Gotham Central #4: Corrigan

03/01/2018 § Dodaj komentarz


  Pożegnanie w wielkim stylu

Jedna z najlepszych serii komiksowych, której akcja rozgrywa się w mieście Batmana, właśnie dobiegła do finału. Całość Gotham Central liczy sobie jedynie czterdzieści zeszytów, które zebrano w cztery zbiorcze tomy, ale za to jakie! Chwaliłem poprzednie części (klik! klik!), a finalna odsłona – o podtytule Corrigan – tylko potwierdza wysoki poziom całości. Wielka szkoda, że żegnamy się z detektywami pracującymi w Wydziale Poważnych Przestępstw.

Ostatni tom zawiera cztery fabuły. Opowieść Natura wprowadza nas w ciemne i brudne sprawki zwykłych policjantów z Gotham, którzy nie cofaną się przed niczym, aby napełnić sobie kieszenie lewą gotówką. W historii swoją niecną rolę, kolejny zresztą raz, odrywa technik śledczy Jim Corrigan, co jest ważne w kontekście tytułowej narracji.

Martwy Robin rozpoczyna się znalezieniem przez policję zwłok Robina. Detektywi starają się ustalić czy ofiara rzeczywiście była pomocnikiem Batmana, czy może młodocianym przebierańcem. Gdyby potwierdziła się pierwsza wersja, to naturalną koleją rzeczy Mroczny Rycerz stałby się głównym podejrzanym. Policjanci z WPP nie chcą wyciągać pochopnych wniosków. Dlatego na przesłuchanie zostają wezwani przedstawiciele Nastoletnich Tytanów, którzy zeznają, że Robin żyje i ma się dobrze. Tymczasem w porcie zostaje znalezione kolejne ciało młodzieńca w stroju Cudownego Chłopca. Rozwiązanie zagadki jest poniekąd typowe dla miasta Gotham, gdzie świry mnożą się na potęgę.

Krwawa niedziela to moim zdaniem najmniej interesująca opowieść w tomie. Mimo wszystko jest ważna, gdyż w dużym stopniu poświęcona została prywatnemu (tj. pozazawodowemu) życiu detektywa Crispusa Allena. Z tego też powodu Krwawą… możemy potratować jako swoiste intro do tytułowej narracji, która przebija właściwie wszystkie opowiadania, jakie w ramach cyklu można przeczytać. Odpowiedzialny za scenariusz Greg Rucka wykorzystuje wcześniejsze epizody i wątki poświęcone Corriganowi. Widać, że postać szefa techników budowana była konsekwentnie i świadomie. Mężczyzna całym sobą oraz wszystkim, co sobą reprezentuje, stoi w opozycji wobec detektywów Renee Montoya i Crispus Allen. To bezwzględny drań, skorumpowany i zły do szpiku kości. Prawdziwy potwór, który mógłby stanąć w jednym szeregu z Jokerem, Pingwinem czy Dwie Twarze.

Szkoda, że Michael Lark zrezygnował z rysowania serii. Został godnie zastąpiony przez duet Kano (właśc. Jose Ángel Cano López) i Stefano Gaudiano. Panowie konsekwentnie kontynuują ukazywanie Gotham jako paskudnego i brudnego miasta. Podobny sposób kadrowania, szkicowania i nakładania tuszu. Gołym okiem nie widać jakiejś specjalnej różnicy między ich planszami, a wcześniejszymi, które wyszły spod ręki Larka. I właściwie dobrze, bo utrzymywany jest pierwotny klimat.

W brutalnym i nienawistnym świecie, w jakim na co dzień obracają się detektywi z Wydziału Poważnych Przestępstw, nie może być mowy o happy endzie. Konstrukcyjnie Gotham Central zatacza koło. W pierwszej opowieści z ręki „świra w przebraniu” (Mr. Freeze’a) ginie jeden z policjantów, jego partner – po rekonwalescencji – wraca do służby. W finale jest „troszeczkę” inaczej… Aby się dowiedzieć, jaką niespodziankę zmalował Rucka, musicie przeczytać. Musicie przeczytać!

Ed Brubaker & Greg Rucka (sc.), Kano {właśc. Jose Ángel Cano López} & Stefano Gaudiano (rys.), „Gotham Central #4: Corrigan”, tłum. Jacek Drewnowski, Klub Świata Komiksu – album 1215, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2017.

[scenariusz: 6-, rysunki: 4+, kolory/cienie: 4]

{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Recenzja napisana dla serwisu Aleja Komiksu, klikać :tu: tak! :tu:

Jessica Jones: Alias. Tom 3

04/10/2017 § Dodaj komentarz


 Supehero bez „super”, ale z „hero”

Jessica Jones chciałaby w końcu zapomnieć o czasie, gdy była pełnoetatową superbohaterką i oficjalną członkinią, jako Jewel, Avengersów. Niestety przeszłość nie pozwala o sobie zapomnieć i w najmniej oczekiwanych momentach wyłazi z ciemnej szafy. W trzecim tomie cyklu przybiera postać nastoletniej Spider-Woman, którą pani detektyw przyłapała pewnego wieczoru w swoim domu. Dziewczynie udało się uciec, ale Jessice w rękach pozostała maska bohaterki, a w pamięci słowa: „Nie jesteś Jessicą. Okłamali mnie… Gnojki!”.

Panna Jones lubi mieć wrażenie, że panuje nad swoim życiem i nie lubi niewyjaśnionych sytuacji. Dlatego podąża śladem włamywaczki. Szybko odkrywa, że nastolatka nazywa się Mattie Franklin i jest adoptowaną córką J. Jonaha Jamesona. Tak, tego potentata prasowego, który wydaje „Daily Bugle” i w całej rozciągłości nienawidzi Spider-Mana. Na ironię zakrawa fakt, że jego protegowana ma podobne supermoce, co niecierpiany Pajęczak. Wbrew pozorom Jameson przejmuje się losem dziewczyny i jest żywo poruszony jej zaginięciem. Do takiego stopnia jest zaślepiony troską i żalem, że oskarża detektyw o porwanie i próbę wyłudzenia okupu.

Nikt szefowej agencji detektywistycznej Alias Investigations nie zleca odnalezienia nastolatki, a mimo to poświęca czas i środki, aby ustalić jej aktualne miejsce pobytu. Scenarzysta prowadzi czytelnika przez mroczne zaułki Nowego Jorku, wprowadza do cieszących się złą renomom klubów i barów. Historia pomieszczona w bieżącym tomie może nie jest tak spektakularna i oryginalna, jak uprzednie, ale ma w sobie duży potencjał społeczny. Bendis, pod płaszczykiem opowieści z udziałem młodocianych supehero, pokazuje uzależnionych od narkotyków młodych ludzi, którzy porzucili rodziny i ostatecznie „pogubili się w życiu”. Cały epizod za Spider-Woman, która została usidlona przez „kochającego” starszego mężczyznę, ma wyraźnie feministyczny charakter.

Pisząc u dwóch poprzednich tomach chwaliłem graficzne fajerwerki Michaela Gaydosa. W omawianej odsłonie styl ilustratora trochę się zmienia. Rysownik dostosował swoje prace do kameralnej opowieści. Wyraźnie mniej jest zabaw z kadrowaniem i budową planszy, jakby artyście (i redaktorom Marvela) zależało na tym, aby czytelnik się nie rozpraszał, aby skupił całą swoją uwagę się na fabule. Oczywiście, to nadal jest Gaydos jakiego znamy „jedynki” i „dwójki”, czyli silna i rozchwiana kreska konturu, dużo tuszu, operowanie światłocieniem przy przedstawianiu mimiki, zbliżania na twarze i fragmentaryczność prezentowania postaci.

Bendis napisał świetne, żywe i prawdziwe dialogi, które chce się czytać, bo są wielce prawdopodobne. Fabularnie rzecz jest spójna i konsekwentnie poprowadzona, a wymiarze społecznym – mroczna i przejmująca. Jessica Jones: Alias silnie kojarzy mi się z poczynaniami Alana Moore’a, który również robił komiksy supehero bez „super”, ale z „hero” (choćby Top 10klik! klik!). Wielka szkoda, że to już przedostatnia propozycja cyklu. Jeśli ktoś jeszcze nie miał okazji się zapoznać, to bardzo polecam.

 Brian Michael Bendis (sc.), Michael Gaydos (rys.), „Jessica Jones: Alias. Tom 3”, tłum. Marek Starosta, Mucha Comics, Warszawa 2017.

[scenariusz: 5, rysunki: 5-, kolory/cienie: 4+]

 {komiks można kupić tu: klik! klik!}

Gotham Central #3: W obłąkanym rytmie

08/04/2017 § Dodaj komentarz


 Batman wrogiem policji z Gotham

Trzeci tom serii Gotham Central przynosi ze sobą ewidentne zmiany, które mają znaczący wpływ na codzienną pracę detektywów Wydziału Poważnych Przestępstw. W związku z zawirowaniami związanymi z krwawą wojną gangów, jaka od jakiegoś czasu ma miejsce w Gotham, doszło do dramatycznych wydarzeń. Podobno w wyniku działań Batmana grupa funkcjonariuszy obniosła poważne obrażenia, a jeden z nich został zabity. Komisarz Michael Akins wini Mściciela, dlatego wydaje rozkaz zdemontowania Bat-Sygnału oraz zakazuje Policji jakiejkolwiek z nim współpracy. Wspomniane zdarzenia szczegółowo przedstawiono w cyklu Batman: War Games, który do tej pory nie ukazał się w Polsce.

Dlatego, czytając „trójkę”, możemy czuć się trochę zagubieni, jednak nie na tyle, aby bieżącą odsłonę uznać za mniej ciekawą. Właściwie czytelnicza niewiedza działa odwrotnie, dodaje specyficznego smaczku albumowi. Komiks zawiera cztery niezależne historie. Corrigan, to niewielkiej objętości fabuła, w której detektyw Crispus Allen ratuje życie Renee Montoyi. Post factum pewien nieuczciwi technik policyjny kradnie nabój i wystawia na internetową aukcję. Brak kluczowego dowodu naraża Allena na relegowanie ze służby, a nawet więzienie. W fabule Światło zgasło poznajemy niewielki fragment układanki związanej z crossoverem War Games, o którym wspominałem powyżej. Ostatnia z pomieszczonych w tomie historii nosi tytuł Gliny z Keystone i opowiada o policjancie, który podczas interwencji został wystawiony na działanie niezwykłej substancji. W skutek działania mikstury jego ciało mutuje, aby pomóc Allen i Montoya muszą udać się do miasta Flasha i pertraktować, ze złoczyńcą należącym do Łotrów.

Najciekawiej wypada tytułowe opowiadanie, które napisał Ed Brubaker. Rzecz traktuje o skomplikowanym śledztwie w sprawie tajemniczej śmierci kaznodziei-celebryty. Poszlaki wskazują, że sprawczynią może być Catwoman i to ona jest główną podejrzaną. Sprawę prowadzi Josephine MacDonald, która ma silne i nieodparte przeczucie, że dowody kierują dochodzenie na niewłaściwe tory. Sama Catwoman trochę „pomaga” pani detektyw.

Scenarzyści (przypomnijmy – serial pisany jest przez Grega Ruckę i Eda Brubakera) kolejny raz zapewniają czytelnikowi dawkę ciekawych spraw kryminalnych, których rozwiązanie śledzimy krok po kroku, bez cudownych interwencji ze strony superbohaterów. Niby przy okazji pogłębione zostałby portrety psychologiczne kilku występujących postaci, szczególnie Renee Montoyi i Josephin MacDonald. Wątki obyczajowe, które od pierwszej odsłony stanowią duży atut serii, wciąż są obecne. W bieżącym tomie na szczególną uwagę zasługuje przedstawienie relacji Montoyi z życiową partnerką oraz ojcem.

Za warstwę graficzną odpowiedzialni są trzej różni rysownicy: Jason Shawn Alexander, Michael Lark i Stefano Gaudiano. Mimo to całość tomu wygląda spójnie i jednolicie. Dopiero przyglądając się gruntownie planszom dostrzeżemy różnice między poszczególnymi artystami. Najbardziej utytułowany i znany jest oczywiście Michael Lark, ale mi osobiście szczególnie przypadła do gustu rozedrgana i ekspresywna kreska Alexandera. Pewnie dlatego, że jego prace trochę przypominają mi rzeczy Wojciecha Stefańca. Obaj panowie unikają ukazywania postaci z perspektywy zbieżnej, decydując się ujęcia lekko z góry lub z dołu. Obaj chętnie stosują częściowe „ukrywanie” rysów twarzy w obficie nałożonym tuszu. Podobnie „przyszpilają” mimikę w sytuacjach dramatycznych i z bliska pokazują czytelnikowi. Jednak amerykański rysownik słabo sobie radzi w dynamicznych scenach, co widać choćby w pojedynku między MacDonald z Catwoman.

Trzeci raz piszę o serii Gotham Central i trzeci raz jedynie chwalę. Gdyż nadal jest za co: świetnie poprowadzone postaci, pogłębione i wiarygodne psychologicznie, trzymająca w napięciu akcja, życiowe wątki obyczajowe, dobre dialogi, poszczególne historie spajają się w logiczną całość, oprawa graficzna (rysunki, kadrowanie i kolory) podkreśla „brudny” i mroczny klimat opowieści. Dla osób, którym podoba się cykl Skalp, a przy okazji są fanami serialu telewizyjnego The Wire, recenzowany komiks stanowi lekturę obowiązkową.

Ed Brubaker & Greg Rucka (sc.), Jason Shawn Alexander & Michael Lark & Stefano Gaudiano (rys.), „Gotham Central #3: W obłąkanym rytmie”, tłum. Jacek Drewnowski, Klub Świata Komiksu – album 1020, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2017.

[scenariusz: 5+, rysunki: 5, kolory/cienie: 4+]

  {komiks można kupić tu: klik! klik!}
Recenzja napisana dla serwisu Aleja Komiksu, klikać :tu: tak! :tu:

Jessica Jones: Alias. Tom 2

05/12/2016 § Dodaj komentarz


  Panna Jones rozwiązuje kolejne sprawy

alias-tom-2Przez wszystkie odcinki pierwszego sezonu serialu telewizyjnego Marvel’s Jessica Jones przewija się nadrzędna nić fabularna, która (ładnie!) spaja poszczególne epizody i zdarzenia z życia bohaterki. Chodzi o kłopoty, w które wpada Jones, gdy na jej drodze pojawia się perfidny i śmiertelnie niebezpieczny Kilgrave. Jednak komiks zbudowany jest inaczej. Scenarzysta – Brian Michael Bendis – zaproponował zupełnie inne rozwiązania fabularne: pani prywatny detektyw, eksczłonkini Avengers, przyjmuje kolejne zlecenia i rozwiązuje sprawy.

W drugim tomie Alias mamy trzy fabuły, jedną długą i dwie krótkie (O pierwszym tomie pisałem tu: klik! klik!). W pierwszej tytułowa bohaterka na zlecenie matki szuka zaginionej nastolatki, która szkolnym kolegom i koleżankom rozpowiadała, że jest mutantką. W drugiej opowieści Jones idzie na randkę z Scottem Langiem, czyli Ant-Manem. W ostatniej mamy powrót do zawodowych kwestii – prywatna detektyw przyjmuje zlecenie od samego J. Jonaha Jamesona z „Daily Bugle”, aby odkryć, kim tak naprawdę jest jessica-jones-aliasSpider-Man. Jak widzimy, nawet z tego krótkiego przybliżenia opowiadań, protagonistka chcąc nie chcąc wciąż pozostaje w nie takim znowu wąskim światku superbohaterów Marvela.

Każda z zaprezentowanych w tomie historii to właściwie popis narracyjnych zdolności (i możliwości) Bendisa. W każdej zastosowano odmienne środki wyrazu. W pierwszej scenarzysta postawił na „dzianie się”: zmienia się scenografia, akcja przenosi się z miejsca na miejsce, występuje spora ilość postaci, są retrospekcje, a całość przeplatana jest kolażami z dziennika poszukiwanej nastolatki. Druga jest jej zupełnym przeciwstawieniem. Jest kameralna, uszyta z samych dialogów. Występują w niej tylko trzy osoby. W pierwszej scenie, która dzieje się pod biurem kancelarii adwokackiej Nelson i Murdock, Jones rozmawia z Luke’iem Cage’em. Po chwili następuje przeskok, bohaterka dosiada się do stolika, przy którym czeka Scott Lang. Ich rozmowa ma zupełnie inny charakter – w końcu są na pierwszej randce. Ostatnia opowieść poprowadzona została jeszcze inaczej: warstwa literacka przypomina dramat teatralny, a rysunki mają stricte ilustracyjną formę.

Eksperymenty narracyjne Bendisa zostały świetnie zilustrowane przez Michaela Gaydosa, jessica-jonesktórego rysunki charakteryzują się grubym konturowaniem i dużą ilością nałożonego tuszu. Artysta (w tym komiksie) stara się podkreślić szpetotę i nieatrakcyjność bohaterów, którzy bardzo często ukazani zostali z otwartymi ustami lub z półprzymkniętymi powiekami. Dodatkowo stosuje zbliżania, rzuca się w oczy fragmentaryczność przedstawienia (proszę zwrócić uwagę, że właściwie nigdzie nie widzimy całej ludzkiej postaci). Całość dopełnia niestandardowe budowanie planszy: kadry mają bardzo różną wielkość i format, „latają” lub „leżą” na białej stronie, miejscami albo nakładają się na siebie, albo mają układ kaskadowy. Prawie każda plansza została zbudowana inaczej – to robi wrażenie!

Chociaż co rusz pojawiają się topowi superherosi (albo też mówi się o nich), to w komiksie nie mamy klasycznego mordobicia, żadnych potworów wychodzących z podziemi, żadnych kosmitów, żadnych wielkich i nadnaturalnych katastrof, żadnego „zabili go i uciekł”. Dostajemy bardzo „ludzkie” epizody, fragmenty codziennego życia tytułowej bohaterki, która lubi przeklinać i pić. Do mnie to przemawia. Chcę więcej. Mucho, kiedy trzeci tom?

Brian Michael Bendis (sc.), Michael Gaydos & Mark Bagley (rys.), „Jessica Jones: Alias. Tom 2”, tłum. Marek Starosta, Mucha Comics, Warszawa 2016.

 [scenariusz: 5-, rysunki: 5, kolory/cienie: 4]

jessica-jonessklep {komiks można kupić tu: klik! klik!}

alejakomiksuRecenzja napisana dla serwisu Aleja Komiksu, klikać :tu: tak! :tu:

Gotham Central #2: Klauni i szaleńcy

24/11/2016 § Dodaj komentarz


  Drugie starcie w Gotham

gotham-centralW komiksach, których akcja rozgrywa się w Gotham City, to zwykle Batman rozwiązuje skomplikowane zagadki kryminalne i ostatecznie ratuje miasto oraz niczego nieświadomych mieszkańców przed kolejnym atakiem jakiegoś porąbanego szaleńca. W pozycji Gotham Central, która wyszła spod ręki panów Brubakera i Rucki, jest zgoła inaczej. W wykreowanej przez scenarzystów rzeczywistości, to policjanci Wydziału Poważnych Przestępstw ścigają pomylonych przestępców, zabezpieczają ślady i prowadzą drobiazgowe śledztwa. A sam Człowiek-Nietoperz jest cieniem, który szybko przemyka w ciemnym zaułku.

W drugim tomie o tytule Klauni i szaleńcy zamieszczono cztery fabuły. Pierwsza i ostatnia są dziełem Eda Brubakera, a dwie środkowe napisał on wspólnie w Gregiem Rucką. W opowieści Marzenia i wiara czytelnik poznaje bliżej Stacy – recepcjonistkę i cywilną pracownicę posterunku, która jako jedyna ma prawo obsługiwać (włączać) Bat-Sygnał. Stacy dzieli się z czytelnikami także pewną, osobistą fantazją związaną z Mrocznym Rycerzem. Kolejna historia traktuje o bezpośrednim starciu funkcjonariuszy i detektywów WPP z najgroźniejszym szaleńcem miasta – z Jokerem, który tuż przed świętami Bożego Narodzenia terroryzuje Gotham michael-larki grozi zdetonowaniem bomby. Policjanci muszą odkryć, gdzie została ukryta. Kolejna, która nosi tytuł: Życie jest pełne rozczarowań, dostajemy popis świetnej policyjnej roboty.

Każda z fabuł, przedstawionych skrótowo powyżej, niesie ze sobą coś widowiskowego, intrygującego i zarazem wciągającego. Osobiście najbardziej mi się podoba ostatnia historia o tytule Nierozwiązane, której chodzi o śledztwo sprzed kilkunastu lat dotyczące masakry drużyny futbolowej. Wówczas sprawę prowadził Harvey Bullock, który musiał odłożyć ją ad acta, ale nigdy o niej nie zapomniał. Dlatego, gdy nagle wypływają nowe dowody stary, emerytowany detektyw znów wkracza na scenę. Jak wspomniałem za scenariusz odpowiada Brubaker, który trafnie sportretował (i ożywił!) Bullocka. Nie zdradzę pewnie za dużo, gdy napiszę, że emerytowany policjant niezbyt chętnie trzyma się litery prawa…

Seria Gotham Central to w dużej stopniu koncertowe dzieło Michaela Larka. Rysownik genialnie oddaje klimat ed-brubakeropowieści. Sportretowana przez niego rzeczywistość jest brudna, chłodna i niesympatyczna. Mimo wyraźnego uproszczenia w przedstawieniu postaci czytelnik nie ma wątpliwości, co czują poszczególni bohaterzy. Na osobną uwagę i pochwałę zasługuje robota Lee Loughridge’a – kolorysty, który zastosował stonowane, bure barwy i uproszczoną paletę.

Album Klauni i szaleńcy prezentuje się bardzo dobrze. Nawet lepiej niż jedynka (klik! klik!), ponieważ czytelnik już zna bohaterów. Wie, że nie może się spodziewać żadnego superhero, a raczej kameralnych opowieści, w których w centrum wydarzeń stoją pracownicy Wydziału Poważnych Przestępstw. Dla fanów tylko i wyłącznie „trykotów” recenzowana pozycja może wydawać się nieciekawa. Nic bardziej mylnego! Polecam każdemu.

Ed Brubaker & Greg Rucka (sc.), Michael Lark & Brian Hurtt & Stefano Gaudiano & Greg Scott (rys.), „Gotham Central #2: Klauni i szaleńcy”, tłum. Jacek Drewnowski, Klub Świata Komiksu – album 1020, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2016.

[scenariusz: 5+, rysunki: 5+, kolory/cienie: 5]

greg-ruckasklep {komiks można kupić tu: klik! klik!}
alejakomiksu
Recenzja napisana dla serwisu Aleja Komiksu, klikać :tu: tak! :tu:

Gotham Central #1: Na służbie

16/06/2016 § Dodaj komentarz


Mroczne miasto bez Mrocznego Rycerza

GothamCentralTelewizyjny serial Gotham to produkcja mierna. Zrezygnowałem z oglądania po ósmym odcinku pierwszego sezonu. Zupełnie inaczej przedstawia się sprawa z komiksowym serialem Gotham Central, za który odpowiadają panowie Ed Brubaker i Greg Rucka. W swojej prostocie pomysł na jego fabułę jest wręcz genialny: przedstawić walkę z przestępczością w Gotham od ludzkiej strony, skupić się na dobrej robocie śledczej, relacjach panujących w komisariacie oraz życiu prywatnym kilku głównych postaci, znacznie marginalizując przy tym samego Batmana.

Faktem jest, że pojawienie się Człowieka-Nietoperza oraz jego antagonistów diametralnie odmieniło pracę stróżów prawa w Gotham, którzy nie mają środków ani umiejętności, aby mierzyć się tego typu złem, chcąc być dobrymi (czytaj: skutecznymi) policjantami. Gotham CentralScenarzyści Gotham Central skupiają się na pracownikach głównego posterunku w mieście, a dokładnie na dziennej i nocnej zmianie detektywów w Wydziale Poważnych Przestępstw. Komórka została ustanowiona przez samego komisarza Jima Gordona, który przez wiele lat samodzielnie dobierał skład ekipy. Zależało mu na tym, aby w WPP pracowali sami najlepsi policjanci – twardzi, inteligentni i nieprzekupni. W czasie trwania akcji komiksu Gordon jest na emeryturze, a do wydziału ma wkroczyć („czarna dziewczyna z irlandzkim nazwiskiem”) pierwsza policjantka, która nie została nominowana przez niego.

W pierwszym tomie, który nosi tytuł Na służbie, zamieszczono trzy zamknięte, ale luźno powiązane ze sobą historie. Za pierwszą, tytułową odpowiadają Brubaker i Rucka. Michael LarkPunktem wyjścia jest porwanie czternastoletniej Bonnie Lewis i podjęta przez policjantów z wydziału WPP próba jej odnalezienia. Co prawda sprawą zajmuje się FBI, ale Marcus Driver i Charlie Fields dostają cynk, że w pewnym obskurnym hoteliku ukrywają się porywacze. Jednak na miejscu spotykają szalonego Mr. Freeze’a. Dla obu funkcjonariuszy spotkanie kończy się źle i bardzo źle. Fields ląduje w kostnicy, a Driver ma odmrożone dłonie. Śmierć policjanta stawia na nogi wszystkich detektywów, którzy ruszają w teren. Za wszelką cenę chcą własnymi siłami (bez pomocy z zewnątrz, czyli bez Batmana) ująć psychopatę.

Scenariusz do drugiej historii, która ma tytuł Motyw, jest autorstwa Eda Brubakera. W opowieści powraca Marcus Driver, któremu zostaje przydzielony nowy partner, a właściwie partnerka – Romy Chandler. Funkcjonariusze kontynuują śledztwo związane z porwaniem dziewczynki. Niestety została ona zamordowana, a technicy kryminalistycznie nie mają wątpliwości, że stało się to jeszcze przed wysłaniem do ojca żądania okupu. W między czasie policjanci będą musieli zmierzyć się z Firebugiem – piromanem, który terroryzuje miasto.

Ostatnia rozdział – Pół życia – został napisany przez Grega Ruckę. Greg RuckaI muszę przyznać, że ta historia podobała mi się najbardziej. Scenarzysta bardzo mocno skupia się na pani detektyw Renee Montoya, która wraz z partnerem prowadzi sprawę kradzieży ekskluzywnej bielizny za ponad dziesięć tysięcy dolarów. Rucka słynie z tego, że potrafi budować przekonywujące postaci kobiecie. I nie inaczej jest w wypadku pani detektyw, która musi poradzić sobie z byłym aresztantem, który ją szantażuje, z „kolegami” z wydziału wewnętrznego, ze swoim życiem emocjonalnym (powiedzieć nie powiedzieć rodzicom i kolegom o partnerce), no i obsesyjnym uczuciem żywionym do niej przez Two-Face.

Za oprawę graficzną tomu odpowiada Michael Lark. Rysownik w naszym kraju znany przede wszystkim z serii Lazarus. W obu komiksach widać wyraźny i rozpoznawalny sznyt tego artysty. W Gotham Central rezygnuje z realistycznej kreski, dużo operując światłocieniem i uproszczeniem. Nie powiem, bardzo podobają mi się jego prace. Miasto odrysowane zostało precyzyjnie i bardzo mocno przypomina Nowy Jork. Postaci mają wyrazistą mimikę i gestykulację.

Wszystkie trzy części napisano bardzo sprawnie. Proszę zwrócić uwagę na świetne dialogi! Akcja toczy się miarowo w dobrym rytmie, bez zbędnego szaleństwa, pościgów, strzelanin i brutalności. Autorzy postawili na realizm i autentyczność, Gotham-Centralskupiają się detektywach mających do rozwiązania konkretną zagadkę kryminalną. Ich robota polega więc na przekopywaniu się przez archiwa, rozmawianiu ze świadkami, szukaniu tropów, kojarzeniu faktów i wyciąganiu wniosków. W komiksowym serialu Mroczny Rycerz gra rolę epizodyczną, pojawia się rzadko i na chwilę. Głównymi bohaterami Gotham Central są policjanci (i policjantki!) z krwi i kości, którzy mają swoje problemy (domowe i „firmowe”), słabości i przyzwyczajenia. Osią wokół której budowana jest fabuła jest komisariat, a pracujący w nim ludzie czasem się lubią, czasem nie, ktoś kogoś skrycie kocha, a ktoś inny nie znosi szowinistycznych tekstów. Dodatkowo bycie policjantem daje w kość, co odbija się na życiu prywatnym.

Komiks stanowi zgrabny miks serialu policyjnego z detektywistyczną opowieścią w stylu noir. Na służbie to mocne i atrakcyjne otwarcie serii, zobaczymy jak będzie dalej. Serial nie jest długi, bo tylko trzy zbiorcze albumy przed nami.

Ed Brubaker & Greg Rucka (sc.), Michael Lark (rys.), „Gotham Central #1: Na służbie”, tłum. Jacek Drewnowski, Klub Świata Komiksu – album 966, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2016.

[scenariusz: 5+, rysunki: 5, kolory/cienie: 4]

Two-Facesklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}

aleja komiksuRecenzja napisana dla serwisu Aleja Komiksu, klikać :tu: tak! :tu:

Zapisz

Where Am I?

You are currently browsing entries tagged with komiks detektywistyczny at Kopiec Kreta.

%d blogerów lubi to: