Tata z córką czyta komiksy: Detektyw Miś Zbyś na tropie – Złoty Sokół Teksański

27/11/2016 § 1 komentarz


Tata z córką czyta komiksy. Pierwsza odsłona cyklu

Postanowiłem kupić dla swojej, wtedy dwu i pół letniej, córeczki jej pierwszy komiks. mis zbysPo krótkim rozeznaniu wybór padł na Misia Zbysia Jasińskiego i Nowackiego. Ponieważ pierwszy tom był już niedostępny, przygodę zaczęliśmy od tomu drugiego. Początkowo komiks córki nie zainteresował – nie chciała, żebym go jej czytał. Wolała znane i lubiane książeczki z obrazkami. Jednak, gdy tylko (przyznaję: nieco wymuszona) lektura się zakończyła, uśmiech pojawił się na twarzyczce latorośli. Została „kupiona”.

W tym momencie, niestety, pojawiła się nowa przeszkoda – rodzice. Wspólnie z żoną nie mieliśmy pojęcia, że czytanie komuś komiksów jest aż tak absorbujące. Żona wcale nie czyta komiksów; a sam zaczynałem w czasach TM-Semica i niedawno, po dwunastoletniej przerwie, wróciłem do dawnego hobby – czyli powinienem przewidzieć ewentualne trudności. Czytając komiksy pewne rzeczy robi się automatycznie, nie specjalnie się nad nimi zastanawiając. Ogląda się obrazki, nowackiczyta tekst i stara się zauważyć smaczki jakie rysownik czy scenarzysta przygotowali dla odbiorcy. Nie sądziłem, że tak trudno jest opisać komuś, co się dzieje na planszy.

A dzieje się! W albumie znajduje się aż pięć dwustronicowych rozkładówek (sam komiks liczy 48 stron). Rysunki wypełnione są po brzegi postaciami. Tutaj mała uwaga – czasem miałem problem z odgadnięciem jakie zwierzę jest na obrazku: ,,To niebieskie to chyba zając córeczko, tu jest pies, tu kotki, tu hipopotam, a tu… nie wiem”. Na pewien czas odstawiliśmy więc Misia Zbysia na półkę książek przeczytanych.

Po przełamaniu pierwszych lodów polubiliśmy przygody zwierzęcych detektywów. Rysunki są dostosowane do odbiorcy, standardem jest umieszczenie tylko dwóch kadrów na stronie (czyli duże rysunki), zdarzają się również rysunki całostronicowe. Fabuła jest ciekawa, postacie mają swój charakter. Córeczce spodobał się Borsuk Mruk. Na kadrach innego komiksu – Ryjówki Przeznaczenia – widząc rysunek borsuka wołała „Borsuk Mruk!”. Często też powtarzała kwestie z komiksu (np. sprzeczkę Misia i Borsuka przed kopalnią).

Twarda oprawa jest dodatkowym plusem. Chociaż rodzice nie powinni się łudzić, pociechy są bardzo twórcze w zakresie niszczenia wszelakich pozycji czytanych. mis-nowackiNasz egzemplarz został obklejony przez córkę na dwóch stronach, na szczęście początkowych, naklejkami.

Czy zatem polecam lekturę Misia Zbysia dzieciom (i rodzicom)? Jak najbardziej. Jest to wspaniały początek przygody dla nieletnich i miły powrót do czasów dzieciństwa dla dorosłych. Czytając Julitce przygody dzielnego detektywa w myślach widziałem biblioteczkę zapełnioną setkami komiksów i moją córkę zaczytującą się w pozycjach Moore’a, Gaimana, Eisnera czy Satrapi (chociaż mam nadzieję, że doceni też zebraną przeze mnie klasykę Chrisy i będzie wspierać młodszych twórców polskiego pochodzenia). Trudno powiedzieć, jak się ta historia zakończy, ale pierwszy krok został postawiony. Teraz muszę tylko wprowadzać nowe pozycje, z bardziej skomplikowaną fabułą, i obserwować reakcję dziecka.

Maciej Jasiński (sc.), Piotr Nowacki (rys.), „Detektyw Miś Zbyś na tropie #2: Złoty Sokół Teksański”, Kultura Gniewu, Warszawa 2014.

[autor: Paweł Panicz]

sklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Detektyw Miś Zbyś na tropie #3: Kosmos to za mało

15/07/2016 § Dodaj komentarz


Śledztwo w kosmosie

mis zbysZupełnie niedawno, bo w maju, ukazał się trzeci album z przygodami detektywa Misia Zbysia i jego pomocnika Borsuka Mruka. Seria Detektyw Miś Zbyś na tropie zadebiutowała w 2013 roku. Komiksowy serial chwycił. Nie wiem, czy autorzy i wydawca spodziewali się tak dużego zainteresowania czytelników. Raczej nie, skoro jakiś czas temu nadkład jedynki (klik! klik!) się wyczerpał i Kultura Gniewu zmuszona jest przygotować dodruk. Skoro mam przypiętą łatkę „specjalisty od komiksów dla dzieci” (i wcale mi to nie przeszkadza), pozwolę sobie napisać, że bardzo mnie cieszy sukces produkcji Jasińskiego, Nowackiego i Rybarczyka

Podtytuł bieżącej odsłony brzmi: Kosmos to za mało. Jak nie trudno się domyślić, akcja tomu rozgrywa się w przestrzeni nowacki rakietapozaziemskiej. Fabuła rozpoczyna zaraz po wydarzeniach przedstawionych w Złotym sokole teksańskim (klik! klik!). Po ciężkiej misji bohaterzy odpoczywają na zasłużonych wakacjach. Leniuchują nad rzeką: cisza, spokój i sito do płukania złota. Pełen relaks. Dlatego, gdy zjawiają się agenci P oraz Pe i proponują Zbysiowi i Mrukowi kolejne śledztwo, ci odpowiadają, że są na zasłużonych wakacjach i może później, za miesiąc. Na odchodnym agent P wspomina coś o rakiecie, to wystarcza, aby para naszych bohaterów nagle zmieniła zdanie.

I właśnie tak zaczyna się kolejne skomplikowane śledztwo, ale i wielka przygoda kudłatego śledczego i jego trochę ciapowatego asystenta. Na miejscu, czyli na Księżycu, okazuje się, że zadanie polega na znalezieniu sprawcy kradzieży akumulatorów i żarówek, które giną ze statków kosmicznych. Na szczęście dwaj śledczy mają do dyspozycji nagranie z CCTV, dzięki któremu mogą zidentyfikować sprawę. Ruszają więc w pościg, jeden, drugi, piotr nowackibo nawet detektyw Miś Zbyś może się pomylić. Długo nie wiadomo, czy złoczyńca jest podstępnym szpiegiem, czy może terrorystą? W finale czeka na czytelnika niemałe zaskoczenie.

Scenariusz posiada wiele elementów, które zainteresują czytelników w wieku przedszkolnym i tych ździebko starszych. Fascynujące miejsce akcji, bo któregoż z dzieciaków nie ciekawi kosmos? Ponadto proszę zwrócić uwagę na fakt, że zadbano także o pewne fizyczne właściwości przestrzeni kosmicznej (np. różnica w grawitacji czy konieczność chodzenia w skafandrach ochronnych). Miś i Borsuk to postaci sympatyczne i ujmujące, których nie można nie lubić. Zresztą kreacja wszystkich występujących bohaterów jest bardzo pozytywna i przyjacielska, nawet złoczyńcy są nimi tylko z nazwy. Na czytelników czeka także duża porcja humoru i elementy interaktywnego współuczestniczenia w śledztwie.

Rysunki Nowackiego idealnie pasują do tej historii. Już kiedyś wspominałem, że cartoonowy styl Maciej JasińskiPiotra trochę jakby mimowolnie predestynuje go do rysowania komiksów dla dzieci. Artysta jednak wciąż szuka nowych środków wyrazu, nie odrzucając rzeczy już sprawdzonych. Wie, że serialu świetnie sprawdzają się duże kadry, całostronicowe splashe i rozkładówki, na których umieszcza wielce szczegółowych. Te plansze spowalniają czytanie, ale z drugiej strony znajdują się we właściwym miejscu, takim, w którym fabuła zwalnia. No i znów kolorysta, Norbert Rybarczyk, spisał się na medal.

Kosmos to za mało to tymczasem najlepsza odsłona serii o przygodach kudłaczy. Komiks jest miły i przyjemny dla oka, a wartka akcja i miejsce, w których się rozgrywa, powoduje, że dzieciom będzie ciężko się od niego oderwać. A dorośli będą siłą zmuszani do wielokrotnego wspólnego czytania.

Maciej Jasiński (sc.), Piotr Nowacki (rys.), Norbert Rybarczyk (kolor), „Detektyw Miś Zbyś na tropie #3: Kosmos to za mało”, Kultura Gniewy, Warszawa 2016.

[scenariusz: 4+, rysunki: 5+, kolory/cienie: 6]

Detektyw Miś Zbyśsklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Detektyw Miś Zbyś na tropie #2: Złoty Sokół Teksański

17/02/2015 § Dodaj komentarz


W pogoni za skarbem Indian

mis zbysJak zapewne wszyscy wierni czytelnicy pamiętają (a jak nie, to tu dla przypomnienia moja recenzja: klik! klik!), w pierwszej części komiksu, detektyw Zbyś i jego dzielny pomocnik – Mruk, rozwiązali sprawę znikającego z pszczelego ula miodu. Śledztwo wymagało od naszych bohaterów sprawnego łączenia faktów, bezwzględnej dedukcji, co skutkowało szeregiem dynamicznych pościgów za złoczyńcą.

Mówiąc w skrócie: było dla naszych bohaterów wyczerpujące. Dlatego nie dziwi, że panowie postanawiają odpocząć i udają się na weekendową wycieczkę pociągiem po Dzikim Zachodzie. Mruk niezwykle emocjonuje się wyjazdem, wyraźnie widać jego fascynację niezwykłą rzeczywistością – w jeden z początkowych scen widzimy jak przebiera się za rasowego kowboja i paraduje w nowym stroju do końca albumu; ma nawet ostrogi i prawdziwe (na wodę!) rewolwery.

Akcja się zagęszcza, gdy pociąg staje, a do podróżnych dociera informacja, że z przedziału bagażowego skradziono cenny artefakt – figurkę Złotego Sokoła Teksańskiego. Posążek dawno temu zrobili Indianie, potem na kilka wieków zaginął, a niedawno cudem został odnaleziony. Miała trafić na honorowe miejsce do muzeum.

zbysChcąc nie chcąc Zbyś przejmuje inicjatywę – musi znaleźć „ciepły” trop i ruszyć za bandą porywaczy, aby odzyskać artefakt. Czytelnik towarzyszy mu aż do szczęśliwego finału. Schemat narracyjny jedynie w nieznacznym stopniu odbiega od tej znanej z poprzedniego tomu. Zmieniła się sceneria, która jest znacznie ciekawsza i bardziej wciągająca. Plansze narysowane przez Piotra Nowackiego wciągają, powraca się do nich po wielokroć, ponieważ zaopatrzone zostały w wielką ilość szczegółów. Oglądanie dwuplanszowych rozkładówek jest zadaniem czasochłonnym i pasjonującym, gdyż dzieje się na nich całkiem sporo, trochę przypomina to zabawę w Gdzie jest Wally?. Pojawiają się nowi bohaterzy, którzy mimo że odgrywają role epizodyczne są staranie narysowani i urzekający. Oraz zabawni: polecam prześledzić na każdym double splash poczynania myszy.

mrukOmawiany tom przykuł moją uwagę w większym stopniu niż poprzedni. Pewnie dlatego, że w scenariuszu pojawiły się sygnały wysyłane dla dorosłego czytelnika – sęp monopolista, prowadzący pustynne linie lotnicze czy darmowe gałązki w ognisku, które służą do wysyłania sygnałów dymnych (niczym darmowe minuty).

Maciej Jasiński w wywiadzie mówił, że jego komiksy „mają morał, jak to historie dla dzieci: na koniec trzeba wszystko wyjaśnić, a złoczyńcę musi spotkać kara. Ale nie o naukę tu chodzi, nie przede wszystkim. Lektura komiksu to ma być zabawa…”. I faktycznie, lektura Złotego Sokoła Teksańskiego to niezła zabawa. Morał także jest – podoba mi się przesłanie, gorzej z karą dla złoczyńców, tego wyraźnie brakuje. Anty-bohaterki miały szczytny cel, ale osiągnęły go w niezbyt praworządny sposób (cel nie uświęca środków!). I jeszcze jedna mała uwaga: całość kończy się za szybko, brakuje zakończenia. Znaczy się koniec jest, jednakże rozwiązanie intrygi następuje zbyt nagle, z zaskoczenia. Przydałoby się jeszcze z cztery plansze łagodnego dojścia do finału.

darmowe minutyKomiksy z serii Detektyw Miś Zbyś na tropie to publikacje przeznaczone dla najmłodszych czytelników. Niewielka ilość dymów, prosty tekst, drukowane litery zapraszają do pierwszych samodzielnych prób czytelniczych. A warstwa graficzna i kolory skutecznie wciągną w świat opowieści jeszcze młodszych odbiorców. Opowieść „nie dorasta” z czytelnikiem, jak to miejsce w serii z udziałem Hildy Folk, gdzie każda kolejna część przeznaczona jest dla trochę starszego odbiorcy. W wypadku Misia Zbysia i jedynka, i dwójka to historie samoistne, zamknięte w przestrzeni albumu. Nie ma potrzeby znać poprzednich części, co jest oczywistym plusem, ponieważ wprowadzają kolejne „pokolenia” w świat komiksu.

Maciej Jasiński (scenariusz), Piotr Nowacki (rysunki), Norbert Rybarczyk (kolory), „Detektyw Miś Zbyś na tropie #2: Złoty Sokół Teksański”, Kultura Gniewu, seria: Krótkie Gatki, Warszawa 2014.

[scenariusz: 4, rysunki: 5, kolory/cienie: 6]

zloczynca  krowa  szeryf  sęp

sklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Where Am I?

You are currently browsing entries tagged with Miś Zbyś recenzja at Kopiec Kreta.

%d blogerów lubi to: