Lady S #6: Portugalski galimatias

21/01/2018 § Dodaj komentarz


W tym szaleństwie jest metoda

Zupełnie niedawno przeczytałem kryminał Gdy morze cichnie, którą napisał norweski pisarz Jørn Lier Horst. Końcówka powieści (tj. finalne rozwiązanie) skojarzyła mi się z fabułą komiksu Portugalski galimatias. Obie pozycje dotykają tematu terrorystycznego zagrożenia, na jakie narażone są właściwie wszystkie państwa europejskie ze strony ekstremistycznych bojówek islamskich. W wypadku powieści potencjalny zamach miał mieć miejsce w Norwegii, a w wypadku komiksu – w Francji.

Po wydarzeniach przedstawionych w albumie Kret w Waszyngtonie (klik! klik!) Suzan Fitzroy została pozbawiona amerykańskiego obywatelstwa i wydalona ze Stanów. W bieżącej odsłonie spotykamy kobietę w Strasburgu, gdzie od trzech miesięcy pracuje jako tłumaczka w Parlamencie Europejskim. Szania próbuje na nowo się odnaleźć, zdefiniować. Mieszka w wynajętym mieszkaniu, które dzieli z pochodzącą z jakiegoś kraju arabskiego Kadiją. Obie panie nie stronią od uciech życia, chodzą nawet na podwójne randki. Podczas jednego z takich wieczorów nasza bohaterka poznaje Farika Hassine’a, który wywiera na niej dobre wrażenie: stateczny, mądry, oczytany i mający swoje zdanie. Parę połączy romantyczne uczucie czy fizyczne doznania?

No, nic z tych rzeczy. Wielki Jean Van Hamme ma wobec bohaterki zupełnie inne plany. Stabilizacja, nawet mała, nie jest kobiecie pisana. Kłopoty, szpiegowskie rozgrywki i afery na stałe są wpisane w jej życie. Tym razem pretekstem do nawiązania ponownej współpracy z Orionem jest płyta z pewnymi wrażliwymi danymi, którą Farik podrzucił do torebki Szani. Pewnie zastanawiacie się, jak to się wiąże z Portugalią? Mógłbym podzielić się tą informacją, ale jeśli tak zrobię, to odbiorę Wam frajdę samodzielnego zapoznania się z albumem. Należy oddać scenarzyście sprawiedliwość – fachowo buduje opowieść. Trochę razi, ale nie zraża, że wciąż używa tych samych lub bardzo podobnych elementów składowych.

Ponownie nie zawodzi Philippe Aymond, który wiernie przedstawia miejsca akcji oraz występujące postaci. Zmiana lokacji pozwala na ukazanie kolejnych realnych plenerów i miast (piękna Lizbona!). Właściwie do konstrukcji skądinąd rozrywkowej fabuły nie można się przyczepić, akcja prze do przodu, a całość czyta się z zainteresowaniem i uwagą. Wpleciono postaci, które już wcześniej występowały w serii. Na pochwałę zasługuje także rozwiązanie wątku ojców protagonistki (rodzonego i przybranego). Ciekawe, jak dalej potoczą się losy Estonki? Liczę, że w marcu lub w kwietniu oficyna Kubusse wypuści na rynek „siódemkę”. Czekam!

Jean Van Hamme (sc.), Philippe Aymond (rys.), „Lady S #6: Portugalski galimatias”, przeł. Jakub Syty, Wydawnictwo Kubusse, Lublin 2017.

[scenariusz: 5-, rysunki: 4+, kolory/cienie: 5]

{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Reklamy

Lady S #5: Kret w Waszyngtonie

07/04/2017 § Dodaj komentarz


Nowe otwarcie

Piąty tom serii Lady S, w której główną rolę gra atrakcyjna Suzan Fitzroy vel. Szania Rivkas, przynosi zasadniczą zmianę w sposobie prowadzenia fabuły. Jean Van Hamme zdecydował się wystąpić z utartych torów, które wypracował w uprzednich czterech częściach. Scenariusze oparte był na nośnym, acz prostym schemacie: protagonista przebywa z ojcem w delegacji lub na placówce dyplomatycznej gdzieś poza USA, tam odnajduje ją Orion, który zleca dziewczynie jakąś szpiegowską misję. Tymczasem w albumie Kret w Waszyngtonie całość rozegrana została zupełnie inaczej.

Początkowe sceny nie zapowiadają wolty. Akcja albumu rozpoczyna się pewnego słonecznego poranka w sypialni pani prezydent Stanów Zjednoczonych, gdzie gości dobrze nam znany James Fitzroy – przybrany rodzic Szani. Przy śniadaniu kochankowie rozmawiają o tym, że w Białym Domu ich związek nie jest żadną tajemnicą, ale mimo to muszą zachowywać pozory, czyli żadnych oficjalnych wspólnych wystąpień. Jednakże nie ich wzajemna relacja jest tym, co napędza fabułę bieżącego zeszytu. Co prawda znaczenie ma fakt, że pani prezydent walczy o nominację swojej partii, aby móc wystartować w kolejnych wyborach. Dołki pod nią kopie ambitny senator Harry Gover, który ma chrapkę na prezydencki fotel. Mężczyzna ma plan, jak pozbyć się konkurentki.

W dyplomatyczną intrygę na najwyższym stopniu uwikłana zostaje nasza bohaterka. Kolejny raz ktoś wykorzystuje przeszłość dziewczyny, aby wywrzeć nacisk, zdobyć kontrolę i skłonić do odpowiedniego zachowania. Jednak tym razem „ostrze” szantażu nie jest skierowane bezpośrednio w Suzan. Myślę, że nie zdradzę za dużo, jeśli napiszę, że senator Gover poprzez zdyskredytowanie Jamesa Fitzroy’a próbuje ugodzić panią prezydent Donnę Freeman. Sytuacja z planszy na plansze robi coraz bardziej dramatyczna, pętla powoli się zaciska. Protagonistka, chcąc ratować dobre imię ojczyma, decyduje się zerwać więzi łączące ją z Ameryką.

W bieżącym tomie Van Hamme mniej uwagi poświęca protagonistce całego cyklu, a skupia się na postaciach pobocznych. Wiarygodnie zostaje poprowadzona osoba pani prezydent, uzyskujemy więcej informacji o byłym ambasadorze oraz o charakterze relacji, która łączy tych dwoje. Trochę blado wypada płatny zabójca wynajęty przez senatora, rozumiem, że Suzan musiała go pokonać, ale dać się zaskoczyć nieszkolonej w sztukach walki dziewczynie…

Warstwa graficzna jest dziełem tego samego rysownika, co poprzednio. W tej materii nie uświadczymy żadnych zmian. Philippe Aymond nadal bardzo szczegółowo i dokładnie ukazuje rzeczywistość, w której ma miejsce akcja. Waszyngton i Biały Dom odwzorowano precyzyjnie. Prace Aymonda niezmiennie podobać się będą czytelnikom, którzy wysoko sobie cenią realistyczny rysunek. Dodatkowo warto zwrócić uwagę na dynamikę występujących postaci, które często ukazane są w ruchu i to również wypada dobrze.

Na zakończenie chciałbym podkreślić, że zmiana sposobu prowadzenia jest miłym zaskoczeniem. Delikatnie zmienia się także charakter opowieści, scenarzysta delikatnie przesuwa akcenty: z thrillera szpiegowskiego w stronę political fiction. A zaskakujące zakończenie bieżącej odsłony otwiera zupełnie nowy rozdział w życiu Lady S.

Jean Van Hamme (sc.), Philippe Aymond (rys.), „Lady S #5: Kret w Waszyngtonie”, przeł. Jakub Syty, Wydawnictwo Kubusse, Lublin 2017.

[scenariusz: 5, rysunki: 4+, kolory/cienie: 4]

{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Lady S #3: 59° szerokości północnej

19/01/2016 § Dodaj komentarz


W grudniu w Sztokholmie niewiele się dzieje…

Lady SKomiksowy serial szpiegowski Lady S, do którego scenariusz napisał mistrz Jean Van Hamme, wystartował w Polsce wiosną ubiegłego roku. Pierwsze dwa albumy znalazły uznanie wśród czytelników i krytyków, zbierając niemało pozytywnych recenzji. Dlatego kolejny tom był wyczekiwany. Lubelska oficyna Kubusse sprawiła wielbicielom przygód Suzan Fitzroy miłą, mikołajkową niespodziankę, bo właśnie w grudniu do księgarń trafił trzeci tom.

Tym razem akcja rozgrywa się w Szwecji. Suzan towarzyszy przybranemu ojcu na placówce, który tym razem pełni funkcję tymczasowego USA. W grudniu w Sztokholmie niewiele się dzieje, jedyną wyczekiwaną atrakcją jest uroczystość wręczenia nagród Nobla. Gala z udziałem królowej i notabli ma się odbyć dopiero za kilka dni, tymczasem protagonistka ma sporo wolnego czasu. Może właśnie brak konkretnych zajęć, przysłowiowa nuda, popycha ją w ramiona Mikołaja Rubiewa, rosyjskiego dziennikarza, który dla moskiewskich Nowostii ma relacjonować galę. Od samego początku coś między nimi iskrzy, romans rozwija się i ostatecznie kończy w łóżku. Ich wzajemna relacja wykracza poza przygodny i niezobowiązujący flirt.

Po nakreśleniu tła wydarzeń, scenarzysta przypomina czytelnikowi, Philippe Aymondże ma do czynienia z serialem szpiegowskim, a nie z romansidłem. Na scenie pojawiają się dawny znajomy Anton Griwenko oraz tajemniczy Orion, który ma dla dziewczyny następne zadanie. Wespół ze starym kolegą ma włamać się do pokoju hotelowego pakistańskiego biznesmena, który podejrzewany jest o wspieranie islamskich terrorystów. Z niepotwierdzonych informacji wynika, że wspomniana grupa ma dokonać zamachu podczas gali noblowskiej. Główne zadanie Lady S polega na zweryfikowaniu tych informacji.

Fabuła jest zmyślnie skonstruowana, rozwija się systematycznie, bez pośpiechu odsłaniając przed czytelnikiem kolejne elementy układanki. Scenarzysta nie ujawnia od razu właściwej intrygi. Poznajemy ją, po którymś z kolei załamaniu, Jean Van Hammezagięciu linii fabularnej. Większą niż w poprzednich dwóch tomach znaczenie ma warstwa dialogowa, która jest mocno rozbudowana. Szpiegowska gra pozorów rozgrywa się za pomocą gierek słownych. Należy się dokładnie wczytać w wypowiedzi postaci, aby zrozumieć skomplikowane machinacje. Dopiero po jakimś czasie orientujemy się, że czytane słowa należy poddawać w wątpliwość, że bohaterzy niekoniecznie mówią prawdę. Van Hamme sprawnie manipuluje czytelnikiem. Gdy już nam się wydaje, że wiemy na czym polega intryga, wprowadza kolejne zdarzenia, które rozmontowują wyimaginowaną konstrukcję.

Do wybornych zabiegów narracyjnych należy dodać atrakcyjną warstwę graficzną. Philippe Aymond posługuje się klarowną kreską, Latitude Nordstarając się bardzo dokładnie odrysować scenografię miejsc, w których rozgrywają się wydarzenia. Dbałość o szczegóły i realizm przedstawienia pozwalają nam znaleźć się wewnątrz prezentowanych scen, bez konieczności nadmiernego odwoływania się do wyobraźni.

Podsumowując: album 59° szerokości północnej, to atrakcyjna opowieść, która zaciekawi wielbicieli nie tylko szpiegowskich historii. Całość pochłania się z wielkim zainteresowaniem. Po przeczytaniu pozostaje apetyt na więcej. Było by super, gdy zapowiadany tom Przegrana sprawa ukazał się jak najszybciej.

Jean Van Hamme (scen.), Philippe Aymond (rys.), „Lady S #3: 59° szerokości północnej”, przeł. Jakub Syty, Wydawnictwo Kubusse, Lublin 2015.

[scenariusz: 5, rysunki: 4+, kolory/cienie: 4]

Lady Ssklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Lady S. #2: Na zdrowie, Suzie!

01/07/2015 § Dodaj komentarz


Suzie z misją na salonach

LadyS_2_okladkaNiedawno miała miejsce druga odsłona serialu Lady S., który produkowany jest przez Jeana Van Hamme’a (scenariusz) i Philippa Aymonda (rysunki). Na zdrowie, Suzie!, bo taki tytuł nosi omawiany album, to bezpośrednia kontynuacja wydarzeń przedstawionych (i zapowiedzianych) w poprzednim tomie (o nim pisałem tu: klik! klik!). Akcja rozgrywa się w Brukseli na szczycie NATO. Dla tych, którzy nie mieli okazji przeczytać poprzedniego tomu lub już zapomnieli, co się działo, autorzy przygotowali ściągawkę – dwie pierwsze plansze rekapitulują zawiłości fabuły oraz przedstawiają najważniejsze wydarzenia z życia głównej bohaterki.

Suzan Fitzroy vel Szania Rivkas to córka zamordowanych przez KGB Estery i Abla Rivkasów, którą po ich śmieciJean Van Hamme umieszczono w sierocińcu. Po ucieczce z domu dla sierot przez kilka lat była złodziejką najpierw w ZSRR, a potem na Lazurowym Wybrzeżu. Sporą część komiksu nadal zajmują retrospekcje, które przedstawiają różne etapy z życia przybranej córki amerykańskiego ambasadora. Dowiadujemy się m.in. dlaczego James Fitzroy tak mocno zaangażował się w opiekę nad pasierbicą. Okazuje się, że mężczyzna obwinia się za śmierć Abla i Estery, która była następstwem nieudanej akcji wywozu.

W Na zdrowie, Suzie! wielka polityka, w której główne skrzypce grają amerykańscy i tureccy dyplomaci, rozgrywa się na salonach podczas przyjęcia zorganizowanego przez ambasadora Turcji. Podobno w sejfie ambasady znajdują się obciążające dokumenty, z których wynika, że kraj z Azji Mniejszej handlował bronią z gruzińską mafią. Amerykanie chcieliby zdobyć wspomniany raport, gdyż może okazać się on kartą przetargową w pertraktacjach między krajami. Zresztą nie tylko oni są zainteresowani tajną teczką. Suzan Fitzroy zostaje wynajęta, a właściwie przymuszona szantażem (o czym wiemy już z lektury pierwszego tomu), aby także zdobyła tekę dla tajemniczego starszego pana, określanego mianem Siwowłosego. O nim samym tymczasem niewiele wiadomo, w każdym razie to on jest agentem prowadzącym Lady S.

Scenariusz recenzowanej pozycji zbudowany jest wyjątkowo misternie – prawdziwa pajęcza szpiegowska sieć wzajemnych zobowiązań i zależności. Philippe AymondJean Van Hamme wyśmienicie prowadzi czytelnika, często nie sposób odgadnąć, co jest prawdą, a co jedynie zasłoną dymną. Wspólnie z Suzan Fitzroy powoli oddzielamy ziarna realnych informacji od plew dezinformacji kontrwywiadu, co przekłada się na meandry i zawiłości fabuły z zaskakującymi zwrotami akcji. Jesteśmy trzymani w napięciu do samego końca. Kunsztowna konstrukcja powoduje, że mamy do czynienia z pozycją szpiegowską najwyższych lotów.

To dopiero drugi z dziecięciu tomów, a już mogę powiedzieć, że pozycja autorstwa Jeana van Hamme’a oraz Philippe’a Aymonda świetnie się zapowiada: narracja nie jest przekombinowana, za to wciąga i ma odpowiednią dozę komplikacji. Myślę, że serial na stałe (do ostatniego tomu) wpisze się w krąg moich czytelniczych zainteresowań.

Jean Van Hamme (scen.), Philippe Aymond (rys.), „Lady S. #2: Na zdrowie, Suzie!”, przeł. Jakub Syty, Wydawnictwo Kubusse, Lublin 2015.

[scenariusz: 5-, rysunki: 4, kolory/cienie: 4]

sklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}

wp.ksiazki Recenzja napisana serwisu ksiazki.wp.pl, wystarczy kliknąć ::tu::

Lady S. #1: Na zdorowje, Szaniuszka!

13/05/2015 § Dodaj komentarz


Pierwszy kieliszek za zdrowie Szaniuszki

Lady S 1 okładkaDwa lata temu, gdy startowało warszawskie Wydawnictwo Komiksowe, w internecie można było przeczytać głosy, że polski rynek czytelników „kolorowych zeszytów” jest za mały i zbyt hermetyczny, aby kolejna oficyna mogła się na nim utrzymać. Na szczęście wróżby okazały się nietrafione, a sukces „nowego” edytora przełożył się na wysyp małych oficyn, które oferują głównie albumy z Europy, z rynku frankofońskiego.

I nie inaczej jest z Wydawnictwem Kubusse, które stronie o sobie pisze tak: „(…) nieduża inicjatywa wydawnicza, której zamiarem jest dostarczenie dobrej rozrywki miłośnikom komiksu”. I biorąc pod uwagę, że głównym włodarzem Kubusse jest Jakub Syty, tłumacz i propagator komiksów z Francji i Belgii, możemy spróbować zaufać jego wyborom.

Na pierwszy ogień lubelski wydawca funduje nam serię Lady S., której scenarzystą jest znany i ceniony Jean Van Hamme.Van Hamme Na dzień dzisiejszy cały serial liczy sobie 10 albumów i nadal jest „w produkcji”. Van Hamme wyprodukował skrypty do pierwszych 9 pozycji. Za oprawę graficzną odpowiada, znany także w naszym kraju, Philippe Aymond. Plansze wykonane przez niego charakteryzują się skupieniem na realistycznym przedstawieniu postaci, ich mimiki i gestów oraz noszonych strojów. Układ kadrów jest klasyczny, bez żadnych eksperymentów. Całość wygląda dobrze, wyrobnictwo na wysokim poziomie, bez widocznych fuszerek, ale i bez fajerwerków. Aymond odpowiada także za kolory – album utrzymany jest w jednej, dominującej kolorystycznej tonacji.

Akcja pierwszego tomu, który nosi tytuł Na zdorowje, Szaniuszka!, rozgrywa się głównie w Brukseli, chociaż dzięki retrospekcjom przenosimy się także w inne miejsca (m.in. do autonomicznej Republiki Karelii). Główną bohaterką jest Suzan Fitzroy, której losy są niezwykle zagmatwane. Nie zdradzę za dużo, gdy wspomnę, że tak naprawę nazywa się Szania Rivkas. Poznajemy ją, gdy przeszłość, jeszcze z czasów ZSRR, odbija się głęboką czkawką, upominając się o daninę. Dawne dzieje plus: uczciwość i lojalność wobec dawnego przyjaciela, są głównym motorem działań bohaterki.

Van Hamme najlepiej się czuje pisząc skomplikowane, trzymające w napięciu historie szpiegowsko-kryminalne (casus seriali XIII czy Largo Winch) i myślę, że nie inaczej będzie w wypadku Lady S.. Philippe AymondTymczasem nie można za dużo powiedzieć, bo dopiero co poznaliśmy główne postaci; w tym Suzan – jeszcze nie wiemy, jakie zadania i misje będzie musiała zrealizować dla swego przybranego ojca, który jest amerykańskim ambasadorem. A może będzie musiała go zdradzić, bo są ludzie, którzy wiedzą za dużo o jej przeszłości? Jaką rolę odegra w opowieści jej dawny towarzysz młodzieńczych niedoli? Czy panowie garniturach i panie w garsonkach, którzy parają się polityką – przez duże P – mają czyste ręce? To tylko niektóre z pytań, jakie mogą się nasunąć po lekturze Na zdorowje, Szaniuszka!.

Tom w sprzedaży jest od połowy kwietnia, a oficyna zapowiedziała, że podczas Komiksowej Warszawy (czyli już jutro!) odbędzie się premiera kolejnego o tytule: Na zdrowie, Suzie!, a jesienią następnego. To dobre tempo! Dzięki temu czytelnicy, lubujący się w dobrze skrojonych historiach sensacyjnych, nie będą mieli szans zapomnieć o Suzan.

Jean Van Hamme (scen.), Philippe Aymond (rys.), „Lady S. #1: Na zdorowje, Szaniuszka!”, przeł. Jakub Syty, Wydawnictwo Kubusse, Lublin 2015.

[scenariusz: 4, rysunki: 4, kolory/cienie: 4-] lady Suzan

sklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}

wp.ksiazkiRecenzja napisana dla serwisu ksiazki.wp.pl.

Where Am I?

You are currently browsing entries tagged with Lady S at Kopiec Kreta.

%d blogerów lubi to: