, chodzi do meczetu, słucha rad szejka oraz udziela się w mediach społecznościowych. I niejako przy okazji pomaga mieszkańcom New Jersey.

Fabuła bieżącego tomu zaczyna się od dziwnego zdarzenia. Pewnego dnia Kamala idzie ulicą i słyszy warczenie dobiegające z wielgaśnej dziury w jezdni. Ciekawość bierze górę i nie wahając się ani minuty, biegnie po strój i schodzi pod ziemię. W kanałach odpływowych biegnących pod miastem dziewczynie przyjedzie zmierzyć się z Wynalazcą, który wysyła przeciw bohaterce zmutowane, wielgaśne aligatory. Ms Marvel w sukurs przychodzi dyrektor Wolverine, który szuka zaginionej uczennicy szkoły im. Jean Grey. To właśnie Rosomak stawia diagnozę, że nastolatka nie przynależy do Homo superior, a do rasy Inhumans. Dlatego z biegiem akcji Królowa Medusa postanawia przydzielić dziewczynie opiekuna, którym zostaje pies Lockjaw.

Tak w skrócie przedstawia się zasadniczy zrąb fabularny. Trochę szkoda, że scenarzystka na dalszy plan spycha problemy rodzinne i towarzyskie Kamali. Rozumiem, że chodzi o realizację pewnej konwencji superhero, w której mniej lub bardziej muszą się wpasować komiksy linii Marvel NOW!. W końcu Ms Marvel to nie teen drama. Trzeba jednak zaznaczyć, że pisarka G. Willow Wilson mimo to nie rezygnuje z próby przemycenia do fabuły pewnych symboli i wartości charakteryzujących współczesną młodzież.

Jeden z najważniejszych wątków omawianej odsłony wiąże się z identyfikacją i przynależnością. W pewnym momencie heroina tak myśli o sobie: „Jestem pół-Amerykanką i pół-kosmitką. Morfogenicznym nerdem”. Z drugiej jednak strony zwraca uwagę szeroki kontekst pokolenia młodych ludzi, do którego przecież sama należy. Pokolenia, które nie jest postrzegane pozytywnie, bo jest zatomizowane, niepotrafiące działać wspólnie, bez zbornych celów, niewyznające żadnych wartości poza „tomiwisizmem” . Cytat z Kamali: „Media nas nienawidzą, bo gapimy się w swoje smartfony. Ekonomiści nas nie cierpią, bo wymieniamy się dobrami, zamiast je kupować (…). To, że są starsi, nie daje im monopolu na prawdę”. Z założenia akcja albumu „Pokolenie Czemu” ma zadawać kłam takiemu powierzchownemu rozpoznaniu. Czy płomienna przemowa superbohaterki faktycznie porwałaby młodzież? Czy nie wypowiada się ona zbyt deklaratywnie? Ten fragment wzbudza moje wątpliwość.

Za oprawę graficzną bieżącego tomu odpowiadają Jacob Wyatt i Adrian Alphona. Dla drugiego z panów rysowanie serii jest kontynuacją przygody z Ms Marvel, ponieważ kanadyjski artysta odpowiadał za całą „jedynkę”. Wyatt posługuje się bardziej schematyczną i uproszczoną kreską, co prawda daleko jej jeszcze do cartoonowego przedstawienia, ale już bliżej do mangowych kreskówek niż do realistycznej stylistyki. Docenić należy świetną robotę kolorysty; Ian Herring stawia na pastelowe barwy, szeroką i różnorodną paletę.

„Dwójka” wypada mniej atrakcyjnie niż „jedynka”, głównie przez częściową rezygnację z osobistych epizodów. Jednakże nadal jest to komiks ciekawy i intrygujący. Protagonistkę pozostaje niezwykłą osobą, którą można lubić za to, że na siłę nie próbuje być kimś, kim nie jest. Przesłanie komiksu nadal jest pozytywne i, poniekąd, pokrzepiające: wyjątkowy nie znaczy samotny.

G. Willow Wilson (sc.), Adrian Alphona & Jacob Wyatt (rys.), „Ms Marvel #2: Pokolenie Czemu”, tłum. Anna Tatarska, Klub Świata Komiksu – album 1152, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o. o., Warszawa 2017.

[scenariusz: 5, rysunki: 5-, kolory/cienie: 4+]

  {komiks można kupić tu: klik! klik!}

Recenzja napisana dla serwisu Aleja Komiksu, klikać :tu: tak! :tu:

Ms Marvel #1: Niezwykła

23/02/2017 § 2 Komentarze


 Kamala Khan – gwiazda i ulubienica

ms-marvelDość niespodziewanie latem 2015 roku oficyna Egmont Polska ruszyła z ofensywą komiksów spod znaku Marvel NOW! Na pierwszy ogień wzięto najbardziej rozpoznawalne marki Domu Pomysłów: Avengersów, X-Menów (klik! klik!) czy Spider-Mana (klik! klik!). Potem, na fali popularności ekranizacji kinowych, przyszedł czas na Strażników Galaktyki i Deadpoola. Na szczęście edytor nie spoczął na laurach, sięgnął po mniej popularne serie, takie jak: Thunderbolts czy Thor Gromowładny (klik! klik!). Wyjątkową pozycją w zestawie jest świetny cykl, na który należy zwrócić uwagę. Mam na myśli Ms Marvel, za który odpowiadają: G. Willow Wilson (scenariusz) oraz Adrian Alphona (rysunki).

Główną bohaterką komiksu jest Kamala Khan, która mieszka w Jersey City. Dziewczyna jest prawie typową szesnastolatką, trochę wyobcowaną, ale ze sporą grupą znajomych (nie za wszystkimi przepada), która lubi gry komputerowe, jest geekiem, prowadzi kanał na zajefajnie.com, gdzie wstawia fanfiki, podziwia nowojorskich superbohaterów. Napisałem „prawie” – ponieważ jest muzułmanką. Pewnej nocy wymyka się z domu na imprezę. W wyniku zostaje wystawiona na działanie mgły Terrigen, która uaktywniła ukryty gen Inhumans (pokłosie wydarzeń, jakie miały miejsce w crossoverze Nieskończonośćklik! klik!). Marzenie dziewczyny się spełnia. Kamala dostaje niesamowite umiejętności: szybkiego samoleczenia, rozciągliwości zmieniania kształtów i wielkości całego ciała oraz może zamienić kamala-khansię w inną osobę. Wszystko było by dobrze, gdyby tylko wraz z przyjęciem mocy dostała jakiś przewodnik, jak z nich korzystać i używać. Nastolatka ma wyraźne problemy, aby zapanować nad nowymi zdolnościami.

Opowieść napisana przez panią Wilson ma kameralny charakter. Ms Marvel nie walczy z żadnym zagrożeniem z kosmosu czy straszliwymi potworami, a stara się nadal być sobą w nowych okolicznościach. Miast wyrwać się w świat, przyłączyć do jakiejś drużyny superbohaterów, za włóczenie się po nocy dostaje od rodziców szlaban. Siła komiksu polega na wyraźnym urealnieniu akcji, położeniu nacisku na przedstawieniu życia typowej nastolatki. I fakt, że jest muzułmanką ma znaczenie, ale wcale nie tak duże. Głównie chodzi o problemy, z którymi zmaga się każda młodzież z jej pokolenia. Czytelnik ma okazję podglądać rodzinę Khanów i poznać relacje w niej panujące. Sposób przedstawianie daleki jest od stereotypów czy uproszczeń. Dla przykładu dziewczyna przyłapana zostaje na samowolnym wyjściu na imprezę, więc rodzice w środku nocy strzelają kazanie, a za pyskowane ojcu podczas posiłku, musi odejść od stołu. Nadopiekuńczość rodziców, ich troska, domowa codzienność tego w takim natężaniu jeszcze w mainstreamowych komiksach nie było, choć oczywiście kłania się Peter Parker.

Bardzo łatwo nastoletnią protagonistkę polubić. Równie łatwo zrozumieć i willow-wilsonzaakceptować. Oczywiście dorosłym czytelnikom będzie trudniej, tym bardziej jeśli oczekiwali rasowego superhero. Fabuła prowadzona jest ze znawstwem, wymiar obyczajowy bierze górę nad bohaterskim. Elementy narracji o charakterze poważnym przeplatane są z lżejszymi zabawnymi wstawkami, które w zarodku rozładowują górnolotne i sztuczne fragmenty. Całość opowiadania jawi się w świeży i bezpretensjonalny sposób. Trudno znaleźć coś, do czego mógłbym się przyczepić.

Warstwa graficzna, która jest działem nieprezentowanego dotąd w Polsce kanadyjskiego rysownika, dobrze pasuje do charakteru opowieści. Jego kreska trochę przypomina mi prace Tomasza Grządzieli, choć pewnie powinienem napisać odwrotnie. Alphona wyśmienicie ukazuje stany emocjonalne rysowanych bohaterów. Mimika twarzy oraz gestykulacja jest realistyczna, miejscami przerysowana, aby jeszcze mocniej podkreślić jakąś reakcję czy odczucie, żadnych pomnikowych póz. Postaci są żywe i reagują spontanicznie na wydarzenia, w których uczestniczą. Wystarczy przyjrzeć się scenie postrzału Ms Marvel, przeanalizować mimikę głównej bohaterki i jej przyjaciela, aby wczuć się w dramatyczną (a następnie zaskakującą) sytuację. Dobrze prezentuje się również budowa samych plansz, kadry są właściwie ułożone, raczej klasycznie, adrian-alphonanie uświadczymy żadnego eksperymentowania w tej materii. Na pochwałę zasługuje także robota kolorysty, Ian Herring zdecydował się na pełną paletę barw, ale nałożone barwy są spłowiałe, lekko wyblakłe. Muszę przyznać, że mi się podobają.

Ms Marvel to komiks bardzo ważny, pokazujący muzułmankę, która została obdarzona mocami. Po lekturze jedynki Kamala stała się moją osobistą gwiazdą i ulubienicą, nie dlatego, że została włączona do korpusu superbohaterów Marvela, a dlatego, że mam okazję obserwować, jak dziewczyna radzi sobie na co dzień z rodzicami, z kolegami i koleżankami oraz ze złymi ludźmi. Lekcja, której udziela, brzmi: „Bądź sobą!”. Trochę irrelewantne, wiem. Jednak gdy weźmiemy pod lupę choćby sytuację przemiany w Ms Marvel, to okaże się, że wcale nie. Nastolatka po pierwszej przemianie przypominała Carol Danvers, czyli była długonogą blondynka, jednak uznała, że nie tędy droga, że strój jest zbyt skąpy, a ona przecież jest śniadą brunetką. Ode mnie za samoświadomość dostaje plus tysiąc do odwagi. Szczerze kibicuję Kamali Khan!

G. Willow Wilson (sc.), Adrian Alphona (rys.), „Ms Marvel #1: Niezwykła”, tłum. Anna Tatarska, Klub Świata Komiksu – album 1080, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o. o., Warszawa 2017.

[scenariusz: 6, rysunki: 5+, kolory/cienie: 4+]

kamala-khan-ms-marvel

sklep {komiks można kupić tu: klik! klik!}
alejakomiksu
Recenzja napisana dla serwisu Aleja Komiksu, klikać :tu: tak! :tu:

Where Am I?

You are currently browsing entries tagged with Ms Marvel at Kopiec Kreta.

%d blogerów lubi to: