Fatale #3: Na zachód od piekła

04/11/2015 § Dodaj komentarz


Josephine i inne kobiety fatalne

FataleSiłą serialu Fatale, pisanego przez znanego i cenionego scenarzystę Eda Brubakera, są różnej maści niedopowiedzenia dotyczące głównej bohaterki i posiadanych przez nią mocy. Niedopowiedzenia, które rozbudzają ciekawość i chęć sięgnięcia po każdy kolejny tom. „Na zachód od piekła” oznaczony jest na grzbiecie numerem trzy, a to znaczy, że przed nami już tylko dwa albumy, nim poznamy odpowiedzi na wszystkie dręczące pytania. Omawiana część liczy sobie niewiele ponad 100 stron i zawiera aż cztery nowele. Każda z nich jest świetnie skonstruowaną opowieścią grozy. Scenarzyście nie można odmówić umiejętności budowania niesamowitego, przerażającego klimatu. Rzecz trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej planszy.

W pierwszym i ostatnim opowiadaniu mamy okazję zapoznać się fragmentami biografii Josephine – Phillipstytułowej kobiety fatalnej, która ma „zły” wpływ na każdego spotkanego mężczyznę. Otwierająca historia rozgrywa się w latach 30. ubiegłego wieku. Dowiadujemy się z niej, w jaki sposób odkryła naturę swoich mocy. Ostatnie opowiadanie dzieje się podczas II wojny światowej, gdzieś w Rumunii. Josephine, wespół z kolejnym zakochanym w niej na zabój mężczyzną, musi stawić czoła okultystycznemu batalionowi faszystów. Bohaterkami dwóch środkowych opowieści są poprzedniczki (?), wcześniejsze inkarnacje fatalnego ducha (?). Jedna historia dzieje się w Średniowieczu w okresie polowań na czarownice, a druga na Dzikim Zachodzie. Obie opowieści mają za zadanie pogłębić tło znaczeniowe, nadać dodatkowego sensu, pokazać potwory, przed którymi ucieka Jo.

Każda z historii odsłania przed czytelnikiem rąbek tajemnicy o pochodzeniu demonicznej kobiecej postaci. BreitweiserBrubaker sprawnie buduje całą mitologię, korzystając z różnorakiego budulca. Czerpie z prozy Lovecrafta, ale można mu zarzucić bezdusznego zrzynania. Do tego używa całego sztafażu, które oferują „creepy stories” (opowieści niesamowite z dreszczykiem): dziwne monstra z mackami na głowie i ostrymi zębami, sekretne organizacje i zakony, magia i pogańskie rytuały, „wtajemniczeni” napastnicy i służalcze demony, zaginiony manuskrypt.

Rzeczywiście podczas lektury można się bać, co niewątpliwie jest zasługą scenarzysty. Chociaż w głównej mierze odpowiedzialni są za to rysownik – Sean Phillips oraz koloryści – Dave Stewart,Lovecraft Elizabeth Breitweiser. Artyści zadbali o to, abyśmy mieli wrażenie, że z każdego ciemnego zakamarka może zaraz wypełznąć jakiś potwór. Phillips świetnie oddaje wszystkie scenerie, w których dzieje się akcja, niezależnie czy to jest średniowieczna Francja, czy gruzowisko rumuńskiego miasteczka, czy katakumby. Wielką frajdę sprawia już samo oglądanie albumu.

Cała serial Fatale zasługuje na uwagę. Tom Na zachód od piekła to swoisty antrakt w snutej w poprzednich tomach opowieści o Josephine, z którego dowiadujemy się czegoś o przeszłości bohaterki i jej wcześniejszych inkarnacjach. Rzecz rozbudza chęć poznania dalszej części opowieści i mam nadzieję, że wydawca szybko ją zaspokoi.

Ed Brubaker (scen.), Sean Phillips (rys.), „Fatale #3: Na zachód od piekła”, tłum. Piotr Lipski, Mucha Comics, Warszawa 2015.

[scenariusz: 5-, rysunki: 5, kolory/cienie: 5+]

Josephinesklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Recenzja napisana dla ksiazki.wp.pl, można kliknąć ::tu:: wp.ksiazki

Fatale #1: Śmierć podąża za mną

15/12/2014 § Dodaj komentarz


Ed Brubaker i Sean Phillips wreszcie otrzymują szansę na podbój Polski

fataleJeśli miał(a)byś w tym roku wydać pieniądze na jeden tyko wydany w Polsce komiks, to radziłbym, aby był to pierwszy tom Fatale. Zaraz, nie czytasz komiksów od czasów dzieciństwa, bo potem przyszła pora dorosnąć? Fatale to doskonały tytuł, aby uwierzyć tym wszystkim nerdom i innym geekom, że pod kątem różnorodności grup docelowych nie ma żadnej różnicy między komiksem a kinem, literaturą czy muzyką. A dla kogo dokładnie jest Fatale? Dla fanów noir i horroru. Dla fanów Harry’ego Angela, True Detective i całej spuścizny H. P. Lovecrafta. Dla fanów autorskiego reinterpretowania klasycznych wzorców. Dla Ciebie, skoro ciągle czytasz ten tekst.

Tylko ostrzegam, w tym kolejnym już majstersztyku napisanym przez Eda Brubakera, a narysowanym przez Seana Phillipsa, atmosfera jest tak gęsta, że można by ją kroić nożem. Noir jawi się tutaj jako tajemniczy jegomość, który błądzi środkiem nocy po nieznanych sobie klaustrofobicznych uliczkach, natomiast horror jako wyłaniające się nie wiadomo skąd i zaraz oplatające go macki. Jednakowoż – w przeciwieństwie do wspomnianego Harry’ego Angela – horror nie pożera noir, lecz zostaje przezeń zasymilowany. Macki nie uśmiercają jegomościa, a stają się jego własną bronią.

Najważniejszy obecnie amerykański duet komiksiarzy stworzył więc czarny kryminał na sterydach.Ed Brubaker Po raz kolejny, wszak wzbogacanie „czarnych opowieści” o nieoczywiste komponenty już od lat jest jego znakiem rozpoznawczym. Niemniej, do czasu Fatale nie zdarzało się mu krzyżować ich z grozą. Wszystko zaczęło się od tego, że Brubaker rozmyślał pewnego razu nad twórczością Lovecrafta i – jak wspomniał w jednym z wywiadów – doszedł do wniosku, że „wiele z jego opowiadań to w gruncie rzeczy opowiadania detektywistyczne, z bohaterami prowadzącymi śledztwa i badającymi stare listy, pamiętniki i różne przedmioty”. Następnie scenarzysta zadał sobie pytanie „Jak wyglądałoby Podwójne ubezpieczenie, gdyby jego bohaterka dążyła do uśmiercenia swojego męża [nie dla pieniędzy, lecz] dlatego, że ten chciał ją złożyć w ofierze jakimś demonicznym bogom?”. Bingo! Billy Wilder klaszcze z grobu.

Jednak powiedzieć, że Brubaker po prostu wrzucił do klasycznego noir mitologię wyśnioną przez „Samotnika z Providence”, to powiedzieć za dużo. Sean PhillipsI jednocześnie za mało. Komiksiarz stworzył własną wariację na jej temat. Wynikające z niej odrealnienie wykorzystał zaś do wyciśnięcia esencji ze swojego ukochanego rodzaju opowieści, czyniąc go dosyć surrealistycznym. Tak bliskim koszmarowi sennemu – który tradycyjny film noir niejednokrotnie miał przecież przypominać – jak być może nigdy wcześniej. Przy czym fantastyki sensu stricto nie ma tu dużo. Przeważnie albo jest sugerowana (w sposób taki, jakby z kart komiksu w każdej chwili mogło coś na nas wyskoczyć), albo pojawia się gdzieś poza kadrem, a my tylko z trwogą (a jakże!) przyglądamy się tego konsekwencjom. W jednym miejscu obserwujemy więc postać, która budzi się środkiem nocy ze snu i odnosi wrażenie, że jej dom trzęsie się jakby miał drgawki (i – rzecz jasna – pierwszym błędem tejże postaci będzie wstanie z łóżka). W innym miejscu szokuje się odbiorcę widokiem zmasakrowanych zwłok. A że Phillips jest mistrzem rysunkowej sugestywności, są to fragmenty głęboko zapadające w pamięć. Mimo tego – a może raczej dzięki temu – że nieszczególnie częste, to towarzyszące nam już do samego końca lektury. Cóż, oto świat utkany z tajemnic i kłamstw, a te w połączeniu z licznymi niedopowiedzeniami i przeskokami czasowymi sprawiają, że swoją największą siłę Fatale czerpie z nieustannego pobudzania wyobraźni czytelnika.

To specyficzne serwowanie elementów fantastycznych przywodzi na myśl słynną sagę Pieśń Lodu i Ognia, gdzie przecież fantasy stanowi kręgosłup fabuły, lecz zarazem motywy czysto fantastyczne znajdują się ledwie na marginesie. sektaZresztą tak się składa, że jej pierwszy tom, znany tu i ówdzie jako Gra o tron, był dla Brubakera jedną z inspiracji w kwestii konstrukcji scenariusza. Ten stanowi układankę również ze względu na podział na epizody, które przedstawiają historię z perspektyw zgoła odmiennych postaci. I tu wracamy do wyciskania z noir esencji. Bohaterami komiksu są same archetypy. Na szczęście zabrakło tego najbardziej wyeksploatowanego, czyli prywatnego detektywa, a zamiast niego mamy skorumpowanego policjanta, natrętnego dziennikarza, sadystycznego gangstera czy wreszcie tytułową piękność, która umiejscowiona została w samym centrum. (Ile znacie kryminałów z noir bitch jako najważniejszą personą? No właśnie.)

O ile pierwsze dwie z wyliczonych postaci stanowią coś w rodzaju realistycznych wariacji na temat starych gatunkowych wzorców (ponieważ tak przekonujące są pod kątem psychologii), o tyle kolejne dwie doczekały się hiperbolizacji, a tym samym skrajnej uniwersalizacji. femme fataleGangster szybko okazuje się potworem stojącym na czele pewnego kultu, zaś femme fatale żyje pod wpływem bliżej nieokreślonej klątwy i… No, grzechem byłoby zdradzać coś więcej. Ograniczę się więc do tego, że napisana została z wielką miłością i zrozumieniem. I że z jednej strony jest jednostką potężną, ale z drugiej ma naprawdę przejebane. Inna sprawa, że piekło – zwykle w formie szaleństwa i niekończącej się przemocy – z radością wita tu absolutnie każdego. A jeśli samo noir jawi się jako tajemniczy jegomość w labiryncie klaustrofobicznych uliczek, to czytelnik skazany jest na błądzenie środkiem nocy po cmentarzu. Ale nie załamujmy się, jakieś światło widać. To kilka zniczy pali się gdzieś w oddali. Oby tylko udało się do nich dotrzeć zanim zgasi je wiatr.

Ed Brubaker (scen.), Sean Phillips (rys.), „Fatale #1: Śmierć podąża za mną”, tłum. Piotr Lipski, Mucha Comics, Warszawa 2014.

[autor: Marcin Zembrzuski]

 sklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Where Am I?

You are currently browsing entries tagged with Fatale at Kopiec Kreta.

%d blogerów lubi to: