Hellboy w Piekle #2: Karta śmierci

05/07/2017 § Dodaj komentarz


 Hellboy finał

Chciałoby się napisać: „do piekieł wstąpił, po drodze mu było”, tylko że przed Hellboyem od pewnego czasu nie stała już żadna inna ścieżka. Musiał zejść do piekła, aby dopiąć ostatecznie parę spraw. Mignola w iście piekielny sposób zamknął swoją serię. Z klasą, ale i bez szarżowania, i bez efektu WOW! Jako fan Piekielnego oczekiwałem czegoś więcej, ale – z drugiej strony – nie spodziewałem się też mniej niż otrzymałem.

Zamknięcie utrzymano w dość gotyckim klimacie. Dowiadujemy się więcej o samym Hellboyu, jego rodzinie i piekle. Mignola nie żałuje sobie jednocześnie dygresji, by sprzedać miniaturki z typowymi historiami z naszym bohaterem, wypełniającym zadania da Biura. Okazuje się też, że śmierć czy piekło nie zamyka pewnych spraw i istnienie Piekielnego dalej może być zagrożone.

Mam po tym tomie lekki problem jednocześnie, bo tak jak ostatnie tomy Hellboya przed piekłem wprowadzały mocne akcenty, podbijając stopniowo napięcie. Tak, mam wrażenie, że piekielna podseria jest nieco chaotyczna, toczy się samoistnie pogłębiając znany nam świat, ale też nie robiąc tego w z góry zaplanowanym dramatycznym porządku.

Przy okazji Karty śmierci ponownie swój moment ma Dave Stewart. Kolorysta związany jest z Hellboyem niemal od początku cyklu, kładąc z dużym wyczuciem swoje płaskie kolory, nadając poszczególnym scenom czy planszom odpowiedniej temperatury. Tym razem Stewart częstuje nas kolorami na wzór akwareli, dokładającymi określonym scenom pewnej lirycznej ulotności. W dalszym ciągu mamy też oczywiście do czynienia z popisem Mignoli, jako typa totalnie zakręconego na punkcie kompozycji plansz, grania detalem czy zabaw skaczącą perspektywą, unikającą kurczowego trzymania się protagonisty.

Hellboy jako seria doszedł do swojego kresu. Finał dla mnie, jako dla fana, nie jest satysfakcjonującym finałem, nie jest zawodzącym finałem. Jest po prostu trzymającym poziom zamknięciem cyklu, który ukazywał się przez lata, pozostawiając mnie jednak z pewnym niedosytem. Zamknął się pewien etap w historii amerykańskiego, mainstreamowego komiksu. Wypada przeczytać.

Mike Mignola (sc. & rys.), „Hellboy w Piekle #2: Karta śmierci”, tłum. Tomasz Sidorkiewicz, Klub Świata Komiksu – album 1134, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2017.

 [autor: Przemysław Pawełek]

{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Hellboy w Piekle #1: Zstąpienie

27/07/2015 § Dodaj komentarz


Hellboy zstępuje do piekła, ale obyło się bez rewolucji

HellboyHellboy – prawowity władca Brytanii – walczył ze smokiem, przegrał i poległ. Trzy dni po śmierci został strącony do piekła. Miejsca, z którego pochodzi i do którego musi powrócić. I teraz siedzi na tronie, po lewicy ojca swego. Sądzi umarłych… E, coś mi się pomieszało. Spróbuję trochę precyzyjniej wprowadzić czytelników w pierwszy tom nowego sezonu przygód Hellboya.

Rzeczywiście cykl jest nowy, ale zawiodą się ci, którzy liczą na jakąś diametralną zmianę w sposobie prowadzenia opowieści przez Mike’a Mignolę. Zmienia się scenografia i niektóre postacie. Fakt faktem Hellboy ginie w walce ze smokiem i zstępuje do piekieł. Jest martwy, ale nie jest zombie czy jakąś nieszczęśliwą duszyczką, która plącze się po otchłani chaosu. Nie traci podmiotowości, nadal jest tym samym aktywnym bohaterem, którego znamy. Walczy, buntuje się i nie poddaje losowi, który ktoś (nie on sam!) dla niego napisał.

Pierwszym jego przeciwnikiem, ale nie ostatnim, jest Eligos, z którym Hellboy mierzył się w przeszłości Mignola(album Dziki gon). Wówczas piekielny potwór przegrał. Teraz jest wyraźnie silniejszy, przez co bohater ma problemy, by sobie z nim poradzić. Na szczęście z pomocą przychodzi mu postać, którą spotkał za życia na Ziemi. „Przyjaciel” ratuje go z opresji, a następnie sprowadza trzy duchy, które zabierają naszego bohatera na wycieczkę krajoznawczą po piekle. Pierwszy przystanek: puste Pandemonium. No, prawie puste, bo w podziemiach krypty śpi On – pierwszy buntownik. Dalej jest tylko ciekawiej i krwawiej, granice czasu się zacierają, przeszłość miesza się z przyszłością, teraźniejszość nie ma większego znaczenia, bo teraz to puste piekło. Hellboy spotka ojca, walczy z braćmi, pomaga pomniejszym potępieńcom i demonom

Jak widać, Mike Mignola dalej ciągnie swoją sztandarową historię. Rewolucji nie ma także w warstwie graficznej. Mike MignolaNowa scenografia pozwala artyście na rysowanie większej ilości fantastycznych potworów i monstrualnych robali, żywych trupów, demonów, etc. I trzeba przyznać, że w końcu Mignola może dać upust swojej fascynacji i fantazji, jego wyobraźnia – niczym nie skrępowana – nie zważa na żadne granice. Czytelnik może podziwiać nieludzki pochód, który majestatycznie kroczy przez wszystkie plansze komiksu, a jeśli nadal mu mało, to na końcu tomu zamieszczono 19 stron ze szkicownika z komentarzami artysty.

Wierni fani i wielbiciele twórczości amerykańskiego artysty nie rozczarują się, gdy sięgną po Zstąpienie. Album zawiera znane i cenione elementy okraszone infernalną fabułą. Jest to początek nowego cyklu, dlatego dla osób, które wcześniej nie zetknęły się z Hellboyem, to dobry moment, aby z powodzeniem zapoznały się z uniwersum wykreowanym przez Mignolę.

Mike Mignola (scenariusz & rysunki), „Hellboy w Piekle #1: Zstąpienie”, tłum. Tomasz Sidorkiewicz, Klub Świata Komiksu – album 862, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2015.

[scenariusz: 4-, rysunki: 4, kolory/cienie: 4]

 sklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}

wp.ksiazkiRecenzja napisana dla ksiazki.wp.pl, można czytać i ::tu::

Hellboy #10: Lichwiarz i inne opowieści

07/04/2013 § Dodaj komentarz


HellboyWielkim fanem Hellboya nigdy nie byłem, czytałem okazjonalnie, przypadkowo, bez przekonania, że mam do czynienia z fenomenalną opowieścią. Takie było moje podejście do postaci wykreowanej prze Mike’a Mignoli jeszcze kilka lat temu. Jednakże po przeczytaniu opowieści z tomu Zew Ciemności zasadniczo się ono zmieniło. Może nie zostałem wielkim fanem, ale zacząłem doceniać talent snucia niebanalnych opowieści. Być może dlatego, że właśnie w tym tomie Wielki Mike oddał pałeczkę rysownika Duncanowi Fegredo. Nigdy nie przekonywała mnie grubo ciosana kreska Mignoli.
Lichwiarz i inne opowieści to album składający się z czterech, odrębnych historii. Główny wątek, snuty w dwóch poprzednich tomach, zostaje odstawiony na bok. W bieżącym dostajemy za to zestaw, w którym każda dzieje się w innym miejscu, porusza inne (mroczne) sprawy, rozbudowuje mitologię Piekielnego Chłopca oraz dobudowuje wątki do postaci znanych z serii Biuro Badań Paranormalnych i Obrony. Dodatkową atrakcją tej antologii jest fakt, że za każdą z opowieści odpowiedzialny jest inny rysownik.
kadrLichwiarz to pierwsza historia, najdłuższa, zajmuje ponad połowę albumu. Została narysowana przez Richarda Corbena, rysownika, który współpracował już z Mignolą podczas pracy nad tomem Wyspa i inne opowieści. Wówczas kooperacja obu panów poszła dalej, ponieważ Corben był także współscenarzystą historii Makoma. Rozgrywała się ona w Afryce, Lichwiarz natomiast dzieje się w Stanach, a dokładnie w Appalachach. Przygotowując skrypt do tej historii Mignola był, jak sam pisze w przedmowie, „pod olbrzymim wpływem bohatera wymyślonego przez Manly’ego Wade’a Wellmana. Chciałem zrobić coś, co miałoby klimat legend, a jednocześnie nie było adaptacją żadnej z nich – tak właśnie odbierałem opowiadania Wellmana – i chyba udało mi się to”. Mogę potwierdzić, udało się. Opowieść zaludniona jest przez nikczemne demony, wiedźmy, paktujące z prastarym Złem, ukrywającym się pod postacią tytułowego Lichwiarza, sługusa Diabła. Galeria postaci oraz sytuacje, z którymi muszą sobie radzić Hellboy i Tom Ferrell jego towarzysz, przywodzą na myśl Bestiariusz Słowiański Pawła Zycha i Witolda Vargasa.
malyAlbum zawiera także trzy inne historie: Ci, którzy na statkach ruszyli w morze (współscenarzysta: Joshua Dysart, rysunki: Jason Shawn Alexander), W świątyni Molocha (rysunki: Mike Mignola) oraz Pieprzyk (rysunki: Duncan Fegredo). Z tych trzech najbardziej podobała mi się opowieść narysowana przez Jasona Shawna Alexandera, dotąd nieznanego w Polsce rysownika, który za oceanem narysował m.in. Dead Irons do scenariusza Jamesa Kuhorica dla wydawnictwa Dynamite Entertainment czy The Secret do scenariusza Mike’a Richardsona dla wydawnictwa Dark Horse. Prace Alexandra robią wrażenie, jest w nich dużo ekspresji, niebanalnego kadrowania, postaci ukazywane są z perspektywy lekko z góry lub z dołu (a nie na wprost). Wydawać by się mogło, że tła pozostawiają wiele do życzenia, ponieważ często są to jedynie kolorowe plamy. Ale kontrast między rysowaniem postaci (bardzo szczegółowym oddaniem każdej zmarszczki na twarzy, zapadniętych oczu, rozczochranych włosów) a uproszczeniem tła, działa na korzyść rysownika. Czytający skupia się na emocjach bohaterów. Opowieść jaka przypadła Alexandrowi do zilustrowania osnuta jest wokół postaci Czarnobrodego, a dokładnie jego zaginionej, i odnalezionej po wiekach, głowy. Akcja rozpoczyna się w antykwariacie w mieście Newburyport w stanie Massachusetts, a kończy 800 mil dalej na wyspie Ocracoke w Północnej Karolinie. Skarb, szkielety, zdolności paranormalne, piekło, wina oraz zemsta. O tym jest ta historia (zresztą specjalnie nie wyróżnia się z narracji napisanych przez Mignolę), na plus można jeszcze zapisać, że pojawia się w niej także Abe Sapien (członek BBPO).
Lichwiarz i inne opowieści to dobra antologia z przygodami Hellboya. Zarówno pod względem scenariuszy, jak i rysunków. Swoisty antrakt w głównej opowieści o życiu Piekielnego Chłopca i mam nadzieję, że Egmont wyda tom 13 jeszcze w tym roku.

Mike Mignola & Joshua Dysart (scen.), Mike Mignola & Richard Corben & Duncan Fegredo & Jason Shawn Alexander (rys.), „Hellboy #10: Lichwiarz i inne opowieści”, tłum. Tomasz Sidorkiewicz, Klub Świata Komiksu – album 771, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2013.


[scenariusz: 4, rysunki: 4+, kolory/cienie: 4-]

hellboy
{komiks można kupić :tu:}

Recenzja napisana dla serwisu „Komiksomania, aby ją przeczytać, wystarczy kliknąć :tu: tak! :tu:

Where Am I?

You are currently browsing entries tagged with Hellboy at Kopiec Kreta.

%d blogerów lubi to: