Równonoce

25/11/2015 § Dodaj komentarz


Wszystkie poranki świata podczas równonocy

rownonoceCyril Pedrosa należy do grupy artystów komiksowych, których każdą kolejną produkcję można zakupić w ciemno, mając niezachwianą pewność, że nowa rzecz będzie dobra. Najnowszy komiks francuskiego twórcy ukazał się równocześnie w kilku europejskich krajach, za sprawą oficyny Timof comics także w Polsce. Równonoce to dzieło przenikliwe, wymuszające czytelniczy respekt, imponujące treścią, formą i rozmachem. Na tylnej okładce możemy przeczytać: „dzieło polifoniczne o niepowtarzalnej wrażliwości i intensywności narracji”. Do wydawniczych blubrów należy podchodzić z dystansem i nieufnością, jednak w tym konkretnym przypadku nie rozmijają się z prawdą. Najnowszy komiks autora Portugalii (sprawdź: klik! klik!) to rzecz konstrukcyjnie niewiarygodna. Ilość wątków, postaci, dialogów, plenerów, ważnych wydarzeń i epizodycznych zdarzeń jest tak duża, że ciężko w kilku zdaniach przybliżyć fabułę. I nie, nie jest to przerost formy nad treścią.

Pedrosa skupia całą uwagę czytelnika na występujących bohaterach, pozwala im dojść do głosu,Cyril Pedrosa ustąpił im miejsca, a sam usunął się w cień. Liczy się to, co mają do opowiedzenia o swoim życiu. Oni nie opowiadają swoich historii z perspektywy czasu, to nie są retrospekcje. Czytelnik zapoznaje się z życiem bohaterów, ich postawami, wypowiedziami i różnorakimi wydarzeniami na bieżąco. Początkowo powoduje to pewnego rodzaju zagubienie, gdyż zostajemy wrzuceni w środek opowieści, nie znając jej początku. Sami powoli musimy składać ze sobą różne urywki, aby uzyskać pełen obraz. Dla narracji, która dzieje się współcześnie we gdzieś we Francji, nadrzędne są cztery postaci, to z nimi splatają się losy pozostałych, występujących w komiksie, osób.

W skład wspomnianego powyżej kwartetu wchodzą: Vincent, Luis, Camille i Paulina. Zasadniczo nic ich ze sobą nie łączy, pochodzą z różnych środowisk, są w różnym wieku. Najmłodsza jest Paulina, która ma 15 lat, a najstarszy Luis, który przekroczył 76. rok życia. Les EquinoxesJednakże bez większego trudu możemy dostrzec między nimi pewne emocjonalne analogie. Wszyscy są zagubieni, miotają się, czegoś im brakuje, szukają, ale nawet nie wiedzą czego. Do tego nie potrafią się odnaleźć w aktualnej rzeczywistości, gdyż życie wydaje się puste i bezcelowe. Każda z nich ma dojmującą świadomość upływającego czasu, a co za tym idzie związanej z tym straty (kogoś bliskiego lub niewykorzystanych okazji). Próba pogodzenia się ze sobą i ze światem, nawet jeśli początkowo nie jest ona uświadamiana, okazuje się głównym celem ich działania. To nie jest łatwe do wykonania zadanie, bo ostatecznie, mimo podobieństwa doświadczeń, z samotnością muszą sobie jakoś poradzić. Ratunek jest, ale wymaga aktywności. Czasem przychodzi z zewnątrz i to w najmniej spodziewanym momencie. A czasem niewiele da się zrobić…

Na kolana powala misterna konstrukcja komiksu. Całość podzielono na cztery rozdziały, które odpowiadają następującym po sobie porom roku. rownonoce pedrosaKażdy rozdział otwiera krótka sekwencja kadrów ukazująca perypetie prehistorycznego młodzieńca-łowcy. Prawie do ostatniej planszy nie wiadomo, dlaczego Pedrosa zdecydował się przed współczesną akcją umieścić tego typu prologi. Ostatecznie wydarzenie sprzed ponad 15 tysięcy lat mają niebagatelne znaczenie – pozwalają spojrzeć na wydarzenia z właściwej perspektywy. Oprócz stricte komiksowej narracji w albumie znajdują się także spore fragmenty napisane prozą, które pojawiają się wówczas, gdy Camille pstryknie zdjęcie przypadkowo spotkanej osobie. Dzięki tym prozatorskim wszywkom możemy głębiej wniknąć w osobowość występujący w książce postaci, gdyż pisane są w pierwszej osobie liczby pojedynczej i mają charakter autoreferencyjny.

Graficznie i kolorystycznie opowieść także została podzielona na cztery części. rownonoce planszaCyril Pedrosa przygotował ilustracje rożnymi technikami, dopasowując obraną stylistykę do „klimatu” konkretnej pory roku. W podobny sposób użyto kolorów, jesienią dominują brązy i szarości, zimą błękity, wiosna to zieleń, a lato to prawdziwa feeria odblaskowych kolorów.

Czytając drugi rozdział nieprzypadkowo włączyłem sobie muzykę z filmu Wszystkie poranki świata. Nostalgiczny klimat filmu jest kompatybilny z komiksu. Równonoce to rzecz godna wielokrotnej lektury. Nie tylko po to, aby wyłapać wszystkie nici, którymi powiązane są postaci czy też po to, aby podziwiać maestrię rysunku. A przede wszystkim, aby „przystanąć” i zastanowić się nad możliwymi strategiami, dzięki którym możemy sobie radzić z chwilami nagłej ciemności…

Cyril Pedrosa (scen. & rys.), „Równonoce”, tłum. Katarzyna Sajdakowska, Timof i cisi wspólnicy, Warszawa 2015.
Więcej przykładowych plansz tu: klik! klik!

[scenariusz: 5, rysunki: 5+, kolory/cienie: 6]

les-equinoxes sklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}

zwykle zycie Recenzja napisana dla magazynu „Zwykłe Życie”, klikać  :tu:

Portugalia

30/01/2014 § Dodaj komentarz


Dziś w ramach ‘występów gościnnych’ tekst Piotra Lipy, który prowadzi bloga „coś z zupełnie innej beczki”.

portugaliaJeśli ktoś by mnie poprosił, abym podał najpiękniejszy komiks, jaki przeczytałem w ubiegłym, to bez wahania wymieniłbym Portugalię. Pierwsze, co przykuło moją uwagę, gdy wziąłem ten komiks do ręki, to jego wspaniała oprawa graficzna. Pełna ciepłych i przyjemnych kolorów, które sprawiały, że poczułem się jakby znowu było lato. Przypomniały mi się te wszystkie miłe, ciepłe wieczory, które spędziłem w dobrym towarzystwie. Jednak to jeszcze nic, bo dzięki tej opowieści wróciło do mnie również kilka zapachów, np. skóry rozgrzanej przez słońce, a jest on jednym z moich ulubionych.
Cyril Pedrosa zastosował bardzo ciekawą technikę rysunku. Całość wygląda jakby najpierw została naszkicowana, a dopiero potem, nie do końca dokładnie, pomalowana akwarelami. Gdzieniegdzie widać linie pomocnicze dla perspektywy, które w przypadkach innych albumów, uważałbym to za rażące błędy, to w tym idealnie one współgrają z całością.
cyrilRównocześnie trzeba zauważyć, że są w tym albumie miejsca, gdzie autor prezentuje cały swój warsztat i jest co podziwiać. Jednak muszę się przyznać, nie jestem obiektywny, kiedy chwalę te rysunki ponieważ jestem wielkim fanem szkiców. Co jest chyba najdziwniejsze, to jest to jeden z nielicznych komiksów, w którym strona wizualna jest dla mnie ważniejsza od jego treści. Zazwyczaj nie rozdzielam tych dwóch rzeczy od siebie i w tym medium tworzą one dla mnie nierozerwalną całość.
pedrosaPodczas lektury, czytelnik śledzi losy autora komiksów Simona Muchata, który przechodzi kryzys twórczy. Stara się znaleźć swoje miejsce na świecie i jakoś poukładać swoje życie. Przyznam szczerze, na początku główny bohater mnie mocno irytował i do dalszej lektury pchały mnie tylko wspaniałe ilustracje. Apogeum mojej niechęci nastąpiło podczas sceny, w której Muchat waha się między: zakończyć swój związek z dziewczyną czy nie. Na miejscu tej dziewczyny nie próbowałbym ratować związku, tylko bym uciekał.
Potem historia przybiera inny charakter, zmienia się ton opowieści, z każdą przeczytaną stroną jest coraz lepiej. Akcja zaczyna się koncentrować na poznawaniu historii rodziny głównego bohatera. Już dawno żaden film, książka ani komiks nie wzbudził we mnie tylu różnych uczuć, pragnień i emocji. Z racji tego, że dotyka on tematów rodzinnych, zapragnąłem zadzwonić do brata. z którym dawno nie rozmawiałem. planszaDoceniłem swoje poprawiające się relacje z ojcem. Może trafiłem na tą opowieść w odpowiednim momencie swojego życia, ale muszę przyznać, że bardzo mnie urzekła. Ostatecznie bardzo spodobało mi się całe tempo opowiadanej historii. Takie spokojne i leniwe, które daje jakieś ukojenie w zabieganym i pełnym stresu dniu codziennym. A strona wizualna Portugalii wzbudziła moje pełne uznanie i zachwyt.
Na początku wspomniałem, że uważam ten komiks za najpiękniejszy wśród tych, które przeczytałem w ubiegłym roku, ale im dłużej się nad nim zastanawiam, tym bardziej zaczynam być pewien, że to najlepszy komiks na jaki natrafiłem w 2013 roku. Może nawet więcej, bo żadne dzieło kultury w ubiegłym roku nie wzbudziło we mnie takiego zachwytu, takich uczuć i nie sprawiło mi aż tyle radości, co ten jeden komiks. To wspaniała pozycja. Wielkie brawa dla oficyny Timofa comics za wydanie i czekam niecierpliwie na kolejne tak dobre tytuły.

Cyril Pedrosa (scen. & rys.), „Portugalia”, tłum. Wojciech Birek, timof comics, Warszawa 2013.

[autor: Piotr Lipa]


picturebook{komiks można kupić :tu:}

Where Am I?

You are currently browsing entries tagged with Cyril Pedrosa at Kopiec Kreta.

%d blogerów lubi to: