Koniec zXXXanego świata

12/06/2019 § Dodaj komentarz


Pierwsza miłość i pierwsze morderstwo

Dorastanie niekoniecznie jest okresem czystości i niewinności. Pewna cześć nastolatków nie chce podporządkować się konwencji i presji społecznej, głoszonej przez konformistyczna większość rodziców, nauczycieli, opiekunów, kolegów i koleżanek. Dążenie do „normalności” jest im obce. Kontestacja jest dla nich formą buntu i polega na obronie prawa do indywidualności i własnej tożsamości. Nawet kosztem zejścia na margines. Komiks Koniec zXXXanego świata autorstwa Charlesa Formana opowiada o parze (nie)normalnych nastolatków.

James, wychowywany samotnie przez ojca, jest potencjalnym socjopatą pozbawionym poczucia humoru. Zdystansowanym, stojącym z boku, nie nawiązującym żadnych relacji z rówieśnikami. Chłopak od najmłodszych lat uwielbia pastwić się nad zwierzętami, zadawać ból i, ostatecznie, bestialsko zabijać. Aktualnie fantazjuje o możliwości zabicia człowieka… Alyssa porzucona przez ojca jest wychowywana przez matkę i jej aktualnego partnera. Dziewczyna pragnie bliskości: kochać i być kochaną. Posiada „drobne” zaburzenia emocjonalne: brak empatii i objawy zespołu Tourette’a, czyli papla co jej ślina na język przyniesie, używa wulgaryzmów, dużo przeklina.

Dwoje „ułomków” niespodziewanie tworzy parę. Pewnego dnia, bez wcześniejszego planowania, kradną samochód ojca Jamesa i wyruszają na poszukiwanie ojca Alyssy. Szczęśliwa wycieczka kończy się w chwili popełnienia przez Jamesa morderstwa. Choć jeśli wziąć pod uwagę zmieniające się relacje między Jamesem a Alyssą, to właściwie dopiero wówczas się ona zaczyna.

Wizualnie album ma charakter dziennika-szkicownika. Rysunki są wyraźnie minimalistyczne: kilka prostych podstawowych kresek, które dobrze oddają emocje występujących postaci. Tło ograniczono do minimum, funkcjonuje jedynie pierwszy plan, na którym występują postaci. Osobiście mam słabość do „brzydkich” rysunków, oczywiście pod warunkiem, że nieudolność – tak jak to ma miejsce w tym wypadku – jest zamierzona.

Wbrew pozorom opowieść Formana nie ma charakteru inicjacyjnego, bo nie o dorastanie ani wchodzenie w „dorosłą” odpowiedzialność w niej chodzi. Mimo tego że większość wydarzeń ma miejsce podczas kanikuły, nie jest to również komiks drogi. Rzecz dotyczy zmieniających się relacji między psychopatą a socjopatką. Koniec zXXXanego świata to przewrotna wiwisekcja budowania zaufania i wzajemnych więzi. Rzecz obrazoburcza, bezpośrednia i brutalna.

Charles Forsman (sc. & rys.), „Koniec zXXXanego świata”, tłum. Marceli Szpak, Non Stop Comics, Katowice 2018.


Zabij albo zgiń. Tom 2

03/05/2018 § Dodaj komentarz


Prawie Punisher

Pierwszy tom serii Zabij albo zgiń Brubakera i Phillipsa był nietypowym spojrzeniem na thriller. Mamy opowieść o seryjnym mordercy, teoretycznie kryminał, tylko że widziany jego oczami. Dylan to student z problemami, który z powodu zaburzeń psychicznych lub też nawiedzenia przez demona, poluje na złoczyńców. Zakłada czerwoną maskę narciarską, chwyta za broń i przemienia się w Punishera. Nie ma jednak za sobą odpowiedniego przeszkolenia, dlatego kwestią czasu pozostaje, kiedy w końcu powinie mu się noga. Tom drugi to część jego historii, gdy wszystko zaczyna się komplikować.

„Jedynka” zaintrygowała mnie, ale nie powaliła (klik! klik!). Bieżąca odsłona utwierdza mnie w przekonaniu, że Brubaker to solidna marka, a jego komiksy mogę brać w ciemno, nawet, jeśli z początku nie jestem do końca przekonany do jego nowych serii. Pisarz poszedł w psychologię. W przypadku pierwszego tomu miałem wrażenie, że dopowiadam sobie nawiązania do Junga i drążenie jego archetypów, tak w kontynuacji jest to już postawione w praktycznie jednoznaczny sposób. Scenarzysta bawi się nieco dekonstrukcją figury superherosa w duchu Strażników, próbując odpowiedzieć na pytanie: co tym zamaskowanym gościom musi się kłębić w czaszce? Brubaker eksponuje ciemną stronę psychiki, silny, choć wypierany zew pierwotnej podświadomości, w tym przypadku wymieszany nieco z kompleksem Boga (czy może raczej obłaskawianego Demona).

Opowieść balansuje między kryminałem, psychologicznym thrillerem, psychoanalizą, a grozą. Interpretacja pobudek głównego bohatera wciąż nie jest jednoznaczna, choć autorzy mocno sugerują źródła jego obecnego stanu. Drugi tom nie pozostawia wątpliwości, jak świetnym warsztatem posługuje się Brubaker, co widać choćby w prostych zabiegach spotkania Dylana z jego dziewczyną, gdy rozkojarzony bohater skupia się na swoim monologu wewnętrznym, a jej dymki dialogowe pozostają puste. Innym razem (scena w furgonetce) autorzy świetnie godzą sekwencyjność z trudną do uchwycenia w komiksie szybkością czy wręcz jednoczesnością zdarzeń. Po raz kolejny też okazuje się, że Brubaker po prostu świetnie sprawdza się w duecie z Phillipsem, który potrafi płynnie dopasować swoją kreskę do stylistyki scenariusza. Świetnie broni się surowy, prosty realizm, bez większych eksperymentów plastycznych.

Kto miał wątpliwości co do serii, a ma do mnie zaufanie, to może już się ich wyzbyć. To nie komiks kategorii ‚można’, to seria kategorii ‚warto’. Niekoniecznie podejdzie każdemu, bo to nie sensacyjniak, ale przemieszanie komiksowych i psychologicznych tropów. Co daje ciekawy, wyróżniający efekt, który mnie kupił. Czekam na „trójkę”.

Ed Brubaker (sc.), Sean Phillips (rys.), „Zabij albo zgiń. Tom 2”, tłum. Paulina Braiter, Non Stop Comics, Katowice 2018.

[autor: Przemysław Pawełek]

[komiks można kupić tu: klik! klik!]

Zabij albo zgiń. Tom 1

08/01/2018 § Dodaj komentarz


 Mściciel Jungiem podszyty

Młody chłopak ociera się o śmierć. Życie nie układa mu się tak, jak by sobie tego życzył, dlatego postanawia się zabić. Dziwnym zrządzeniem losu przeżywa. Cud! W nocy objawia mu się tajemniczy demon, który w zamian za ratunek domaga się daniny krwi. Chłopak ma zabijać raz jakiś czas kolejne osoby, które przez swoje złe uczynki nie zasługują na życie. Staje się krwawym mścicielem, zamaskowanym bohaterem, który działa w tajemnicy przed wszystkimi. Seria Zabij albo zgiń nie jest jednak kolejną opowieścią superbohaterską. To chłodny i podszyty psychologią współczesny realizm.

Brubaker w pierwszoosobowym strumieniu świadomości głównego bohatera odwołuje się do psychoanalizy Junga. Trop ten można wyłapać niemal od samego początku. Jungowskie archetypy to psychologiczne wzorce, czy też elementy ludzkiej osobowości, często działające na poziomie podświadomym. Demon objawiający się naszemu bohaterowi wygląda w końcu niczym cień, a jungowski Cień odpowiadał za to, co przez nas wyparte, za zachowania społecznie nieakceptowane. Otarcie się o śmierć wywala (i wyzwala) chłopaka poza nawias społeczeństwa, jest wolny od norm i konwenansów. Mimo wszystko widzi w swoim działaniu wyższy cel, który podpowiada terroryzujący go demon.

W ten sposób Brubaker – posiłkując się takimi historiami jak z filmów Życzenie śmierci czy Taksówkarz – stworzył kolejny obraz o obrońcy polującym na bandziorów, tylko że podparty teoriami stojącymi u podstaw psychoanalizy. Oczywiście możecie stwierdzić, że moja teoria z Jungiem jest nieco naciągana, ale w takim razie czy ta osłonięta czerwienią twarz z okładki tylko mnie kojarzy się z klasycznym Cieniem, którego wydała u nas Planeta Komiksów (klik! klik!), a którego też sporo łączyło z rzeczonym archetypem?

Brubaker to marka i gwarancja poziomu, poniżej którego ten scenarzysta po prostu nie schodzi (nie licząc naprawdę okazjonalnych wypadków przy pracy). Nowa seria nie zawodzi, zwłaszcza że scenarzysta ma dopracowaną współpracę z Seanem Phillipsem, z którym razem stworzył choćby serię Fatale (klik! klik!). Zabij albo zgiń to intrygujący wstęp w dłuższą historię, bo nasz bohater dopiero zaczął przelewać krew łotrów, a jego zamaskowane dokonania przeplatają się z problemami osobistymi. Jednak w „jedynce” brakuje w jego losach czegoś, co by mnie mocniej chwyciło za serce (czy coś innego). Z drugiej strony to dopiero początek i dopiero zobaczymy, jak potoczy się jego kariera mściciela oraz co wyniknie z beznadziejnego trójkąta emocjonalnego, w który nasz bohater się wpakował.

Nie mówię: „Przeczytajcie koniecznie”, ale warto mieć na uwadze, zwłaszcza jeśli ma się do Brubakera zaufanie. Niby mnie nie chwyciło, ale ciekawi mnie, co przyniesie tom drugi.

Ed Brubaker (sc.), Sean Phillips (rys.), „Zabij albo zgiń. Tom 1”, tłum. Paulina Braiter, Non Stop Comics, Katowice 2017.

[autor: Przemysław Pawełek]

  {komiks można kupić tu: klik! klik!}

Dorwać Jiro!

23/09/2014 § Dodaj komentarz


Dorwać Jiro i co dalej?

jiroAkcja komiksu Dorwać Jiro! rozgrywa się w przyszłości. Nie tak całkiem niedalekiej, biorąc pod uwagę scenerię przedstawionych zdarzeń. Miejscem akcji jest Los Angeles, które podzielone zostało na krąg wewnętrzny i zewnętrzny. W pierwszym o wpływy bezpardonowo, krwiożerczo i nie przebierając w środkach walcząc szefowie dwóch gangów kulinarnych. W zamyśle scenarzystów, Anthony’ego Bourdaina oraz Joela Rose, gangsterskich capo crimine zastąpili Szefowie Kuchni.

Mówi się: „Przez żołądek do serca”, w wypadku omawianego komiksu musielibyśmy trochę owo powiedzenie przeredagować. Wszystkie ludzkie potrzeby wyższego rzędu zostały skasowane. Ludzie o nich zapomnieli lub z nich zrezygnowali. Liczy się jedynie: gdzie dobrze się nażreć.mucha comics Przedstawiono obraz społeczeństwa głupiego, prymitywnego, konsumpcyjnego (ale w rozumieniu całkiem podstawowym). O rząd dusz walczą miedzy sobą, wspomniani powyżej capo crimine, czyli Bob – narodowy mięsożerca, oraz wierząca w organiczną żywość i lokalne produkty wegetarianka Rose.

Między nimi błąka się tytułowy Jiro – mistrz sushi, mający swoją knajpkę na zewnętrznych rubieżach, który kiedyś był członkiem yakuzy. Małomówny gość, tradycjonalista, świetnie władający białą bronią. Zarówno Bob, jak i Rose, chcą go zrekrutować. Chcą, aby gotował dla jednego nich, obiecują mu „złote góry” za przystąpienie do swojego gangu, tfu!, zespołu kucharskiego. Zostaje zmuszony do opowiedzenia się po którejś ze stron. A on chciałby pozostać niezależny. Jednakże w tym świecie, to nie jest łatwe.

I w tym miejscu fabuła zaczyna wiernie odwzorowywać wzorce, które znamy już z popkultury, Joel Rosezmienia się jedynie sztafaż z mrocznych zaułków Long Island w Nowym Jorku na restauracyjne zaplecza futurystycznego Los Angeles. Za sprawą sprawnego fortelu Jiro, rozpętuje się wojna między mięsożercami a wyznawcami wege. W myśl zasady: wyrżną się nawzajem, to dadzą mi spokój. Krew leje się strumieniami, odrąbane kończyny i głowy toczą się po ulicach. Policjanci bezczynnie patrzą na poczynania wojujących gangów, nie ingerują, czekają na swoją kolej przy restauracyjnym stoliku.

Oprawy wizualna, o którą zadbał Langdon Foss, wiernie odwzorowuje serwowane posiłki oraz amputowane członki. Anthony BourdainTrzeba przyznać, że miejscami dania wyglądają bardzo apetycznie. Plansze nie zostały przeładowane kadrami, dzięki czemu są duże i wyraźnie wszystko widać. Fossowi niezbyt wychodzi rysowanie postaci w ruchu, chyba zdaje sobie z tego sprawę, bo na większości ilustracji widzimy stojące lub siedzące postaci – mimo różnorakich działań bohaterów, zabiegów, całość sprawia stateczne bardzo wrażenie.

Jeśli ktoś lubi weryzm á la Lobo Simona Bisleya, to album mu się spodoba. Dla mnie komiks broni się jedynie jako satyra na konsumpcjonizm posunięty do pierwotnej skrajności.

Anthony Bourdain & Joel Rose (scen.), Langdon Foss (rys.), „Dorwać Jiro!”, tłum. Robert Lipski, Mucha Comics, Warszawa 2014.

[scenariusz : 2, rysunki: 3+, kolory/cienie: 3]

sklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Recenzja napisana dla ksiazki.wp.pl, aby ją przeczytać, wystarczy kliknąć ::tu:: wp.ksiazki

Where Am I?

You are currently browsing entries tagged with morderstwo at Kopiec Kreta.

%d blogerów lubi to: