Deadpool Classic. Tom 3

18/02/2018 § Dodaj komentarz


Najemnik z Nawijką

Nosi czerwony kostium. Jest super…, bo ma supermoce. Jak zdejmie maskę, to wygląda jakby go coś przemieliło, po czym ktoś nieudolnie go posklejał. Deadpool! Tak, Deadpool, który powraca w trzecim tomie swoich klasycznych przygód. I jak zwykle dzieje się dużo, jest krwawo i z humorem. Na dodatek w tej części akcja jest jeszcze bardziej zakręcona, ale nie uprzedzajmy faktów.

Po ostatnich wydarzeniach Deadpool przeżywa coś na kształt kryzysu tożsamości i stara się udowodnić, że mógłby być bohaterem. Przynajmniej dopóki nie zajmie się wykańczaniem T-Raya czy innych. Dlatego postanawia przyjąć jakąś supebohaterską fuchę. Tak się jednak składa, że po Onslaughcie (taki tam byt; powstał z tego co najgorsze w umyśle Profesora X i Magneto, „wymordował” większość herosów i takie tam – w Polsce było o tym trochę w Silver Surfer: W otchłani duszy i Heroes Reborn: The Return, ale nie trzeba o tym pamiętać) trudno o takie zajęcie. I właśnie wtedy pojawia się tajemniczy człowiek w dziwnej szacie. Psychofan Władcy Pierścieni? Być może, ale ma zlecenie. Trzeba uratować księżniczkę, pieniędzy z tego żadnych – idealna robota dla superbohatera. W ten sposób Deadpool wpada w łapy Deathrapa, który umieszcza go w chorej pułapce. Im więcej nasz Najemnik z Nawijką gada, tym szybciej zbliża się moment jego śmierci dokonany przy użyciu… pluszowego miśka!

To jednak dopiero początek całej opowieści. Potem w wyniku kolejnych szalonych wydarzeń nasz bohater i Al zostają zagubionymi w czasie i ostatecznie trafiają w sam środek 47 zeszytu Amazing Spider-Man. Najemnik zajmuje miejsce Pajączka, zaczyna też udawać Petera Parkera, a Al podszywa się pod ciotkę May. Jak poradzi sobie nasz „bohater”, kiedy przyjdzie mu stawić czoła Kravenowi Łowcy?

Gościnnie pojawia się cała plejada gwiazd, gwiazdek i gwiazdeczek, a akcja pędzi na złamanie karku. Zawsze jednak znajdzie się miejsce na rzucenie kilku, kilkunastu, kilkudziesięciu żartów, serwowanych przed, w trakcie i po kolejnych masakrach. Poczucie humor Deadpoola? Czarny, cięty, niepoprawny politycznie, ale to właśnie w tej serii jest najlepsze. Może mało odkrywcze, wcześniej w podobnym, tyle że ostrzejszym tonie utrzymany był Lobo z konkurencyjnego DC Comics, ale nadal na tle mainstreamowych komiksów Najemnik z Nawijką wypada świetnie.

Poza tym, mimo prześmiewczego charakteru całości, seria mocno osadzona jest w świecie Marvela. Event o Onslaughcie, który doprowadził do restartu wszystkich najważniejszych tytułów wydawnictwa i ponownego opowiedzenia na nowo początków bohaterów, pobrzmiewa w tle zarówno tego, jak i poprzedniego tomu, Deadpool wchodzi też w interakcje z innymi herosami, a jego historia mocno powiązana jest z X-Menami – a w szczególności Wolverine’em. Chociaż oczywiście śmiało możecie czytać jego przygody bez znajomości wszystkich tych komiksów – i to kolejna zaleta Deadpoola.

Polubiłem prostotę tych klasycznych zeszytów, ich cartoonowość. Teraz pojawiają się kolejni rysownicy, którzy rzucają bohatera w nowe rejony. Dostajemy więc zarówno bardziej realistyczne, typowe dla lat 90. XX wieku ilustracje McDaniela, jak i całkiem sporo rysunków utrzymanych w stylu wczesnego Marvela (mamy tu także wspomniany 47 zeszyt Amazing Spider-Mana autorstwa Stana Lee i Johna Romity Sr.). Całość pozostawia po sobie pozytywne wrażenie i przy okazji dostarcza solidnej porcji lektury. Otwarte zakończenie zachęca do sięgnięcia po kolejny tom.. Polecam, seria jest o wiele lepsza, niż mocno przeciętny film kinowy, dzięki któremu Najemnik z Nawijką zagościł w polskich domach.

Joe Kelly & Stan Lee (sc.), John Romita Sr. & Ed McGuinness & Pete Woods & Shannon Denton & Walter McDaniel (rys.), „Deadpool Classic. Tom 3”, tłum. Oskar Rogowski, Klub Świata Komiksu – 1221, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2017.

[autor: Michał Lipka]


 {komiks można kupić tu: klik! klik!}

Deadpool Classic. Tom 2

09/08/2017 § Dodaj komentarz


Kill… Love Is All Around

Ever fallen in love with someone
Ever fallen in love, in love with someone
Ever fallen in love, in love with someone
You shouldn’t have fallen in love with

Buzzcocks

Zupełnie niedawno – w ramach serii Marvel Now! – Deadpool się żenił, a przy okazji wspominał wszystkie swoje wcześniejsze związki. No, prawie wszystkie. Teraz nadszedł czas, aby klasyczne opowieści z jego przygodami ukazała nam nieco więcej romantycznych perypetii. Oczywiście walk, trupów i typowego dla serii humoru także nie zabrakło, a jeśli w poprzednim tomie brakowało Wam gościnnych występów czołowych herosów Marvela, teraz nieco się to zmieni.

Ech te hormony! W końcu pewnie odpuszczą, jednak póki co Deadpool wzdycha do poznanej całkiem niedawno Siryn. Niestety podglądanie jej nocą przez okno musi zaczekać, kiedy uprowadzony zostaje jego kumpel (i dostawca broni) Weasel. Kidnaperem okazuje się być Taskmaster, który ma co do niego konkretne plany, a Deadpoola postanawia wykorzystać do linczu szkoleniowego dla swoich ludzi. Co może mu się udać, bowiem posiada zdolność zapamiętywania ruchów przeciwnika i nasz najemnik z nawijką nie jest w stanie niczym go zaskoczyć. W tej sytuacji bez znaczenia wydaje się fakt, że posiada czynnik gojący, który zapewnia mu niemalże nieśmiertelność.

Z tym czynnikiem zresztą może być problem. Zaczyna bowiem szwankować, o czym dowiaduje się T-Ray. Co więcej Deadpoolowi grozi śmierć, a ocalić go może tylko… krew Hulka. Mało? Dodajcie więc do tego pojawienie się Typhoid Mary i Vamp, gościnny udział Daredevila i Stana Lee plus historię opowiadającą o wydarzeniach, jakie miały miejsce zanim Wade stał się tym, kim jest, i przekonajcie się co do zaoferowania ma klasyczny Deadpool.

Pierwszy tom serii (klik! klik!), który na polskim rynku ukazał się kilka miesięcy temu, zebrał różnorodne oceny. Jego odmienność od przygód znanych z Marvel Now!, prostota i typowy dla lat 90. XX wieku styl jednych odrzucił, innym – w tym mnie – przypomniał stare TM-Semicowe komiksy, do których mam wielki sentyment. Jakkolwiek by jednak nie odbierać tego albumu, nie można mu było odmówić znaczenia. Prezentował bowiem zbiór historii z samych początków istnienia Deadpoola, zaczynając od jego debiutu na łamach New Mutants, przez dwie pierwsze miniserie z jego przygodami, na pierwszym numerze regularnej serii kończąc. Drugi tom zbiera zeszyty #2-8, #-1 owej serii oraz Dardevil/Deadpool Annual 1997 i prezentuje się o wiele lepiej, niż się spodziewałem.

Scenariusze są zabawniejsze, niż poprzednio, więcej też się dzieje, głownie za sprawą krótkich, zamkniętych epizodów z życia głównego bohatera. Dużą rolę odgrywa tu wątek miłosny, sporo jest też komiksowej satyry, a dla tych, którzy stęsknili się za poważniejszymi fabułami, także coś się znajdzie. Miłe są też smaczki pokroju odniesień do rewelacyjnej miniserii Daredevil: The Man Without Fear Franka Mllera i Johna Romity Jr, a całość ma po prostu swój charakter.

Gorzej wypadała tym razem szata graficzna. W pierwszym tomie ilustracje były realistyczne, typowe dla okresu, w którym powstały, drugi kontynuuje to, co widzieliśmy w jego finale, czyli bardzo proste i kolorowe cartoonowe rysunki. Jednakże, chociaż na pierwszy rzut oka nie kupiły mnie one, muszę przyznać, że naprawdę pasują do tej historii. Dzięki nim Deadpool staje się szaloną kreskówką, w której dużo jest trupów i niewybrednych żartów, często w tonacji czarnego humoru.

Z połączenia wszystkich tych elementów powstał ciekawy komiks, taka trochę ułagodzona wersja Lobo. Wielkie wydarzenia nie mają tu miejsca ani nie padają ważkie pytania, ale Deadpool dostarcza solidnej porcji dobrej rozrywki. Jeżeli macie ochotę na coś takiego albo podobał Wam się film kinowy, to zdecydowanie album dla Was.

Joe Kelly (sc.), Ed McGuinness & Kevin Lau & Aaron Lopresti & Bernard Chang & inni (rys.), „Deadpool Classic. Tom 2”, tłum. Oskar Rogowski, Klub Świata Komiksu, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2017.

[autor: Michał Lipka]

 {komiks można kupić tu: klik! klik!}

Deadpool Classic. Tom 1

15/03/2017 § Dodaj komentarz


 Śmierci pula u Deadpoola

Chociaż postać Deadpoola została wykreowana jako odpowiedź na Deathstroke’a z wydawnictwa DC Comics, zawsze uważałem go za niewydarzoną kopię Lobo. Z kim innym bowiem może kojarzyć się psychopatyczny morderca do wynajęcia, który potrafi się regenerować, nie umiera, a przy okazji jego przygody, choć krwawe, dalekie są od tonacji na serio? Właśnie. Przyznaję, nie przepadałem za nim, kiedy gościnnie pojawiał się na łamach serii Amazing Spider-Man; pewnie dlatego, nie sięgałem po samodzielne przygody Wade’a Wilsona. Ale klasyka? To chyba wypada znać, prawda? Dziś uważam, że olschoolowy Deadpool, to kawał dobrej komiksowej roboty. Rzecz utrzymana w typowym dla lat 90. XX wieku klimacie, z którą powinni zapoznać się również ci mający alergię Deadpoola.

Bohatera poznajemy w momencie, kiedy, na zlecenie Tollivera, ma zabić Cable’a. Zjawia się więc w bunkrze New Mutants, zaczyna walkę i… przegrywa. Wyszczekany, niemal niezniszczalny antybohater, który był jednym z eksperymentów Broni X przegrywa! Ale to dopiero początek. Jakiś czas później w Sarajewie Deadpool staje do walki z polującymi na niego najemnikami. Po śmierci Tolliera, za zabicie którego jedni oskarżają Cable’a, a inni naszego antyherosa, pojawiła się plotka o tajnym testamencie. Nikt nigdy nie widział go na oczy, ale każdy wie, że mówi on jasno – zwycięzca zgarnia łupy. Dlatego każdy poluje na każdego. A dokładnie, to na każdego, kto kiedykolwiek pracował z Tolliverem. Deadpool w zabijaniu ma niemało zabawy, ale kiedy na horyzoncie pojawiają się tacy przeciwnicy, jak Kane czy Juggernaut, to może być nieco ciężej, szczególnie jeśli chce się jednocześnie dowiedzieć prawdy o Vanessie.

W pierwszym tomie Deadpool Classic znalazło się dziesięć zeszytów prezentujących cztery fabuły z tytułowym antybohaterem. Pierwszy przedstawia jego debiut na łamach The New Mutants. Kolejny Goniąc w kółko, to pierwsza miniseria z jego przygodami, potem mamy jej bezpośrednią kontynuację o tytule Grzechy przeszłości, a wreszcie pierwszy numer regularnej serii z Deapoolem. W skrócie – dla fanów postaci to pozycja absolutnie obowiązkowa, w kompleksowy sposób przedstawiająca najistotniejsze publikacje z początków kariery postaci.

Jeśli czytaliście współczesne komiksy z Deadpoolem (czy to wydawane w ramach Marvel Now!, czy też WKKM) musicie wiedzieć, że „classic” Wade, to postaci zupełnie inna. Nie jest tak gadatliwy, nie jest też tak cięty, mniej w nim humoru, a jego przygody stanowią kwintesencję tego, co w latach 90. ubiegłego wieku oferował Marvel. Komiks jest nieco naiwny, przerysowany i pod każdym względem przypomina kino akcji klasy B. Dzieje się w nim dużo, nie zawsze z sensem, ale to i tak ma swój czar. Oldschoolowy urok dawnych, infantylnych, ale wciąż pociągających komiksów – szczególnie dla pokolenia czytelników wychowanych na zeszytówkach od TM-Semic.

Do tego dochodzą znakomite rysunki. O fabułach pisanych przez Liefelda można powiedzieć niejedno krytyczne słowo, to jego ilustracje (a także grafiki w wykonaniu Churchilla, Weeksa, czy Madureiry) przypominają to, co w latach 90. Marvel miał najlepszego. Kreska przypomina tutaj dokonania Todda McFarlane’a: pełna detali, ale i prostoty, wpada w oko, a we mnie dodatkowo budzi sentyment. W końcu na podobnie rysowanych komiksach się wychowałem. I jakie one wtedy robiły wrażenie.

Zatem gorąco polecam Deadpool Classic, bo to świetny (i dobrze wydany) album. Dosłownie: klasyka dla miłośników postaci, ale też i X-Menów oraz Spider-Mana (tytułowy antybohater w pewnym stopniu wzorowany był na Pajęczaku, co widać wyraźnie choćby w rzucanych przez niego żartach). Fani komiksów Marvela będą więc usatysfakcjonowani.

Fabian Nicieza & Mark Waid & Joe Kelly (sc.), Rob Liefeld & Joe Medureira & Ian Churchill & Lee Weeks & Ken Lashley (rys.), „Deadpool Classic. Tom 1”, tłum. Oskar Rogowski, Klub Świata Komiksu – album 1095, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2017.

[autor: Michał Lipka]

 {komiks można kupić tu: klik! klik!}

Where Am I?

You are currently browsing entries tagged with Deadpool Classic at Kopiec Kreta.

%d blogerów lubi to: