Saga o Atlasie i Axisie. Tom 3

29/03/2016 § Dodaj komentarz


Na wojnie wszyscy są źli

sagaPrzygód dzielnych Atlasa i Axisa ciąg dalszy. Kilka dni temu do księgarń trafił album oznaczony na grzbiecie cyfrą 3. Dla przypomnienia: w poprzedniej odsłonie dwaj wierni przyjaciele szukali zaginionego plemienia Tarsos, które miało być brakującym ogniwem między psami a wilkami. A następnie podstępem nakłoniono ich do zaokrętowania się na wyprawę przeciwko piratom Makas. Akcja bieżącego tomu rozpoczyna się w chwili przybijania flotylli do brzegów wyspy Escapula.

Nie jest dobrze. Ponowne zasiedlenie, to oficjalny, czyli propagandowy powód ekspedycji. Szybko okazuje się, że to blaga, która ma zwieść naiwniaków. Prawdziwy motyw jest zgoła inny: zbrojna interwencja przeciwko ludowi Makas. Atlas i Axis nie chcą brać udziału w wojnie, nie chcą brudzić sobie łap krwią. Dlatego szukają możliwości wymigania się, ale muszą uważać, bo mocodawcy każdą próbę oddalenia się z pola bitwy uważają za dezercję. A kara dla dezerterów jest tylko jedna: miecz prosto w serce.

Oblężenie twierdzy zostało ukazane przez katalońskiego artystę 2widowiskowo. Wielkie maszyny oblężnicze, grad strzał, kociołki z wrzącą oliwą, atak taranem z przywiązanym z przodu żywym baranem, latające owce wystrzeliwane z katapult. Proszę zwrócić uwagę na rozkładówkę na stronach 14-15, na której przedstawiono mrowie atakującego i wrzeszczącego, co sił w płucach, wojska. Już w poprzednich tomach Pau pokazał, że świetnie radzi sobie z dynamicznymi ujęciami postaci. Tym razem dorzucił jeszcze spektakularne wybuchy oraz nagłe zmiany perspektywy, które podkreślają natychmiastowość i równoczesność wydarzeń (strona 16 i następne, aż do 22).

Przybliżone powyżej sceny batalistyczne są dopiero wstępem do głównego wątku recenzowanej pozycji. Fabuła poprowadzona została w zgoła innym kierunku, niż początkowo może się wydawać. Przyjaciołom udaje się ujść cało z niebezpiecznej kabały. 3Uciekając przez góry spotkają wilka o imieniem Volk, który opowiada im historię swego życia. Lekcja, jaką czytelnik może wyciągnąć z tej opowieści, nie jest oczywista. Czujemy sympatię do opowiadającego, a jego historia budzi emocje. Scenarzysta zwraca uwagę czytającego na motywy działania herszta Makas. Czy nasza empatia powinna wystarczyć, aby usprawiedliwić działania antagonisty? Śmiem wątpić. Na tylnej okładce umieszczono wypowiedź Axisa, którą uznać należy za nadrzędne przesłanie komiksu: „Kiedy wojna raz się zacznie, znika podział na dobrych i złych. Wszyscy są źli”. Dokładnie. Niezależnie od motywów przemoc rodzi przemoc.

Saga o Atlasie i Axisie to komiks dla dzieci. Jednak wbrew temu, co może sugerować cartoonowa stylistyka ilustracji, nie dla tych najmłodszych. Sięgając po serię i polecając ją swoim milusińskim, proszę wziąć pod uwagę, że produkcji Pau bliżej do Adventure Time niż do Asteriksa i Obeliksa.

Pau {pseud.} (scen. & rys.), „Saga o Atlasie i Axisie. Tom 3”, tłum. Jakub Jankowski, Timof i cisi wspólnicy, Warszawa 2016.

[scenariusz: 4+, rysunki: 5-, kolory/cienie: 4-]

pau atlas axissklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Saga o Atlasie i Axisie. Tom 2

24/09/2015 § Dodaj komentarz


Lekcja psiej tolerancji

saga o atlasieW pierwszym albumie Sagi… dwa dzielne psy w ramach zemsty bezpardonowo rozprawiły się z piratami, którzy wytrzebili mieszkańców ich rodzinnej wioski. W nowej publikacji Atlas i Axis powracają w glorii i chwale do gospody Wieża prowadzonej przez niedźwiedzicę imieniem Miel. Jak pamiętamy, to dzięki pomocy z jej strony – wypożyczyła im swoją łódź – udało się naszym bohaterom przeprawić przez Wielką Wodę do krainy zamieszkiwanej przez Norcando. Z dnia na dzień wśród stałych bywalców baru rośnie fama o nieustraszonych i dzielnych wojownikach, którzy nie boją się żadnej przygody. Dwaj przyjaciele chcą trochę odsapnąć, a także pomóc Miel w przygotowaniu na zimę, zresztą muszą odpracować zniszczoną łódkę.

Jak już mieliśmy okazję zauważyć Atlas i Axis mają niejakie problemy, aby zagrzać gdzieś miejsce na dłużej. pauDlatego już po jakimś czasie zaczynają planować kolejną eskapadę. Marzy im się odnalezienie mitycznej Kości Obfitości z Khimiery, ale niespłacony dług wisi nad nimi niczym miecz. Z pomocą przychodzi im pewien stary mędrzec, który namawia ciekawskie psy, aby w jego imieniu i za jego pieniądze wybrały się na daleko Zachód. Celem ekspedycji ma być odkrycie pierwotnego plemienia Tarsos, które podobno żyje gdzieś na jałowych stepach. Odnalezienie ich ma udowodnić teorię starca, który twierdzi, że ewolucyjnie psy pochodzą od wilków. Tarsos to brakującym ogniwem między psami a wilkami. Naszych bohaterów na kolejną przygodę jakoś specjalnie namawiać nie trzeba.

Tym razem kataloński artysta funduje młodym czytelnikom rzecz o wiele ciekawszą i bardziej przemyślaną niż uprzednio. Drugi tom Sagi…, to prawdziwie przygodową opowieść, w której bohaterzy przemierzają wiele krain nim ostatecznie dotrą do celu. komiks dla dzieciBezpośrednie zetknięcie się protagonistów z przedstawicielami odmiennego plemienia skutkuje lekcją tolerancji, wzajemnego poszanowania obyczajów i odmienności. Przedstawiciele atawistycznego plemienia to też psy, ale ich zachowanie i zwyczaje są różne od tych znanych Atlasowi i Axisowi. Tarsos chodzą bez ubrań, nie polują na zwierzęta, a je hodują, dodatkowo pracują na ich rzecz (budując zagrody i zbierając dla nich pożywienie na zimę). Nasi bohaterowie dopiero po pewnym czasie przestają się dziwić i zaczynają akceptować rzeczywistość, z którą się zetknęli. Sami przyznają, że podróże kształcą, bo dzięki nim można bezpośrednio obcować z przedstawicielami innej kultury. Znamienne jest, że scenarzysta zwraca uwagę na upływ czasu oraz na fakt, że Atlas i Axis uczestniczą w życiu codziennym swoich gospodarzy. To dzięki tym dwóm aspektom różnice kulturowe się zacierają.

Cartoonowa stylistyka idealnie pasuje do opowieści przygodowej. atlasRysunki świetnie współgrają z żywiołowością głównych postaci. Proszę zwrócić uwagę, jak przedstawiono na stronie 10 biegnącego Atlasa – cały jest pędem, musi właśnie osiągać prędkość ponaddźwiękową. A ta wysunięta do przodu łapa z zaciśniętymi pazurami, czyż nie przywodzi na myśl lecącego Supermana?

Autorzy niektórych recenzji pierwszego tomu, ze względu na brutalność pewnych scen, poddawali w wątpliwość kwestię czy Saga o Atlasie i Axisie jest komiksem przeznaczonym dla dzieci. Takie obiekcje nie powinny się pojawić podczas lektury bieżącego albumu. Rzecz jest doskonale przemyślana, a opowieść wciąga. Lektura będzie także atrakcyjna dla dorosłego czytelnika, który pod płaszczykiem psiej opowieści bez problemu odkryje metaforę współczesności.

Pau {pseu.} (scen. & rys.), „Saga o Atlasie i Axisie. Tom 2”, tłum. Jakub Jankowski, Timof i cisi wspólnicy, Warszawa 2015.
Więcej przykładowych plansz można zobaczyć tu: klik! klik!

[scenariusz: 4+, rysunki: 5-, kolory/cienie: 4]

samotny piessklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Saga o Atlasie i Axisie. Tom 1

18/06/2015 § Dodaj komentarz


Dwa psy w pogoni za nieprzyjacielem

sagaPau to pseudonim hiszpańskiego, a właściwie katalońskiego, artysty komiksowego, którego pełne nazwisko brzmi: Pau Rodríguez Jiménez-Bravo. Wydany niedawno, staraniem Timof comics”, pierwszy tom Sagi o Atlasie i Axisie, to nie pierwsza komiksowa publikacja tego autora w Polsce. W ubiegłym roku ukazała się współtworzona przez niego Wyspa kamieni (pisałem o tym albumie: klik! klik!), a psich bohaterów – Atlasa i Axisa – mieliśmy okazję poznać za sprawą darmowej publikacji, przygotowanej na ubiegłoroczny festiwal Komiksowa Warszawa. Sam autor gościł w naszym kraju już kilka razy, ostatnio podczas Targów Książki w Warszawie.

Jak nie trudno się domyślić Atlas i Axis są wielkimi przyjaciółmi, chociaż są całkowicie różni od siebie, co wprowadza do komiksu elementy komiczne. Ich przygody rozpoczynają się pewnego pięknego poranka, w dniu w którym w ich wiosce ma się odbyć uroczysta biesiada. Zbliżając się do osady zauważają ogień, okazuje się, że ich ukochana Kanina została zaatakowana. Nasi bohaterzy przybywają na miejsce za późno, aby pomóc walczyć z najeźdźcami. Większość mieszkańców wybito do nogi, a wybranki serca Atlasa i Axisa zostały uprowadzone przez złowrogi lud zwany Norcandos (wszelkie skojarzenia z wikingami są jak najbardziej na miejscu).

Jednak przyjaciele nie poddają się rozpaczy, po ciężkiej nocy, o poranku, palą zwłoki swoich towarzyszy. Saga o Atlasie i AxisieW pewnej chwili Atlas mówi: „Myślę, że jedyne, co możemy zrobić, to udać się na północ i spróbować uratować Erikę i Raposę, no i szczeniaki, jeśli jeszcze żyją”. I tak bezdomni towarzysze wyruszają w drogę. Mają cel: pomścić mieszkańców Kaniny i odbić swoje towarzyszki. Podróż na północ pełna jest niebezpieczeństw i dynamicznych zwrotów akcji, przyjaciele przypadkowo się rozdzielają, Atlas poznaje Miko i się zakochuje, ale misja jest ważniejsza i po kilku dniach rusza dalej. Ponowie spotykają się w gospodzie niedźwiedzicy imieniem Miel, która przygarnia sieroty, daje im pracę i chciałaby, aby z nią zostali i po pomogli prowadzić bar. Kolejny raz przedkładają zadanie nad własną korzyść, niepomni na czyhające niebezpieczeństwa, przeprawiają się przez wielką wodę do zimowej krainy Norcandos.

Sceny konfrontacji ze znienawidzonym ludem są zaskakująco brutalne. pau rodriguezPau nie ubarwia sztucznie swojej opowieści, świat wykreowany przez niego nie jest cukierkowy. Dostrzegam pewną świadomą dysharmonię w przestawieniu wykreowanej rzeczywistości. Kreska artysty jest łagodna, okrągła, pociągnięcia są pewne i dynamiczne, a nie poszarpane i kanciaste, do tego przyjemne i ciepłe kolory (nałożone komputerowo). Natomiast świat, zachowanie postaci, emocjonalne reakcje i łączące ich relacje są autentyczne, miejscami bestialskie i bezwzględne. W końcu bohaterami są zwierzęta, a nie ludzie, choć pewna antropomorfizacja ma miejsce, ale nie obejmuje ona warstwy pierwotnych instynktów.

Pierwszy tom Sagi o Atlasie i Axisie to komiks przygodowy z pewnymi elementami edukacyjnymi (jak rozpoznać, w którym kierunku jest północ czy jakie charaktery mają różne rasy psów). pau rodriguezWażnym detalem jest także słownictwo i nazewnictwo, hiszpański twórca ciekawie używa potencjału słowotwórczego wielu języków – tłumacz, Jakub Jankowski, zadbał o to, abyśmy mieli wgląd w niektóre zabawy językowe – „Imiona bohaterów (…) są nazwami pewnych części ludzkiego szkieletu. Axis to po polsku kręg obrotowy (drugi kręg szyjny), który znajduje się pod atlasem…”. Album jest kolorowy, miły dla oka, narysowany ze swadą, przyciąga uwagę.

W internetach pojawiły się pierwsze recenzje komiksu, niezbyt przychylne, kwestionujące stosowność przedkładania albumu dzieciom. Czy słusznie? W odpowiedzi zacytuję wypowiedź autora: „Sądzę, że dzieci czerpią ogromną satysfakcję z tej lektury, może większą nawet niż dorośli, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę ogólną tendencję, aby chronić je tak bardzo, że niektórzy wydawcy mylą etykietkę «dla dzieci» z «dla idiotów». Moim zamierzeniem jest, aby zarówno dorośli jak i dzieci dobrze się bawili podczas lektury”. Osobiście się z nim zgadzam.

Pau (scenariusz & rysunki), „Saga o Atlasie i Axisie. Tom 1”, tłum. Jakub Jankowski, Timof Comics, Warszawa 2015.

[scenariusz: 4-, rysunki: 4, kolory/cienie: 4]

sklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Lubię, kiedy komiks nie jest tylko rozrywką – rozmowa z Pau

24/04/2015 § 1 komentarz


Lubię, kiedy komiks nie jest tylko rozrywką – z Pau, autorem Sagi o Atlasie i Axisie, rozmawia Jakub Jankowski.

Rodríguez Jiménez-Bravo

Czy uważasz, że Saga o Atlasie i Axisie stanie się twoją wizytówką? Tak jak na przykład opowieści o Asteriksie i Obeliksie dla duetu Albert Uderzo / Renè Goscinny, Thorgal dla Grzegorza Rosińskiego czy Corto Maltese dla Hugo Pratta? Wymienionych autorów bardzo silnie identyfikuje się z tymi właśnie ich największymi dokonaniami.
Mam taką nadzieję, to by oznaczało, że Atlas i Axis to wielkie dzieło.

Saga… rysunkowo zapowiada się na sympatyczny komiks kierowany przede wszystkim do czytelnika dziecięcego. sagaJednak jego zawartość – niektóre żarty i krwawe zdarzenia – zdaje się czasami dosyć okrutna dla młodszych czytelników. Co o tym sądzisz?
Sądzę, że dzieci czerpią ogromną satysfakcję z tej lektury, może większą nawet niż dorośli, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę ogólną tendencję, aby chronić je tak bardzo, że niektórzy wydawcy mylą etykietkę „dla dzieci” z „dla idiotów”. Moim zamiarem jest, aby zarówno dorośli, jak i dzieci dobrze się bawili podczas lektury.

Niezwykła wyobraźnia kryje się w nazewnictwie, którego używasz w komiksie, zwłaszcza jeśli chodzi o imiona bohaterów i toponimy. W ilu językach szukałeś inspiracji i dlaczego akurat te wybrałeś? Sądzisz, że informacje skryte w nazewnictwie będą widoczne dla wszystkich czytelników Sagi?
Pau: Nie, nie sądzę, żeby wszyscy zrozumieli wszystko, ale to jest wartość dodana dla tych, którym się będzie chciało pogrzebać. Jest w Sadze sporo subtelnych żartów. Cały psi świat nosi nazwy kości, ale to nie one są głównym daniem. To rodzaj specyficznego rysu w menu. Czasami szukam też nazw, które dobrze zabrzmią w wydaniach zagranicznych. Sięgałem po słowa ze wszystkich języków, których się uczyłem.

pauCzyli?
Hiszpańskiego, katalońskiego, angielskiego, francuskiego i rosyjskiego. Na przykład Tumán (imię psa husky z tomu drugiego) oznacza po rosyjsku chmurę. Podoba mi się zarówno znaczenie, jak i sam dźwięk, choć mało kto to znaczenie rozpozna. Kiedy usłyszałem to słowo pierwszy raz, od razu zanotowałem sobie w notesiku z przeznaczeniem na imię jednej z postaci. Sabaki oznacza: psy, stan: ziemię, stąd Sabakistan to literalnie Ziemia Psów. Pasuje, prawda? Ale to są żarty na mój własny użytek. Myślę sobie czasami, że jak ktoś się w tym połapie, to ciężko będzie mu uwierzyć, jak daleko sięga moja dbałość o szczegóły oraz moje pokręcone i wyszukane poczucie humoru.

A jak Twoim zdaniem lepiej tłumaczyć nazwy, to znaczy czy wymyślić zabawne ekwiwalentne odpowiedniki, czy może pozostawić czytelnikowi przyjemność poszukiwania i odkrywania odniesień? Jak to było w przypadku wydań Sagi w innych krajach?
Sądzę, że to zależy od tego, jak każde imię brzmi w danym kraju. Jak już wspominałem, imiona głównych bohaterów brzmieć będą mniej więcej dobrze w każdym kraju. Ale na przykład w przypadku Miel, nie wiem, czy w wersji polskiej warto to imię zachować, bo nie jest intencjonalne, czy może jednak przetłumaczyć. Najzabawniejsze jednak są wyrazy używane na nazywanie psów drugoplanowych: każdy kraj ma typowe imiona dla psów i suczek, i zabawne jest to, jak w zależności od kraju się one zmieniają. W tym przypadku wolałbym, żeby zostały przetłumaczone. (…)

Saga o Atlasie i AxisieSkąd w Sadze taka dbałość o walor edukacyjny? Mam na myśli na przykład sekwencje nauki odnajdywania północy, które opisujesz w pierwszym albumie, albo wykład o ewolucji z tomu drugiego.
Lubię, kiedy komiks nie jest tylko rozrywką. Jako czytelnik komiksów lubię się czegoś z nich uczyć. A to, czego uczymy się w zabawie, lepiej zapamiętujemy. To, co wyjaśniam w Sadze, jest albo potrzebne dla lepszego zrozumienia historyjki, albo jest podkładem pod gagi.

Co nas czeka w kolejnych tomach i ile masz już zaplanowanych?
Sądzę, że będą cztery. W kolejnych poopowiadamy o wojnie, niegodziwości, religii, mitach i narodzinach inteligentnego życia na planecie. Czyli niewiele [śmiech].

W Polsce został opublikowany także komiks, który stworzyłeś razem z Maxem – Wyspa Kamieni. Komiks archeologiczno-przygodowy. Co możesz powiedzieć o tym projekcie i o wspólnej pracy?
Pau: To dla mnie bardzo interesująca praca, bo wykonana została na zamówienie. Muzeum Archeologiczne w Son Fornés odkryło ważne, prehistoryczne skarby, z których udało się odtworzyć masę informacji. Tymi informacjami jakoś chciało się podzielić i pracownicy stwierdzili, że dobrym na to sposobem będzie zrobienie komiksu. Poprosili Maxa, który nie mógł sam, bo nie miał tyle czasu, ale zaproponował mi podzielenie pracy na pół. I tak też zrobiliśmy: on przerobił opowieść archeologa, Marca Ferré, na scenariusz komiksowy oraz narysował postacie i drobne szczegóły, a ja zająłem się dekoracjami. Dla mnie było to fantastyczne doświadczenie, gdyż – z jednej strony – mogłem ramię w ramię pracować z jednym z moich mistrzów komiksowych, a z drugiej – miałem zespół archeologów do dyspozycji, który mógł mi wyjaśnić każdą wątpliwość na temat prehistorii Majorki, co zawsze bardzo mnie interesowało. Zgłębialiśmy tematykę wytrwale i w szczegółach, także jeśli chodzi o roślinność, która wówczas istniała.
Na sąsiedniej wyspie, na Minorce, ten pomysł się bardzo spodobał i dali nam kolejne zlecenie, przy którym zamieniliśmy się z Maxem rolami. Wyspa kamieni jest kompilacją dwóch historii połączonych postaciami. (…)

pau rodriguezKtórych autorów uważasz za interesujących do pokazania w Polsce? (…) z komiksiarzy stricte dziecięcych, kogo polecasz polskim wydawcom?
Pau: Raczej tych dla ogólnej publiczności, nie tylko dla dzieci. Na przykład Jan z tytułami takimi jak Superlópez i Pulgarcito. Hiszpańskim dzieciakom zawsze się podobał Mortadelo y Filemón Ibáñeza, ale nie wiem, czy to nie zbyt hiszpański humor jak na eksport. (…)

Kilka słów na pożegnanie czytelników naszego wywiadu?
Bardzo się cieszę, że moje komiksy ukażą się po polsku (Timof, dziękuję!). Mam nadzieję, że się spodobają i że będziecie mieli okazję poznać je na jakimś festiwalu.

Pau {właśc. Rodríguez Jiménez-Bravo} (scen. & rys.), „Saga o Atlasie i Axisie #1”, przeł. Jakub Jankowski, Timof i cisi wspólnicy, Warszawa 2015.

ZK_18_okladka[powyżej zaprezentowałem fragment wywiadu, jaki Kuba przeprowadził z Pau, całość można przeczytać w 18 numerze „Zeszytów Komiksowych”, które poświęcone były komiksom dla dzieci; zamówić ZK można tu: klik! klik!] [dziękuję redakcji za możliwość prezentacji]
[o komiksie Wyspa kamieni pisałem tu: klik! klik!]
[więcej polskich plansz z Sagi… można zobaczyć na issuu: klik! klik!]

[autor Sagi… będzie gościem festiwalu Komiksowa Warszawa, który w terminie 14-17 maja; wg programu dnia 15 maja w piątek o 10.00 prowadzić będzie warsztaty, a następnego dnia o 11.15 będzie miała miejsce prezentacja albumu; ze szczegółami programu festiwalu można zapoznać się tu: klik! klik!]

sklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Para-mara, czyli o dwóch takich, co próbują straszyć

31/12/2014 § Dodaj komentarz


Klasyczny… komiks

para-maraW poszukiwaniu komiksów warto śledzić nie tylko katalogi wydawnictw stricte komiksowych, ale i wydawców specjalizujących się w ilustrowanych książkach dla dzieci. Na przykład w katalogu wydawnictwa Bajka natkniemy się na fantastyczne prace Pawła Pawlaka, który w duecie z Jarosławem Mikołajewskim stworzył komiks pt.: Para-mara, czyli o dwóch takich, co próbują straszyć.

Sprawa jest prosta – do studia telewizyjnego zostają zaproszone dwa strachy, para żyjąca w każdym domu: pan Cienias (tj. cień) i pan Kanaletto (tj. dźwięk bulgotania). W trakcie trwania programu, dowiadujemy się z jakimi codziennymi problemami w straszeniu muszą się obaj panowie zmagać. Okazuje się, że ich praca jest dosyć niewdzięczna i wcale nie lekka…

Duet Pawlak/Mikołajewski w tej z pozoru błahej opowiastce zawarł bardzo dużo treści. Możemy Parę… potraktować jako historyjkę, która ma oswoić dzieci z tym, czego boją się najbardziej. Na przykład wiele filmów amerykańskich zawsze odwoływało się do tego, co kryje się pod łóżkiem albo w szafie (potwór lub trup). Polscy autorzy sięgnęli po cień, istotę zmiennokształtną, która może napędzić stracha dziecku, oraz po niepokojący dźwięk wydobywający się z czasami z rur.

pawel pawlak

Cień sprawia, że wydaje nam się, że ktoś nieproszony przechodził w naszym pobliżu, a dźwięk z rur sugeruje, że coś dziwnego tam może żyć i czyhać na nas. Oba strachy są jednak całkowicie nienamacalne, ergo: zapewne nie istnieją. Tak też zostają przez rysownika „przedstawione” – jeden zdaje się być cieniem wykreowanym przez światła telewizyjnego studia (a czasami cieniem prezentera), drugiego nawet nie widać (jest dźwiękiem, więc jedynie słychać, jak mówi). Takie ujęcie sprawy może działać na dzieci uspokajająco.

Dodajmy jeszcze, że oba strachy w rozmowie są przedstawione raczej jako sympatyczni psotnicy, niż krwiożercze bestie. Poznajemy ich obawy i lęki, a więc ci bohaterowie zostają ukazani jako istoty delikatne. W rozmowie z prezenterem okazują się też dosyć inteligentnymi stworami. Twórcy postarali się, aby kontrapunktem dla mądrości życiowej strachów, był dosyć „nieogarnięty” dziennikarz telewizyjny. Stosując te trzy zabiegi udało się autorom jednocześnie oswoić lub spróbować to zrobić, strach dzieci przed tajemnicami domu oraz wbić kilka szpil w głupkowatą telewizję.prezenter

Jak więc widać z tego pobieżnego opisu, duet Mikołajewski/Pawlak uciekł od zbyt infantylnej i uproszczonej historyjki w stronę ośmieszenia głupoty telewizji i sprytnego nadania niegroźnych kształtów pozornie dla dzieci groźnym, nieznanym elementom otaczającej je rzeczywistości. Książka okazała się skrywać, pod ślicznymi wycinankowymi ilustracjami na rozrastrowanych tłach, inteligentną i wielowymiarową opowieść. No i jak to w dziecięcych książkach ilustrowanych, nie zabrakło pięknej oprawy graficznej i intrygującej stylizacji: publikacja przypomina program oglądany w telewizji. Przepraszam, napisałem „książka ilustrowana”, prawda? Proszę o wybaczenie, wszak każde dziecko widzi, że to klasyczny komiks!

Jarosław Mikołajewski (scen.), Paweł Pawlak (rys.), „Para-mara, czyli o dwóch takich, co próbują straszyć”, Wydawnictwo Bajka, Warszawa 2014.

[autor: Jakub Jankowski]mara

sklep {komiks można kupić tu: klik! klik!}

Cursed Pirate Girl

10/09/2014 § 2 Komentarze


Piratka ze Stanów

 Cursed Pirate Girl coverTłoczona twarda oprawa. Postrzępiony na brzegach kartonowy papier. Gęsta czarno-biała kreska przypominająca ryciny. Hołd dla pierwszych mistrzów komiksowych (Doré, Hogarth, Töpfer). Historia o przeklętej, pirackiej dziewczynie. Temu komiksowi nie można odmówić!

Cursed Pirate Girl to dziewczynka, która ściągnęła na siebie klątwę zabijając niejakiego Kildanny’ego, antropomorficznego świniaka, i której misją jest odnalezienie ojca, pirackiego kapitana, który żegluje po czarnych wodach Omerta Seas. Poznajemy ją, kiedy wdaje się w bójkę z chłopcami na plaży Port Elisabeth. Przygląda się jej córka gubernatora, Apollonia, która w wyniku nieporozumienia znienawidzi Cursed Pirate Girl i możemy zakładać, że stanie się jednym z jej wrogów.

Cursed-Pirate-GirlBohaterka żyje pirackimi opowieściami, jest awanturniczką, która nie boi się żadnego wyzwania. Jeremy A. Bastien narysował jej przygody bardzo szczegółową kreską, która imituje stare ryciny. Strach pomyśleć ile średnio czasu autorowi zajmuje skończenie jednej strony tego komiksu, ale widać, że jest to jego pasja. Czy gdyby było inaczej, to wstawiłby do swojego bloga pod tytułem podpis: „Herein lies an account of the life and times of Jeremy Bastian and his billions of tiny, tiny lines”?

Cursed Pirate Girl to wspaniała przygodówka z elementami fantastycznymi. Jeśli myśleliście, że Piraci z Karaibów tak twórczo łączą piracką przygodę ze światem nadprzyrodzonym, to przy Cursed… możecie dostać zawału od nadmiaru kreatywności w tworzeniu realiów tej opowieści (Dziwniejszych piratów świat nie widział!). CPGJeśli jednak Piraci Wam się spodobali i lubicie świat wykreowany w tekstach szkockiego Alestorm, grającego pirate metal, to komiks Bastiena jest absolutnie dla Was. To ten rodzaj opowieści – z elementami humoru, wartką akcją, zaskakująco wyglądającym otoczeniem, ornamentami morskimi w ramkach niemal każdego kadru, bez zbytniej przemocy, z elementami grozy trzymanymi na uwięzi. Rozwiązania fabularne stosowane przez autora odsyłają nas w kierunku takich klasyków jak Alicja w krainie czarów, Alicja po drugiej stronie lustra czy też Czarnoksiężnik z krainy Oz – tutaj wszystko jest możliwe!

Na przykład to, że grupę poszukującą ojca Pirate Girl uzupełnia ryba, w której brzuchu podróżować będzie papuga, która pod wodą sama nie może oddychać, ale w rybim brzuchu już tak. Pirate GirlSzczegółów fabularnych do odkrycia w tym komiksie jest tyle, ile dziwności ukrytych w szczegółowych rysunkach Bastiena. Jeśli nie chcecie siedzieć z lupą nad zbiorczym amerykańskim wydaniem, to kupcie sobie francuskie, które dostało większy format, ale straciło tłoczenia na okładce i szarpany papier.

Nie wiem, co stało się w wersji francuskiej z rozkładanym listem gończym, który wklejony jest na końcu tomu amerykańskiego. Nie wiem też, co stało się w wersji francuskiej z kapitalnie wprowadzoną do komiksu galerią gościnnych rysunków (m.in. Mignola, Petersen). Ale wiem, że ten komiks to i tak absolutny „musiszmieć”.

Jeremy A. Bastien (written and illustrated), „Cursed Pirate Girl. The Collected Edition, Volume One”, Archaia, Los Angeles 2012.

 [autor: Jakub Jankowski]

 polter[tekst pierwotnie ukazał się w zestawie Varia #14: W amerykański komiks wierzymy na stronie Komiks.Polter, tu: klik! klik!]
[W pełni zgadzam się z autorem: MusiszToMieć! Planowałem sam kiedyś w przyszłości napisać tekst o tym albumie, ponieważ wizualnie jest to majstersztyk i historia jest również ciekawa. Wciąż to odkładałem i odkładałem, dlatego bardzo się ucieszyłem, że Kuba zgodził się na publikację tekstu na moim blogu.
Mam cichą nadzieję, że jakiś polski wydawca zainteresuje się Piratką. Tym bardziej, że za miesiąc ukażą się w naszym kraju dwa albumy, pierwotnie opublikowane w wydawnictwie Archaia: Mysia Straż #1: Jesień 1152 oraz Piaskowa opowieść.
]

 atomSwój egzemplarz nabyłem poprzez sklep Atom Comics (tu: klik! klik!), który, co prawda, nie ma komiksu na stanie, ale ściągnęli go specjalnie ze Stanów. Trochę to trwało; chcę podkreślić, że kontakt z nimi był zawsze bardzo dobry i rzeczowy. Kupiłem u nich, ponieważ próba korespondencji z „innym sklepem” była całkowicie nieudana, zostałem potraktowany mało profesjonalnie.

Cursed Pirate Girl

Rekomendacje: Wyspa kamieni

08/09/2014 § Dodaj komentarz


wyspa kamieniDziś swoją rynkową premierę ma komiks Wyspa kamieni, przygotowany przez troje artystów: Marc Ferre (scenariusz), Max {właśc. Francesc Capdevila Gisbert) oraz Pau {właśc. Rodríguez Jiménez-Bravo} (rysunki). Polską edycję przygotowała oficyna timof comics.

Poniżej można przeczytać fragment tekstu Jakuba Jankowskiego pt.: Słów kilka o Atlasie i Axisie, który w całości zostanie opublikowany w najnowszym, październikowym numerze „Zeszytów Komiksowych”.

„Do Polski Pau trafił za sprawą Festiwalu Komiksowa Warszawa 2014, na którym przeprowadził warsztaty komiksowe dla dzieci oraz w ramach darmowej publikacji przedstawił polskim czytelnikom fragment Sagi o Atlasie i Axisie, a dokładnie sześć ostatnich stron oryginalnego tomu pierwszego serii. Nie są to jednak jedyne jego polskie wycieczki, gdyż w oficynie Arkady opublikowano album Rysuję psy, którego jest autorem (…).
Nie jest to oczywiście wszystko, co polscy fani hiszpańskiego artysty znajdą w jego wykonaniu w ogólnie dostępnych źródłach. Wrzesień to czas premiery komiksu Wyspa Kamieni, który Pau stworzył wraz z Maxem przy współpracy z muzeum archeologicznym San Fornés na Balearach, a październik Sagi o Atlasie i Axisie w pełnym wymiarze tego, co do tej pory oryginalnie opublikowano (dwa tomy)”.

Opis wydawcy:
Archeologia i komiks ramię w ramię. Dziwna choroba dziesiątkuje stada pewnej osady. Jedyne lekarstwo znajduje się w niebezpiecznych zalesionych górach. Nor i jego mama wyruszają w podróż, od której zależeć będzie być albo nie być ich społeczności.
Na plażę zostaje wyrzucony tajemniczy nieprzytomny człowiek. Obcokrajowiec okazuje się druidem, który wraz z Nurą wybierze się w podróż inicjacyjną w poszukiwaniu Kernuka, pradawnego bóstwa, którego istnienie potwierdzi, że przodkowie dwóch oddzielonych oceanem społeczności utrzymywali dawniej kontakty.
Mistrz hiszpańskiego komiksu – Max – po raz pierwszy po polsku!

Przykładowe plansze:
{aby zobaczyć ilustrację w lepszej rozdzielczości, wystarczy na nią kliknąć}

wyspakamieni_str5 wyspakamieni_str6 wyspakamieni_str7 wyspakamieni_str8 wyspakamieni_str9

sklepKomiks można kupić tu: klik! klik!

logo21 września b.r. Pau będzie gościł w Polsce w ramach Festiwalu Książki dla Dzieci i Młodzieży „Czytajmy” w Arkadach Kubackiego na Zamku Królewskim w Warszawie. Spotkanie rozpocznie się o 15.00 w Strefie Małego Słuchacza.
Pau to nie jedyny komiksowy autor, który będzie uczestniczył w Festiwalu. Dzień wcześniej, 20 wrzenia o godzinie 10.00 rozpoczną się warsztaty Rysowania Leśnych Zwierząt prowadzone przez Tomasza Samojlika. A w sobotę i niedzielę organizatorzy zapraszają do tworzenia na żywo wystawy komiksów wespół z Piotrem Nowackim. Uczestnicy będą mieli szanse stworzyć swoje komiksy, pokolorować je, dopisać własne dialogi do historii, a potem ułożyć z nich wystawę.

Z całym programem Festiwalu „Czytajmy” można zapoznać się tu: klik! klik!

Where Am I?

You are currently browsing entries tagged with Jakub Jankowski at Kopiec Kreta.

%d blogerów lubi to: