Batman #10: Epilog

20/09/2017 § Dodaj komentarz


 Koniec nowego Batmana

Zdawało się, że w kwestii Batmana z Nowego DC Comics (czy jak kto woli The New 52) wszystko zostało już powiedziane. Poprzedni tom (klik! klik!) zakończył historię z nowym, potężnym wrogiem – panem Bloomem, rozwiązał też wątek z Gordonem w roli nowego obrońcy Gotham i zakończył się powrotem jedynego słusznego Człowieka Nietoperza. A jednak Scott Snyder i James Tynion IV (z drobną pomocą Raya Fawkesa) nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Teraz nadszedł czas na epilog całej opowieści, która zaczęła się w imponujący sposób Trybunałem sów (klik! klik!). A zatem poznajcie ostatnie historie z „nowym” Batmanem.

Tym razem czytelnicy nie dostają jednak jednej konkretnej opowieści, a cztery krótkie fabuły stanowiące pożegnanie z serią pisaną przez Snydera. W pierwszych dwóch cofamy się czasie, najpierw o pięć lat, potem jedynie na kilka chwil przed aktualnymi wydarzeniami. W pierwszej historii Batman włamuje się do siedziby Lexa Luthora by zdobyć związek Cauldera. W drugiej Bruce Wayne, wciąż cierpiąc na amnezję, powraca do odzyskanej posiadłości, która do niedawna służyła za zakład psychiatryczny. Jak się jednak okazuje, Clayface, Riddler i Mr. Freeze zdołali uciec i chcą zemścić się na Wayne’ie, który teraz jest zupełnie bezbronny.

W kolejnej opowieści, dziejącej się już po wydarzeniach poprzedniego tomu, w Gotham dochodzi do tajemniczej awarii prądu. Batman musi wkroczyć do akcji, bowiem cele z przestępcami zostały otwarte, a także wyjaśnić co właściwie się dzieje. Album kończy natomiast historia, w której przestępca zwany Crypsis włamuje się do banku, w którym nie trzymają oszczędności żadni bogaci ludzie, by okraść pewną skrytkę. Batman wkracza do akcji, przypominając sobie różne momenty ze swojego życia, które przemieniły go w obrońcę Gotham.

Trybunał sów. Mr. Freeze. Riddler. Clayface. Bane. Pingwin. Killer Crock. Poison Ivy. Strach na wróble. W ostatnim tomie swoich przygód Batman spotyka wielu swoich wrogów, ale autorom nie zależy na przedstawianiu kolejnych starć, a zagłębieniu się w postać obrońcy Gotham, jego przeszłość, przyszłość (wątek klonów powraca, chociaż nie wnosi właściwie nic do finału poprzedniego tomu) oraz znaczenia dla miasta. Jednak w odróżnieniu od kończących przygody z Nowego DC Comics, Superman: Ostatnie dni Supermana (klik! klik!) czy Liga Sprawiedliwości: Wojna Darkseida (klik! klik!), Batman: Epilog to opowieść, którą właściwie można pominąć, bo nie jest konieczna. Wszystkie wątki zostały już zakończone, teraz autorzy jedynie składają hołd postaci tak, aby seria zamknęła się na 52 zeszytach, jak na New 52 przystało (to jednak nie jedyne odniesienia do tej liczby w niniejszym albumie). Jednakże ci, którzy dobrze bawili się czytając całą serię Batman, dobrze będą bawić się i teraz. Szczególnie w przypadku trzeciej z opowieści – Gotham, klimatycznej i bardzo sentymentalnej.

Szata graficzna albumu jest tradycyjnie przyjemna. Najlepiej wypada wprawdzie wspomniane Gotham Grega Capullo, ale prostsze i bardziej brudne ilustracje innych artystów też mają swój urok. Znakomicie prezentują się też alternatywne okładki, a w szczególności ta stworzona przez Johna Romitę Jr.

Jeśli jesteście zatem miłośnikami Batmana i dobrze bawiliście się przy jego serii z Nowego DC Comics, będziecie zadowoleni. A zapowiedziane już nowości z tym bohaterem spod szyldu Odrodzenie prezentują się ciekawie. Na fanów obrońcy Gotham czeka więc dużo dobrej zabawy, a to w końcu dopiero początek nowego, intrygującego rozdziału. Zanim ten jednak rozpocznie się na dobre, mamy niniejsze krótkie opowiastki. Taki deser po konkretnej uczcie, jaką była seria.

Scott Snyder & James Tynion IV & Ray Fawkes (sc.), Greg Capullo & Danny Miki & Roge Antonio & inni (rys.), „Batman #10: Epilog”, tłum. Tomasz Sidorkiewicz, Klub Świata Komiksu – album 1169, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2017.

 [autor: Michał Lipka]

  {komiks można kupić tu: klik! klik!}

Reklamy

Wieczni Batman i Robin. Tom 2

18/09/2017 § Dodaj komentarz


  Wakacyjna lektura

Batmanowi nie udało się przyskrzynić tajemniczej Matki, chociaż był już bardzo, bardzo blisko, ale na drodze staną mu niejaki Orphan – fanatyk, ślepo wpatrzony w szefową. Robota Nietoperza kontynuowana jest przez bandę Robinów. Czy powstrzymają kobietę przed wdrożeniem w życie planu przeprogramowania niewinnych młodych ludzi na całym świecie? Czy uda im się dokonać tego, co mu się nie udało? Czy zniszczą organizację, a przywódczynię postawią przed sądem? Czy faktycznie Mściciel z Gotham zamówił pomocnika? I kto miał być nowym Robinem, szykowanym przez Matkę na najlepszego i najwierniejszego żołnierza Batmana?

Przystępując do lektury drugiego tomu Wiecznych Batmana i Robina, zależało mi na tym, aby poznać odpowiedzi na powyższe pytania. Scenarzyści, których znów jest całe mrowie, dobrze zdają sobie sprawę z tego, jakim materiałem dysponują. Dlatego nie od razu padają oczekiwane odpowiedzi. Najpierw należy przebrnąć przez kilka mniej ciekawych epizodów, które dla nadrzędnej opowieści mają niewielkie znaczenie. Jason Todd (Red Hood) i Tim Drake (Red Robin) udają się do miasta Gnosis, które należy do Zakonu św. Dumasa, gdzie mają ciężkie starcie z Azraelem. Kilka razy jeszcze zmieniają się lokacje i pojawiają mało interesujące wątki, które przeplatane są retrospekcjami z pierwszego, nieudanego polowania na Matkę.

Skrzyć zaczyna dopiero, gdy na scenę wkracza Harper Row oraz Cassandra Cain. Fragmenty poświęcone wzajemnej relacji nastolatek oraz ich związkom z Matką i Batmanem wypadają ciekawie. W końcu od pierwszej planszy wiadomo, jak skończy się konfrontacja między „dziećmi” Batmana a Matką i jej „dziećmi”. Myślę, że novum pomysłu Jamesa Tyniona IV i Scotta Snydera sprowadza się do sprawnego i rzetelnego obmyślenia psychologii obu postaci. Ciekawi mnie, czy obu dziewczynom przypisano jakieś znaczące role w Odrodzeniu (DC Rebirth)?

Warstwa graficzna, podobnie jak to miało miejsce w „jedynce”, jest dziełem wielu różnych artystów. Wiadomo, każdy rysownik marzy o tym, aby chociaż raz w życiu przedstawić całemu światu swoją wersję Gacka… In plus wyróżniają się prace Marcio Takary (trochę takie skrzyżowanie cartoonu z mangą), Tony’ego S. Daniela (zilustrował fabułę, w której ukazane zostały „narodziny” Matki) oraz Scota Eatona. Całość oprawy ma wyraźnie realistyczny sznyt.

Bieżąca odsłona liczy sobie ponad 300 stron, to o jakieś 100 za dużo. Gdyby warstwie fabularnej wyciągnięto esencję z konceptu Tyniona i Snydera, to wówczas nie odstawałaby od „jedynki” (klik! klik!). Niestety projekt został rozmieniony na drobne, ale mimo wszystko całość nadaje się na wakacyjną, niezobowiązującą lekturę.

Scott Snyder & James Tynion IV & Tim Seeley & Ed Brisson & inni (sc.), Goran Sudžuka & Christian Duce & Tony S. Daniel & Javier Piña & inni (rys.), „Wieczni Batman i Robin. Tom 2”, tłum. Marek Starosta, Klub Świata Komiksu – album 1155, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2017.

[scenariusz: 3+, rysunki: 4-, kolory/cienie: 4]

{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Recenzja napisana dla serwisu Aleja Komiksu, klikać :tu: tak! :tu:

Batman #9: Bloom

10/07/2017 § Dodaj komentarz


  Mroczny Rycerz powraca?

W rzeczywistości „kolorowych zeszytów” nic nigdy nie ginie bezpowrotnie, to prawda znana czytelnikom od dawna. Czy zatem Batman, a właściwie Bruce Wayne, mógł porzucić swoją rolę obrońcy Gotham na dobre, nawet jeśli stracił pamięć i wydaje się nie być sobą? Nadszedł czas, aby się o tym przekonać, otwieramy tom dziewiąty Batmana.

Pan Bloom, nowy przeciwnik Zamaskowanego Krzyżowca, wdziera się do Powers Building i zaczyna odruchowo zabijać ludzi. Gordon staje z nim do walki, ale choć sytuacja wydaje się obracać na korzyść nowego Człowieka Nietoperza, wróg ostatecznie ucieka. Kiedy więc udaje się go namierzyć, nikt nie jest pewien czy rzeczywiście trafili na jego trop, czy też może łotr przygotował na nich zasadzkę. Były komisarz decyduje się samotnie stawić czoła zagrożeniu, nawet za cenę własnego życia.

Tymczasem Bruce Wayne wiedzie spokojny żywot u boku ukochanej kobiety, którą prosi o rękę. Mimo że w jej przeszłości nie brak mrocznych kart, chce spędzić z nią życie. Wciąż jednak ma problemy z pamięcią, chociaż odzywa się w nim jakiś dawny zew. Spotkanie z Duke’iem, który na własną rękę podjął się odkrycia prawdziwej tożsamości Blooma, staje się impulsem do przypomnienia sobie dawnej roli obrońcy Gotham. Tylko czy to wystarczy, by dawny Batman powrócił? Czy jego powrót jest konieczny, aby w mieście ponownie zapanował pokój?

Scott Snyder i Greg Capullo zaczynając nową serię Batmana w ramach The New 52 (czy jak chce tego polskie nazewnictwo, Nowego DC Comics) stworzyli dzieło, które z miejsca stało się hitem, ale i pozycją niemalże kultową. Trybunał sów, jakim zaczęli swój run, powszechnie uznawany jest za jedną z najlepszych opowieści o Batmanie, a pozostałe zeszyty ich autorstwa także trzymają poziom. Nie inaczej jest też w przypadku Blooma, przedostatniego tomu serii, w którym znalazł się także jubileuszowy, bo pięćdziesiąty zeszyt. Z tej okazji twórcy nie tylko domykają wiele wątków, ale przygotowali dla czytelników porcję zaskoczeń. Co więcej omawiana odsłona, pod względem scenariusza, jest lepsza od „ósemki”, a pędząca na złamanie karku akcja nie pozwala na chwilę nudy. Chociaż na spokojniejsze momenty także znalazło się miejsce.

Właściwie ten komiks jest jak gra, w którą rżną funkcjonariusze gothamskiej policji, przypomina pokera, z tym, że gra się w nią szybko, bez zastanowienia, a na stole czeka zakryta karta mogąca odmienić losy całej zabawy. Na tej zasadzie Snyder i James Tynion IV zbudowali całą fabułę, starając się dostarczyć czytelnikom jak najwięcej dobrej zabawy. Skutecznie zresztą. Całość na dodatek podlali charakterystycznymi dla Batmana z New 52 elementami, takimi jak legendy miejskie i grzebanie w historii Gotham. Co tylko wyszło opowieści na dobre.

Pod względem graficznym Capullo jak zwykle nie zawodzi. Jego znakomita, szczegółowa i mroczna kreska świetnie współgra ze scenariuszem, podobnie zresztą jak kolor. Pozostali artyści też wypadają przyjemnie dla oka, choć nie tak dobrze jak on. Całość została uzupełniona o bogatą (liczącą blisko 40 stron) galerię okładek alternatywnych do 50 zeszytu przedstawiających walkę Batmana z Supermanem. Lista artystów odpowiedzialnych za owe okładki robi spore wrażenie, że wspomnę tylko o Timie Sale’u, Alexie Rossie, Jimie Lee, Paulu Pope’ie czy Gabrielu Dell’Otto.

W skrócie, miłośnicy Batmana będą bardzo zadowoleni. Dostaną bowiem dokładnie to, czego oczekiwali. Osobiście Blooma polecam i czekam na finałowy tom serii.

 Scott Snyder & James Tynion IV (sc.), Greg Capullo & Danny Miki & Yanick Paquette (rys.), „Batman #9: Bloom”, tłum. Tomasz Sidorkiewicz, Klub Świata Komiksu – album 1145, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2017.

 [autor: Michał Lipka]

 {komiks można kupić tu: klik! klik!}

Batman #8: Waga superciężka

15/06/2017 § 2 Komentarze


Batman bez Batmana

W roku 2011 wydawnictwo DC Comics postanowiło po raz kolejny w swojej liczącej wówczas 77 lat historii przeczyścić nieco uniwersum i odświeżyć tytuły, czego wynikiem było zrestartowanie najważniejszych serii. Wydarzenie przeszło do historii edytora pod szyldem The New 52. Sześć lat temu rozpoczął się nowy etap w życiu Batmana, a teraz nadszedł czas na kolejną zmianę. Zmianę wizerunku, ale także i osoby noszącej kostium Człowieka Nietoperza.

Batman zaginął w ostatniej walce z Jokerem i całe Gotham przekonane jest o jego śmierci (patrz album: Ostateczna rozgrywka). Mieszkańcy nie zamierzają jednak siedzieć z założonymi rękami. Miasto nie może istnieć bez swojego symbolu i największego obrońcy, dlatego Powers International zaczyna przygotowania do przedstawienia światu nowego Mrocznego Rycerza. Chociaż kandydatów jest wielu, na dodatek silniejszych, szybszych czy bardziej wytrwałych, nowym Batmanem zostaje nie kto inny tylko komisarz Jim Gordon. To on, w technologicznie zaawansowanej zbroi, zaczyna patrolować ulice Gotham City. Jego celem jest nie tylko zastąpienie Bruce’a Wayne’a, ale także pokazania jakie możliwości niesie ze sobą fakt, że Człowiek Nietoperz zamiast działać na granicy prawa, współpracuje ściśle z funkcjonariuszami w ramach jego przepisów.

Czy to może się sprawdzić? Czy człowiek o wiele mniej przygotowany do swojej misji niż jego poprzednik poradzi sobie zarówno ze starymi, jak i nowymi wrogami? Kiedy w Gotham pojawia się potężny przeciwnik Gordona czeka prawdziwy test w roli Batmana…

Batman bez Batmana – tak w skrócie można podsumować najnowszy, ósmy tom serii o Zamaskowanym Krzyżowcu. Bruce Wayne porzucił swoją rolę, zniknął, jego miejsce zajmuje długoletni przyjaciel. Zmieniają się też metody, ale jedno pozostaje takie samo: dobra zabawa. Kto polubił komiksy pisane przez Scotta Snydera, ten na pewno się nie zawiedzie, chociaż Waga superciężka nie jest aż tak udana, jak Trybunał sów. To po prostu bardzo dobra opowieść rozrywkowa, łącząca w sobie przygodę, grozę, miejskie legendy (trudno w nowym przeciwniku nie dopatrzyć się postaci Slender Mana) i całkiem sporą porcję mangowych klimatów (zbroja Gordona á la mecha). Nie zabrakło też porcji brutalności i krwawych scen, a całość wypełniona została po brzegi konkretną, efektowną akcją. Album możemy uznać za otwarcie nowego rozdziału w Batmanie, moim zdaniem całkiem niezłe. Dodatkowo rzecz sprawdza się jako samodzielna opowieść, od której można zacząć swoją przygodę z obrońcą Gotham.

Graficznie jest znakomicie. Rysunki Grega Capullo (niezapomniane prace dla Spawna!) są realistyczne, czyste, czasem lekko „mangujące”, ale w przypadku tej opowieści stanowi to duży plus. Poszczególne plansze bywają zarówno proste i dynamiczne, jak i złożone oraz pełne detali. Całość robi bardzo pozytywne wrażenie. Nieźle wypada też interludium w wykonaniu Jocka (do którego scenariusz wraz ze Snyderem napisał znakomity Brian Azzarello), choć jest prostsze i o wiele bardziej brudne, a zarazem klasyczne.

Jeśli chodzi o The New 52 (czy też Nowe DC Comics, bo takiej nazwy używa Egmont Polska) serie o Batmanie zdecydowanie należą do najciekawszych jego reprezentantów. Przy okazji to także jedne z najlepszych nowości od tego wydawnictwa dostępne na naszym rynku i warto jest przyjrzeć się im bliżej. Szczególnie, że ich lektura nie wymaga dobrej znajomości historii cyklu, co pozwala cieszyć się nią nie tylko stałym i starym fanom.

Scott Snyder & Brian Azzarello (sc.), Greg Capullo & Jock {właśc. Mark Simpson} (rys.), „Batman #8: Waga superciężka”, tłum. Tomasz Sidorkiewicz, Klub Świata Komiksu – album 1101, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2017.

[autor: Michał Lipka]

{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Batman: Rok setny i inne opowieści

01/11/2016 § Dodaj komentarz


Dawno zaginiony ostatni superbohater

batman-year-100W ostatnich kilku latach album Batman: Rok 100 był zdecydowanie najbardziej wyczekiwanym przeze mnie komiksem z udziałem Batmana. W Stanach wydany dokładnie dekadę temu i zdążył przez ten czas stać się opowieścią kultową, jedną z najbardziej cenionych historii o Nietoperzu. Od niedawna możemy cieszyć się nim także po polsku. A co równie ważne w edycji DC Deluxe, która obok szkiców i notatek zawiera dodatkowo trzy inne komiksy Paula Pope’a z udziałem Zamaskowanego Krzyżowca.

Rok 2039. Gotham City pod rządami federalnej policji FPC staje się świadkiem niezwykłego zdarzenia. Na ulicach miasta znów pojawia się on, Batman, Mroczny Rycerz, obrońca Gotham, o którym już zapomniano. Dawno zaginiony ostatni superbohater. Jak wynika z policyjnych akt – działał od roku 1939 przez kilka dekad, potem zniknął i powrócił dopiero w roku 1986. Dlatego wydaje się niemożliwe, aby to wciąż ten sam człowiek krył się pod maską mściciela. A może jednak? Oskarżony o morderstwo funkcjonariusza, poraniony i ścigany przez wszystkie siły Batman staje do nierównej walki o odkrycie tego, co tak naprawdę dzieje się w Gotham. Jak przed laty nie jest jednak sam. batman-paul-popeMa pomocników: Robina, pewną policjantkę i jej córkę. Tymczasem do śledztwa zaangażowany zostaje wnuk Jamesa Gordona, który wkrótce zauważa, jak bardzo rzeczywistość różni się od twierdzeń policji…

Samo nazwisko twórcy świadczy o tym, że Rok Setny to nietypowy komiks o Batmanie, w którym równocześnie oddaje się wielki hołd całej, bogatej tradycji postaci. Paul Pope pracuje przede wszystkim nad niszowymi komiksami artystycznymi, a z wielkimi, mainstreamowymi wydawnictwami współpracuje okazjonalnie. Właściwie każdy jego komiks jest znaczącym wydarzeniem (wystarczy wspomnieć o obsypanym wszelkimi nagrodami Battling Boyu – klik! klik!). Tako to już jest, że kiedy Pope za coś się zabiera, to robi to w znakomitym stylu. Recenzowaną opowieść nagrodzono najważniejszym komiksowym wyróżnieniem – nagrodą Eisnera i to w kilku kategoriach: za Najlepszą Miniserię, Najlepszego Scenarzysty oraz Najlepszego Rysownika.

Jaka jest więc interpretacja postaci Mrocznego Rycerza dokonana przez Pope’a? Mógłbym rzec, paul-popeże zrobiona w stylu Marka Millara. Momentami jest bardzo brutalnie. A świat, który rozliczył się z problemami wciąż uciekających z Azylu Arkham superprzestępców, ocieka brudem i łączy cyberpunkowe klimaty z tradycją noir. Batman przede wszystkim rozwiązuje zagadkę kryminalną, w której jest trup i tajemnica, i całe mnóstwo mylnych tropów. Ale on sam również zagadkę stanowi – kim jest i dlaczego walczy ze złem? Czy to możliwe, że pod maską kryje się Bruce Wayne? Pytania podsycają ciekawość, coraz bardziej wciągając w świetną, klimatyczną opowieść.

Co więcej, Pope w rewelacyjnym stylu oddał hołd postaci i całej komiksowej tradycji, umiejscawiając przygody Batmana w konkretnych realiach czasowych. Działalność Bruce’a Wayne’a zaczyna się więc w roku 1939, czyli wtedy, kiedy opublikowany został pierwszy komiks z jego przygodami. Najważniejsze wydarzenia z historii tej postaci także mają miejsce w latach, w których były publikowane – łącznie ze słynnym Powrotem Mrocznego Rycerza Franka Millera. Udało się Pope’owi wyprzedzić nieco swoje czasy, wspominając o roku 2016 w kontekście Batmana, bo warto zauważyć, że właśnie teraz trwa publikacja The Dark Knight III: The Master Race wspomnianego wcześniej Millera, pokazująca ostatni rozdział działalności Mrocznego Rycerza po emeryturze. Wszystko zatacza koło, a fani postaci – jak i po prostu miłośnicy znakomitych komiksów – są zachwyceni.

Od strony graficznej album Batman: Rok setny i inne opowieści przygotowano typową, bardzo charakterystyczną kreską. Rysunków Pope’a nie da się pomylić z żadnymi innymi: mroczne, poszarpane, niekonwencjonalne ujęcia, gra światłocieniem oraz zaburzone batman-rok-100proporcje, które czerpią nieco z mangi i amerykańskiej klasyki. Przede wszystkim jednak są po prostu znakomite. I świetnie pasują do opowieści o Batmanie.

Na deser należy wspomnieć, że polskie wydanie oferuje dodatkowo trzy krótsze komiksy z Batmanem. W pierwszym z nich widzimy alternatywą wersję Człowieka Nietoperza żyjącego w Berlinie w roku 1939. W drugim (także nagrodzonym Eisnerem) jesteśmy świadkami walki z Jokerem, który chce zabić Robina. Trzeci i ostatni, znany nam już z tomu Batman: Black and White II, przedstawia irytację Batmana na złamany podczas walki nos. To jednak nie wszystko, bo wśród pozostałych materiałów dodatkowych znajdziemy m.in. komentarze autora i całe mnóstwo szkiców. W skrócie: coś wspaniałego. Tak pod względem jakości historii, jak i wydania. Dlatego jeśli nie macie jeszcze Roku setnego nie wahajcie się i sięgnijcie koniecznie.

Paul Pope (sc. & rys.), „Batman: Rok setny i inne opowieści”, tłum. Tomasz Sidorkiewicz, Klub Świata Komiksu – album 1034, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2016.

[autor: Michał Lipka]

paul-pope-batman sklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Batman Mroczny Rycerz #2: Spirala przemocy

12/07/2016 § Dodaj komentarz


 Strach na Wróble kontra Batman

BatmanMR2Tomasz Kołodziejczak, pełniący funkcję redaktora prowadzącego Klubu Świata Komiksu w wydawnictwie Egmont Polska, wielokrotnie w wywiadach podkreślał, że w naszym kraju najlepiej sprzedają się komiksy z udziałem Batmana. Nic więc dziwnego, że polska odnoga duńskiej oficyny postawiła w głównej mierze na albumy z Gackiem. Nie tylko w ramach ekskluzywnej linii DC Deluxe, ale także w cyklu Nowe DC Comics (czyli przedruków z The New 52). Dotychczas uruchomione zostały cztery oryginale serie, w których obrońca Gotham gra pierwsze skrzypce: Batman: Mroczny Rycerz, Batman: Detective Comics, Batman oraz Wieczny Batman.

W ramach pierwszej wydano w naszym kraju dopiero trzy tomy. Premierowy, Nocna trwoga, napisany przez spółkę Paul Jenkins i David Finch, raził konstrukcyjnym chaosem i niczym specjalnym nie zachwycał. David FinchPewnie dlatego włodarze amerykańskiego giganta zdecydowali, po 10. zeszycie, powierzyć pisanie serii komuś innemu – padło na Gregga Hurwitza. W Spirali przemocy głównym antagonistą Mrocznego Rycerza jest doktor Jonathan Crane, czyli Stracha na Wróble, który poświęca czas i środki na doskonalenie swojej toksyny, wywołującej paniczne napady strachu. Do eksperymentów używa dzieci, które porywa z ulic i placów zabaw Gotham, przez jakiś czas je przetrzymuje, a gdy nie są mu potrzebne, to pozwala im odejść. Odnajdują się skrzywione, przestraszone, zamknięte w sobie i całkowicie wyprane z emocji. Batman i komisarz Gordon zrobią wszystko, aby oszczędzić złych doświadczeń kolejnej młodej osobie, dlatego ruszają śladem Crane’a.

Zawiązanie i zakończenie akcji, a także sposób prowadzania śledztwa nie odbiega od schematów The Dark Knightwypracowanych przez dziesięciolecia w opowieściach o najsłynniejszym detektywie w pelerynie. Jednak Hurwitz dokłada swoją małą, a zarazem ciekawą, cegiełkę do nowej mitologii. Udało mu się pogłębić psychologiczny obraz bohaterów, nie tylko dwóch głównych antagonistów, ale ze swoimi demonami (strachu) muszą się także zmierzyć: aktualna partnerka Bruce’a Wayne’a (pianistka pochodząca z Ukrainy) czy grający młodocianego twardziela Damian Wayne, któremu niby wszystko zwisa, ale nagle zaczyna się martwić o ojca.

Zaimponowała mi próba ujęcia młodego Jonathana i panicza Bruce’a w kontekście tego samego doświadczenia – strachu zaznanego w dzieciństwie, który determinował zarówno podejmowane działania, jaki i odpowiedzi na pytania: Kim chcesz być, jak dorośniesz? Co na to powiedziałby twój ojciec?

Za oprawę graficzną odpowiada David Finch, który jest artystą dość znanym i cenionym. Niestety, nie potrafię znieść jego obrazu Batmana-mięśniaka. Finch lubi pokazywać swoich bohaterów w efekciarskich, ale i kuriozalnych pozach, Gregg Hurwitzw których łamane są prawa perspektywy, a wierność anatomiczna nie gra dużej roli. Na pierwszy rzut oka plansze wyglądają dobrze, ale jest to głównie zasługa osób, które nakładały tusz i kolory, odpowiednio: Richarda Frienda i Sonii Oback. To oni stoją za mrocznym i przerażającym klimatem tej opowieści.

Album Spirala przemocy jest zdecydowanie lepszym komiksem od poprzednika. Zmiana scenarzysty wyszła serii na dobre. Pomysł Hurwitza jest całkiem niezły, autor postawił na mroczną opowieść z pogranicza psychologicznego dreszczowca i horroru. Oczywiście mogłoby być jeszcze lepiej, gdyby tylko pisarz zdecydował się odejść od utartych schematów prowadzenia akcji.

Gregg Hurwitz (sc.), David Finch & Mico Suayan & Juan José Ryp & RichardFriend (rys.), „Batman Mroczny Rycerz #2: Spirala przemocy”, tłum. Tomasz Sidorkiewicz, Klub Świata Komiksu – album 881, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2015.

[scenariusz: 3+, rysunki: 3, kolory/cienie: 4] 

Finch batman

sklep {komiks można kupić tu: klik! klik!}

Recenzja napisana dla ksiazki.wp.pl, aby ją przeczytać, wystarczy kliknąć ::tu:: wp.ksiazki

All Star Western #1: Spluwy w Gotham

11/01/2015 § Dodaj komentarz


Western a sprawa mitologii Gotham

All Star WesternAlbumem Spluwy w Gotham Egmont Polska poszerza swoją ofertę, w ramach eksploracji New 52, o trzecią w historii DC odsłonę serii All-Star Western. Omawiana książka składa się z czterech historii napisanych przez Justina Graya i Jimmy’ego Palmiotti. Bohaterem dwóch pierwszych jest rewolwerowiec Jonah Hex, w kolejnej na plan pierwszy wysuwa się postać El Diablo, bohaterką ostatniej jest piękna i mordercza Chinka ukrywająca się pod pseudonimem Duch z Barbary Coast.

Jonah Hex należy do uniwersum DC od 1971 roku. Legendarny rewolwerowiec słynie z małomówności, brutalności, cynizmu oraz charakterystycznych blizn na twarzy. W Spluwach… zostaje zawezwany do Gotham końca XIX wieku, aby pomóc nieskutecznej policji rozwikłać sprawę seryjnych morderstw prostytutek. Na miejscu chcąc nie chcąc (bardziej nie chcąc, bo sprawa stała się osobista) podejmuje współpracę z doktorem Amadeuszem Arkhamem – pionierem psychologii sądowej. Hex najpierw wali po mordzie, a dopiero potem zadaje pytania – na tym polega jego druga natura. Mimo to całkiem dobrze sprawdza się w roli detektywa, który w omawianym albumie ma do rozwikłania dwie sprawy.

Jonah HexDwie pierwsze opowieści służą budowaniu mitologii miasta Mrocznego Rycerza i wiążą się z serialem pisanym przez Scotta Snydera. Gotham do samego początku jawi się jako miasto zdeprawowane, policjanci są przekupni, zawiązują się mordercze i przestępcze syndykaty, z którymi kilkadziesiąt lat później walczy Batman. Dodatkowo w Spluwach… spotykamy Amadeusza Arkhama, który dopiero planuje zbudować ośrodek dla psychicznie chorych, pradziadków Bruce’a Wayne’a, odwiedzamy ich posiadłość oraz jaskinie pod nią (w której Jonah Hex walczy z wielgaśnym nietoperzem), a aktualny burmistrz nosi nazwisko Cobblepot (pewnie pradziad Pingwina).

Kolejna nowela pomieszczona w zbiorze to powrót El Diablo, postaci indiańskiego ducha zemsty wymyślonej w 1970 roku przez Roberta Kanighera i Gray’a Morrowa. Głównym bohaterem jest niejaki Chato Santana były bankier, który musi stawić czoła hordom zombie. Historia nie jest ani nowa, ani ciekawa. Właściwie najsłabsza w całym tomie. Dodatkowo rysunki Jordi Berneta również nie zachwycają.

JonahNajbardziej podobała się rzecz ostatnia, opowiadająca o Yanmei Tsen, która wciela się w postać Ducha z Barbary Coast – mistrzyni wschodnich sztuk walki, radzącej sobie całkiem dobrze również z rewolwerem i dynamitem. Jest to krwawa historia o zemście na grupie gangsterów, którzy wymordowali całą rodzinę głównej bohaterki. Rysunki postaci są realistyczne, dopieszczono zarówno scenografię jak i stroje, w których występują postaci. Dodatkowo Phil Winslade dobrze oddał dynamikę ruchów oraz sceny strzelaniny i eksplozji.

Omawiany album to próba, chwilami dość udana, reaktywacji westernowych opowieści w stajni DC. Wszystkie mają charakterystyczny sztafaż: jest saloon i mordobicie, prostytutki w pantalonach, zakazane gęby, szybko wyciągane rewolwery, strzelaniny, pustkowia prerii, indiańskie gusła. Realia Dzikiego Zachodu zostały oddane przede wszystkim w swej „dzikości” i brutalności. Ciekawe, jak będzie w kolejnych albumach.

Justin Gray & Jimmy Palmiotti (scen.), Moritat & Jordi Bernet & Phil Winslade (rys.), „All Star Western #1: Spluwy w Gotham”, tłum. Krzysztof Uliszewski, Klub Świata Komiksu – album 834, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2014.

[scenariusz: 4-, rysunki: 3, kolory/cienie: 3+]

sklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Recenzja napisana dla serwisu Aleja Komiksu, aby ją przeczytać, wystarczy kliknąć :tu: tak! :tu:

Where Am I?

You are currently browsing entries tagged with mroczny rycerz at Kopiec Kreta.

%d blogerów lubi to: