Barakuda #1: Niewolnicy

04/05/2017 § Dodaj komentarz


Prawdziwi piraci z Karaibów

Jean Dufaux to artysta znany i uznany, mogący poszczycić się długą listą komiksów, które powstały do jego scenariuszy. Nawet w naszym kraju jest reprezentowany przez sporą ilość dzieł, wystarczy wymienić choćby: Skargę Utraconych Ziem, Krucjatę, Konkwistadora czy Murenę. Niedawno, za sprawą oficyny Taurus Media, do powyższego zbioru doszedł pierwszy tom z serii Barakuda. Wspomniany komiks należy do nurtu opowieści przygodowych, które toczy się w scenerii mórz i oceanów, portów i pirackich okrętów.

Akcja albumu, noszącego tytuł Niewolnicy, rozgrywa się na Karaibach. Pierwsze plansze przedstawiają scenę krwawego abordażu. Tuż przed wejściem na pokład hiszpańskiego okrętu kapitan Blackdog tak mówi to swoich podwładnych: „Żadnych jeńców! Za wyjątkiem kobiet, jeśli tam jakieś są”. Okrutni piraci w pień wycinają całą załogę. Z życiem uchodzi jedynie pan de la Loya, który wygrał pojedynek z młodym synem dowódcy. Z pogromu ocalała jeszcze czwórka innych podróżnych: doña Emilie Sanchez del Scuebo, jej spowiednik oraz dwie młode dziewczyny (jedna z nich to chłopiec przebrany w damskie ciuszki).

Los jednak nie jest dla nich łaskawy, gdyż, po przetransportowaniu do portu Puerto Blanco, kobiety zostają wystawione na sprzedaż. Jeszcze na pokładzie Barakudy, bo taką nazwę nosi korsarski okręt, doña del Scuebo próbuje negocjować z Blackdogiem: liczy, że jak poda informację o miejscu ukrycia bezcennego diamentu, to ona i jej podopieczni odzyskają wolność. No i przeliczyła się…

Charakter komiksu jest bardzo naturalistyczny. Piraci odarci zostali z całej romantycznej otoczki. Belgijski twórca ukazuje ich bestialstwo, krwiożerczość i wiarołomstwo. Nie ma mowy o żadnym kodeksie honorowym, po trupach do celu, bo liczy się tylko możliwość wzbogacenia (tj. odnalezienie skarbu). Bieżący album przedstawia głównych bohaterów dramatu, nakreśla relacje panujące między nimi. Po pierwszych scenach, gdy czytelnik załapie istotę i przekaz komiksu, można snuć trafne przypuszczenia w jakim kierunku potoczy się akcja.

Za oprawę graficzną albumu odpowiada Jérémy Petiqueux. Powiem wprost: nie podobają mi się jego rysunki. Drażni mnie karykaturalna maniera z jaką ukazano część występujących postaci. Artysta miesza sposoby przedstawiania, na niektórych kadrach ludzie ukazani się realistycznie i szczegółowo, by po chwili powrócić do „swego” stylu. Kiepsko także wypadają sceny zbiorowe, panuje na nich niejaki chaos. Jakoś nie pasują mi do tej opowieści pastelowe kolory, nałożone przez Petiqueux.

Mimo wszystko nie skreślałbym cyklu, gdyż przed nami pięć kolejnych odsłon, w których wiele się może jeszcze wydarzyć. Dufaux zawiązał kilka ciekawych wątków, które mogą pchnąć całość w mniej przewidywalnym kierunku.

 Jean Dufaux (sc.), Jérémy Petiqueux (rys.), „Barakuda #1: Niewolnicy”, tłum. Jakub Syty, Taurus Media, Piaseczno 2017.

 [scenariusz: 4-, rysunki: 2+, kolory/cienie: 3]

{komiks można kupić tu: klik! klik!}
gildiaRecenzja napisana dla serwisu Gildia Komiksu, klikać :tu: tak! :tu:

Krucjata #3: Pan Maszyn

07/01/2017 § Dodaj komentarz


Czas Pana Maszyn

krucjata3Nastała era Pana Maszyn. Człowieka zakutego w stal, z obnażonym, szkaradnym kręgosłupem i ciałem pokrytym bliznami. Obdartym z skóry i ludzkich uczuć. Trzeci tom Krucjaty jest przerażający. Bawi się mistycyzmem oraz fikcją, przy czym wszystko wydaje się być tu bardzo znajome oraz realne. Tak. Pan Maszyn to prawdziwa ręka Diabła, ucieleśnienie tego czym były Krucjaty i inne święte wojny. Jednak czy w jego cieniu potrafi zrodzić się coś dobrego? Czy wszyscy ludzie stojący pod symbolem krzyża lub półksiężyca są skazani na potępienie w niekończącej się wojnie? Na te trudne pytania oraz kilka innych, starają się odpowiedzieć Dufaux i Xavier, pokazując, że poza bezdusznymi maszynami, na tym świecie nadal jest pełno życia i tych, którym jest ono drogie.

Akcja komiksu zaczyna się jednak gdzie indziej i dopiero po dłuższym czasie stajemy twarzą w twarz z tytułowym bohaterem, którego oblicze poznaliśmy w poprzednim albumie. Czytelnik najpierw śledzi losy Waltera oraz Osariasa, philippe-xavierktórzy rzucili wyzwanie przeraźliwemu Aa. Walter zna jego tajemnicę, sekret zapomnianego imienia które poszukuje oraz to w jakich okolicznościach doszło do narodzin monstrum. Osarias poznaje ze zgrozą poznaje sekret krzyżowca, który rzuca srogi cień na poprzednią krucjatę, ale również istoty zamieszkujące ziemie muzułmanów. Co ciekawe osoba ta jest w pewnym stopniu łącznikiem dla wypędzonych żydów oraz zbrukanego rodu Waltera, starającego się odkupić winy przeszłości. Ten wątek jest jednym z dwóch najbardziej rozwiniętych w całym albumie i niesie z sobą kilka ciekawych zaskoczeń dla czytelnika, choć finał pojedynku jest stosunkowo łatwy do przewidzenia. Z drugiej strony nie chodzi o samo starcie pomiędzy Aa oraz Walterem tylko sekrety jakie skrywają ci bohaterowie.

Zaraz obok nich na planie widnieje Pan Maszyn, który wykorzystując zamieszanie oraz niezadowolenie pośród szeregów uczestników krucjaty względem swego czempiona – demonRoberta z Tarentu. Gdy święty mnich, wysłany przez sam Rzym podważa jego wiarygodność, Pan Maszyn rzuca Robertowi wyzwanie, mając nadzieję go tym samym pokonać i stanąć na czele całej krucjaty jako lider. W tym momencie zwykły najemnik posiadałby u swych stóp wszystko – krzyż, swoje machiny oraz wojsko co umożliwiłoby mu osiągniecie jego wymarzonego celu. Zdobycia ziem, zwanych Słupami Ognia oraz szlaków handlowych na tych terenach. Od samego początku gdy spotkaliśmy tą postać w drugim albumie, wiadomo było po co najemnik zgodził się na współpracę z krzyżowcami, teraz zaś od samego początku nie kryje przed czytelnikiem swych zamiarów.

Między tymi dwoma wątkami przemyka trzeci wątek, rozbity na wiele elementów, niczym lustro prześladujące Roberta z Tarentu, które co noc się odradza. Jednocześnie te fragmenty spajają wszystko całość zdradzając czytelnikowi,krucjata o co tak naprawdę toczy się walka na Świętej Ziemi. Co jest jej motorem i czemu Diabeł tak bardzo pragnie rozlewu krwi w tym rejonie. W tym punkcie największą rolę odgrywa Syria z Arcos oraz jej wybawca, który wykupił ją z rąk Sareka Paszy, przywódca Muzułmanów, Ab’dulem Razimem. Ta dwójka staje się odbiciem tego co dobre w człowieku, próbując na drodze pokoju zażegnać konflikt pomiędzy Krzyżem a Półksiężycem. jednak zadanie to wykracza poza ich możliwości, gdy są osaczeni przez ślepców oraz ignorantów. Jedynie mufti z Alkaru, święty człowiek islamu, widzi ich prawdziwą miłość oraz dobro. Nie umie jednak ich oszukiwać czy trzymać w iluzji, że ich światy mogą żyć w zgodzie.

Trzeci tom (przeczytaj też recenzję jedynki: klik! klik! i dwójki: klik! klik!) pokazuje w pełni czytelnikowi, do czego przyznają się sami autorzy, jak mocno seria była inspirowana trzecią krucjatą krzyżową oraz historycznymi postaciami biorącymi w niej udział. Roztropny Salladyn czy chciwy Ryszard ‘Lwie Serce’ to tylko dwie ikony, z całej palety osobistości. Pośród nich krąży jednak Diabeł oraz światłość, ścierające się z sobą na piaskach pustyni o ludzkie dusze. Każde z nich ma też inny ukryty cel, tak jak Pan Maszyn czy Ab’dul Razim, dążąc do niego często po trupach. Ostatnie karty komiksu przedstawiają to najwymowniej, udowadniając czytelnikowi czym jest chciwość.

Jean Dufaux (sc.), Philippe Xavier (rys.), „Krucjata #3: Pan Maszyn”, tłum. Jakub Syty, Wydawnictwo Komiksowe/ Prószyński i S-ka, Warszawa 2016.

[autor: Artur Tojza]

sad-bozysklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Dżinn #1: Faworyta | 30 dzwoneczków

20/09/2016 § Dodaj komentarz


Wielka historia w haremie sułtana Mehmeda V

Djinn T1-2 - coverWiększość znanych mi komiksów Jeana Dufauxa okraszonych jest wyraźną nutą grozy, niesamowitości i fantastyki. Jednak jest i grupa produkcji, w których widoczna jest inna pasja scenarzysty – historia. Mam na myśli takie serie jak Murena czy Konkwistador (klik! klik!). Belgijski autor nie pisze opowieści stricte historycznych. Raczej dba o to, aby społeczne, ekonomiczne i polityczne tło epoki, w których umiejscawia swoje narracje, było wiernie oddane oraz zgodne ze stanem faktycznym.

Niedawno za sprawą oficyny Scream Comics do krajowych księgarń trafiła pierwsza odsłona serialu Dżinn. Produkcję możemy śmiało zaliczyć do drugiej z wyżej wspomnianych grup. Na rynku frankofońskim rzecz debiutowała w 2001 roku i wszystko wskazuje na to, że nadal ma status „ongoing”. Łącznie, na dzień dzisiejszy ukazało się dwanaście albumów, zgrupowanych w trzech cyklach fabularnych (Ottoman, Africa oraz India), każdy z nich składa się z czterech pozycji. Sądząc po pierwszej polskiej prezentacji edytor będzie łączył dwa albumy w jednym tomie, więc całość zamknie się w sześciu zbiorczych.

Akcja premierowego tomu rozgrywa się w Turcji, fabuła dzieje się na dwóch płaszczyznach czasowych. W pierwszej mamy rok 1912. W krótkiej przedmowie do albumu Faworyta Dufaux nakreśla tło historyczne. Ówczesne Imperium Osmańskie traciło na znaczeniu, terytorium kraju kurczyło się – ana-mirallesBułgaria ogłosiła niepodległość, Włosi zajęli Libię, Austro-Węgry rozpierały się na Bałkanach, a Egipt przeszedł pod protektorat brytyjski. Marzenia sułtanów rozsypywały się w proch i pył. Z drugiej strony wielkimi krokami zbliżała się pierwsza wojna światowa. Dla państw należących dla Trójporozumienia znaczenie miało, po czyjej stronie opowie się sułtan i Imperium. Brytyjczycy byli żywo zainteresowani sprawą, dlatego – w tym właśnie miejscu wkraczamy na pole twórczej wyobraźni scenarzysty – skierowali do Istambułu lorda Harolda Nelsona, którego zadanie polegało na tym, aby wywiedzieć się komu sprzyja Mehmed V. Sułtan pragnie zdyskredytować poselstwo, dlatego przekazał żonę Nelsona w ręce swej ulubionej faworyty, aby Jade uwiodła i rozkochała w sobie młodą Brytyjkę.

Druga linia fabularna dzieje się mniej więcej współcześnie i wiąże się z postacią Kim Nelson.djinn Młoda i atrakcyjna Angielka przyjeżdża do Konstantynopola, aby poznać przeszłość swojej babki, która w przededniu Wielkiej Wojny dołączyła do haremu sułtana Mehmeda V. Dziewczyna jest świadoma, że zadanie nie będzie łatwe, w końcu Turcja jest krajem mężczyzn. Aby poznać losy antenatki będzie zmuszona (przez okoliczności, mężczyzn i pewną starą kobietę) niejako odtworzyć i powtórzyć drogę, którą kilka dekady wcześniej przebyła jej babcia. Będzie musiała zrobić użytek ze swojego ciała, aby dostać się do ostatniego tureckiego haremu, w którym być może pozna odpowiedzi na nurtujące pytania.

Fabuła została zmyślnie skonstruowana. Obie linie wydarzeń płynnie się przenikają, skaczą w te i nazad, by po chwili znów przeskoczyć w uprzedni czas. Na przestrzeni jednej planszy akcja przeskakuje między obiema rzeczywistościami (proszę zwrócić uwagę choćby na stronę 71). stambulCałość poprowadzona została jednak jasno i wyraziście, czytelnik ani przez chwilę nie czuje się zagubiony lub zamotany. Scenarzyście należą się za to słowa uznania.

Komplementy należy kierować także pod adresem Any Mirallès. Hiszpańska rysowniczka nasyciła opowieść subtelnymi erotycznymi ilustracjami. Artystka posługuje się delikatną, realistyczną kreską, której używa nadzwyczaj sprawnie i z wyczuciem, aby budować estetyczne obrazy. Większość z przedstawień wnętrz seraju, komnat i haremu sułtana, a także pozy i ustawienia osób przywodzą na myśl klasyczne obrazy takich malarzy jak: Gustave Boulanger, Dominique Ingres, Giulio Rosaticzy Jean-Léon Gérôme.

Historia, wbrew nadrzędnemu tytułowi serii, niewiele ma wspólnego z jean-dufauxsiłami nadprzyrodzonymi i duchami. Jeśli już dżinny się pojawiają, to w sensie metaforycznym, a nie w znaczeniu demona. Ze wszystkich komiksów powstałych do scenariusza Dufauxa recenzowana pozycja podoba mi się najmocniej, ponieważ w opowieści przeplatają się wątki szpiegowskie, inicjacyjne i quasi-detektywistyczne. Na dokładkę całość przepełniona jest głębokimi pokładami delikatnego erotyzmu. Uwiodły mnie i Jade, i Kim Nelson. Dlatego niecierpliwie wyczekuję na finał pierwszego cyklu.

Jean Dufaux (sc.), Ana Mirallès (rys.), „Dżinn #1: Faworyta | 30 dzwoneczków”, tłum. Wojciech Birek, Scream Comics, Łódź 2016.

[scenariusz: 4+, rysunki: 5, kolory/cienie: 5-]

sklep {komiks można kupić tu: klik! klik!}

gildia Recenzja napisana dla serwisu Gildia.pl;, wystarczy kliknąć ::tu::

Krucjata #2: Qua’dj

22/07/2014 § Dodaj komentarz


Krzyżowcy i demony

krucjataNa drugi album serialu Krucjata Wydawnictwo Komiksowe kazało nam czekać prawie 10 miesięcy. Nie jest to znów tak dużo czasu, aby zapomnieć o wydarzeniach przedstawionych w poprzedniej części. Tym bardziej, że podczas lektury jedynki najbardziej przypadł mi do gustu zarówno czas, jak i miejsce akcji: Outremer oraz stylizacja na średniowieczne wyprawy krzyżowe.

I nie inaczej jest w omawianym, główni bohaterzy – Walter z Flandrii wraz z wiernym przyjacielem – przemierzają, nawiedzane przez demony i inne siły nieczyste, rozległe piaszczyste pustkowia Imanu, gdzie prawie umierają z pragnienia. „Prawie” ponieważ z pomocą przychodzi im demon Qua’dj, który ofiarowuje im zbawienną czarkę wody. Jednak nie z dobroci serca czy jakiś innych szlachetnych pobudek, ale po to, aby Walter obiecał mu przekazać, kiedyś w przyszłości, pewien artefakt, będący aktualnie w posiadaniu Syrii z Arcos.

Jean DufauxPo tym zdarzeniu obaj szlachetni rycerze mogą ruszyć dalej, by ostatecznie po kilku przygodach, trafić do potępionych Żydów z Samarkandy. Pragną ich namówić i przekonać do tego, aby przystąpili do koalicji antymuzułmańskiej. Przy okazji dowiadujemy się trochę o przeszłości rodziny przystojnego Waltera. Ale czy im się uda przekabacić potępionych Żydów, tego dowiedzą się ci wszyscy, którzy sięgną po omawiany album.

Wspomniane powyżej wydarzenia, to jedynie fragment akcji, która dzieje się w drugim tomie. Na scenie pojawiają się także inne postacie, które znamy już z Simoun Dja. Scenarzysta, Jean Dufaux, wprawnie wplata w opowieść także kolejne; jedna z nich – potwornie brzydki i krwiożerczy Pan Maszyn sprzymierza się z Eleonorą z Arcos przeciwko „bezbożnikom” okupującym Grób Pański. Dodatkowo poznajemy pustynnego watażkę Sareka Paszę, do którego przybywa władca Hierus Halem, aby uratować… (Oj, nie zdradzę więcej.)

Philippe XavierBelgijski autor wprawnie miesza porządki: magiczny z historycznym. Jak już wspominałem w tekście omawiający pierwszy album, scenarzysta wystylizował zdarzenia, nadając im jedynie pozór historyczności; znaczenie uniwersalne ma konflikt między chrześcijanami a muzułmanami, który w kontekście Krycjaty jawi się jako odwieczny.

Ciekawe, jak długo przyjdzie nam czekać na kolejne tomy z tej serii. I czy Wydawnictwo Komiksowe dociągnie do końca jedynie pierwszy sezon – jeszcze dwa zeszyty. Czy też opublikuje wszystkie części, których na chwile obecną jest osiem. Osobiście jestem za drugim rozwiązaniem.

Jean Dufaux (scen.), Philippe Xavier (rys.), „Krucjata #2: Qua’dj”, tłum. Grzegorz Przewłocki, Wydawnictwo Komiksowe, Warszawa 2014.

[scenariusz: 3+, rysunki: 3, kolory/cienie: 2]

{recenzję tomu pierwszego czytaj tu: klik! klik!}
{komiks w bardzo atrakcyjnej cenie, z rabatem 50% i darmową wysyłką, można kupić tu: klik!}
Croisade

Krucjata #1: Simoun Dja

24/03/2014 § Dodaj komentarz


KrucjataSzybkimi krokami zbliża się premiera kolejnego albumu Wydawnictwa Komiksowego, jeśli wszystko dobrze pójdzie, to już za trzy tygodnie na „półki księgarskie” w internetach trafi drugi tom serialu produkcji Jeana Dufaux (scenariusz) oraz Philippe Xaviera (rysunki). Dlatego pomyślałem, że to dobry czas, aby przypomnieć pierwszy zeszyt, noszący tytuł Simoun Dja.
Seria Krucjata, to jedna z pierwszych produkcji warszawskiej oficyny. Jakub Oleksak w swojej recenzji na łamach Kolorowych Zeszytów uznał premierę tomu pierwszego za „poważną wpadkę” wydawnictwa; jego zarzuty dotyczyły warstwy fabularnej oraz graficznej: „Fabuła pozbawiona jest jakiejkolwiek dramaturgii, coś niby się dzieje, ktoś tam kogoś szuka, mowa jest o jakichś przepowiedniach, ale wszystko to razem zebrane bez składu i ładu do kupy zupełnie nie przekonuje. Historia nie ma rozmachu, bohaterom brakuje głębi, a rysunkom… graficznie rzecz biorąc – jest marnie”. Kolorysta – Jean-Jacques Chagnaud – za to, że „dość nieumiejętnie korzysta z możliwości komputera”, także zbiera cięgi.
mufiNie zgadzam się ze wszystkimi zarzutami Kuby. I nie piszę tego dla przysłowiowego „spokoju sumienia”. Z pewnością nie jest to najlepszy komiks rozrywkowy, jaki dane mi było przeczytać w ubiegłym roku. Jednakże nie można mu odmówić, że sceneria: Outremer i bliżej nieokreślonej czas między II a III wyprawą krzyżową powodują, że z zaciekawieniem podchodziłem do przedstawionych wydarzeń. Nie jest to komiks historyczny, scenarzysta wystylizował zdarzenia, aby przywodziły na myśl czas wielkich wojen w Hrabstwie Edessy, Trypolisu oraz Królestwa Jerozolimskiego, ale postawił na fikcyjną sytuację, obsadził akcję fikcyjnymi postaciami, które przemieszczają się między wymyślonymi miejscami: Pustynią Otran a Hierus Halem. Stylizacja jest jednak na tyle wyrazista, że dajemy się zwieść; autor używa jej dla przedstawienia uniwersalności konfliktu między chrześcijanami a muzułmanami: brutalności, krwi, zdrady, wojennych sojuszy i intryg. Z pewnością nie jest to komiks dla czytelników, którzy chcieliby się dowiedzieć czegoś o historii krucjat, tych odsyłam do opracowań historycznych; osobiście polecam Dzieje wypraw krzyżowych Stevena Runcimana.
Hierus HalemNależy wspomnieć, że Dufaux wplótł do scenariusza także wątek fantastyczny, który w kolejnych tomach będzie zyskiwał na znaczeniu. Duchy, magia, nieśmiertelny demon, zaprzedanie duszy, czystość serca, elementy te właściwie należą do znaków rozpoznawczych francuskiego scenarzysty. W omawianym albumie porządek magiczny często przeplatany jest ze światem realistycznym. Obie płaszczyzny funkcjonują na tych samych ‒ naturalnych i nie wymagających uzasadnienia ‒ zasadach.
Kuba, poza fabułą, zwraca uwagę na miałkość bohaterów. Także nie mogę się z nim zgodzić, ponieważ Syria z Arcos, Abdul Razim czy Sar Mitra to bardzo wyraźnie zarysowane postacie, może trochę ciapowaty jest młody rycerz Walter z Flandrii, który odgrywa w tym mistyczny przedstawieniu dość znaczącą rolę.
Philippe XavierPlansze Xaviera nie powalają, ale przecież nie narysował żadnych potworków, nie widać zasadniczych problemów z przedstawieniem ciała, skrótów czy zbliżeń. Postaci na kolejnych stronach nadal przypominają siebie, czytelnik nie ma problemów, aby rozpoznać kto jest kim, nawet jeśli bohater ma na sobie kolczugę i hełm zakrywający pół twarzy. A architektura została przedstawiona na tyle dobrze, że ulegamy złudzeniu, że akcja dzieje się na terenie Królestwa Jerozolimskiego. Zasadnicze zastrzeżenia wobec prac Xaviera można mieć jeśli chodzi o przedstawienie scen batalistycznych i dynamiki gestów; przedstawienie ruchu nie wychodzi mu najlepiej, narysowani przez niego bohaterzy często przyjmują pomnikowe pozy, a gdy dochodzi do szermierczych pojedynków, to wyglądają tak, jakby pozowali do zdjęć.
krzyzowcyW pełni zgadzam się z Kubą jeśli chodzi o pracę kolorysty. W kilku miejscach, gdy akcja jest mroczna, to barwy są za jasne, dodatkowo nie mają głębi. Jednak mnie osobiście najbardziej irytował font oraz częste zmiany jego wielości. Początkowo litery są duże, za duże i nieproporcjonalne, a gdy postaci mówią dużo, to aby wszystko się w dymku zmieściło, rozmiar zostaje zmniejszony, ale w innych kadrach wielkość jest utrzymana, stąd na jednej planszy może być kilka różnych wielkości.
Jak napisałem we wstępnie, może nie jest to najlepszy rozrywkowy komiks ubiegłego roku, ale mimo to z ciekawością sięgnę po kolejny zeszyt.

Jean Dufaux (scen.), Philippe Xavier (rys.), „Krucjata #1: Simoun Dja”, tłum. Grzegorz Przewłocki, Wydawnictwo Komiksowe, Warszawa 2013.

[scenariusz: 3+, rysunki: 3-, kolory/cienie: 2]

{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Where Am I?

You are currently browsing entries tagged with Jean Dufaux at Kopiec Kreta.

%d blogerów lubi to: