Niezwykła podróż. Tom 2

22/11/2017 § Dodaj komentarz


 Noemi i Emilien w Paryżu

Pierwszy tom serii Niezwykła podróż przypadł mi do gustu (klik! klik!). Spodobała mi się kreacja świata przedstawionego, barwne postaci, przygodowa fabuła oraz niesamowita oprawa graficzna. Dlatego postanowiłem „dwójkę” objąć patronatem Są komiksy dla dzieci. Kolejne przygody Emiliena i Noemi nie zawodzą. Kuzynostwo, oraz trójka towarzyszących im dorosłych, wyrusza w pełną niebezpieczeństw podróż do Paryża.

Wydostanie się z ogarniętego szaleństwem wojny Londynu, to pierwsze niełatwe zadanie, z którym musi się zmierzyć ekipa. Noc przed wyjazdem spędzają u ciotki Emiliena – Izabelli, która mieszka samotnie w wielkim domu położonym w pobliżu urwistego klifu. Kobieta jest malarką. W całym domu wiszą obrazy, sporo jest portretów siostrzeńca. Co dziwi, bo ojciec chłopaka nie wspominał o ciotce zbyt często. Izabella roztacza wokół siebie atmosferę tajemniczości, dziwnie się zachowuje, jakby coś ukrywała, jakby wiedziała coś ważnego o przeszłości chłopca i jego rodziny. Może to tylko moje przeczucie, ale uważam, że w kolejnych tomach ciotka powróci.

W każdym razie Emilien nie ma czasu, aby się nad tym głębiej zastanawiać. Teraz liczy się jedynie, aby jak najszybciej dotrzeć do stolicy Francji i zgłosić prototyp wielozadaniowej maszyny na prestiżowy konkurs im. Juliusza Verne’a, który ma się odbyć w Nowym Jorku. Podczas przeprawy przez kanał La Manche konwój statków zostaje zaatakowany. Kolejny raz nasi bohaterzy muszą wymyślić, jak wykaraskać się z opresji. Nie będę zdradzał, na jaki pomysł wpadli. Finalnie udaje im się bezpiecznie dotrzeć do Paryża, ale tam czekają na nich kolejne wyzwania, misje i piętrzące się trudności. Zaczyna być widoczne, że komuś bardzo zależy na tym, aby ekipa nie wystartowała w konkursie. Na scenie pojawiają się nowe postaci, m.in. Howard Hughes, który zrobi wszystko, aby wygrać wyścig po laur Verne’a.

Bieżący album nie posuwa fabuły w znaczący sposób do przodu. Prawda, bohaterzy przebyli setki kilometrów, ale nadal nie wiadomo, co się stało z ojcem chłopaka, kto stoi za bojowymi poczynaniami Trzeciej Osi i dlaczego roboty chcą zniszczyć prototyp maszyny. Zresztą z każdym kolejnym wydarzeniem mnożą się pytania, które tymczasem pozostają bez odpowiedzi. Dodatkowo wszyscy dorośli bohaterzy zachowują się tak, jakby coś ukrywali, jak gdyby byli kimś zupełni innym od tych, za których się podają. Scenarzysta, Denis-Pierre Filippi, nieźle sobie radzi z budowaniem atmosfery tajemnicy. Czytelnik wsiąka w rzeczywistość, na własną rękę próbuje się odnaleźć w meandrach fabuły, stara się odgadnąć kto knuje i dlaczego?

W parze z ciekawą i wciągającą historią idzie efektowna oprawa graficzna. Pochodzący z Włoch Silvio Camboni wykreował świat, w którym, obok niezwykłych maszyn i robotów, pojawiają się realnie istniejące budowle (Wieża Eiffla czy Katedra Notre-Dame). Rysunki architektury, steampunkowej maszynerii i przyrody charakteryzują się dużą szczegółowością. Kontur postaci jest bardzo delikatny, miejscami rysunek wygląda tak, jakby szkic został całkowicie „przykryty” kolorem.

Niezwykła podróż pozostaje komiksem przygodowym, który rozgrywa się w alternatywnej, steampunkowej rzeczywistości. Całość czyta się nadzwyczaj dobrze, a po zakończonej lekturze dodatkową przyjemność sprawia kartkowanie komiksu i podziwianie plansz Camboniego. Intryga powoli nabiera rumieńców, nastrój tajemnicy budowany jest konsekwentnie. Należy docenić kreację głównych bohaterów, kuzynostwo charakteryzuje się pomysłowością i kreatywnością, w ich towarzystwie nie ma miejsca na nudę.

Denis-Pierre Filippi (sc.), Silvio Camboni (rys.), „Niezwykła podróż. Tom 2”, tłum. Jakub Syty, Wydawnictwo Kurc, Koluszki 2017.

[scenariusz: 5, rysunki: 5+, kolory/cienie: 4]

Komiks objęty patronatem: {komiks można kupić tu: klik! klik!}

Reklamy

Rekomendacje: Niezwykła podróż. Tom 2

05/09/2017 § Dodaj komentarz


15 września, podczas 28. Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi, swoją premierę będzie miał drugi tom serii Niezwykła podróż. Niezwykle miło mi poinformować, że album ukaże się pod patronatem Są komiksy dla dzieci. Dodatkowo – dzień po premierze – będę miał przyjemność poprowadzić spotkanie z rysownikiem cyklu Silvio Cambonim (szczegóły poniżej lub tu: klik! klik!).

Lektura pierwszego tomu sprawiła mi sporo frajdy (klik! klik!). Uwiodła mnie i kreacja świata przedstawionego, i cała menażeria występujących postaci, która jest niezwykle barwna oraz osobliwa. Fabuła prowadzona jest wartko i ma charakter stricte przygodowy. Nie zawodzi także oprawa graficzna, o której Przemysław Pawełek tak pisze: „Rysunki Camboniego są po prostu śliczne. Włoch świetnie operuje europejską w duchu kreską, zaprawioną szczyptą cartoonu. O ile postaci wyglądają tylko wdzięcznie, to jego projekty steampunkowych machin czy architektury po prostu robią wrażenie. Subtelność plus dbałość o detale dają nadspodziewanie dobre efekty, które podbijają momentami łagodne, momentami wyrazistsze, ale zawsze trafione kolory Gasparda Yvana”.

Akcja zapowiadanego tomu rozpoczyna się w Londynie. Nadal trwa I wojna światowa. Para głównych bohaterów – małoletni Emilien i Noemi – wraz z trójką towarzyszących im dorosłych pragną dotrzeć do Paryża. Są zdeterminowani, gdyż właśnie tam trwają zapisy do udziału w konkursie imienia Juliusza Verne’a, który ma się odbyć w Nowym Jorku. Udział w turnieju ma pomóc odpowiedzieć na pytanie: co się stało z ojcem Emiliena? Fabuła „dwójki” obfituje w nowe wątki, które niosą ze sobą kolejne małe i duże tajemnice, co tylko podsyca czytelniczą ciekawość. Wielka Przygoda Emiliena i Noemi trwa w najlepsze! Wspaniale, że możemy w niej uczestniczyć.

Wrześniowa premiera Wydawnictwa Kurc, to dopiero drugi tom serii w Polsce. Natomiast we Francji w kwietniu ukazał się już piąty. Pierwsze trzy części tworzą zwartą historię zwaną Trofeum Juliusza Verne’a (od konkursu, w którym biorą udział dzieciaki). Następne odsłony to kolejna historia pod tytułem Wyspy tajemnic. Z drugiego cyklu ukazały się dwa z trzech tomów. Z pewnością będzie kolejny cykl.

Silvio Camboni spotka się z polskimi czytelnikami podczas 28. MFKiG w Łodzi:
– w piątek, 15 września, o godzinie 16.00 w sali D poprowadzi warsztaty dla dzieci;
– w sobotę, 16 września, o godzinie 10.45 w sali A odbędzie się rozmowa i spotkanie promocyjne, które poprowadzę;
– w sobotę, 16 września, o godzinie 12.00 na płycie głównej Atlas Areny rysownik będzie rozdawał autografy.
Jeśli macie jakieś pytania do włoskiego artysty, które chcielibyście, abym zadał, to proszę wpisać w komentarzu. Więcej informacji o autorze na stronie wydawcy: klik! klik! Bieżące prace rysownika można oglądać tu: klik! klik! lub tu: klik! klik!

Denis-Pierre Filippi (sc.), Silvio Camboni (rys.), „Niezwykła podróż. Tom 2”, tłum. Jakub Syty, Wydawnictwo Kurc, Koluszki 2017.

Komiks objęty patronatem:{można kupić tu: klik! klik!}

Niezwykła podróż. Tom 1

19/05/2017 § Dodaj komentarz


 Wyprawa w krainę dzieciństwa

Niezwykła podróż to komiks, który oferuje każdemu czytelnikowi – niezależnie od wieku – ekscytującą wyprawę w alternatywną rzeczywistość, która charakteryzuje się niezwykłą spójnością kreacji i przedstawienia. W materiałach promocyjnych przygotowanych przez Wydawnictwo Kurc możemy przeczytać: „Przedstawiamy niezwykle urokliwą opowieść zainspirowaną twórczością Juliusza Verne′a oraz steampunkiem z niesłychanymi technicznymi wynalazkami, przygodą oraz oczywiście tajemnicą”. Zwykle z duża rezerwą podchodzę do wszelakich notek informacyjnych. Jednak w tym konkretnym wypadku zgadzam się w pełnej rozciągłości. Powyższe zdanie jest w stu procentach prawdziwe i można oficynie zaufać.

Akcja albumu rozgrywa się podczas I wojny światowej, która nadal trwa, chociaż jest już 1927 rok. W konflikt zaangażowana jest dodatkowa strona, zwana Trzecią Osią, która skutecznie przeszkadza w walce. Mechaniczne stwory do niszczą uzbrojenie obu wrażych armii. Tymczasem wojna jest jedynie elementem scenografii, jak będzie dalej, to się przekonamy.

Głównymi bohaterami opowieści jest para kuzynostwa – Noemi i Emilien – poznajemy ich podczas „rozbijania” letniego obozu w domku na drzewie, które stoi w ogrodzie pewnej londyńskiej szkoły z internatem. Są przekonani, że jak co roku wakacje spędzą z dala od domu. Jakże wielkie jest ich zaskoczenie, gdy dyrektor oświadcza, że ekscentryczni rodzice dziewczynki wrócili do kraju i zdecydowali zabrać dzieciaki do siebie. Emilien ma nadzieję, że i jego ojciec wrócił z wojaży. Niestety, na miejscu okazuje się, że nadal nie przyjechał. Chłopak poważnie martwi się o rodzica, dawno nie miał od niego żadnych wieści.

Rodowa rezydencja jest ogromna, pełno w niej zakamarków, ukrytych pomieszczeń i tajnych laboratoriów. Kuzynostwo na własną rękę rozpoczyna śledztwo w sprawie zaginięcia ojca Emiliena, który jest światowej sławy uczonym. Niespodziewanie w sukurs przychodzi im nowa guwernantka oraz były współpracownik naukowca. Para małoletnich bohaterów obdarzona jest ponadprzeciętną inteligencją, z którą współgrają: ciekawość świata, naukowe zacięcie oraz zdolności inżyniersko-konstruktorskie. Dzieciaki dosłownie nie potrafią usiedzieć na miejscu, wszędzie ich pełno i nic się przed nimi nie ukryje.

Pod względem wizualnym rzecz prezentuje się bardzo dobrze. Silvio Camboni w wypadku przedstawienia postaci posługuje się uproszczoną, cartoonową kreską. Dzięki czemu wszyscy wyglądają sympatycznie i przyjacielsko. Natomiast różnej maści maszyny, budowle, sprzęty oraz krajobrazy narysowano z dbałością o szczegóły. Artysta wiele przedmiotów i machin musiał sam wymyślić, dlatego drobiazgowość odwzorowania wywiera silne wrażenie.

Pierwszy tom z serii Niezwykła podróż jest wysoce atrakcyjną pozycją. Lektura sprawiła mi dużo frajdy. Podoba mi się i kreacja świata przedstawionego, i cała menażeria występujących postaci, która jest niezwykle barwna oraz osobliwa. Fabuła ma charakter przygodowy i prowadzona jest wartko. Para małoletnich bohaterów nie zawodzi. Mam nadzieję, że pozycja spotka się z dużym zainteresowaniem czytelników, a wydawca rychło opublikuje kolejną odsłonę.

Denis-Pierre Filippi (sc.), Silvio Camboni (rys.), „Niezwykła podróż. Tom 1”, tłum. Jakub Syty, Wydawnictwo Kurc, Koluszki 2017.

[scenariusz: 5+, rysunki: 5, kolory/cienie: 5]

{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Rekomendacje: To ja, Hiperelvis

26/04/2015 § 1 komentarz


to ja, hiperelvisW marcu staraniem oficyny Czarna Owieczka do księgarń trawiła książka Bono Bidari To ja, Hiperelvis. Warto wspomnieć, że pod pseudonimem Bono Bidari ukrywa się kolektyw twórców odpowiedzialnych zarówno za tekst jak i ilustracje, w jego skład wchodzą: Jaume Copons, Daniel Cerdà, Ramón Cabrera i Óscar Julve.

Na ostatniej stronie okładki wydawnictwo umieściło notkę, w której przeczytać można: „To ja, Hiperelvis to mieszanka powieści i komiksu w jednym. Elvis Riboldi to wesoły chłopak z głową pełną pomysłów, przez które często pakuje się w kłopoty. Istny szatan, rozrabiaka. Prawdziwy «walking disaster». Rozpiera go energia. W swoich opowieściach nie szczędzi nam szczegółów, nawet tych najstraszniejszych. Zaczyna się dość niewinnie. Zbite szyby w oknach, popsuty Rolex, potłuczone okulary przyjaciela, to dopiero początek. (…) Przygotujcie się na pożar w domu sąsiada, przedszkolaki usypiane ostrym hard rockiem itp. A przy tym drodzy czytelnicy, będziecie pękać ze śmiechu i jeśli uważacie, że przesądzamy to znaczy, że nie znacie Elvisa”.

ElvisI muszę przyznać, że w zacytowanej zajawce jest dużo prawdy. Zresztą nie tylko ja tak uważam. Na forum Gildii można przeczytać wypowiedź Norberta Zwierzańskiego, którą we fragmencie pozwolę sobie przytoczyć (aby przeczytać całość, proszę kliknąć tu: klik! klik!):

„(…) lektura jest pierwszorzędna! Autor ma bardzo lekkie pióro i książkę pochłania się błyskawicznie. Humor – słowny i sytuacyjny – jest nienachalny, subtelny i przebija z każdej strony, z każdej sytuacji i z każdej postaci. Uważam, że to wielka sztuka napisać książkę, która adresowana właściwie do dzieci, potrafi naprawdę rozbawić i zainteresować dorosłego czytelnika, nie jest infantylna i naiwna. Autorowi udało się to znakomicie. ElvisRiboldi 1Treść dopełniają w doskonały sposób świetne ilustracje, czasem pojedyncze, czasem w formie minikomiksów. Bawiłem się przy lekturze wyśmienicie. Bardzo charakterystyczne i pełnokrwiste postacie, począwszy od głównego bohatera, poprzez jego rodzinę i kolegów/wrogów, po osoby pojawiające się epizodycznie – interesujące zarówno pod względem graficznym, jak i osobowościowym.

Przeczytanie tej pozycji to był świetnie spożytkowany czas i myślę, że jeszcze do niej powrócę. Czekam na dalsze przygody Elvisa”.

A premiera To ja, Hiperelvis i genialny Borys już w maju, pewnie podczas Warszawskich Targów Książki. Tymczasem zapraszam lektury pierwszego tomu. Poniżej zamieściłem kilka przykładowych plansz.

Bono Bidari {pseud.} (tekst & ilustracje), „To ja, Hiperelvis”, przeł. Karolina Jaszecka, Czarna Owieczka, Warszawa 2015.

kto jest kim 1 kto jest kim 2 kto jest kim 3sklep{książkę można kupić tu: klik! klik!}

Ostatni żubr

19/09/2014 § Dodaj komentarz


W kolorze lepiej

ostatni zubrPo pięciu latach od pierwszego wydania komiks Ostatni Żubr Tomasza Samojlika przemówił nowym, pełniejszym głosem. A właściwie, pragnąc być bardziej precyzyjnym, wypadałoby, abym napisał: zyskał nową twarz. „Nową” ponieważ poprzednie wydania* były czarno-białe, natomiast tegoroczna edycja, opublikowana przez Kulturę Gniewu, przygotowana została w kolorze. Pierwotnie album miał pokolorować Michał ‘Śledziu’ Śledziński (taką informację przekazywał zarówno on, jak i wydawca), jednak do tego nie doszło. Ostatecznie nałożeniem kolorów na plansze Tomasza Samojlika zajęła się Joanna Szłapa.

Dzięki pokolorowaniu, przygody Jednoroga zyskały dodatkowe wizualne atuty, nabrały intensywności. bialowiezaWielka Puszcza ożyła, mieni się całą feerią barw. Na wprowadzeniu kolorów najmocniej skorzystały całostronicowe ilustracje, na których czytelnik wespół z bohaterami, może niejako wejść w prastary las. Kiedyś już pisałem, że komiksy Tomka rozbudziły we mnie wielki apetyt na wycieczkę w rejon Białowieży. Album Ostatni… dodatkowo ów apetyt podsycił. Joanna Szłapa zastosowała inną kolorystykę niż tę, której używa Samojlik np. w serii o Ryjówkach, więcej jest barw mrocznych i niepokojących. Tomek unika fioletu, a Joanna chętnie po niego sięga. Najbardziej przypadło mi do gustu kolorowanie nieba podczas wschodu słońca, rozjaśnia się ono stopniowo i mieni różnymi odcieniami.

Akcja omawianego komiksu rozpoczyna się w roku 1919, kiedy to do Puszczy Białowieskiej zjeżdżają się z jednej strony – przyrodnicy, a z drugiej – biznesmeni. czarny charakterNie trudno wpaść na to, że ich interesy są ze sobą całkowicie sprzeczne. Ci drudzy, grani przez Wolanda, Kurtza i Sikesa, otrzymali role ewidentnie czarnych charakterów, pragną oni wyciąć puszczę w pień, zarobić krocie na sprzedaży drewna, a następnie wybudować na jej miejscu White Tower – luksusowe osiedle. (Hm… Czy nie wydaje się Wam to skądinąd znajome? Minęło prawie sto lat, a pewne rzeczy się nie zmieniły.) Do Białowieży przyjeżdża również, prosto z Krakowa, profesor Władysław Szafer, którego marzeniem jest utworzenie chronionego Parku Narodowego będącego ostoją żubrów.

Dla biznesmenów żubr jest przeszkodą w realizacji rabunkowych planów. Natomiast dla przyrodników jest sposobnością ocalenia prastarych lasów. joanna szlapaTylko czy w puszczy ostał się choć jeden żubr? Może być nawet malutki… Wokół poszukiwania odpowiedzi na to pytanie przez jednych i drugich Samojlik osnuł swoją opowieść. I jak zwykle w jego książkach, niby przy okazji opowiadania tej sensacyjnej historii, przemyca wiedzę na temat historii Polski, wilczej diety, rykowiska jeleni oraz pewnych małych ssaków – ryjówek.

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden element, nieprzyrodniczy, który autor skutecznie przeszmuglował do swojej opowieści. Mam na myśli rzeczowe przedstawienie polsko-białoruskiego pogranicza, gdzie symbolem mądrości są trzy wiejskie baby – ciotka, swańka i kuma – przesiadujące na ławce pod chatą. To one mają największą wiedzę o tym, co dzieje się na zamieszkanych przez nie włościach. Do nich po radę, jak uratować żubra, przychodzi gosposia Nadzia. kolorySmaczkiem jest również język, który posługują się kumoszki, swoista mieszanina polsko-białorusko-ukrińskiego; zrozumienie owej gwary może sprawić niejakie problemy młodszym czytelnikom.

Można odnieść wrażenie, że komiks przeznaczony jest dla najmłodszych czytelników. Tak, oczywiście, jak najbardziej jest to komiks dla dzieci. Jednakże jest on tak samo dobry dla dzieci, jak i dorosłych. Wypada, abym wspomniał jeszcze o bonusach, które znajdują się na końcu książki. Po pierwsze „Żubrze łamigłówki, zabawy i zadania” autorstwa Tomka, to kilkustronicowy zestaw gier na spostrzegawczość i zdolność logicznego myślenia. Po drugie galeria pin-upów w wykonaniu takich artystów jak Karol Kalinowski, Michał Śledziński czy Marek Lachowicz.

Tomasz Samojlik (scenariusz & rysunki), Joanna Szłapa (kolory), „Ostatni żubr”, wyd. II (I w kolorze), krótkie gatki (kultura gniewu), Warszawa 2014.

[tekst: 4, rysunki: 5-, kolory/cienie: 4+]

* W stopce omawianej edycji znajduje się informacja: „Wydanie drugie (pierwsze w kolorze)”. Informacja niezbyt precyzyjna, gdyż pierwsze wydanie, jak już wspominałem, ukazało się w 2009 roku staraniem Zakładu Badań Ssaków PAN. Następnie w 2011 roku Instytut Biologii Ssaków Polskiej Akademii Nauk opublikował wydanie II poprawione (można jeszcze kupić tu: klik! klik!). Anglojęzyczne wydanie komiksu, jako The Last Bison ukazało się w tym samym roku (darmową wersję można ściągnąć stąd: klik! klik!).
I jeszcze ogłoszenie parafialne: Jutro, 20 września, w ramach I Festiwalu Książki dla Dzieci i Młodzieży „Czytajmy”, który odbywa się w Warszawie o gadzinie 10.00 można uczestniczyć w Warsztatach Rysowania Leśnych Zwierząt, prowadzonych przez Tomasza Samojlika. Autor Ostatniego żubra będzie uczył dzieci jak narysować żubrzego żubra i ryjówkową ryjówkę (więcej informacji tu: klik! klik!)

ambelucja{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Cursed Pirate Girl

10/09/2014 § 2 Komentarze


Piratka ze Stanów

 Cursed Pirate Girl coverTłoczona twarda oprawa. Postrzępiony na brzegach kartonowy papier. Gęsta czarno-biała kreska przypominająca ryciny. Hołd dla pierwszych mistrzów komiksowych (Doré, Hogarth, Töpfer). Historia o przeklętej, pirackiej dziewczynie. Temu komiksowi nie można odmówić!

Cursed Pirate Girl to dziewczynka, która ściągnęła na siebie klątwę zabijając niejakiego Kildanny’ego, antropomorficznego świniaka, i której misją jest odnalezienie ojca, pirackiego kapitana, który żegluje po czarnych wodach Omerta Seas. Poznajemy ją, kiedy wdaje się w bójkę z chłopcami na plaży Port Elisabeth. Przygląda się jej córka gubernatora, Apollonia, która w wyniku nieporozumienia znienawidzi Cursed Pirate Girl i możemy zakładać, że stanie się jednym z jej wrogów.

Cursed-Pirate-GirlBohaterka żyje pirackimi opowieściami, jest awanturniczką, która nie boi się żadnego wyzwania. Jeremy A. Bastien narysował jej przygody bardzo szczegółową kreską, która imituje stare ryciny. Strach pomyśleć ile średnio czasu autorowi zajmuje skończenie jednej strony tego komiksu, ale widać, że jest to jego pasja. Czy gdyby było inaczej, to wstawiłby do swojego bloga pod tytułem podpis: „Herein lies an account of the life and times of Jeremy Bastian and his billions of tiny, tiny lines”?

Cursed Pirate Girl to wspaniała przygodówka z elementami fantastycznymi. Jeśli myśleliście, że Piraci z Karaibów tak twórczo łączą piracką przygodę ze światem nadprzyrodzonym, to przy Cursed… możecie dostać zawału od nadmiaru kreatywności w tworzeniu realiów tej opowieści (Dziwniejszych piratów świat nie widział!). CPGJeśli jednak Piraci Wam się spodobali i lubicie świat wykreowany w tekstach szkockiego Alestorm, grającego pirate metal, to komiks Bastiena jest absolutnie dla Was. To ten rodzaj opowieści – z elementami humoru, wartką akcją, zaskakująco wyglądającym otoczeniem, ornamentami morskimi w ramkach niemal każdego kadru, bez zbytniej przemocy, z elementami grozy trzymanymi na uwięzi. Rozwiązania fabularne stosowane przez autora odsyłają nas w kierunku takich klasyków jak Alicja w krainie czarów, Alicja po drugiej stronie lustra czy też Czarnoksiężnik z krainy Oz – tutaj wszystko jest możliwe!

Na przykład to, że grupę poszukującą ojca Pirate Girl uzupełnia ryba, w której brzuchu podróżować będzie papuga, która pod wodą sama nie może oddychać, ale w rybim brzuchu już tak. Pirate GirlSzczegółów fabularnych do odkrycia w tym komiksie jest tyle, ile dziwności ukrytych w szczegółowych rysunkach Bastiena. Jeśli nie chcecie siedzieć z lupą nad zbiorczym amerykańskim wydaniem, to kupcie sobie francuskie, które dostało większy format, ale straciło tłoczenia na okładce i szarpany papier.

Nie wiem, co stało się w wersji francuskiej z rozkładanym listem gończym, który wklejony jest na końcu tomu amerykańskiego. Nie wiem też, co stało się w wersji francuskiej z kapitalnie wprowadzoną do komiksu galerią gościnnych rysunków (m.in. Mignola, Petersen). Ale wiem, że ten komiks to i tak absolutny „musiszmieć”.

Jeremy A. Bastien (written and illustrated), „Cursed Pirate Girl. The Collected Edition, Volume One”, Archaia, Los Angeles 2012.

 [autor: Jakub Jankowski]

 polter[tekst pierwotnie ukazał się w zestawie Varia #14: W amerykański komiks wierzymy na stronie Komiks.Polter, tu: klik! klik!]
[W pełni zgadzam się z autorem: MusiszToMieć! Planowałem sam kiedyś w przyszłości napisać tekst o tym albumie, ponieważ wizualnie jest to majstersztyk i historia jest również ciekawa. Wciąż to odkładałem i odkładałem, dlatego bardzo się ucieszyłem, że Kuba zgodził się na publikację tekstu na moim blogu.
Mam cichą nadzieję, że jakiś polski wydawca zainteresuje się Piratką. Tym bardziej, że za miesiąc ukażą się w naszym kraju dwa albumy, pierwotnie opublikowane w wydawnictwie Archaia: Mysia Straż #1: Jesień 1152 oraz Piaskowa opowieść.
]

 atomSwój egzemplarz nabyłem poprzez sklep Atom Comics (tu: klik! klik!), który, co prawda, nie ma komiksu na stanie, ale ściągnęli go specjalnie ze Stanów. Trochę to trwało; chcę podkreślić, że kontakt z nimi był zawsze bardzo dobry i rzeczowy. Kupiłem u nich, ponieważ próba korespondencji z „innym sklepem” była całkowicie nieudana, zostałem potraktowany mało profesjonalnie.

Cursed Pirate Girl

Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy #1: Złodziej pioruna

30/06/2014 § Dodaj komentarz


Percy Jackson przełożony na komiks

     Rick RiordanPierwszy kontakt z mitologią grecką miałem gdzieś w połowie podstawówki. Nie pamiętam jak, ale w moje ręce wpadły Mity greckie Wandy Markowskiej. Pamiętam, że książka była paskudnie wydana. Miała nieprzyjemną w dotyku, brązową okładkę i pożółkłe ze starości strony, mimo to otworzyła mi bramę do magicznego świata herosów, bogów i potworów. W taki sposób ukształtowany przez semikowskie zeszyty dzieciak znalazł nową miłość.

     Wpadłem. Z wypiekami na twarzy czytałem przygody Tezeusza czy Edypa, jak wcześniej Spider-Mana czy X-Menów. W każdej wolnej chwili zgłębiałem zawiłości olimpijskiego „continuity” (Jak Herakles mógł pomóc w wojnie z gigantami, skoro urodził się znacznie później, w „erze ludzi”?) i próbowałem wyobrazić sobie grozę Scylly i Charybdy (Jakby taki potwór narysowany przez Todda McFarlane`a wyglądał?). Obcując z klasycznym „brykiem” znalazłem w mitologii to, czego szukałem w trykociarskiej estetyce. Nie miałem wtedy szans ani wrażliwości, aby dostrzec prawdziwą wartość antycznego dziedzictwa Greków. Dla chudego dzieciaka, który więcej czasu spędzał zaczytany w komiksach, niż z kolegami na trzepaku, była to fascynacja na najbardziej elementarnym poziomie. Była ona w jakiś sposób naturalna, czego dowodzą liczne badania wskazujące na silne pokrewieństwo między w konwencją super-hero a siłą mitu. Przypuszczam, że dla Ricka Riordana pierwsza lektura mitologii greckiej, mogła być podobnym odkryciem.

     Z greckim panteonem zetknął się w drugiej klasie, był nim tak zafascynowany, Bogowie Olimpijscyże poprosił swojego ojca, żeby zamiast tradycyjnej bajki przed snem, opowiadał mu coś z mitologii. Po pewnym czasie zasób opowieści się wyczerpał, więc złakniony fantastycznych przygód zasugerował, żeby wymyślić nowe. Podobno właśnie wtedy Rick Riordan wpadł na pomysł wykreowana świata Percy`go Jacksona, w którym antyczne mity wciąż trwają we współczesnym świecie. Po pewnym czasie pomysł ten stał się kolejnym popkulturowym fenomenem.

     Przepis, jak to zwykle bywa, wydaje się banalnie prosty. Schemat znany choćby z książek o Harrym Potterze łączymy z treściami mitycznymi, dodajemy trochę super-hero i mamy przebój! 223 tygodnie, jako najlepiej sprzedająca się książka młodzieżowa na liście „New York Timesa”, łączny nakład sięgający ponad 20 milionów egzemplarzy, dwa filmy kinowe i miliony dolarów na koncie Riordana. Jakby tego mało, wydawnictwo Hyperion Books zainwestowało w komiksową adaptację. Pierwszy tom, czyli Złodziej pioruna niedawno ukazał się na polskim rynku nakładem Galerii Książki.

     Z mojej perspektywy jest to rzecz absolutnie nieciekawa, Percy Jacksonponieważ pozycja przeznaczona jest ewidentnie tylko dla młodzieży, choć całkiem porządnie (jak na standardy popularnego komiksu) zrobiona. Mamy więc tytułowego bohatera, 12-letniego Percy`ego Jacksona, z którym potencjalni czytelnicy mają się utożsamiać. Percy cierpi na ADHD i dysleksje. Katalizatorem fabuły jest klasyczny dla gatunku chwyt „nic nie jest takie, na jakie ci się wydaje!”. Kiedy mitologiczne potwory wychodzą prosto z kart podręcznika i atakują niczego nie spodziewającego się bohatera, rzeczywistość odkrywa swoje prawdziwe, bardziej magiczne oblicze.

     Przewodnikiem po niezwyczajnym świecie jest pan Brunner, nauczyciel literatury. Zabiera on Percy`ego do obozu herosów, gdzie ma rozpocząć się jego szkolenie. Będąc synem jednego z olimpijskich bogów jest on materiałem na herosa, ale nim się to stanie będzie musiał odzyskać tytułowy artefakt i rozwikłać tajemnicę swojego pochodzenia. Uzbrojony w magiczny miecz wraz z satyrem Groverem i Annabeth, córką Ateny, rusza do Hadesu (do którego wejście znajduje się Los Angeles), aby zapobiec straszliwej wojnie między olimpijczykami a…

     Robert Venditti prowadzi fabułę w sposób poprawny, odpowiednio przeplata humor ze scenami nieco bardziej poważnymi. zlodziej piorunaW kwestii rzemiosła trudno jest mu cokolwiek zarzucić, ale miał o tyle łatwiej, że pisał tylko komiksową adaptację powieści Za to będzie sądzony przez fanów serii, a nie mnie. Co do oprawy graficznej – wiele dobrego nasłuchałem się o pracy Atilly Futakiego po premierze Severed, ale po lekturze Złodzieja pioruna zupełnie nie rozumiem, o co tyle szumu. Węgierski twórca to kolejny z wielu mniej lub bardziej anonimowych trybików wielkiej komiksowej maszynerii w Ameryce. O jego kresce, przy odrobinie dobrej woli, można powiedzieć, że jest rozpoznawalna, ale nic ponadto.

     Do dziś czasem wracam do Markowskiej, odnajduję w jej opracowaniu greckich mitów wiele magii. W pierwszym, komiksowy tomie bestsellerowej serii Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy nic takiego nie potrafię dostrzec. Nie wiem, może zgubiła się podczas przekładu z powieści na komiks? A może jestem już trochę za stary na takie młodzieżowe przygody…

Rick Riordan & Robert Venditti (scen.), Attila Futaki (rys.), „Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy #1: Złodziej pioruna”, tłum. Agnieszka Fulińska, Galeria Książki, Kraków 2014.

[autor: Jakub Oleksak]

{komiks można kupić tu: klik! klik! lub tu: klik! klik!}

Where Am I?

You are currently browsing entries tagged with komiks dla chłopców at Kopiec Kreta.

%d blogerów lubi to: