New Avengers #4: Doskonały świat

11/08/2017 § Dodaj komentarz


  Jak ocalić świat od zagłady?

„Wszystko umiera. Wy. Ja. Każdy na tej planecie” – tak brzmi mantra powtarzana przez Mister Fantastica. Ponieważ podczas induksji, gdy dochodzi do kolizji dwóch Ziem z różnych wymiarów, albo obie zostaną zniszczone, albo jedna zostanie ocalona (kosztem drugiej). Ziemscy herosi, skupieni w grupie Illuminatów, są tego świadomi, od dłuższego czasu przegotowywali się do uratowania własnej planety. Tylko jest jedno małe „ale”. Jak poradzić sobie, jak unieść świadomość, że właśnie zgładziło się miliardy istnień?

Ciężar odpowiedzialności jaki spoczywa na barkach bohaterów jest ogromny. Na jednej szali jest ocalenie świata jakiego znają, na drugiej etyczna odpowiedzialność i wszystko, co się kryje pod hasłem: „człowieczeństwo”. W teorii decyzja wydaje się prosta i początkowo akcja rozwija się właśnie w tym kierunku. Jakby Hickmana przerobił najbardziej znaczących Avengersów w potwory bez sumień. Na szczęście w pewnym momencie przychodzi opamiętanie. Mogą razić pompatyczne przemowy herosów, którzy używają wielkich słów, aby rozstrzygnąć moralny dylemat.

Innym ciekawym wątkiem, który rozgrywa się na łamach Doskonałego świata, jest spór między T’Challą i Namorem. Czarna Pantera zostaje podstawiony pod ścianą – przodkowie żądają od niego unicestwienia władcy Atlantydy. Jaką ostatecznie decyzję podejmie król Wakandy dowiedzą się ci, którzy sięgną po czwartą część New Avengers.

Niestety w parze z wciągającą narracją fabularną nie idzie oprawa graficzna. Epizod z udziałem Czarnej Pantery, który zilustrował Valerio Schiti, może się miejscami podobać. Znacznie słabiej prezentują się plansze, które wyszły spod ręki Keva Walkera. Przerysowany, cartoonowy styl, jakim posługuje się artysta, nie współgra z powagą scen.

Bieżącą odsłonę czyta się całkiem dobrze. Fabuła jest spójna i konsekwentnie poprowadzona. A fatalistyczna mantra, którą Reed Richards mruczy od dłuższego czasu, w końcu przerodziła się w realne zagrożenie. Muszę przyznać, że pierwszy raz jest realnie zainteresowany tym, co w dalszej perspektywie Jonathan Hickman przygotował dla Illuminatów.

Jonathan Hickman (sc.), Valerio Schiti & Salvador Larroca & Kev Walker (rys.), „New Avengers #4: Doskonały świat”, tłum. Marek Starosta, Klub Świata Komiksu – album 1151, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2017.

[scenariusz: 4, rysunki: 3-, kolory/cienie: 3+]

{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Reklamy

Uncanny Avengers #4: Pomścić Ziemię

04/07/2017 § Dodaj komentarz


 Ocalić albo pomścić? Oto jest pytanie

W wyniku machinacji Bliźniąt Apokalipsy doszło do całkowitego zniszczenia Ziemi. Kat Celestian wykonał wyrok: ludzkość została zgładzona. Ocaleli jedynie nosiciele genu X, których Scarlet Witch przeniosła na „statek-arkę” zmierzającą na Planetę X. Akcja czwartej odsłony cyklu rozgrywa się kilka lat po eksterminacji Homo sapiens. Homo superior żyją sobie w dostatku, rozwijając utopijne społeczeństwo pod wodzą Eimin.

Wygląda na to, że prawie wszyscy mieszkańcy są zadowoleni z takiego obrotu spraw, bo w końcu X-Meni mają swoje miejsce, gdzie nie są prześladowani i gdzie sami mogą sobą rządzić. Ewentualne poczucie dyskomfortu i wyrzuty sumienia z powodu zgładzenia ludzkości są „zamiatane pod dywan”. Dość łatwo przychodzi mutantom racjonalizowanie zastanego stanu rzeczy – ludzie są sami sobie winni. Mistrzem bezduszności jest przewodzący grupie X-Force Magneto, co właściwie wcale nie dziwi. Jedynie Havok i jego żona Wasp wciąż próbują zrobić coś, aby Ziemianie dostali drugą szansę.

Jak wiemy w komiksach superhero nie ma wydarzeń, których skutków nie można odwrócić o 180 stopni. Nawet martwi bohaterowie powracają do życia, a rzeczywistość wraca do punktu wyjścia. Scenarzysta, Rick Remender, buduje fabułę „czwórki” wokół właśnie takiej możliwości. Oto na Planecie X pojawia się Kang Zdobywca ze swoim oddziałem, który ma dla Alexa Summersa propozycję nie do odrzucenia. W tym miejscu rusza kolejna zabawa z czasem, która doprowadzi do… (i resztę sobie przeczytajcie sami).

Oprawa graficzna jest dziełem Daniela Acuñi. Rysownik miał spore pole do popisu, gdyż dostał okazję do zaprojektowania futurystycznego miasta X. Trzeba przyznać, że z zdania wywiązał się przyzwoicie. Rzeczywistość jest spójna i ukazana dość precyzyjnie. Fabuła komiksu obfituje w sceny batalistyczne z udziałem wielu bardziej i mniej znanych postaci z uniwersum Marvel NOW! Artysta nieźle sobie poradził z tłumem. Interesująco wypada także przedstawienie trochę „postarzonych” bohaterów X-Men, w końcu przebywają na planecie już jakiś czas. Dobrze wypada także dobór kolorów, całość utrzymana jest mrocznej i posępnej kolorystyce.

Czy Drużyna Jedności Avengers ocaliła Ziemię czy może „jedynie” pomściła? Wcale nie jest trudno odpowiedzieć na powyższe pytanie. Jeśli akceptuje się prawidła jakimi rządzą się opowieści superhero, to lektura omawianego tomu może sprawdzić sporo frajdy.

Rick Remender (sc.), Daniel Acuña (rys.), „Uncanny Avengers #4: Pomścić Ziemię”, przeł. Jacek Drewnowski, Klub Świata Komiksu – album 1138, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2017.

[scenariusz: 4- rysunki: 4, kolory/cienie: 4+]

{komiks można kupić tu: klik! klik!}

New Avengers #3: Inne światy

07/06/2017 § Dodaj komentarz


 Wszystko umiera…

Nieskończoność definitywnie dobiegła końca, ale nie skończyły się zagrożenia dla całego (wszech)świata. Starcie z rasą Budowniczych to był dopiero początek, teraz Mścicieli czekają wyzwania o wiele gorsze. Hickman konsekwentnie rozbudowuje swoją wielką opowieść o wrogach, z jakimi Avengers nie mają najmniejszych szans, stawiając ich dodatkowo w obliczu ciężkich moralnych wyborów. Inne światy, które kontynuują pewnie wątki z Nieskończoności, gwarantują znakomitą zabawę wszystkim tym, którym spodobał się ten epicki event.

Wszystko umiera. Mister Fantastic zna prawdę, jest z nią pogodzony, ale nie może zaakceptować jednego – że tym razem wszystko umiera przedwcześnie. Na różnych Ziemiach dzieje się to samo, nadciąga kolejny kryzys, następne światy stają w obliczu inkursji, a decyzja, który z nich poświęcić znajduje się w rękach niewielkiej grupki wojowników. Iluminaci usiłują rozwiązać tajemnicę nadciągającej zagłady, ale jak zawsze nie są wolni od prywatnych spraw. Czy uda się zażegnać konflikt pomiędzy Czarną Panterą i Namorem? Jaką tajemnicę skrywa Czarny Łabędź? I do jak wielkich poświeceń będą jeszcze zdolni bohaterowie byle tylko oclić swoją planetę?

Avengers wg Hickmana (zarówno „zwykła seria”, jak i ta z przedrostkiem „New” – obie zresztą przeplatają się ze sobą) to bardziej jeden wielki event, od czasu do czasu przeplatany kolejnymi wydarzeniami, które mają wpływ na ogół uniwersum Marvela, niż typowa seria komiksowa. Od początku do końca na jej łamach rozgrywa się jedna wielka opowieść, która w ostatecznym rozrachunku odmienia status quo całego świata, jaki stworzyło to wydawnictwo. Dlatego też jeśli czytacie wydawane po polsku eventy (a tych nie da się pominąć, nawet jeśli sięgacie tylko po ulubione komiksy, bo mają na nie znaczący wpływ), przygody Avengers powinny znaleźć się w Waszej kolekcji. Abstrahując jednak od tego, przy to okazji bardzo udany (i złożony) cykl utrzymany w klimatach science fiction.

W trzecim tomie różne alternatywne rzeczywistości starają się na swój sposób poradzić sobie z problemem. Dla czytelników najciekawsze jednak jest nie samo to, a fakt możliwości obserwowania odmiennych wersji wydarzeń i postaci. Zmarły w naszej rzeczywistości Xavier na innej Ziemi wciąż ma się dobrze, a Magneto stworzył wreszcie królestwo dla mutantów, a to tylko niektóre z ciekawostek, jakie znajdziecie na stronach albumu. Nie brak też wyniszczającej całe światy akcji, poświęcenia i intrygujących kwestii. Kartografowie? Hebanowy Król? Rabum Alal? Co to wszystko znaczy, kim oni są? Wiadome jest jedno – to, co nadciąga przerasta wszystkich. Konsekwencje będą niewyobrażalne. Aż chce się czytać dalej.

Dodatkowo album narysowany został znakomicie. Europejska kreska Bianchiego, czasem prosta, czasem zachwycająca realizmem jest po prostu świetna (a jego okładki to perełki!), Rags Morales też nie radzi sobie źle – jego ilustracje to rzetelna, rzemieślnicza robota. I co więcej mogę tu dodać? Jeśli lubicie dobre komiksy superbohaterskie z głównego nurtu, rozejrzyjcie się wśród nowości za New Avengers. Warto, jeśli jesteście fanami Marvela.

Jonathan Hickman (sc.), Simone Bianchi & Rags Morales (rys.), „New Avengers #3: Inne światy”, tłum. Marek Starosta, Klub Świata Komiksu – album 1120, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2017.

[autor: Michał Lipka]

{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Avengers #5: Dostosuj się lub zgiń

10/05/2017 § Dodaj komentarz


 Avengers kontra Avengers

Ziemscy Mściciele to grupa, której skład zmienia się w zależności od aktualnych potrzeb i okoliczności. Oczywiście istnieje pewien stały i nienaruszalny człon. Jedna z pierwszych scen albumu Dostosuj się lub zgiń rozgrywa się w wieży Avengersów, gdzie Kapitan Ameryka i Iron Man dyskutują nad tym, że ostatnie wydarzenia (starcie z Budowniczymi i próba podbicia Ziemi przez Thanosa) wymuszają rozbudowanie ekipy o nowych członków.

W omawianej „piątce” mamy dwie główne opowieści. W pierwszej chodzi o to, aby kolejny raz uratować Ziemię i wszystkich jej mieszkańców. Tym razem realne zagrożenie stanowi inna planeta, która pędzi w kierunku naszego globu. O zagrożeniu informuje Avengersów przybyły z roku 3030 Iron Man. Gość z przyszłości zjawia się z gotowym rozwiązaniem – należy zbudować pewną machinę, która… No, przyznaję, nie bardzo zrozumiałem, jak działa. Zresztą „mądre głowy” z zespołu superbohaterów maja podobny problem.

Druga historia jest znacznie bardziej rozbudowana i wiąże się z działaniami naukowców z AIM (Advanced Idea Mechanics). Prowadzone przez nich zaawansowane eksperymenty doprowadzają do zaistnienia luki w czasoprzestrzeni, z której wychodzą Mściciele z innego świata. Jakby tego było mało, to pojawia się jeszcze jedna ekipa Mścicieli – wersja zmodyfikowana przez AIM. W dalszej części wątku akcja sprowadza się do ogólnego mordobicia, które niewiele wnosi do fabuły. A, zapomniałbym. Pojawiają się jeszcze pewne zawiłości związane z osobą Hulk, a właściwie Bruce’a Bannera, który w epilogu zostanie dołącza do Illuminatów.

Nad oprawą graficzną albumu pracowało kilku rysowników. Świetna okładka, za którą odpowiada Esad Ribić. Artysta narysował także pewną ilość plansz, ale niezbyt wiele. Od tego albumu jest zmiana na fotelu głównego rysownika serii – aktualnie zasiada na nim Salvador Larroca. Prace pochodzącego z Hiszpanii twórcy charakteryzują się użyciem bardzo wyraźnej linii konturu, którym obrysowuje się występujące postaci. Co miejscami nie wygląda najlepiej. Proszę zwrócić uwagę na usta bohaterów, są niejako wycięte z papieru i „położone” na twarzy, co sprawia wrażenie sztuczności, nienaturalności.

Przyznaję, że powoli zaczynam się gubić w „wielkiej opowieści”, którą kreuje Jonathan Hickman. Jakoś zdzierżyłem Budowniczych, ale zbliża się czas konfrontacji z Kartografami. Do tego knowania Starka w ramach Illuminatów i nie zapominajmy o rozdarciu Multiversum.

Jonathan Hickman (sc.), Salvador Larroca & Esad Ribic & Mike Deodato & Butch Guice (rys.), „Avengers #5: Dostosuj się lub zgiń”, tłum. Marek Starosta, Klub Świata Komiksu – album 1106, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2017.

[scenariusz: 3-, rysunki: 3+, kolory/cienie: 4]

{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Uncanny Avengers #3: Czas na Ragnarok

05/03/2017 § Dodaj komentarz


 Czy Bliźnięta Apokalipsy ocalą mutantów?

ragnarok-nowW albumie Czas na Ragnarok Uriel i Eimin, czyli Bliźnięta Apokalipsy, kontynuują realizację pokrętnego planu, który ma ocalić mutantów przed przerażającą przyszłością. Dla przypomnienia: potomstwo Warrena Worthingtona i Zarazy dobrze zna przyszłość i wie, że prezydent Red Skull zamknie wszystkich nosicieli genu X w obozach internowania, które właściwie są obozami koncentracyjnymi. Rodzeństwo miało okazję doświadczyć na własnej skórze. Komiks zaczyna się od retrospekcji, w której widzimy nieudaną próbę ucieczki.

We współczesności Uriel i Eimin przekonują do współpracy Scarlet Witch, która twierdzi, że zgadza się z ich punktem widzenia: Homo Sapiens nie jest i nigdy nie będzie w stanie pokojowo koegzystować z Homo Superior. Dlatego, aby zakończyć wojnę między rasami, należy je od siebie skutecznie odseparować. Pamiętamy, że Wanda Maximoff ma na koncie potężne zaklęcie: „Nigdy więcej mutantów”. Teraz wystarczy, że przeniesie wszystkich na starek-arsteve-mcnivenkę. Moc zaklęcia ma wzmocnić Wonder Man.

Fabuła komiksu nie jest wcale tak prosta, jak przedstawiłem powyżej. Rick Remender w nieskończoność komplikuje scenariusz. Zwrotów akcji jest co niemiara, każdy kolejny gmatwa okoliczności i układ sił w sposób wręcz nieprawdopodobny. Po kilkudziesięciu stronach czytelnik zaczyna się gubić i właściwie czeka jedynie na finał, aby poznać rozwiązanie. Rozeznanie się w zawiłościach intrygi utrudnia fakt, że Eimin potrafi przewidywać przyszłość, więc w jej działania i postawy wpisana zostaje próba przechytrzenia wszystkich innych. Scenarzysta wyraźnie przekombinował. I nie pomaga spektakularne zakończenie. Po przeczytaniu ostatniej planszy uświadamiamy sobie, że Remender zafundował nam jedną z możliwych alternatywnych wersji zdarzeń z udziałem Bliźniąt Apokalipsy i superbohaterów należących do Drużyny Jedności Avengers.

Oprawa graficzna albumu jest dziełem trzech rysowników. Daniel Acuña i Salvador Larroca dostali do zilustrowania po jednym zeszycie. Kolejne trzy wyszły spod ręki Steve’a McNivena, który znany jest w Polsce choćby z komiksu Wojna Domowa (klik! klik!). W początkowych pracach na uwagę zasługuje głównie ciekawe kadrowanie i budowa samej rick-remenderplanszy. Jednak od pewnego miejsca jest bardzo tradycyjnie: kilka prostokątnych, horyzontalnych kadrów na stronie. Jakby artysta się spieszył, jakby nie miał czasu (zapału?) na wymyślanie widowiskowych kombinacji paneli.

Czas na Ragnarok to głównie wielka, kosmiczna rozpierducha, w której wszyscy są przeciwko wszystkim. Myślę, że scenarzysta nie wykorzystał potencjału Uriela i Eimin, bo przez moment wydawało się, że w końcu Marvel doczekał się szwarccharakterów z prawdziwego zdarzenia. Finalnie los ludzi i mutantów spoczywa na barkach biednego Thora, ale o tym w kolejnym albumie, który będzie nosił tytuł Pomścić Ziemię.

Rick Remender (sc.), Daniel Acuña & Salvador Larroca & Steve McNiven (rys.), „Uncanny Avengers #3: Czas na Ragnarok”, przeł. Jacek Drewnowski, Klub Świata Komiksu – album 1092, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2017.

[scenariusz: 3, rysunki: 4-, kolory/cienie: 4+]

havoc-waspsklep {komiks można kupić tu: klik! klik!}

Rekomendacje: Nieskończoność

11/01/2017 § Dodaj komentarz


Czytać czy nie czytać?

Razem z Michałem Lipką uznaliśmy, że nie ma większego sensu przygotowywaćnieskonczonosc recenzji z marvelowskiego wydarzenia Nieskończoność poprzez omawianie tomu po tomie. Oficyna Egmont Polska przygotowała edycję zbiorczą sześciu zeszytów głównej miniserii oraz cztery kolejne tie-iny. Większość z tego w rzeczywistości stanowi jedną wielką opowieść. A gdy dodamy do całości jeszcze dwa tomy wprowadzenia, to otrzymamy solidnych rozmiarów fabułę o wyczerpującej walce Avengersów z zagrożeniem niszczącym całe światy. Ale po kolei.

Zacznijmy komiksu Thanos powstaje, to historia, która przybliża nam postać Thanosa. Z niej dowiadujemy się, jak to się stało, że dobre dziecko z utopijnej planety, która nie znała zła, zostało największym masowym mordercą w dziejach wszechświata. Ale to jedynie wstęp, przystawka, o której więcej można przeczytać tu: klik! klik! W siódmym zeszycie serii New Avengers (w Polsce otwierającym drugi zbiorczy tom) ważą się losy wojny pomiędzy Wakandą a Atlantydą. Doom stara się dowiedzieć od Iluminatów szczegółów dotyczących inkursji światów, która mogła doprowadzić do wielkiej tragedii. Udało się jej zapobiec, ale wielkim kosztem, z którym nie potrafi się pogodzić Mister Fantastic. avengers3_preludiumJednakże kolejne niebezpieczeństwo już czai się na horyzoncie. Kiedy miejsca upadku bomb genezy zaczynają wykazywać aktywność (album Avengers: Preludium Nieskończoności – klik! klik!), w kosmos zostaje wysłany sygnał, że Ziemia to punkt pęknięcia multiwersum, którego nie da się naprawić. Jednocześnie na całej planecie zaczynają dziać się dziwne rzeczy: uszkadzający systemy impuls nieznanego pochodzenia prowadzi do globalnych problemów. Reaguje na niego kokon z wyspy Aim, a uwolniona istota staje do walki z Avengers.

Wkrótce dzieje się jeszcze gorzej. Oto przedwieczna i być może nieśmiertelna rasa budowniczych, którzy zapoczątkowali życie na wielu planetach, zaczyna owo życie niszczyć (w albumie Nieskończoność). Kolejne światy upadają i albo ich mieszkańcy poddają się najeźdźcom, albo giną. Armada statków Budowniczych zbliża się powoli do Ziemi, ale na swojej drodze wciąż ma wiele planet. Ich mieszkańcy zbierają się, by podjąć konkretne działania. W kosmos wyruszaj Avngers z zamiarem uprzedzenia ataku, a ich nieobecność na Niebieskiej Planecie postanawia wykorzystać Thanos, który zażądał od ziemian złożenia swoistej daniny…

Od tego momentu opowieść toczy się dwutorowo. Avengers (w serii Avengers, zeszyty 18-23) avengersnieskonczonoscwalczą w kosmosie na wielu frontach z armią wrogów. Misterne plany powstrzymania fali zniszczenia pełzną jednak na niczym, a coraz gorsza sytuacja na polu walki podkopuje morale. Tymczasem na Ziemi (w serii New Avengers, zeszyty 8-12, tak, tak, osiem – choć lista podana na końcu tomu informuje, że event Nieskończoność toczy się od zeszytu 9; 8 chronologicznie dzieje się po Avengers 18 i zawiera kilka znaczących scen) Tony Stark, który pozostał, aby przygotować defensywę na wypadek przedarcia się budowniczych, musi wraz z innymi Iluminatami stawić czoła hordom Thanosa. Sytuacja jest coraz gorsza, a zmagający się z własnymi problemami Inhumans zmuszeni zostają podjąć decyzje, które odmienią ich (i niektórych mieszkańców Ziemii) raz na zawsze.

Wydarzenie Nieskończoność przygotowywane było już od dłuższego czasu. Preludium… opublikowane zostało w kwietniu 2016 roku, a szukając głębiej, warto zauważyć zarówno Erę Ultrona (klik! klik!), gdzie zaczęło się pęknięcie multiwersum (styczeń 2016), jak i serie Avengers i New Avengers stanowiące jedną wielką opowieść, której echa rozbrzmiewają głośno w niniejszej fabule. Sięgać dalej nie ma większego sensu, ewentualne niejasności wyjaśniono w polskich komiksach w formie wprowadzeń, które streszczają inne istotne wątki.

Wracając jednak do samej historii, album Nieskończoność zacząłem czytać od Preludium… i Thanosa. Nie byłem zachwycony. Pierwsze okazało się niezłe, choć przeładowane patosem i naciąganymi wątkami, drugie było, co tu dużo mówić, thantosplagiatem Lobo osadzonym w scenerii Star Wars. Ani nie bawiło, ani nie ciekawiło, ani tym bardziej niczym nie zaskakiwało. Przeczytałem, w obu przypadkach bez bólu, znajdując kilka niezłych scen i również zaledwie kilka udanych grafik i zaraz potem prawie zapomniałem. Kiedy ukazał się core, nauczony doświadczeniem, że Jonathan Hickman to żaden wielki twórca, a jedynie niezły wyrobnik, który miewa dobre momenty, ale przede wszystkim ma dużo pomysłów wołających o pomstę do nieba, sięgnąłem tylko po niego. I znów dostałem patos, patos, patos i odrobinę niezłych sekwencji. Wszystko to podane zbyt szybko, zbyt miałko i zbyt „starwarsowo”. Zupełnie jakby w gwiezdonowojenną sagę wrzucić Avengers i dodać więcej ciężkawej powagi i przesadnie wielkich słów.

Ale skoro już tyle przeczytałem, dlaczego nie sięgnąć by po resztę? Szczególnie, że New Avengers: Nieskończoność zawiera dodatkowy epilog całości, a wraz z Avnegers: Nieskończoność rozbudowywało kilka niezłych wątków. Kupiłem (w końcu cena dobra, a tomy na dodatek znacznie pogrubione) i nie żałuję. Jako całość, pomimo swoich minusów, to naprawdę dobra historia wojenna dziejąca się w kosmosie. Czuć to jednak dopiero, kiedy zasiądzie się do kompleksowej lektury. Poszczególne części są raczej przeciętne scenariuszowo. Kiedy zanurzyć się w fabułę zeszyt po zeszycie, według kolejności zdarzeń (jak to w Marvelu bywa chronologia wydań nieco się z tym nie zgadza) opowieść staje się lepsza. Ciekawsza. Udana. Nie wielka, wspomnianej już Erze Ultrona nie dorasta do pięt, niemniej warta przeczytania. Szczególnie, że finał bezpośrednio wprowadza w to, co już wkrótce będzie działo się na polskim rynku – Avengers: Times Runs Out, które prowadzi bezpośrednio do Secret Wars. Wspomniany event wprowadzi do świata Marvela kilka trwałych zmian, ale to dopiero za jakiś czas.

Bez wątpienia Nieskończoność to największy event komiksowy na polskim rynku. Nie tylko ze względu na rozmiar opowieści, ale także i ilość tie-inów. newavengersnieskonczonoscW chwili obecnej ukazały się dwa z nich: Strażnicy galaktyki oraz Thunderbolts, a wkrótce dołączy do nich album Wolverine i X-Men: Starzy kumple, nowi wrogowie. I chociaż całe wydarzenie ma swoje minusy, to kiedy czytać całość (bez zagłębiania się w dodatki, jak choćby wspomniany powyżej tom Thanos powstaje), oferuje konkretną zabawę w klimacie Gwiezdnych Wojen, ale poważniejszą i stanowiącą integralną część o wiele większego, niż starwarsowe uniwersum. Trudno więc poprzestać w czytaniu tylko na głównej opowieści, ale co mogą nam zaoferować poboczne tytuły? Na początek przyjrzyjmy się trzeciej odsłonie serii Thunderbolts.

Tytułowa grupa to oddział stanowiący przeciwieństwo Avengers i chociaż obecnie działa po stronie dobra, wykorzystuje do tego metody dalekie od akceptowalnych. W skład drużyny wchodzą Czerwony Hulk, mordujący przestępców Punisher, dawny wróg Spdier-Mana a obecnie agent rządowy Venom, były złoczyńca & geniusz Czerwony Leader, psychopatyczny & nieśmiertelny mutant Deadpool, zabójczyni ninja Elektra oraz Mercy – enigmatyczna istota o mocach zdolnych uśmiercić każdego, kto tylko zechce śmierci.

Tym razem na czele drużyny staje Punisher, który chce ostatecznie rozliczyć się z pewną rodziną mafijną z Nowego Jorku. Nie każdemu podobają się jego metody, niemniej drużyna rusza do akcji. Deadpool chce wykorzystać okazję i zjeść nowojorską pizzę. Niestety na miejscu okazuje się, że grupie przyjdzie zmierzyć się z czymś jeszcze – Ziemię atakują siły Thanosa. Wykorzystując fakt, iż Avenegrs walczą w kosmosie z inwazją Budowniczych i ktoś musi stawić im opór…

W tym albumie zasadniczym problemem są rysunki – kanciaste, uproszczone, thunderbolts3nieskonoscniemal cartoonowe – pasują do klimatu opowieści, ale nie każdemu przypadną do gustu. Podobnie zresztą, jak i nastrój komiksu. Thunderbolts to nie tylko swoiści antyavengersi, ale także ich parodia, ale podana na poważnie. Trafiają się żarty, których główne źródło stanowi oczywiście Deadpool. Jest też brutalnie, ale przede wszystkim króluje szybka akcja. Czy coś wnosi do Nieskończoności? Praktycznie nie. W głównej fabule Thunderbolts znaleźli się tylko na jednej stronie. A w omawianej pozycji wyjaśnione zostaje, jaki był ich udział w walkach. Nic nie stracicie jeśli pominiecie ten album. Szczególnie, że Punisher skupia się głównie na wykańczaniu gangsterów, nie bardzo przejmując się inwazją z kosmosu.

A czy trójkę Thunderbolts można czytać w oderwaniu od Nieskończoności? Jeśli jesteście miłośnikami tej serii, to owszem. Jeśli nie znaliście poprzednich tomów, a chcielibyście zacząć od tego, też nie poczujecie się szczególnie zagubieni – praktycznie wszystko wyjaśnia się w treści. Owszem, znajomość eventu daje pewne zaczepienie i dopowiada wiele, ale nie jest absolutnie konieczna, by dobrze się bawić.

Natomiast trzeci tom serii Strażnicy Galaktyki nie kontynuuje wątków podjętych w poprzednich dwóch odsłonach. Główna fabuła, pomieszczona w omawianej produkcji, nawiązuje do wielkiego wydarzenia Infinity. I opisuje udział Strażników w walce z Thanosem, która sprowadza się do akcji odbicia Abigail Brand – dyrektorki SWORD – oraz dowodzonej prze nią stacji Szczyt z rąk żołnierzy Szalonego Tytana. Scenarzysta Strażników, Brian Michael Bendis, dokłada zupełnie nie znaczący klocek do globalnej opowieści wyprowadzonej na łamach Avengeres przez Jonathana Hickmana.

Całość zaczyna się tak: gdzieś w dalekich odmętach kosmosu Peter Quill dowiaduje się, że Ziemia została zaatakowana. Star Lord postanawia ruszyć na ratunek straznicy3nieskonczonosAbigail Brand, która poprosiła ich o pomoc, bo żadna inna ekipa superbohaterów nie odpowiedziała na wezwanie. Członkowie ekipy Strażników ruszają za liderem. No, nie wszyscy. Początkowo Gamora staje okoniem. Zielona wojowniczka nie potrafi wybaczyć Peterowi, że nie zabił jej „ojca” w sytuacji, gdy miał ku temu okazję. Kłótnia między wspomnianymi bohaterami to właściwie jedyna emocjonująca scena w tym tie-in Nieskończoności. A! Znaczący udział w walce będzie miała także Angela. Drugi epizod opowieści rozgrywa się planecie Moord, gdzie Gamora i Angela poszukają Thanosa. Podczas przesłuchiwania jednego z żołnierzy pojawia się wątek związany z zaginionym ludem drugiej z bohaterek.

Omawiany tom jest bardzo zróżnicowany pod względem graficznym. Właściwie nic interesującego. No, poza jednym wyjątkiem. Chodzi o początkowy epizod, który jest dziełem Francesco Francavilli. Włoski rysownik posługuje się dość uproszczoną kreską, która kojarzy mi się z pracami Darwyna Cooke’a. Kolorystycznie rzecz wypada równie intrygująco, artysta postawił głównie na mocno nasycone barwy, głównie błękit (aż do filetu) i czerwień.

Nie wszystkie serie związane fabularnie z Nieskończonością wydano w naszym kraju. Sam główny event warto przeczytać wespół z: Thanos powstaje, Avengers #3: Preludium Nieskończoności, Avengers #4: Nieskończoność oraz New Avengers #2: Nieskończoność. Oczywiście można sobie podarować sięganie po: Thunderbolts #3: Nieskończoność, Strażnicy Galaktyki #3: Nieskończoność czy Wolverine i X-Men #4: Starzy kumple, nowi wrogowie, bo stanowią one jedynie wątpliwej jakości dodatki, które są bez znaczenia dla całego eventu. Polecamy czytać tylko, jeśli jest się miłośnikiem komiksów Marvela. Ewentualnie lubi niezobowiązujące i lekkie historie w stylu Star Wars. Scenariusz Hickmana jest niezły, choć nie powala na kolana. Strona graficzna w wykonaniu różnych artystów, którzy na szczęście zostali dobrani tak, by całość wyglądała w miarę spójnie, stanowi kawał dobrej, realistycznej roboty. Więcej tu efekciarstwa, niż efektowności, ale nie oszukujmy się, to dominuje w głównym nurcie superhero i powinniśmy być już przyzwyczajeni. Nieskończoność to taki komiksowy blockbuster. Szczerze mówiąc, to określenie najlepiej podsumowuje całość.

Brian Michael Bendis (sc.), Bryan Hitch & Alex Maleev & inni (rys.), „Era Ultrona”, tłum. Marek Starosta, Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2016. [nakład wyczerpany]
Jason Aaron (sc.), Simone Bianchi (rys.), „Thanos powstaje”, tłum. Piotr Krasnowolski, Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2016. [kup: klik! klik!]
Jonathan Hickman & Nick Spencer (sc.), Mike Deodato & Stefano Caselli (rys.), „Avengers #3: Preludium Nieskończoności”, tłum. Jakub Syty, Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2016. [kup: klik! klik!]
Jonathan Hickman (sc.), Dustin Weaver & Jim Cheung & Jerome Opeña, „Nieskończoność”, tłum. Marek Starosta, Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2016. [kup: klik! klik!]
Jonathan Hickman (sc.), Leinil Francis Yu (rys.), „Avengers #4: Nieskończoność”, tłum. Marek Starosta, Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2016. [kup: klik! klik!]
Jonathan Hickman (sc.), Mike Deodato (rys.), „New Avengers #2: Nieskończoność”, tłum. Marek Starosta, Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2016. [kup: klik! klik!]
Charles Soule (sc.), Phil Noto & Jefte Palo (rys.), „Thunderbolts #3: Nieskończoność”, tłum. Paulina Braiter, Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2016. [kup: klik! klik!]
Brian Michael Bendis & inni (sc.), Kevin Maguire & Francesco Francavilla & inni (rys.), „Strażnicy Galaktyki #3: Nieskończoność”, tłum. Paulina Braiter, Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2016. [kup: klik! klik!]

[Michał Lipka & Maciej Gierszewski]

infinity-thanos
Kolejność czytania poszczególnych zeszytów i albumów:
„Thanos powstaje”
„New Avengers” #7 (choć to nie część „Nieskończoności”, wprowadza do wątku z zeszytu 8, który stanowi element „Preludium…” – zeszyt znalazł się także w zbiorczym amerykańskim wydaniu „Infinity”)
„Avengers” #14-17
„Nieskończoność” #1
„Avengers” #18
„New Avengers” #8-9 (8 to część „Preludium…”, ale chronologicznie dziejąca się w tym właśnie miejscu)
„Nieskończoność” #2
„Avengers” #19
„New Avengers” #10
„Nieskończoność” #3
„Avengers” #20
„Nieskończoność” #4
„Avengers” #21
„New Avengers” #11
„Nieskończoność” #5
„Avengers” #22-23
„Nieskończoność” #6
„New Avengers” #12

Era Ultrona

04/03/2016 § Dodaj komentarz


Początek dobry, a potem sztampa

Era ultronaZetknąłem się z opinią, że komiks Era Ultrona to najlepsze, co do tej pory spotkało Marvel NOW! Podobno flagowy scenarzysta Domu Pomysłów – Brian Michael Bendis – stanął na wysokości zadania, ale czy faktycznie? W każdym razie miał okazję zaprezentować event rozgrywający się w alternatywnych rzeczywistościach, dzięki czemu mógł skorzystać z większej swobody twórczej. Choć z drugiej strony – finalnie – reperkusje wydarzenia nie są znowu tak duże dla całego uniwersum. Warto wspomnieć, że komiksowy event niewiele ma wspólnego z fabułą filmu Avengers: Czas Ultrona.

U źródeł pomysłu na całe wydarzenie stoi wizja, w której Ziemia zostaje zaatakowana (i podbita) przez Ultona. Sztuczna inteligencja, EraUltrona zbudowana przez genialnego Henry’ego Pyma, zbuntowała się przeciw twórcy i uznała Mścicieli za największych wrogów. Ultron operuje z przyszłości i ma tylko jeden cel: doprowadzić do całkowitej eksterminacji życia organicznego na planecie. Wydawać by się mogło, że nic i nikt nie będzie w stanie mu się przeciwstawić, gdyż Avengersi zostali pokonani, grupa została rozbita, część z nich zginęła. Złamani (już nie bohaterzy), niczym szczury, ukrywają się w kanałach. Postapokaliptyczna rzeczywistość jest wiernie przedstawiona: zburzone budynki, znoszona infrastruktura drogowa, brak prądu i innych mediów. Drony Ultrona ścigają i wyłapują niedobitki herosów, a „zwykłych” ludzi dezintegrują od razu na miejscu.

Robot odebrał Avengersom poczucie misji. Zawiedli, nie ocalili świata. Bryan Hitch,Ponieśli sromotna porażkę. Bendis dobrze oddaje emocje swoich postaci: zaszczuci, żyjący w ciągłym zagrożeniu, nieufni i płochliwi (nowoczesne urządzenia szpiegujące mogą do złudzenia przypominać ludzi). Towarzyszy im poczucie beznadziejności i straty. Jak w takiej sytuacji się zmobilizować? Jak podjąć walkę? Czy jakikolwiek plan ma szanse powodzenia? Jak walczyć z wrogiem, który przebywa w innej czasoprzestrzeni? Ostatecznie, oczywiście, Mściciele przejmują inicjatywę i dzięki skutecznej pomocy ze strony Nicholasa Fury’ego wpadają na pomysł, jak unieszkodliwić cyborga. Właściwie na dwa różne pomysły…

Warstwa graficzna odpowiada podziałowi komiksu na dwie główne części. Za pierwszą odpowiada Bryan Hitch, który przekonująco przedstawia świat po apokalipsie. Klimat jego plansz jest mroczny. Rysunki postaci dobrze oddają odczuwane przez nich emocje. Natomiast Brandon Peterson odpowiada za plansze w drugiej części albumu. Obaj panowie wywiązali się ze swego zadania dobrze.

Fabuła do pewnego momentu jest wciągająca, a pomysły – skądinąd znane – Ultronzapewniają odpowiednią ilość twistów, które podtrzymują napięcie. Bohaterzy muszą podróżować w czasie, ale scenarzysta niewiele sobie robi z ewentualnych paradoksów, które mogą wyniknąć z ich działań. Pierwsza część, do spotkania z Furym, jest niczego sobie, szczególnie ze względu na klimat postapo i ukazanie emocjonalnego stanu pobitych Mścicieli. Jednak potem Era Ultrona to już standardowe mordobicie. Amerykański pisarz wprowadza jeszcze jeden interesujący element do scenariusza, chodzi o moralność, słuszność i etyczne uzasadnienie decyzji Logana, który… – oj, chyba chciałem powiedzieć za dużo.

Brian Michael Bendis (scen.), Bryan Hitch & Branoon Peterson & Alex Maleev & inni (rys.), „Era Ultrona”, tłum. Marek Starosta, Klub Świata Komiksu – album 943, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2016.

[scenariusz: 5-, rysunki: 4, kolory/cienie: 4]

Kapitan Ameryka sklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Recenzja napisana dla serwisu Aleja Komiksu, klikać :tu: tak! :tu:

Where Am I?

You are currently browsing entries tagged with Avengers at Kopiec Kreta.

%d blogerów lubi to: