Fistaszki zebrane. 1981-1982

12/06/2017 § 1 komentarz


Jakim gatunkiem ptaka jest Woodstock?

Od prawie trzech lat większość wolnego czasu spędzam na obserwowaniu ptaków. Biegam z lornetką po łąkach, łęgach, lasach, krzakach, plażach, halach i polach. Właściwie ptaków wypatruję wszędzie, nawet na cmentarzu czy dworcowym peronie. Rację ma Stanisław Łubieński, który w książce 12 srok za ogon dowodzi dowodzi, że być ptasiarzem to właściwie cierpieć na egzotyczną chorobę (Birding Compulsive Disorder). W moim wypadku sprawa jest dość poważna, gdyż dotyczy także „obserwowania” ptaków (tj. śledzeniu ornitologicznych tropów) w czytanych książkach, komiksach i picturebookach. I właśnie nad jednym takim tropem chciałbym się na chwilę pochylić.

Kilka dni temu przeczytałem kolejny tom Fistaszków zebranych, już szesnasty. Jak dobrze wiemy, jednym z bohaterów komiksu Schulza jest Woodstock, który jest małym ptakiem. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Tylko do jakiego należy gatunku? Oto jest pytanie! Intrygujące, nawet bardzo. Zresztą sprawą zajmował się i Snoopy, który w poprzedniej odsłonie serii próbował rozgryźć do jakiego gatunku ptaków zalicza się jego przyjaciel. Rozumny beagle podszedł do sprawy poważnie. Jego robota polegała na wykluczaniu kolejnych gatunków, do których Woodstock z jakiś konkretnych powodów nie przynależy.

Udało mu się ustalić, że nasz bohater nie jest ani pipilem rudobocznym, ani kukawikiem żółtodziobym, ani berniklą kanadyjską (bo nie lubi hokeja), ani gajówką, ani kardynałem szkarłatnym, ani gągołkiem, ani lodówką, ani sępikiem różogłowym, ani lasówką nadwodną, ani bielikiem amerykańskim, ani jaskółką, ani gołębiem, ani krogulcem, ani przedrzeźniaczem. Nie jest przepiórką, bo nie rozumie, dlaczego najpierw biegną i uciekają, a do lotu wzbijają się dopiero w ostatniej chwili. Ostatecznie Snoopy stwierdza: „Poddaję się! Nie wiem, jakim gatunkiem ptaka jesteś! Jeśli o mnie chodzi, możesz być nawet kaczką!”. W tym miejscu ptaszek uderza w płacz, dlatego pies mówi: „Wybacz, mały przyjacielu… Poniosło mnie… Nie jesteś kaczką”.

Dobrze, spróbujmy inaczej. Może gdy bliżej przyjrzymy się biotopowi, płochliwości, zachowaniom godowym, wielkości, kolorowi, budowie ciała, posłuchamy piosenki czy zwrócimy większą uwagę na lot i sposób poruszania się, to uda nam się poprawnie oznaczyć Woodstocka.

Wielkość około 10 centymetrów. Osiadły, nie odlatuje na zimę, bo pod piórkami nosi długą i ciepłą bieliznę. Gniazduje w pobliżu ludzkich osiedli. Preferuje przestrzenie zurbanizowane ze znikomą ilością drzew. Gniazdo duże, umieszczone około metra nad ziemią na szczycie samotnie stojącego drzewa lub krzaku. Strachliwy, ale nie boi się ludzi. Okresowo łączy się z Billem, Conradem, Olivierem i Harriet w niewielkie stado (tzw. ptasi zastęp skautów). Posiada kiepską orientację w terenie i całkowity brak umiejętności wyznaczania kierunku na podstawie słońca.

Podczas obserwacji w ternie uwagę przykuwają: małe skrzydła, bardzo duży dziób oraz permanentnie nastroszony czubek na ciemnieniu. Brak dymorfizmu płciowego. Głowa, płaszcz i skrzydła w jednolitym jasnożółtym, kanarkowym kolorze. Żeruje na ziemi, żywi się owadami i dżdżownicami (jego dochód netto, to „cztery robaki dziennie”), nie pogardzi nasionami, piankami znad ogniska czy okruszkiem chleba. Porusza się głównie chodząc po ziemi, lata niechętnie. Lot zdaje się trzepotliwy i niezborny. Nie siada na drutach telefonicznych. Nie boi się wody, dobrze nurkuje.

Śpiewa tylko raz dziennie – rano – z eksponowanego miejsca, piosenka prosta, monotonna: „czap, czap, czap” lub „tuut, tuut, tuut”. Wyjątkowo, gdy jest przestraszony: „tiit, tiit, tiit, fiuu, fiuu, fiuu, mlask, mlask, mlask”. Za to potrafi nieźle gwizdać. Śpiewa także podczas padającego deszczu. Zachowania godowe nie w pełni poznane. Większość czasu spędza samotnie. Okresowo łączy się w migrujące stado, które składa się z psiego przewodnika, jednej samicy i czterech samców (patrz: „ptasi zastęp skautów”). Wyraźne braki emocjonalne, chciałby znów spotkać mamę.

Hm… Na niewiele się zdało spisanie taksonu Woodstocka. Chyba nie jest możliwe poprawne oznaczenie. Muszę przyznać się do całkowitej porażki. Nic nie szkodzi, bo jak pewnego razu powiedział Snoopy do swego skrzydlatego przyjaciela: „Na świecie jest mnóstwo ludzi, którzy nie widzą kim ani czym są”.

Charles M. Schulz (sc. & rys.), „Fistaszki zebrane. 1981-1982”, przeł. Michał Rusinek, Nasza Księgarnia, Warszawa 2017.

{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Reklamy

Fistaszki zebrane 1979-1980

13/12/2016 § Dodaj komentarz


Geniusz codzienności

charles-m-schulzWydawnictwo Nasza Księgarnia podjęło się niezwykle ambitnego zadania: publikacji kompletnej serii zbiorczego wydania legendarnych Fistaszków i sukcesywnie, od ośmiu już lat, realizuje cel. Najnowszy, z imponującej kolekcji tomów, nosi numer piętnaście i zabiera czytelnika do przełomu lat 70. i 80. ubiegłego wieku, oferując blisko 350 stron lektury, która nie zestarzała się przez ten czas ani odrobinę, zachwycając równie mocno, jak niemal trzy dekady temu.

charles-schulz

O czym są Fistaszki chyba nie trzeba nikomu mówić. Sympatyczna ferajna reprezentowana przez dwójkę najbardziej rozpoznawalnych bohaterów, Charliego Browna i jego psa Snoopy’ego, jest wciąż obecna od 1950 roku, ukazując się w najważniejszych gazetach świata w formie codziennych pasków (w tym także w Polsce). Dla formalności warto wspomnieć, że komiks opowiada losy grupki dziecięcych bohaterów, w skład których – obok wspomnianej już dwójki – wchodzą m.in. Lucy i Linus van Pelt, Peppermint Patty, Sally Brown, Schroeder czy Woodstock. W krótkich opowiastkach, czasem łączących się w większą całość (wciąż jednak pozostających samodzielnymi tworami) przeżywają przygody, snują swoje opowieści i komentarze otaczającego ich świata. W zabawnych, satyrycznych dialogach i monologach ujawnia się filozoficzna natura i niezwykła głębia, dotykająca tematów wspólnych dla każdego z nas. W bieżącym tomie Charlie choruje, Patty pozywa szkołę, no i rozpoczyna się romans…charliego-brownaKażdy z albumów Fistaszków to absolutne arcydzieło komiksu, którego nie znać po prostu nie wypada. Chociaż opus magnum Charlesa Schulza powstało w Ameryce i z założenia odnosiło się do tamtejszego stylu życia i problematyki, poruszane kwestie okazały się uniwersalne, a komiks został znakomicie przyjęty na całym świecie. Przygody Charliego Browna zostały ostatecznie przełożone na ponad dwadzieścia języków, trafiając na rynki 75 krajów i zdobywając 355 milionów czytelników. O takim sukcesie marzą twórcy, ale lwia ich część właśnie tylko może pomarzyć. W przypadku Schulza nie ma się jednak czemu dziwić – wielkość jego komiksu jest niezaprzeczalna. To musiało się przyjąć. I przyjęło.

brownPoza tym jego komiczna strona skutecznie potrafi poprawić humor. Tak samo, jak niezawodna logika bohaterów, ich wnioski, pointy oraz wydarzenia, w które się angażują. I, oczywiście, rewelacyjna, prosta, ale skuteczna grafika, która ewoluowała przez lata by osiągnąć ten niezapomniany efekt. Przez dokładnie pół wieku publikacji (ostatni odcinek został wydany dzień po śmierci autora) powstało niemal 18000 pasków. I jeszcze więcej komiksów inspirowanych dziełem Schulza – wystarczy wspomnieć np. Garfielda czy Calvina i Hobbesa. Przedstawiają więc kawał historii; komiksowej, popkulturowej i Ameryki w ogóle. Warto więc je poznać. Co tam warto, trzeba. Koniecznie! Polecam, zachęcam, namawiam. Szczególnie, że polskie wydanie jest naprawdę znakomite.

Charles M. Schulz (sc. & rys.), „Fistaszki zebrane 1979-1980”, przeł. Michał Rusinek, Nasza Księgarnia, Warszawa 2016.

[autor: Michał Lipka]

wstepsklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Fistaszki zebrane 1975-1976

24/02/2016 § 2 Komentarze


Jestem psychofanem Fistaszków

fistaszki zebrane 1975-76Kilka dni temu skończyłem powtórną lekturę ostatniego wydanego tomu Fistaszków zebranych, który obejmuje paski „z gazet codziennych i weekendowych” z lat 1975-1976. Miałem nadzieję, że zajmie mi to trochę więcej czasu. Liczyłem, że jak będę „oszczędzał”, czyli czytał nie więcej niż jedną stronę dziennie, to starczy mi do kwietnia. Nie udało się. Przez najbliższe miesiące (aż do maja!) będę musiał ćwiczyć cierpliwość. Wszystkiemu winna jest oficyna Nasza Księgarnia, która wydaje tylko (TYLKO!) dwa tomy w roku – w maju i październiku. Pewnie, aby jakoś przetrwać do maja, to zdejmę z półki, któryś z poprzednich komiksów.

Jakiś czas temu próbowałem zdiagnozować, dlaczego jestem psychofanem produkcji Charlesa M. Schulza (klik! klik!). Pewnie dlatego, że w niektórych postaciach „widzę” siebie. Mam słabość głównie do: Lucille ‘Lucy’ van Pelt, Linusa van Pelt, Patrici ‘Peppermint Patty’ Reichardt, Woodstocka, Pig-Pena i Marcie. To się oczywiście zmienia, zależy od konkretnego tomu, czasu i mojego nastroju. Lista bohaterów pierwszoplanowych, drugoplanowych i epizodycznych jest długa, można wybierać i przebierać. Dziś wydaje mi się, że będą mi wiecznie towarzyszyły. Ponieważ funkcjonują poza czasem. Nie dotknie ich ani starość, ani żadne choroby, ani – ostatecznie – śmierć. W przeciwieństwie do mnie są wieczne.

fistaszki 1Czytając Fistaszki uśmiecham się pod nosem, w głos się śmieję oraz wybucham gromkim śmiechem. Arcyzabawne historie nie wywołują śmiechu u wszystkich. Mam całkowity zakaz lektury w łóżku przed snem. Śmiech bardzo często jest pierwszą, mimowolną reakcją. Po chwili refleksji z humorystycznej scenki wyłania się swoista mądrość i (najczęściej) smutek. Nie „smutek” to złe słowo, bardziej trafne będzie: melancholia.PeppermintW ostatnim, wydanym w październiku 2015, albumie Fistaszki zebrane 1975-1976 jest trochę nowości i kilka niespodzianek. Linus przeżyje krótki i nieszczęśliwy romans z Truflą (nową bohaterką), na dłużej zagości rodzina Snoopy’ego: brat Spike i siostra Belle, Rerun van Pelt wożony jest przez mamę na rowerze, szkoła, do której uczęszcza rodzeństwo Brownów popadnie w depresję i się zawali, co spowoduje, że Charlie przez chwilę będzie siedział w jednej ławce z Peppermint.Fistaszki 13_str. 28-29-page-002Trochę to dziwne, że każdy kolejny tom tak mocno mnie porusza, że za każdym razem tak głęboko wsiąkam w świat przedstawiony. Co niezwykłego jest w rzeczywistość wykreowanej przez Schulza? Patrząc z dystansu zakończonej lektury: właściwie niewiele. Sam tego nie rozumiem. Przecież to wciąż ta sama grupa dzieciaków, którą dobrze już znam. Ich „przygody” są podobne, a dramaty i obsesje są powtarzalne. W każdym kolejnym albumie: Lucy znów będzie perfekcyjnie zrzędziła, Linus nie będzie chciał nigdzie się ruszyć bez swojego „kocyka bezpieczeństwa”, Schroeder będzie grał Beethovena na dziecięcym fortepianie, Charlie nadal będzie trenerem najgorszej baseballowej drużyny świata, Pig-Pen będzie wzbudzał tumany kurzu, itd.

No i co z tego? Nic. Ważne, że premiera kolejnego komiksu zbliża się wielkimi krokami w maju!). Tymczasem poczytam sobie tom zbierający paski z lat 1963-1964, który lubię najbardziej. Będę go czytał czwarty raz, w końcu jestem psychofanem Fistaszków.

Charles M. Schulz (scen. & rys.), „Fistaszki zebrane 1975-1976”, przeł. Michał Rusinek, Nasza Księgarnia, Warszawa 2015.

[scenariusz: 5+, rysunki: 5, kolory/cienie: 4+]

robert frostsklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Rekomendacje: Fistaszki zebrane 1975-1976

06/10/2015 § 4 Komentarze


fistaszki-zebrane13_1975-76Dzień, w którym Wydawnictwo Nasza Księgarnia wypuszcza na rynek kolejny tom Fistaszków zebranych, to dla mnie takie małe święto. Dzieje się to w regularnych odstępach, ale jedynie dwa razy w roku: zawsze w maju i zawsze w październiku. I tak to jest od 2008 roku, kiedy ukazał się pierwszy tom, którego niestety nie mam w swoich zbiorach. Dlatego, jeśli ktoś chciałby odsprzedać, to ja bardzo chętnie!Fistaszki 13_str.7-8-page-001Z 26. Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi przywiozłem ponad 20 kilogramów komiksów i picturebooków. Pierwszy raz swoje stoisko miała oficyna Nasza Księgarnia i specjalnie dla wielbicieli Charliego Browna & Sp. przedpremierowo można było nabyć 13 tom, obejmujący paski z lat 1975-1976.

Fistaszki 13_str.7-8-page-002Całość, oryginalnej edycji Fantagraphics, The Complete Peanuts liczy sobie 25 woluminów, czyli w Polsce przekroczyliśmy półmetek. Jeśli rodzimy wydawca utrzyma w/w cykl, to przez sześć lat dwa razy do roku będziemy biegać do księgarni po Fistaszki.

Fistaszki 13_str.4-page-001Ze wszystkich łódzkich zakupów i zdobyczy bardzo się cieszę, będę miał co czytać przez najbliższe tygodnie. Mam w czym wybierać. Właściwie już wybrałem. Od wczoraj przeczytałem pierwsze 50 stron dzieła Charlesa Schulza. Dziś pewnie kolejnych 50 stron, jutro kolejne…Fistaszki 13_str. 28-29-page-001Charles M. Schulz (scen. & rys.), „Fistaszki zebrane 1975-1976”, przeł. Michał Rusinek, Nasza Księgarnia, Warszawa 2015.

sklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Rekomendacje: Fistaszki zebrane

08/12/2014 § 2 Komentarze


Przyjaźnię się z rodziną van Pelt

fistaszki_03

Niektórzy, nie wszyscy, nawet nie większość wszystkich, pozwoliliby się pokroić, byle by tylko mieć w swojej domowej biblioteczce kolejny album Fistaszków zebranych. „Kolejny”, czyli jedenasty wydany w Polsce, obejmujący paski z lat 1971-1972. Ogół czytelników można podzielić na dwie grupy: należących do Kościoła im. Charliego Browna i spółki oraz nie należących. Sam zaliczam się do pierwszej grupy.

Zrazu nasuwa się pytanie: Na czym polega fenomen Fistaszków? Nad nim zastanawiało się wiele mądrych głów (choćby Umberto Eco czy Jerzy Szyłak). Odpowiedzi jest tak wiele, jak osób próbujących jej udzielić. Ciężko na nie wyczerpująco i z sensem odpowiedzieć, dlatego nawet nie będę próbował. Fakt pozostaje faktem: komiksowe paski autorstwa Charlesa M. Schulza cieszą się niesłabnącym zainteresowaniem, zdobywają rzesze nowych i wiernych czytelników.

fistaszki_04
Oczywiście nie do wszystkich trafia humor i rzeczywistość wykreowana przez autora. Znamienna dla tych komiksów jest szczątkowość i fragmentaryczność ujęcia akcji, która została zastąpiona głęboką introspekcją bohaterów. Komentuje się ich zachowania, próbując dociec motywów działania i zachowania.

Przestrzeń Fistaszków zaludniają jedynie dzieci. Cechą charakterystyczną jest całkowita fizyczna nieobecność dorosłych. Sporadycznie widzimy fragment kończyny (dolej lub górnej) dorosłego, nigdy jednak twarzy. O dorosłych się mówi, najczęściej o najbliższej rodzinie: mamie, tacie czy babci, ale i o nauczycielkach. Dorośli wypowiadają swoje kwestie zza kadru, nie mamy okazji ich przeczytać, możemy się jedynie domyślać – po odpowiedziach dzieciaków – co mówią i o co pytają. Cytowane są całe wypowiedzi, które okraszone są przez małoletnich bohaterów komentarzem – często ironicznym lub sarkastycznym – wskazującym na niezrozumienie przez dorosłych poruszanych kwestii.fistaszki_06

Mam nieodparte wrażenie, że lektura Fistaszków jest doświadczeniem prywatnym, wręcz intymnym. Osobiście mogę mówić o pechu, jaki mnie prześladuje. Ponieważ najbliższe mi osoby nie dzielą ze mną niezdrowej fascynacji serią. Przestałem dzielić się paskami najtrafniej komentującymi rzeczywistość lub najśmieszniejszymi, bo gdy dawałem do przeczytania lub sam głośno czytałem, to słyszałem: „Już?”, „A gdzie pointa?” lub „Acha”.

Schulz na przestrzeni wielu dziesięcioleci powołał do życia ponad pięćdziesiąt dziecięcych postaci, z czego około piętnastu to bohaterzy pierwszoplanowi, pojawiający się regularnie. Z niektórymi się zaprzyjaźniamy, niektórych lubimy, innych nie, bo są irytujący. Z tak rozbudowanej grupy czytelnik może sobie wybrać osobę (lub osoby), której kibicuje, życzy jak najlepiej oraz identyfikuje. Przyznaję, jestem wielkim fanem całej rodziny van Pelt, do której należą: Lucy, Linus i Rerun (który debiutuje w albumie jedenastym). Gdybym musiał wybrać jednego ulubionego bohatera, bez którego nie wyobrażam sobie lektury Fistaszków, to wahałbym się między Lucy a Linusem, pewnie dlatego, że w każdej tej postaci odnajduję cząstkę siebie; ostatecznie wybrałbym Lucy.

fistaszki_12

Lucille ‘Lucy’ van Pelt: najstarsza z trojga rodzeństwa van Pelt. Regularnie zdobywa wszystkie możliwe stanowe i krajowe laury w konkursie na największą zrzędę, więc pewnie jest największą zrzęda na świecie. Cierpi na niezdiagnozowaną nerwicę natręctw – kompulsywnie musi liczyć (płatki śniegu, gwiazdy). Jest apodyktyczna i szorstka; uważa, że jest w pełni doskonała, a pozostali nie są. Z wielką precyzją sporządza listy wad swoich przyjaciół i wręcza je w dobrej wierze – aby wiedzieli nad czym mają pracować.

A Wy którą z postaci lubicie najbardziej i dlaczego?

Charles M. Schulz (scen. & rys.), „Fistaszki zebrane. 1971-1972”, przeł. Michał Rusinek, Nasza Księgarnia, Warszawa 2014.

lupus libri

Powyższy tekst napisałem na zaproszenie Weroniki i Grzegorza, którzy prowadzą świetnego bloga o nazwie Lupus Libri; kto jeszcze nie zna, znać powinien: klik! klik! Tekst pierwotnie ukazał się na ich stronie, tu: klik! klik! Dziękuję za zaproszenie. Zdjęcia książek są autorstwa Grzegorza Teszbira.

 {Fistaszki zebrane można kupić tu: klik! klik!}

Śnił mi się weekendowy pasek z Fistaszków

13/10/2014 § 1 komentarz


Charlie i Snoopy w Calgary

Temu, że znów śniły mi się całe „nowe” paski z Fistaszków, winna jest Agata, która tydzień temu w poniedziałek przesłała mi pięć przykładowych plansz z najnowszego tomu, już jedenastego, który swoją rynkową premierę będzie miał w przyszłym tygodniu. fistaszki zebrane(Wspomniane plansze możesz zobaczyć tu: klik! klik!)

Śnił mi się pasek weekendowy, długi. Na pierwszym kadrze widać Snoopiego, który popycha bobsleja, a następnie do niego wskakuje. Na następnym Charlie Brown stoi przed skrzynką na listy, jest ubrany w swój zimowy płaszcz z futrzanym kołnierzem, a na głowie ma futrzaną czapkę. Niezgrabnie majstruje przy zasypanej śniegiem skrzynce, ale grube rękawice skutecznie utrudniają mu wyciągnięcie listu.

Na kolejnym jest przed budą Snoopiego, który leży na dachu, ale wcale go nie widać, bo śnieg go przykrył. Charlie trzyma w prawej dłoni, ręka wyciągnięta w kierunku psa, list. I mówi: „Doczekałeś się”. Snoopy mówi (w powietrze, bo nikogo poza nim nie widać): „Poznali się na moim talencie. To jadę na zimową olimpiadę do Calgary. Tylko kogo wziąć ze sobą do pary w bobslejowych dwójkach?”.

fistaszki

Na torze saneczkowym w Calgary Charlie i Snoopy stoją za swoim bobslejem, Charlie – który ubrany jest tak samo, jak w drugim kadrze – opiera się o niego plecami i nagle spycha go w dół. I przy okazji sam się przewraca na brzuch i również zaczyna staczać.

Na kolejnym kadrze widać Snoopiego, siedzącego okrakiem na swoimi właścicielu (uszy mu powiewają, ma wysunięty do przodu pysk; prędkość zjazdu jest duża). Ostatni kadr: szczęśliwy pies dekorowany jest złotym medalem, obok na najwyższym podium stoi zmechacony, poczciwy Charlie Brown (na twarzy ma szramy), ma taką minę, jakby nie widział, co jest grane.

fistaszki1971_72_str89sklepmożna kupić tu: klik! klik!

Śniło mi się, że byłem gorylicą

18/09/2014 § 1 komentarz


kozioByłem gorylicą

Moja lista lektur zwykle jest rozbudowana, zasadniczo czytam kilka książek na raz. I prozy, i komiksów. I nie inaczej jest we wrześniu, leży Symultanka Ingeborg Bachmann, obok Gry losowe Joanny Dziwak oraz album Louis Riel Chestera Browna, Trylogia Nikopola Bilala, najnowszy Koziorożec Andreasa (z którego zamieściłem obok nieprzypadkową planszę, aby zobaczyć ją w większej rozdzielczości i przeczytać, należy na nią kliknąć). Ale dwie książki leżą na nocnym stoliku stale. Kiedyś leżała tylko jedna – Dzienniki Sándora Márai. Pół roku temu dołączyły do niej Fistaszki zebrane Charlesa Schulza. Nie mam wszystkich tomów, brakuje mi dwóch. Te, które mam, już przeczytałem, ale wciąż do nich wracam. „Na sen” poczytując sobie jakiś przypadkowo wybrany pasek lub dwa, lub trzy…

Kilka dni temu przedsenna lektura przeobraziła się w sen, w którym występuję w komiksowym pasku razem z fistaszkową ekipą. Pasek składał się z kilku kadrów, sceny snu zostały na siłę wtłoczone do nich. Pamiętam, że po przebudzeniu miałem uczucie wtłoczenia, bycia za małym.

pitcher Na pierwszym Charlie Brown stoi na wzgórku miotacza, podchodzi do niego Schroeder, który jest ubrany w strój łapacza. Obaj mają uniesione do góry głowy, na coś patrzą, ale nie widać na co.

Na następnym ujęcie z perspektywy Charliego, który spogląda do góry i widzi szybko opadającą wielką drewnianą skrzynię. W dymku, zza kadru, głos Schroedera: „Lepiej zejdź, jeśli nie chcesz zostać zrównany z ziemią”.

Kolejny: drewniana skrzynia spadła prosto na wzorek miotacza i zrównała go z ziemią. Do Charliego podchodzi Lucy i mówi: „Ta wielka drewniana skrzynia musi być pewnie bardzo ciężka, bo zrównała z ziemią twój wzgórek miotacza”.

Charlie_Brown_Wins_LossesOto kolejny: Charlie siedzi na ziemi, twarzą do czytelnika, ma pochyloną głowę, płacze jak mops. Za jego plecami, lekko po lewej stronie, otwiera się skrzynia, widać zawartość – w środku jestem ja, ale nie jestem sobą, tylko wielką, czarną gorylicą.

Ostatni: siedzę w kucki, wciąż wewnątrz skrzyni, na rękach kołyszę Charliego, który już nie płacze i niczym Linus ssie kciuk. Przed skrzynią przechodzi Snoopy, który myśli (dymek): „Każdy ma takiego goryla, na jakiego sobie zasłużył”.

Tak się śniło, potem się przebudziłem, poszedłem zapalić i znów zasnąłem, ale nie pamiętam, by się coś więcej śniło.

peanuts1990362

Where Am I?

You are currently browsing entries tagged with Fistaszki zebrane at Kopiec Kreta.

%d blogerów lubi to: