Tulipanek

16/06/2017 § Dodaj komentarz


 Przeszłość narysowana na ciele

Tulipanek to komiks, za który odpowiadają Jérôme Charyn oraz Francois Boucq. Zarówno scenarzysta, jak i rysownik są twórcami w Polsce rozpoznawalnymi. Warto wspomnieć, że obaj panowie odpowiedzialni są za album Czarcia morda, dodatkowo grafika kojarzyć możemy też z westernowej serii Bouncer (klik! klik!). Choćby dlatego wypada się publikacją zainteresować.

Akcja komiksu rozpoczyna się w Nowym Jorku w 1970 roku. Niejaki Paul prowadzi jednoosobowy zakład tatuażu, a dodatkowo – jako rysownik – współpracuje z lokalną policją przy tworzeniu portretów pamięciowych przestępców. Mężczyzna naprawdę ma na imię Pawieł i kiedyś wraz z rodzicami mieszkał z ZSRR. Jego ojciec chciał pracować z Siergiejem Eisensteinem i dlatego pod koniec lat 40. XX wieku przywiózł rodzinę ze Stanów do Rosji. Z perspektywy czasu, to była bardzo zła decyzja, gdyż aparat komunistyczny uznał ich za szpiegów i zesłał do gułagu na Syberię. Siedmioletniego wówczas chłopca rozdzielono z rodzicami, musiał sam sobie radzić, aby jakoś przetrwać.

Scenarzysta prowadzi fabułę dwutorowo. Pierwszy wątek rozgrywa się tu i teraz, ma poniekąd kryminalny charakter: w Nowym Jorku ktoś bestialsko morduje kobiety, które nocą samotnie wracają do domu. Bohater musi, chcąc nie chcąc, stawić czoło przeszłości. Drugi wątek ma w formę retrospekcji. Pisarz nie oszczędza czytelnika, który poznaje potworne, przerażające szczegóły życia w obozie, gdzie wymuszania, gwałty, bicie i inne bestialskie zachowania są na porządku dziennym. W tym aspekcie komiks ukazuje koszmarną rzeczywistość, obok której nie da się przejść obojętnie. Włosy jeżą się na głowie.

Charyn z wielkim znawstwem przybliża obozowe zasady, hierarchię więźniów, ich zadziwiający (i odrażający) kodeks honorowy. Partie komiksu poświęcone codzienności w gułagu są niemiłe, ale i wciągające. Chyba nie zdradzę za dużo, gdy napiszę, że bohaterowi udało się przeżyć pobyt w obozie ponieważ poznał arkana sztuki „rysowania na skórze”. Jak mówi jeden z osadzonych: „Tatuaż (…) jest dla nas święty. W regionie kołymskim tatuaże nadają nam tożsamość”.

Wizualnie komiks prezentuje się nadzwyczaj dobrze. Boucq ma zadziwiający styl rysownia, ponieważ łączy elementy nadzwyczaj realistyczne z wyraźnie karykaturalnymi. Dotyczy to w szczególności fizjonomii występujących postaci. W wypadku recenzowanej pozycji maniera dobrze się sprawdza, gdyż dzięki owemu przerysowaniu czytelnik może nabrać dystansu do ukazanych zdarzeń. Zastosowane kadrowanie jest bardzo klasyczne, co także ułatwia odbiór.

Jak wspomniałem, lektura Tulipanka nie jest miłym doświadczeniem. Ze względu na prawdziwość i szczerość relacji komiks przeznaczony jest tylko i wyłącznie dla dorosłego czytelnika. Oficyna Scream Comics kolejny raz spisała się na medal: album wydano w powiększonym formacie i w twardej oprawie. Dodatkowo polska edycja, w przeciwieństwie do amerykańskiej, nie została ocenzurowana. Albumu nie polecam osobom wrażliwym, które nie były w stanie doczytać do końca Pożegnania z Marią Tadeusza Borowskiego.

Jérôme Charyn (sc.), François Boucq (rys.), „Tulipanek”, tłum. Paweł Biskupski, Scream Comics, Łódź 2017.

[scenariusz: 4, rysunki: 5, kolory/cienie: 4+]

{komiks można kupić tu: klik! klik!}
gildiaRecenzja napisana dla serwisu Gildia Komiksu, klikać :tu: tak! :tu:

Reklamy

Bouncer: Do piekła i z powrotem

12/12/2015 § Dodaj komentarz


Piekło jest w nas?

bouncerW 2007 roku wydawnictwo Egmont opublikowało zbiorcze wydanie serii Bouncer, które zawierało albumy od 1 do 5. W kolejnych latach, mimo tego że na frankofońskim rynku ukazały się 4 kolejne pozycje, polscy czytelnicy nie mieli okazji zapoznać się z przygodami jednorękiego wykidajły. Dopiero w listopadzie tego roku Taurus Media, na fali czytelniczego zainteresowania komiksowymi westernami, zdecydowało się opublikować kolejny zbiorczy tom, który nosi tytuł Do piekła i z powrotem. Wewnątrz pomieszczono dwa ostatnie tomy serii – 8 i 9 – które stanowią narracyjną całość.

Akcja omawianego serialu, której autorami są legendarny chilijski scenarzysta Alejandro Jodorowsky oraz francuski rysownik François Boucq, rozgrywa się w bliżej nieokreślonym czasie w położonym gdzieś pograniczu amerykańsko-meksykańskim Dzikiego Zachodu miasteczku Barro-City. Tytułowy bohater zatrudniony jest w saloonie Joba jako wykidajło. I chociaż posiada tylko jedną, lewą rękę jest sprawnym rewolwerowcem.

Całość rozpoczyna się w ośnieżonych górach. Widzimy opatulonego w ponczo jeźdźca, bouncer-3który ucieka przed watahą wilków. Początkowo nie wiemy, jak bohater się tu znalazł i w jaką kabałę się wplątał. Początkowe sceny mają charakter retrospekcji. Protagonista zdaje relację z wydarzeń, które doprowadziły go na białe, górskie pustkowie. Kolejne treści wyjaśniające przedstawiane są czytelnikowi powoli a systematycznie, niczym karty wykładane na stół podczas pokerowej rozgrywki. Początkowo wieczór Bouncera zapowiadał się dobrze, a nawet bardzo dobrze. Siedział i grał w karty, szczęście mu sprzyjało, stos dolarów rósł systematycznie, gdy nagle do szulerni wpada Blabbermouth, przynosząc grobowe wieści z saloonu, gdzie doszło do awantury, w której ucierpiał pracodawca bohatera i jego kobieta – Indianka, Sakayaweya spodziewająca się dziecka.

bouncer 9

Szybko wychodzi na jaw, kto jest sprawcą zdarzenia. Niejaki Pretty John, syn dyrektora więzienia Deep End, który wespół z trzema oprychami próbuje umknąć przed sprawiedliwością, chroniąc się w przybytku zarządzanym przez ojca. Bouncer bierze na siebie odpowiedzialność doprowadzenia sprawcy zbrodni przed sąd. W gruncie rzeczy dopiero w tym miejscu rozpoczyna się właściwa opowieść. Pchany przez rządzę zemsty i niepomny na dobre rady jednoręki rewolwerowiec podąża za pięknym Johnem prosto w paszczę Diabła.

Czy tytułowe piekło, to realne miejsce? Więzienie Deep End? A może nieprzyjazna pustynia, Jodorowskyktóra je otacza? A może Jodorowsky powtarza za Sartrem, że „piekło to inni”? Z pozoru prosta fabuła, niby żywcem przeszczepiona ze spaghetti westernów, daje różne możliwości interpretacji. Podczas lektury czytelnik miast skupiać się na meandrach akcji, zaczyna zwracać uwagę na psychologię postaci. Interesujący jest nie tylko główny bohater czy jego antagonista, ale także matka Pretty Johna, Indianie Czarny Sokół i Goyathly oraz grupa przerażających Skullsów.

Lektura recenzowanej pozycji jest więcej niż satysfakcjonująca, ponieważ atrakcyjna fabuła współgra z intrygującą oprawą graficzną francuskiego rysownika. Album „Do piekła i z powrotem” nie wymaga znajomości wcześniejszych rzeczy. Nie jest to rzecz miła ani przyjemna, ale może tym bardziej wciągająca. Pewnie nie tylko ja chciałbym, aby Taurus Media (albo jakiś inny wydawca) opublikował wszystkie wcześniejsze albumy serii. Jestem przekonany, że wiele osób chciałby poznać wcześniejsze przygody jednorękiego wykidajły.

Alexandro Jodorowsky (scen.), François Boucq (rys.), „Bouncer: Do piekła i z powrotem”, tłum. Jakub Syty, Wydawnictwo Taurus Media, Piaseczno 2015.

[scenariusz: 5-, rysunki: 4+, kolory/cienie: 4]

niedzwiedzsklepkomiks można kupić tu: klik! klik!Recenzja napisana dla serwisu Aleja Komiksu, klikać :tu: tak! :tu:

Where Am I?

You are currently browsing entries tagged with François Boucq at Kopiec Kreta.

%d blogerów lubi to: