Jessica Jones: Alias. Tom 3

04/10/2017 § Dodaj komentarz


 Supehero bez „super”, ale z „hero”

Jessica Jones chciałaby w końcu zapomnieć o czasie, gdy była pełnoetatową superbohaterką i oficjalną członkinią, jako Jewel, Avengersów. Niestety przeszłość nie pozwala o sobie zapomnieć i w najmniej oczekiwanych momentach wyłazi z ciemnej szafy. W trzecim tomie cyklu przybiera postać nastoletniej Spider-Woman, którą pani detektyw przyłapała pewnego wieczoru w swoim domu. Dziewczynie udało się uciec, ale Jessice w rękach pozostała maska bohaterki, a w pamięci słowa: „Nie jesteś Jessicą. Okłamali mnie… Gnojki!”.

Panna Jones lubi mieć wrażenie, że panuje nad swoim życiem i nie lubi niewyjaśnionych sytuacji. Dlatego podąża śladem włamywaczki. Szybko odkrywa, że nastolatka nazywa się Mattie Franklin i jest adoptowaną córką J. Jonaha Jamesona. Tak, tego potentata prasowego, który wydaje „Daily Bugle” i w całej rozciągłości nienawidzi Spider-Mana. Na ironię zakrawa fakt, że jego protegowana ma podobne supermoce, co niecierpiany Pajęczak. Wbrew pozorom Jameson przejmuje się losem dziewczyny i jest żywo poruszony jej zaginięciem. Do takiego stopnia jest zaślepiony troską i żalem, że oskarża detektyw o porwanie i próbę wyłudzenia okupu.

Nikt szefowej agencji detektywistycznej Alias Investigations nie zleca odnalezienia nastolatki, a mimo to poświęca czas i środki, aby ustalić jej aktualne miejsce pobytu. Scenarzysta prowadzi czytelnika przez mroczne zaułki Nowego Jorku, wprowadza do cieszących się złą renomom klubów i barów. Historia pomieszczona w bieżącym tomie może nie jest tak spektakularna i oryginalna, jak uprzednie, ale ma w sobie duży potencjał społeczny. Bendis, pod płaszczykiem opowieści z udziałem młodocianych supehero, pokazuje uzależnionych od narkotyków młodych ludzi, którzy porzucili rodziny i ostatecznie „pogubili się w życiu”. Cały epizod za Spider-Woman, która została usidlona przez „kochającego” starszego mężczyznę, ma wyraźnie feministyczny charakter.

Pisząc u dwóch poprzednich tomach chwaliłem graficzne fajerwerki Michaela Gaydosa. W omawianej odsłonie styl ilustratora trochę się zmienia. Rysownik dostosował swoje prace do kameralnej opowieści. Wyraźnie mniej jest zabaw z kadrowaniem i budową planszy, jakby artyście (i redaktorom Marvela) zależało na tym, aby czytelnik się nie rozpraszał, aby skupił całą swoją uwagę się na fabule. Oczywiście, to nadal jest Gaydos jakiego znamy „jedynki” i „dwójki”, czyli silna i rozchwiana kreska konturu, dużo tuszu, operowanie światłocieniem przy przedstawianiu mimiki, zbliżania na twarze i fragmentaryczność prezentowania postaci.

Bendis napisał świetne, żywe i prawdziwe dialogi, które chce się czytać, bo są wielce prawdopodobne. Fabularnie rzecz jest spójna i konsekwentnie poprowadzona, a wymiarze społecznym – mroczna i przejmująca. Jessica Jones: Alias silnie kojarzy mi się z poczynaniami Alana Moore’a, który również robił komiksy supehero bez „super”, ale z „hero” (choćby Top 10klik! klik!). Wielka szkoda, że to już przedostatnia propozycja cyklu. Jeśli ktoś jeszcze nie miał okazji się zapoznać, to bardzo polecam.

 Brian Michael Bendis (sc.), Michael Gaydos (rys.), „Jessica Jones: Alias. Tom 3”, tłum. Marek Starosta, Mucha Comics, Warszawa 2017.

[scenariusz: 5, rysunki: 5-, kolory/cienie: 4+]

 {komiks można kupić tu: klik! klik!}

Jessica Jones: Alias. Tom 2

05/12/2016 § Dodaj komentarz


  Panna Jones rozwiązuje kolejne sprawy

alias-tom-2Przez wszystkie odcinki pierwszego sezonu serialu telewizyjnego Marvel’s Jessica Jones przewija się nadrzędna nić fabularna, która (ładnie!) spaja poszczególne epizody i zdarzenia z życia bohaterki. Chodzi o kłopoty, w które wpada Jones, gdy na jej drodze pojawia się perfidny i śmiertelnie niebezpieczny Kilgrave. Jednak komiks zbudowany jest inaczej. Scenarzysta – Brian Michael Bendis – zaproponował zupełnie inne rozwiązania fabularne: pani prywatny detektyw, eksczłonkini Avengers, przyjmuje kolejne zlecenia i rozwiązuje sprawy.

W drugim tomie Alias mamy trzy fabuły, jedną długą i dwie krótkie (O pierwszym tomie pisałem tu: klik! klik!). W pierwszej tytułowa bohaterka na zlecenie matki szuka zaginionej nastolatki, która szkolnym kolegom i koleżankom rozpowiadała, że jest mutantką. W drugiej opowieści Jones idzie na randkę z Scottem Langiem, czyli Ant-Manem. W ostatniej mamy powrót do zawodowych kwestii – prywatna detektyw przyjmuje zlecenie od samego J. Jonaha Jamesona z „Daily Bugle”, aby odkryć, kim tak naprawdę jest jessica-jones-aliasSpider-Man. Jak widzimy, nawet z tego krótkiego przybliżenia opowiadań, protagonistka chcąc nie chcąc wciąż pozostaje w nie takim znowu wąskim światku superbohaterów Marvela.

Każda z zaprezentowanych w tomie historii to właściwie popis narracyjnych zdolności (i możliwości) Bendisa. W każdej zastosowano odmienne środki wyrazu. W pierwszej scenarzysta postawił na „dzianie się”: zmienia się scenografia, akcja przenosi się z miejsca na miejsce, występuje spora ilość postaci, są retrospekcje, a całość przeplatana jest kolażami z dziennika poszukiwanej nastolatki. Druga jest jej zupełnym przeciwstawieniem. Jest kameralna, uszyta z samych dialogów. Występują w niej tylko trzy osoby. W pierwszej scenie, która dzieje się pod biurem kancelarii adwokackiej Nelson i Murdock, Jones rozmawia z Luke’iem Cage’em. Po chwili następuje przeskok, bohaterka dosiada się do stolika, przy którym czeka Scott Lang. Ich rozmowa ma zupełnie inny charakter – w końcu są na pierwszej randce. Ostatnia opowieść poprowadzona została jeszcze inaczej: warstwa literacka przypomina dramat teatralny, a rysunki mają stricte ilustracyjną formę.

Eksperymenty narracyjne Bendisa zostały świetnie zilustrowane przez Michaela Gaydosa, jessica-jonesktórego rysunki charakteryzują się grubym konturowaniem i dużą ilością nałożonego tuszu. Artysta (w tym komiksie) stara się podkreślić szpetotę i nieatrakcyjność bohaterów, którzy bardzo często ukazani zostali z otwartymi ustami lub z półprzymkniętymi powiekami. Dodatkowo stosuje zbliżania, rzuca się w oczy fragmentaryczność przedstawienia (proszę zwrócić uwagę, że właściwie nigdzie nie widzimy całej ludzkiej postaci). Całość dopełnia niestandardowe budowanie planszy: kadry mają bardzo różną wielkość i format, „latają” lub „leżą” na białej stronie, miejscami albo nakładają się na siebie, albo mają układ kaskadowy. Prawie każda plansza została zbudowana inaczej – to robi wrażenie!

Chociaż co rusz pojawiają się topowi superherosi (albo też mówi się o nich), to w komiksie nie mamy klasycznego mordobicia, żadnych potworów wychodzących z podziemi, żadnych kosmitów, żadnych wielkich i nadnaturalnych katastrof, żadnego „zabili go i uciekł”. Dostajemy bardzo „ludzkie” epizody, fragmenty codziennego życia tytułowej bohaterki, która lubi przeklinać i pić. Do mnie to przemawia. Chcę więcej. Mucho, kiedy trzeci tom?

Brian Michael Bendis (sc.), Michael Gaydos & Mark Bagley (rys.), „Jessica Jones: Alias. Tom 2”, tłum. Marek Starosta, Mucha Comics, Warszawa 2016.

 [scenariusz: 5-, rysunki: 5, kolory/cienie: 4]

jessica-jonessklep {komiks można kupić tu: klik! klik!}

alejakomiksuRecenzja napisana dla serwisu Aleja Komiksu, klikać :tu: tak! :tu:

Jessica Jones: Alias. Tom 1

06/07/2016 § Dodaj komentarz


Jessica Jones rozbija kryształowe lustro

Jessica-JonesW listopadzie ubiegłego roku mieliśmy okazję oglądać trzynastoodcinkowy serial telewizyjny Jessica Jones, który wyprodukowany został przez Netfixa w ramach współpracy z Marvel Cinematic Universe. Realizacja została dobrze przyjęta. Może nie tak dobrze, jak pierwszy sezon telewizyjnego Daredevila, bo bohaterka wykorzystuje swoje moce w specyficzny sposób (o tym za chwile). Nie da się ukryć, twórcy serialu wprowadzili do ekranowych opowieści o superherosach zupełnie nową, odrębną jakość. Ale, ale. Nie byłoby filmowej Jessiki w takim kształcie i psychologicznym rysie, gdyby nie komiks Alias napisany przez Briana Michaela Bendisa.

Seria, licząca sobie łącznie 28 zeszytów, wydawana była w latach 2001-2004 pod szyldem imprintu Marvel MAX, który był odpowiedzią Domu Pomysłów na Vertigo konkurencji. W skrócie chodziło o rozszerzenie wachlarza wydawniczego o propozycje przeznaczone dla dorosłych czytelników, w których superbohaterzy niekoniecznie będą super i niekoniecznie hero.

I taka jest właśnie postać wymyślna przez Bendisa. Kiedyś, jako Jewel, faktycznie należała do Avengersów, brała udział w misjach z Thorem czy Iron Menem, ale te czasy minęły, bo wybrała normalność. Michael GaydosTeraz jest tylko sobą, jest Jessicą Jones, która prowadzi w Nowym Jorku jednoosobową agencję detektywistyczną o nazwie Alias Investigations. Jej robota głównie polega na dostarczeniu dowodów niewierności żon i mężów, poszukiwaniu zaginionych lub ukrywających się członków rodzin. Pierwsza scena komiksu mówi o codziennych zadaniach pani detektyw bardzo wiele. Na otwierającym album kadrze widzimy drzwi, zza których dobiega głośne „Kurwa!” i dalej jest podobnie: „Ale… Kurwa!”, „Ja pierdolę!”. Słowa wypowiada łysiejący mężczyzna, który przegląda zdjęcia będące niezbitym dowodem prowadzenia przez połowicę „drugiego” życia. A potem facet rzuca się z pięściami na pannę Jones, ale była to zła decyzja…

Trochę to uwłaczające, że była członkini Avengersów musi w ten sposób zarabiać na chleb (odkrywając cudze sekrety i wywlekając je na światło dzienne), że swoje „boskie” moce zaprzedała tak niskim pobudkom i „służbie”. Dość powiedzieć, że Jessica Jones nie przypomina żadnych innych bohaterek Marvela. Nie jest ani „czysta”, ani „kryształowa”, a wręcz przeciwnie. Nie dba o siebie, chętnie nadużywa alkoholu, decyduje się na przygodny seks bez zobowiązań, pali papierosa za papierosem, mówi, co myśli, zupełnie nie przejmując się tym, co inni sobie o niej pomyślą i jak zareagują.

Jednak kieruje się pewnym kodeksem, zwichrowanym, ale jednak. AliasStara się nie łamać prawa. Sama zgłasza się na policję w celu udzielenia wyjaśnień w sprawie pobicia swego klienta. W recenzowanym tomie protagonistka będzie musiała rozwiązać dwie główne sprawy. Jedna z nich wiąże się z odkryciem prawdziwej tożsamości Kapitana Ameryki i jego życia bez kostiumu. Co Jessica zrobi z tą wiedzą? Jej mocodawcy, ci prawdziwi, chcieliby, aby sprzedała rewelacje do mediów, zarobiła trochę szmalu, ale przede wszystkim zniszczyła kryształowy obraz. Jak postąpi pani detektyw? Oj, nie będę zdradzał. Warto samemu przeczytać.

Niebagatelne znaczenie w wytworzeniu odpowiedniego klimatu komiksu ma warstwa graficzna, przy której udzielali się David Mack (świetne okładki zeszytów), Bill Sienkiewicz (ilustracje we fragmentach książki Pomocnik) oraz Michael Gaydos. Ten ostatni pan pokazał się z jak najlepszej strony. Na pochwałę zasługują nie tyle rysunki, a sekwencyjność, rozmieszczenie kadrów i budowa całej planszy. W prywatnej rozmowie zwracałem uwagę, że całość jest chyba trochę przekombinowana, Bendisże za dużo eksperymentów, za dużo twórczej zabawy. Teraz, po powtórnej lektorze albumu, przyznaję się do pomyłki. Siła Alias to fabuła i układ kadrów.

Podsumowując, rzecz Briana Michaela Bendisa i Michaela Gaydosa niewiele ma wspólnego z superbohaterami, jakich znamy z większości amerykańskich komiksów, ich produkcja to właściwie przewrotny kryminału w klimacie noir. „Przewrotny” ponieważ cynicznym detektywem jest kobietą (sic!), a sprawy przez nią prowadzone odkrywają miejską rzeczywistość ukrytą za fasadą „kryształowego” świata. Tytuł w pewien sposób kojarzy mi się z Gotham Central Brubakera i Rucki (klik! klik!). Oceniam go równie wysoko i mam wobec niego równie wysokie oczekiwania.

Brian Michael Bendis (sc.), Michael Gaydos (rys.), „Jessica Jones: Alias. Tom 1”, tłum. Marek Starosta, Mucha Comics, Warszawa 2016.

[scenariusz: 6, rysunki: 5, kolory/cienie: 4+]

Alias JJsklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Recenzja napisana dla serwisu Aleja Komiksu, klikać :tu: tak! :tu:

Where Am I?

You are currently browsing entries tagged with Jessica Jones Alias at Kopiec Kreta.

%d blogerów lubi to: