Avengers: Czas się kończy. Tom1

06/05/2018 § Dodaj komentarz


Długie odliczanie

Wraz z serią New Avengers (klik! klik!) zaczęło się długie odliczanie końca uniwersum, jakie znamy. Teraz wydarzenia wkraczają w kluczową fazę, prowadzącą bezpośrednio do wielkiego finału, jaki przeczytamy w evencie Tajne Wojny. Zanim jednak to nastąpi musimy zapoznać się z kilkoma ważnymi i mniej ważnymi zdarzeniami.

Jak może pamiętacie – zaczęło się od inkursji, zderzeń alternatywnych wszechświatów, które muszą się skończyć poświęceniem jednego ze światów znajdujących się na ich styku, bo w innym wypadku zginą oba. Zniszczono już niejedną planetę, by ocalić Ziemię, ale nasz glob nadal nie jest bezpieczny. Iluminaci, pod okiem nie zgadzających się na takie rozwiązanie Avengers, zaczęli działać w obronie świata. Nie byli jednak w stanie niszczyć innych. We wspólnej misji siły połączyli ci, którzy dotychczas ze sobą walczyli – zarówno niektórzy bohaterowie, jak i ich wrogowie, gotowi zrobić wszystko, byle wyjść cało z kolejnych inkursji. To wywołało podziały między herosami. Iluminaci są poszukiwani przez Avengers, rozłam się pogłębia, każdy ma swój pogląd na obecną sytuację i metody, jakie należałoby zastosować. Ale czas ucieka. Czas się kończy. Czy ktokolwiek ma szansę zaradzić coś na obecną sytuację?

Avengers: Czas się kończy to kolejny event z Marvelowskimi Mścicielami, tyle że nie rozpisany na ogół serii wydawanych w ramach Marvel NOW!, a na oba tytuły z nimi w rolach głównych. Co nie znaczy, że jego wydarzenia dotykają tylko nich samych. Prowadzi w końcu bezpośrednio do wspomnianych już Tajnych Wojen (nie mylić z historią o tym samym tytule z lat ’80 ubiegłego wieku), które odmienią wszystkie pozycje wydawnictwa oraz całe oblicze uniwersum. Nie chcę nic zdradzać, ale uwierzcie, zmiany będą większe, niż w dotychczas wydanych eventach razem wziętych.

Zanim to jednak nastąpi, mamy ciekawą opowieść, w której akcja jest szybka, dynamiczna i spektakularna. Nie brak też spokojniejszych momentów, a całość stawia kilka ciekawych pytań. Weźmy na przykład to najistotniejsze, ciągnące się od początku New Avengers, a mianowicie czy bezpieczeństwo świata powinno spoczywać na brakach grupki ludzi, która pełna jest własnych słabości. Niby rzecz oczywista, a jednak…

Dodajcie do tego świetną oprawę graficzną, realistyczną, szczegółowa i doskonale oddającą charakter całości, a otrzymacie zdecydowanie jedną z najlepszych serii Marvel NOW. In plus przemawia jeszcze, że historia opowiedziana z wielkim rozmachem, od pierwszego tomu tworząc wielką sagę o inkursji, w skład której weszły takie eventy, jak Era Ultrona (klik! klik!) czy Nieskończoność (klik! klik!). Polecam gorąco, nie tylko Czas się kończy. Komplet wydarzeń z udziałem Avengers absolutnie wart jest poznania.

Jonathan Hickman (sc.), Mike Deodato & Stefano Caselli & Jim Cheung & Valerio Schiti & Kev Walker i inni (rys.), „Avengers: Czas się kończy. Tom1”, tłum. Marek Starosta, Klub Świata Komiksu – album 1303, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2018.

[autor: Michał Lipka]

{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Reklamy

Avengers i X-Men: Axis

01/04/2018 § Dodaj komentarz


Zły dobrym, a dobry złym

W lutym na polski rynek trafiły dwa Marvelowskie eventy. Pierwszym jest kontynuacja znakomitej AnihilacjiAnihilacja: Podbój, drugim niniejszy Axis. Crossover przygód Avengers i X-Menów, którzy muszą stawić czoła potężnemu wrogowi. Ze wszystkich wydanych w ramach Marvel Now! eventów ten jest najsłabszy, mimo to nadal oferuje solidną porcję bezpretensjonalnej zabawy, a lektura jest przyjemnością.

Red Skull, wróg z przeszłości Kapitana Ameryki, nazista i szaleniec, wpadł na chory plan eksterminacji mutantów. Przemiana Genoshy, niegdysiejszego ich raju, w jeden wielki obóz koncentracyjny to jednak dla niego za mało. Zdobywszy ciało Charlesa Xaviera i przejąwszy jego mózg, a co za tym idzie telepatyczne zdolności, zaczął siać nienawiść na całym świecie.

Jakby tego było mało stał się nowym wcieleniem Onslaughta, potężnego bytu zrodzonego z mroków umysłów Xaviera i Magneto, który przed laty niemal doprowadził do zagłady bohaterów Marvela. Do walki z nim stają dwie drużyny – X-Men i Avengers. Niedawno obie starły się w wojnie, w której życie stracił Xavier, teraz muszą działać ramię w ramię. Ale nie długo. Kiedy za sprawą Red Onslaughta wszystko zostaje wywrócone do góry nogami, a dobrzy bohaterowie stają się źli, Mściciele i Mutanci znów występują przeciw sobie. Nadzieja na ocalenie świata gaśnie, ale czy nie pojawi się nowa szansa na odmienienie losów tego konfliktu? Każdy kij ma przecież dwa końce, a skoro dobrzy stali się źli, co stało się ze złymi?

Cały event Axis mocno nawiązuje do tego, co działo się w komiksach superhero w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Pamiętacie? Właśnie wtedy miało miejsce pierwsze starcie z Onslaughtem. Tutaj, podobnie jak w tamtym okresie, twórcy proponują nam pełną akcji opowieść, gdzie role się odwracają. Źli stają się dobrzy, dobrzy źli, równowaga zostaje zachwiana, a nad wszystkim unosi się cień potężnego wroga. Do tego Rick Remender, scenarzysta całej opowieści, postanowił sięgnąć do opowieści, która zapoczątkowała Marvel Now!, kończąc jednocześnie pewien etap w historii tego wydawnictwa.

Avengers i X-Men: Axis to taki komiksowy blockbuster, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Cała plejada gwiazd, zarówno tych dobrych, jak i złych, szybkie tempo i widowiskowe walki, szalone wydarzenia, akcja pędząca na złamanie karku, zero głębi, ale rozrywkę oferuje znakomitą. Szata graficzna doskonale pasuje, bo w większości mamy tu do czynienia z realistycznymi, szczegółowymi rysunkami takich gwiazd, jak Adam Kubert, Leinil Francis Yu i Jim Cheung. Gorzej wypada prostsza kreska Terry’ego Dodsona, ale to już kwestia gustu.

Jako całość Axis pozostawia po sobie całkiem przyjemne wrażenie i ochotę, aby sięgnąć po tie-iny, a tych na szczęście na naszym rynku nie brakuje. Jeśli chcecie dobrej, niezobowiązującej rozrywki w stylu kinowych hitów, na pewno się nie zawiedziecie. Szczególnie jeśli tak, jak ja jesteście miłośnikami nie tylko Marvela, ale przede wszystkim X-Menów oraz z sentymentem wspominacie koniec ubiegłego wieku i to, co działo się wówczas na amerykańskim rynku komiksowym.

Rick Remender (sc.), Adam Kubert & Leinil Francis Yu & Terry Dodson & Jim Cheung (rys.), „Avengers i X-Men: Axis”, tłum. Jacek Drewnowski, Klub Świata Komiksu – 1288, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2018.

[autor: Michał Lipka]

{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Uncanny Avengers #5: Preludium do Axis

30/03/2018 § Dodaj komentarz


Nim wszystko wywróci się do góry nogami

Ledwie event Grzech pierworodny (klik! klik!) dobiegł końca, wraz z publikacją ostatnich tie-inów, a już zaczyna się kolejny: Axis. Oczywiście na tym nie koniec, bo w tle dzieją się wydarzenia prowadzące do innych podobnych historii, jak Spiderversum, będącym crossoverem pajęczych serii, a także Tajnych wojen, które zakończą Marvel Now! – opowieść rozpoczętą wraz z pierwszymi tomami serii Avengers, a kontynuowaną choćby w Nieskończoności (klik! klik!). Skupmy się jednak na tym, co mamy. A co mamy? Naprawdę udaną historię, która, na krótko, ale jednak, wywraca do góry nogami status quo bohaterów Marvela.

Po każdej burzy zawsze wychodzi słońce, ale nie każdego ono cieszy. Starcie z Kangiem zakończyło się sukcesem, ale Uncanny Avengers musieli zapłacić za niego wielką cenę. Ciało Sunfire’a zostało zniszczone, Havok został trwale oszpecony, Wonder Man uwięziony w umyśle Rogue, a córka Wasp i Havoka uprowadzona przez Kanga i Korpus Chronos. Teraz bohaterowie próbują pogodzić się ze strata mi, ale nie jest łatwo. Wtedy jednak pojawia się Immortus, który ma dobre wieści dla zrozpaczonych rodziców – mogą odzyskać swoją córkę, przyjdzie na to czas, jednak przyjdzie też czas na kłopoty. Red Skull zaczął wypełniać swój plan i jeśli go nie zabiją, nie ma co liczyć na dobre jutro.Tymczasem Magneto wraca na Genoshę. Wyspa, które niegdyś była jego rajem dla mutantów, obecnie nie ma się najlepiej. Coś tam się dzieje, coś złego. Tragicznego. Coś, co przypomina mu jego własną przeszłość, ale może mieć też tragiczne skutki w przyszłości…

Axis to kolejny event, który budzi we mnie pewien sentyment. Z jednej strony to od X-Men zaczęło się w Polsce wydawanie crossoverów (pamiętna Pieśń egzekutora), z drugiej, pierwszym eventem, jaki przeczytałem, czyli Heroes Reborn: The Return. Jakby tego było mało, obok Spider-Mana to właśnie serie z mutantami należą do moich ulubionych tytułów z Marvel Now!. Na Axis czekałem więc z wielką niecierpliwością i muszę przyznać, że tom mnie nie zawiódł.

A miałem obawy. Event zebrał bardzo mieszane oceny (cóż, na właściwą historię musimy jeszcze chwilę zaczekać, więc w ostatecznym werdyktem wstrzymam się do jej publikacji), do tego Remander, scenarzysta Uncanny Avengers równie często dostarczał mi dobrej rozrywki, co mocno rozczarowywał. Na szczęście tym razem nie zawodzi, a na dodatek nie jest sam, bo towarzyszy mu Cullen Bunn, scenarzysta serii Magneto, której dwa zaszyty znajdziecie w tym tomie.Co warto zauważyć, choć same wydarzenia opisane w tym albumie brzmią jak żywcem wzięte z kapitana Ameryki, to jednak jest to przede wszystkim opowieść dla miłośników X-Menów. Zbyt wiele nie chcę tu zdradzać, ale to oni póki co najwięcej znajdą tu dla siebie.

Ale oczywiście nie tylko, a przy okazji wszystko to zostało naprawdę w dobrym stylu zilustrowane i tradycyjnie dla Egmontu wydane bez zarzutu. Po prostu kolejna udana rzecz z linii Marvel Now, szczególnie dla fanów X-Menów. Jeśli do nich należycie i czytacie obie serie ze scenariuszami Bendisa, polecam, będziecie zadowoleni.

Rick Remender & Cullen Bunn (sc.), Sanford Greene & Gabriel Hernandez Walta & Javier Fernandez & Salvador Larroca (rys.), „Uncanny Avengers #5: Preludium do Axis”, przeł. Jacek Drewnowski, Klub Świata Komiksu – album 1271, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2018.

[autor: Michał Lipka]

{komiks można kupić tu: klik! klik!}

New Avengers #4: Doskonały świat

11/08/2017 § Dodaj komentarz


  Jak ocalić świat od zagłady?

„Wszystko umiera. Wy. Ja. Każdy na tej planecie” – tak brzmi mantra powtarzana przez Mister Fantastica. Ponieważ podczas induksji, gdy dochodzi do kolizji dwóch Ziem z różnych wymiarów, albo obie zostaną zniszczone, albo jedna zostanie ocalona (kosztem drugiej). Ziemscy herosi, skupieni w grupie Illuminatów, są tego świadomi, od dłuższego czasu przegotowywali się do uratowania własnej planety. Tylko jest jedno małe „ale”. Jak poradzić sobie, jak unieść świadomość, że właśnie zgładziło się miliardy istnień?

Ciężar odpowiedzialności jaki spoczywa na barkach bohaterów jest ogromny. Na jednej szali jest ocalenie świata jakiego znają, na drugiej etyczna odpowiedzialność i wszystko, co się kryje pod hasłem: „człowieczeństwo”. W teorii decyzja wydaje się prosta i początkowo akcja rozwija się właśnie w tym kierunku. Jakby Hickmana przerobił najbardziej znaczących Avengersów w potwory bez sumień. Na szczęście w pewnym momencie przychodzi opamiętanie. Mogą razić pompatyczne przemowy herosów, którzy używają wielkich słów, aby rozstrzygnąć moralny dylemat.

Innym ciekawym wątkiem, który rozgrywa się na łamach Doskonałego świata, jest spór między T’Challą i Namorem. Czarna Pantera zostaje podstawiony pod ścianą – przodkowie żądają od niego unicestwienia władcy Atlantydy. Jaką ostatecznie decyzję podejmie król Wakandy dowiedzą się ci, którzy sięgną po czwartą część New Avengers.

Niestety w parze z wciągającą narracją fabularną nie idzie oprawa graficzna. Epizod z udziałem Czarnej Pantery, który zilustrował Valerio Schiti, może się miejscami podobać. Znacznie słabiej prezentują się plansze, które wyszły spod ręki Keva Walkera. Przerysowany, cartoonowy styl, jakim posługuje się artysta, nie współgra z powagą scen.

Bieżącą odsłonę czyta się całkiem dobrze. Fabuła jest spójna i konsekwentnie poprowadzona. A fatalistyczna mantra, którą Reed Richards mruczy od dłuższego czasu, w końcu przerodziła się w realne zagrożenie. Muszę przyznać, że pierwszy raz jest realnie zainteresowany tym, co w dalszej perspektywie Jonathan Hickman przygotował dla Illuminatów.

Jonathan Hickman (sc.), Valerio Schiti & Salvador Larroca & Kev Walker (rys.), „New Avengers #4: Doskonały świat”, tłum. Marek Starosta, Klub Świata Komiksu – album 1151, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2017.

[scenariusz: 4, rysunki: 3-, kolory/cienie: 3+]

{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Uncanny Avengers #4: Pomścić Ziemię

04/07/2017 § Dodaj komentarz


 Ocalić albo pomścić? Oto jest pytanie

W wyniku machinacji Bliźniąt Apokalipsy doszło do całkowitego zniszczenia Ziemi. Kat Celestian wykonał wyrok: ludzkość została zgładzona. Ocaleli jedynie nosiciele genu X, których Scarlet Witch przeniosła na „statek-arkę” zmierzającą na Planetę X. Akcja czwartej odsłony cyklu rozgrywa się kilka lat po eksterminacji Homo sapiens. Homo superior żyją sobie w dostatku, rozwijając utopijne społeczeństwo pod wodzą Eimin.

Wygląda na to, że prawie wszyscy mieszkańcy są zadowoleni z takiego obrotu spraw, bo w końcu X-Meni mają swoje miejsce, gdzie nie są prześladowani i gdzie sami mogą sobą rządzić. Ewentualne poczucie dyskomfortu i wyrzuty sumienia z powodu zgładzenia ludzkości są „zamiatane pod dywan”. Dość łatwo przychodzi mutantom racjonalizowanie zastanego stanu rzeczy – ludzie są sami sobie winni. Mistrzem bezduszności jest przewodzący grupie X-Force Magneto, co właściwie wcale nie dziwi. Jedynie Havok i jego żona Wasp wciąż próbują zrobić coś, aby Ziemianie dostali drugą szansę.

Jak wiemy w komiksach superhero nie ma wydarzeń, których skutków nie można odwrócić o 180 stopni. Nawet martwi bohaterowie powracają do życia, a rzeczywistość wraca do punktu wyjścia. Scenarzysta, Rick Remender, buduje fabułę „czwórki” wokół właśnie takiej możliwości. Oto na Planecie X pojawia się Kang Zdobywca ze swoim oddziałem, który ma dla Alexa Summersa propozycję nie do odrzucenia. W tym miejscu rusza kolejna zabawa z czasem, która doprowadzi do… (i resztę sobie przeczytajcie sami).

Oprawa graficzna jest dziełem Daniela Acuñi. Rysownik miał spore pole do popisu, gdyż dostał okazję do zaprojektowania futurystycznego miasta X. Trzeba przyznać, że z zdania wywiązał się przyzwoicie. Rzeczywistość jest spójna i ukazana dość precyzyjnie. Fabuła komiksu obfituje w sceny batalistyczne z udziałem wielu bardziej i mniej znanych postaci z uniwersum Marvel NOW! Artysta nieźle sobie poradził z tłumem. Interesująco wypada także przedstawienie trochę „postarzonych” bohaterów X-Men, w końcu przebywają na planecie już jakiś czas. Dobrze wypada także dobór kolorów, całość utrzymana jest mrocznej i posępnej kolorystyce.

Czy Drużyna Jedności Avengers ocaliła Ziemię czy może „jedynie” pomściła? Wcale nie jest trudno odpowiedzieć na powyższe pytanie. Jeśli akceptuje się prawidła jakimi rządzą się opowieści superhero, to lektura omawianego tomu może sprawdzić sporo frajdy.

Rick Remender (sc.), Daniel Acuña (rys.), „Uncanny Avengers #4: Pomścić Ziemię”, przeł. Jacek Drewnowski, Klub Świata Komiksu – album 1138, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2017.

[scenariusz: 4- rysunki: 4, kolory/cienie: 4+]

{komiks można kupić tu: klik! klik!}

New Avengers #3: Inne światy

07/06/2017 § Dodaj komentarz


 Wszystko umiera…

Nieskończoność definitywnie dobiegła końca, ale nie skończyły się zagrożenia dla całego (wszech)świata. Starcie z rasą Budowniczych to był dopiero początek, teraz Mścicieli czekają wyzwania o wiele gorsze. Hickman konsekwentnie rozbudowuje swoją wielką opowieść o wrogach, z jakimi Avengers nie mają najmniejszych szans, stawiając ich dodatkowo w obliczu ciężkich moralnych wyborów. Inne światy, które kontynuują pewnie wątki z Nieskończoności, gwarantują znakomitą zabawę wszystkim tym, którym spodobał się ten epicki event.

Wszystko umiera. Mister Fantastic zna prawdę, jest z nią pogodzony, ale nie może zaakceptować jednego – że tym razem wszystko umiera przedwcześnie. Na różnych Ziemiach dzieje się to samo, nadciąga kolejny kryzys, następne światy stają w obliczu inkursji, a decyzja, który z nich poświęcić znajduje się w rękach niewielkiej grupki wojowników. Iluminaci usiłują rozwiązać tajemnicę nadciągającej zagłady, ale jak zawsze nie są wolni od prywatnych spraw. Czy uda się zażegnać konflikt pomiędzy Czarną Panterą i Namorem? Jaką tajemnicę skrywa Czarny Łabędź? I do jak wielkich poświeceń będą jeszcze zdolni bohaterowie byle tylko oclić swoją planetę?

Avengers wg Hickmana (zarówno „zwykła seria”, jak i ta z przedrostkiem „New” – obie zresztą przeplatają się ze sobą) to bardziej jeden wielki event, od czasu do czasu przeplatany kolejnymi wydarzeniami, które mają wpływ na ogół uniwersum Marvela, niż typowa seria komiksowa. Od początku do końca na jej łamach rozgrywa się jedna wielka opowieść, która w ostatecznym rozrachunku odmienia status quo całego świata, jaki stworzyło to wydawnictwo. Dlatego też jeśli czytacie wydawane po polsku eventy (a tych nie da się pominąć, nawet jeśli sięgacie tylko po ulubione komiksy, bo mają na nie znaczący wpływ), przygody Avengers powinny znaleźć się w Waszej kolekcji. Abstrahując jednak od tego, przy to okazji bardzo udany (i złożony) cykl utrzymany w klimatach science fiction.

W trzecim tomie różne alternatywne rzeczywistości starają się na swój sposób poradzić sobie z problemem. Dla czytelników najciekawsze jednak jest nie samo to, a fakt możliwości obserwowania odmiennych wersji wydarzeń i postaci. Zmarły w naszej rzeczywistości Xavier na innej Ziemi wciąż ma się dobrze, a Magneto stworzył wreszcie królestwo dla mutantów, a to tylko niektóre z ciekawostek, jakie znajdziecie na stronach albumu. Nie brak też wyniszczającej całe światy akcji, poświęcenia i intrygujących kwestii. Kartografowie? Hebanowy Król? Rabum Alal? Co to wszystko znaczy, kim oni są? Wiadome jest jedno – to, co nadciąga przerasta wszystkich. Konsekwencje będą niewyobrażalne. Aż chce się czytać dalej.

Dodatkowo album narysowany został znakomicie. Europejska kreska Bianchiego, czasem prosta, czasem zachwycająca realizmem jest po prostu świetna (a jego okładki to perełki!), Rags Morales też nie radzi sobie źle – jego ilustracje to rzetelna, rzemieślnicza robota. I co więcej mogę tu dodać? Jeśli lubicie dobre komiksy superbohaterskie z głównego nurtu, rozejrzyjcie się wśród nowości za New Avengers. Warto, jeśli jesteście fanami Marvela.

Jonathan Hickman (sc.), Simone Bianchi & Rags Morales (rys.), „New Avengers #3: Inne światy”, tłum. Marek Starosta, Klub Świata Komiksu – album 1120, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2017.

[autor: Michał Lipka]

{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Avengers #5: Dostosuj się lub zgiń

10/05/2017 § Dodaj komentarz


 Avengers kontra Avengers

Ziemscy Mściciele to grupa, której skład zmienia się w zależności od aktualnych potrzeb i okoliczności. Oczywiście istnieje pewien stały i nienaruszalny człon. Jedna z pierwszych scen albumu Dostosuj się lub zgiń rozgrywa się w wieży Avengersów, gdzie Kapitan Ameryka i Iron Man dyskutują nad tym, że ostatnie wydarzenia (starcie z Budowniczymi i próba podbicia Ziemi przez Thanosa) wymuszają rozbudowanie ekipy o nowych członków.

W omawianej „piątce” mamy dwie główne opowieści. W pierwszej chodzi o to, aby kolejny raz uratować Ziemię i wszystkich jej mieszkańców. Tym razem realne zagrożenie stanowi inna planeta, która pędzi w kierunku naszego globu. O zagrożeniu informuje Avengersów przybyły z roku 3030 Iron Man. Gość z przyszłości zjawia się z gotowym rozwiązaniem – należy zbudować pewną machinę, która… No, przyznaję, nie bardzo zrozumiałem, jak działa. Zresztą „mądre głowy” z zespołu superbohaterów maja podobny problem.

Druga historia jest znacznie bardziej rozbudowana i wiąże się z działaniami naukowców z AIM (Advanced Idea Mechanics). Prowadzone przez nich zaawansowane eksperymenty doprowadzają do zaistnienia luki w czasoprzestrzeni, z której wychodzą Mściciele z innego świata. Jakby tego było mało, to pojawia się jeszcze jedna ekipa Mścicieli – wersja zmodyfikowana przez AIM. W dalszej części wątku akcja sprowadza się do ogólnego mordobicia, które niewiele wnosi do fabuły. A, zapomniałbym. Pojawiają się jeszcze pewne zawiłości związane z osobą Hulk, a właściwie Bruce’a Bannera, który w epilogu zostanie dołącza do Illuminatów.

Nad oprawą graficzną albumu pracowało kilku rysowników. Świetna okładka, za którą odpowiada Esad Ribić. Artysta narysował także pewną ilość plansz, ale niezbyt wiele. Od tego albumu jest zmiana na fotelu głównego rysownika serii – aktualnie zasiada na nim Salvador Larroca. Prace pochodzącego z Hiszpanii twórcy charakteryzują się użyciem bardzo wyraźnej linii konturu, którym obrysowuje się występujące postaci. Co miejscami nie wygląda najlepiej. Proszę zwrócić uwagę na usta bohaterów, są niejako wycięte z papieru i „położone” na twarzy, co sprawia wrażenie sztuczności, nienaturalności.

Przyznaję, że powoli zaczynam się gubić w „wielkiej opowieści”, którą kreuje Jonathan Hickman. Jakoś zdzierżyłem Budowniczych, ale zbliża się czas konfrontacji z Kartografami. Do tego knowania Starka w ramach Illuminatów i nie zapominajmy o rozdarciu Multiversum.

Jonathan Hickman (sc.), Salvador Larroca & Esad Ribic & Mike Deodato & Butch Guice (rys.), „Avengers #5: Dostosuj się lub zgiń”, tłum. Marek Starosta, Klub Świata Komiksu – album 1106, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2017.

[scenariusz: 3-, rysunki: 3+, kolory/cienie: 4]

{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Where Am I?

You are currently browsing entries tagged with Avengers at Kopiec Kreta.

%d blogerów lubi to: