Dampierre #1: Czarny świt | Czas zwycięstw

13/02/2017 § Dodaj komentarz


 Przystojny młodzieniec, dwie kobiety i rewolucja francuska

Ddampierreurango, flagowy serial autorstwa scenarzysty i rysownika Yvesa Swolfsa, dobrze sobie w naszym kraju radzi. Elemental powoli zbliża się do ukończenia edycji. W grudniu premierę miał album numer dwanaście, czyli przed czytelnikami jeszcze tylko pięć odsłon. Wielbiciele twórczości belgijskiego artysty nie mają jednak powodów do narzekania – mogą sięgnąć teraz po serię Dampierre, która jesienią wystartowała w wydawnictwie Scream Comics. Łódzka oficyna zdecydowała się na publikację dwóch oryginalnych albumów w jednym tomie. Na takiej samej zasadzie ukazują się i inne serie u tego edytora: Dekalog (klik! klik!) czy Dżinn (klik! klik!). W edycji Scream cały cykl Dampierre zamknie się w pięciu zbiorczych tomach.

Pierwsza odsłona zawiera albumy: Czarny świt oraz Czas zwycięstw. Oba są napisane i narysowane przez Swolfsa, dalej, od trzeciego do dziewiątego zeszytu, artysta odpowiada jedynie za scenariusz, wspierają go rysownicy: najpierw Frédéric Delzant (pseud. Éric), następnie Pierre Legein, który napisał także skrypt ostatniej części. Seria ukazywała się w latach 1988 – 2002. Tyle tytułem wstępu. Zajmijmy się w końcu komiksem!

Jest październik 1792 roku. Tytułowy bohater, noszący imię Julian, to ubogi młodzieniec, yves-swolfsktórego poznajemy, gdy wkracza do małego miasteczka w departamencie Wandea. Chłopak udaje się prosto do domu mistrza Forestiera, gdzie chce się nająć do pracy jako stajenny. Robotę dostaje. Wynagrodzenie stanowi nocleg, wikt, opierunek i osiem franków tygodniowo. Młodzieniec najchętniej zrezygnowałby z finansowego uposażenia w zamian za lekcje strzelania i fechtunku. Tak się składa, że jego nowy pan nieprzypadkowo nosi przydomek „mistrz” – jest emerytowanym nauczycielem szermierki, aktualnie zajmującym się wychowaniem dorastającej córki.

Jak można się spodziewać, dziewczyna wpada w oko nowemu stajennemu, który okazuje się być całkiem rozgarniętym typkiem z ambicjami. Umie czytać i pisać, ale także dość dobrze orientuje się w sytuacji politycznej regionu. To ważne, ponieważ scenarzysta umieścił akcję komiksu w bardzo konkretnym miejscu i czasie. We Francji trwa rewolucja, monarchia została obalona, szlachta i duchowieństwo tracą swoje przywileje. W departamencie Wandea wybucha powstanie rojalistyczne. Bezpośrednią przyczyną rewolty był dekret Zgromadzenia Narodowego powołujący pod broń tysiące mężczyzn (czytaj: chłopów). „Inną przyczyną było sukcesywne zastępowanie księży odmawiających ślubowania na Konstytucję cywilną kleru księżmi konstytucyjnymi, co w lokalnym społeczeństwie spotkało się ze złym przyjęciem” (cytat za: Wikipedia: Wojny wandejskie). Buntownikami wywodzącymi się głównie z plebsu dowodziła szlachta, nierzadko zmuszona postawą chłopów (co zostało ukazane w komiksie). Starcia powstańców z armią republikańską były bardzo krwawe.

Wszystkie wspomniane wyżej zdarzenia (i wiele innych) przewijają się na kartach albumu. swolfsPisarz odwołuje się do nich całkowicie bezpośrednio, umieszczając swojego bohatera w centrum historycznych wydarzeń. Chłopak szybko wspina się po szczeblach wojskowej kariery, a udaje mu się to głównie dzięki intymnemu związkowi z pewną markizą. Kobieta dobiła z nim targu. W zamian za protekcję uczyniła go zbrojnym ramieniem i „ostatecznym” narzędziem wendetty wymierzonej w grupę pięciu arystokratów, z którymi spiskował jej mąż.

Gdy zaczęło się robić gorąco, chcąc ratować własną skórę (i majątki), „grupa pięciu” zdradziła markiza de la Roche Saint-Sidier. Niewierność przyjaciół zaprowadziła go na szafot. Przystojny Dampierre jest rozdarty. Nie potrafi się zdecydować czy pozostać wierny swej młodzieńczej miłości, czy nadal korzystać z łoża i opieki markizy.

Fabuła komiksu obfituje w zaskakujące zwroty akcji i zawiera wiele innych wątków, które nie zawsze łączą się bezpośrednio z protagonistą. Scenariusz omawianej pozycji jest precyzyjnie zbudowany. Jak na opowieść, która liczy sobie prawie sto stron, całość jawi się interesująco i zajmująco. Akcja prowadzona jest burzliwie. Zmieniają się lokacje: a to alkowa i łóżko markizy, a to rynek w miasteczku, a to stajnia, a to las. Całość obfituje w sceny walki (klasyczne pojedynki na szpady) i krwawe bitwy. Sporo jest także wstawek obyczajowych i stricte historycznych. Szkoda, że rodzimy wydawca nie pokusił się o krótkie posłowie, w którym zostałoby przybliżone tło historyczne i społeczne wydarzeń.

Za oprawę graficzną pierwszego zbiorczego tomu odpowiada Swolfs. Całość narysowana jest realistyczną, dampierre-swolfscienką kreską. Artysta dołożył wszelkich starań, aby bardzo precyzyjnie odwzorować historyczną scenografię: od mundurów, nakryć głowy i krynolin, poprzez narzędzia chłopów oraz broń żołnierzy, a skończywszy na budynkach i rozległych plenerach. W drugiej opowieści (Czas zwycięstw) sporo zdarzeń rozgrywa się na łonie natury. Muszę przyznać, że przedstawienie przyrody mnie urzekło. Plansze są po prostu klasycznie piękne.

Lektura dała mi sporo satysfakcji. Szkoda, że w Polsce nie produkuje się tego typu opowieści: historycznych i zarazem rozrywkowych. Mam wrażenie, że recenzowany komiks przeszedł w naszym kraju bez echa. Aż żal, bo to ciekawa i żywiołowo opowiedziana historia. A na dokładkę wizualnie atrakcyjna. Wielbiciele komiksów przygodowych spod znaku płaszcza i szpady koniecznie powinni się z omawianą pozycją zaznajomić.

Yves Swolfs (sc. & rys.), „Dampierre #1: Czarny świt | Czas zwycięstw”, tłum. Jakub Syty, Scream Comics, Łódź 2016.

 [scenariusz: 4, rysunki: 5, kolory/cienie: 4+] 

dampierre-swolfssklep {komiks można kupić tu: klik! klik!gildiaRecenzja napisana dla serwisu Gildia Komiksu, klikać :tu: tak! :tu:

Dekalog #1: Rękopis | Fatwa

21/10/2016 § Dodaj komentarz


 Kolejnych dziesięć przykazań

decalogueReligia jest jedną z najlepszych rzeczy, jakie spotkały człowieka. Religia jest też jedną z najgorszych rzeczy, jakie go spotkały. Drobne różnice w obrządku czy interpretacji świętych ksiąg stały się świetną podbudową dla politycznych władców, którzy wmówili wyznawcom swoich kościołów, że walczą nie o władzę, lecz o względy duchowe. Skutki tych działań odczuwa większość świata już od kilku wieków. Kilkaset lat walk i konfliktów opiera się na lichej interpretacji przykazań, które zostały objawione wyznawcom setki lat wcześniej. Co by się stało, gdyby okazało się, że oryginalna wersja przykazań była nieco inna, niż ta, którą obecnie zna świat?

W Rękopisie Simon Broemecke to redaktor i tłumacz oraz niespełniony pisarz. Przez swój brak zdecydowania i nieumiejętność zakończenia czegokolwiek stracił nie tylko narzeczoną, ale również poczucie jakiejkolwiek wartości. Jego frank-giroudlos zmieni czysty przypadek – do jego biura przychodzi starsza kobieta i przynosi mu do przejrzenia stary rękopis, przekazywany w jej rodzinie od wielu pokoleń. Autor jest nieznany, jednak kobieta postanawia, że publikacja książki będzie najlepszym sposobem, żeby spuścizna rodziny nie odeszła w zapomnienie. Niestety dopiero śmierć kobiety Simon postanowił przejrzeć rękopis. Jakie było jego zdziwienie, kiedy okazało się, że zwariowana staruszka oddała w jego ręce istne arcydzieło literackie. Czy oprze się pokusie, by przedstawić je jako swoje dzieło i na zawsze wpisać się do kanonu klasyki literatury? I jakie konsekwencje będzie miała jego decyzja? Czy dzieło sprzed wieków może być czymś więcej, niż mogłoby się wydawać?

Bohaterem albumu Fatwa jest Merwan Khadder – młody człowiek pochodzenia arabskiego, bezrobotny, który żyje we Francji, problemy ze znalezieniem stałej pracy, nie podejmuje próby ustatkowania się. Wolny ptak. giulio-de-vitaCzas spędza ze znajomymi, którzy coraz częściej pogrążają się w islamskim fundamentalizmie. Przez swoją wybuchową naturę i coraz bardziej radykalne poglądy rozstaje się z dziewczyną. Jeszcze tego samego dnia przypadkiem spotyka i rozpoznaje Halida Rizę, pisarza, który badając prawdziwe przekazy sprzed wieków i odnajdując historyczne rękopisy, zakwestionował prawdziwość i zasadność interpretacji Koranu przez imamów. Za sprzeczność z przekazami przywódców religijnych naukowiec został skazany na śmierć, a tego, kto go wykona czeka sława i spora doczesna nagroda. Merwan nie podejrzewa, że krótkie spotkanie odmieni nie tylko jego los, ale również światopogląd.

Dekalog to seria dziesięciu albumów, z których każdy przedstawia oderwaną od innych historię, a które łączy jeden tylko element – wiekowy rękopis dotyczący ponoć pierwszej i prawdziwej wersji dziesięciu przykazań. Dzięki rozbudowanym charakterom bohaterów opowieści są wiarygodne i sprawiają wrażenie dobrze przemyślanych. Frank Giroud nie tylko kreuje niestereotypowe postaci, ale tak kieruje ich losem, de-vitaże czytelnik od pierwszej do ostatniej strony nie jest w stanie przewidzieć zakończenia. Historie są zaskakujące i nieprzewidywalne, że sprawiają wrażenie wyciętych z prawdziwego życia.

Za oprawę rysunkową kolejnych tomów odpowiadają Joseph Bété oraz Giulio De Vita. Pierwszy z nich tworzy piękną, ekspresyjną grafikę Rękopisu, której ogromną zaletą jest kolor. Delikatna, sprawiająca wrażenie lekko chaotycznej kreska w połączeniu z malarską techniką nakładania barw dały niezwykle ulotny i ciekawy dla oka efekt. De Vita, który zajął się Fatwą, znany jest polskim fanom z interpretacji losów Kriss de Valnor (klik! klik!), femme fatale serii Thorgal. W odróżnieniu od Bété, włoski artysta posługuje się twardą, w pełni opanowaną i zaplanowaną kreską, która stanowi nie tylko dobrą przeciwwagę dla nich, ale również nie ustępuje im jakościowo. Brutalniejsze w wyrazie rysunki odpowiadają równie okrutnej historii.

Za polską edycję Dekalogu odpowiada wydawnictwo Scream Comics, które mimo niedługiego stażu przyzwyczaiło swoich fanów do wysokiej jakości wydań. Również w tym wypadku stanęło na wysokości zadania i każdy z 777 egzemplarzy prezentuje się wybornie la-decalogue– duży format, twarda oprawa z obwolutą oraz świetny papier i druk pozwalają w pełni docenić nie tylko fabułę, ale również dwa odmienne style rysowników.

Jeśli jesteście fanami dobrych, nieprzewidywalnych historii obyczajowych i kryminalnych, Dekalog powinien przypaść wam do gustu. Może nie doświadczycie tutaj sporej dozy akcji, wybuchów ani pościgów, ale na pewno nie zabraknie tutaj postaci z silnymi charakterami, niespodziewanych zwrotów akcji i wiarygodności.

Frank Giroud (sc.), Joseph Bété & Giulio De Vita (rys.), „Dekalog #1: Rękopis | Fatwa”, tłum. Wojciech Birek, Scream Comics, Łódź 2016.

[autor: Paweł Olejniczak]

le-decalogue sklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Where Am I?

You are currently browsing entries tagged with Double Scream at Kopiec Kreta.

%d blogerów lubi to: