Adventure Time – Słodkie opowiastki #1

13/01/2016 § Dodaj komentarz


Uniwersum Adventure Time to nie tylko Finn i Jake

Adventure TimePrzy okazji wcześniejszych recenzji komiksów, rozgrywających się w uniwersum wykreowanym przez Pendletona Warda, wspominałem, że na chwilę obecną Studio JG uruchomiło w Polsce trzy różne serie: główną, Powieść graficzna oraz Słodkie opowiastki. W bieżącej recenzji przybliżę trochę pierwszą odsłonę ostatniej z wymienionych. Oryginalny tytuł brzmi Sugary Shorts. I faktycznie rzecz zawiera osiemnaście krótkich kolorowych (słodkich?) historii, które zostały napisane i zilustrowane przez dwudziestu jeden różnych autorów. Wśród tej grupy znajdują się m. in. Paul Pope, Zack Giallongo czy Chris Schweizer.

Album wyróżnia się różnorodnością graficzną. Dodatkowo artyści potraktowali zaproszenie do udziału w projekcie bardzo swobodnie, adventure-timenie starając się na siłę wpasować w kanoniczne uniwersum Adventure Time. Zaprezentowane fabuły nie są ze sobą powiązane. Przy okazji warto wspomnieć, że nie wiążą się bezpośrednio ani z serialem animowanym, ani z główną linia komiksów pisaną przez Ryana Northa. Tym, co spaja antologię są występujące postaci – wszystkie pochodzą z krainy Ooo. W większości opowieści swoje pięć minut na głównej scenie dostali bohaterowie dalszego planu, a Finn i Jake tym razem grają role drugoplanowe. To ciekawy zabieg, bo dzięki niemu czytelnik ma okazję poznać bliżej Imprezowego Irka, Lodowego Króla, Królewnę Hot-Dog, Miętówkę, Zuzę Silną i wielu, wielu innych.

Osoby, które miały kontakt z krainą Ooo jedynie przez komiksy, paul popea nie przez animację, podczas lektury Słodkich opowiastek mogą się zagubić w gąszczu występujących postaci. Zapewniam, zdezorientowanie szybko mija. Każda z zaprezentowanych historii jest samoistna i niezależna. Podobnie jest w oprawą graficzną, artyści przygotowali swoje komiksy we własnym stylu, nie próbując naśladować Pory na przygodę. Ciężko by było szczegółowo przyjrzeć się wszystkim fabułom, dlatego wspomnę jedynie o kilku, które podobały mi się najbardziej.

Sens odwagi może w warstwie graficznej nie prezentuje się najlepiej, ale Zack Giallongo napisał niezły scenariusz. Warstwa narracyjna skupia się na Zuzi Silnej, która chcąc udowodnić swoją krzepę i odwagę, daje się wmanewrować w bezmyślne oczyszczanie podziemia z potworów. Siejąc zniszczenie prze do przodu, postępuje tak do czasu, gdy na jej drodze staje pewien mistrz Zen, odmawiający walki. Za to daje jej darmową lekcję prawdziwej odwagi. Sugary ShortsFajna jest także nowela Wszystkiego najlepszego, Królewno! duetu Frank Gibson i Becky Dreistadt. W wielkim skrócie rzecz dotyczy miłosnych „odgrzewanych kotletów”, czyli: czy warto dać staremu związkowi kolejną szansę? Strasznie ubawił mnie tekst Miętówki: „Bywa, że ludzie, których niegdyś kochaliśmy okazują się strasznymi bucami”. Ze względu na oprawę graficzną szczególnie podobały mi się także: Bekonowe pola Michaela Deforge oraz Ędogyzrp an arop! Paula Pope’a.

Oficyna Studio JG zapowiada na styczeń i luty kolejne komiksy z uniwersum Adventure Time, ale nie wspomina się o drugim tomie Słodkich opowiastek. Czyżby seria została zawieszona? Fakt faktem album to pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów animacji oraz dla osób, które wpadły po uszy w osobliwy świat Finna i Jake’a. Pozostałe mogą traktować komiks jako wydawniczą ciekawostkę i/lub atrakcyjną antologię prezentującą różnorodne współczesne techniki narracji graficznej.

Aaron Renier & Zac Gorman & Paul Pope & inni (scen.), Aaron Renier & Zac Gorman & Zack Giallongo & Chris Schweizer & inni (rys.), „Adventure Time – Słodkie opowiastki #1”, tłum. Jan Godwod, Studio JG, Warszawa 2015.

[scenariusz: 4-, rysunki: 4+, kolory/cienie: 5+]

Adventure Time by paul popesklep {komiks można kupić tu: klik! klik!}

gildia Recenzja napisana dla serwisu komiks.gildia.pl, klikać :tu: tak! :tu:

Adventure Time – Powieść graficzna #2: Królewny pikseli

08/12/2015 § Dodaj komentarz


Co się może wydarzyć na babskiej imprezie?

Adventure Time - powieść graficznaPisząc o pierwszym albumie z cyklu Adventure Time – Powieść graficzna, zwracałem uwagę (klik! klik!) na to, że jest to pozycja „adresowany głównie dla nastolatków, którzy niekoniecznie są wielbicielami animacji Pora na przygodę!”. I nie inaczej jest w wypadku bieżącego albumu. Królewny pikseli są głęboko zakorzenione w uniwersum krainy Ooo!, jednakże w głównej historii czytelnik nie uświadczy ani Jake’a, ani Finna. Pierwszoplanową bohaterką jest Królewna Grudkowego Kosmosu, która zorganizowała „babską imprezę urodzinową”.

KGK to raptus, szybko wpada w złość i irytację (Skąd my to znamy?). Opowieść zaczyna się od takiego „małego” jej wybuchu, bo nie wszystkie zaproszone dziewczyny zjawiły się na przyjęciu-niespodziance, a te pięć, które są, nie okazują właściwego entuzjazmu. Mała emocjonalna ulewa przeradza się w prawdziwą burzę z piorunami, która kończy się wielkim fochem – królewna nie chce dłużej być królewną, dlatego wyrzuca swój diadem. Symbolem przynależności do kręgu monarszego jest gwiazda, którą zauważa BMO, gdy spada z nieba. I we właściwym momencie wypowiada swoje najskrytsze marzenie: „Życzę sobie, życzę sobie… zostać królewną! Chciałbym mieć w sobie to coś”.

Jego życzenie zostaje potratowane dosłownie: dziewczęta, adventure timeuczestniczące w imprezie, przeniesione zostają do elektronicznych wnętrzności BMO. Jakie siły to sprawiły? Tego się nie dowiadujemy, bo i po co. Należy pamiętać, że kraina Ooo słynie z tego, że zasada obiektywnej przyczynowości częstokroć jest zawieszana. Nie należy się tym zrażać, po prostu przyjąć za pewnik. Królewna Szkielet, Królewna Mięśni, Królewna Zarodek, Królewna Śniadania, Królewna Żółw, Królewna Grudkowego Kosmosu chcąc się wydostać z wirtualnej rzeczywistości, muszą zgodzić się na reguły narzucone przez BMO i zagrać z nim (w nim) w pokręconą grę.

Za scenariusz omawianego tomu odpowiada Danielle Corsetto, która świetnie odnalazła się na „babskiej imprezie”. Do tego dla swoich bohaterek napisała zabawne dialogi, lekkie i żywiołowe, bez silenia się na życiowe mądrości. Scenarzystka postawiła na fabułę jednowątkową; w porównaniu z Igrając z ogniem jest ona uboższa, co wcale nie znaczy, że jest gorsza. Konstrukcja opowiadania jest spójna i bardzo przejrzysta. Dzięki klarownej budowie pointa wybrzmiewa „głośniej”. Zabawa zabawą, ale pisarka zadbała także o to, aby przygoda królewien miała morał.

Jeśli chodzi o oprawę graficzną Zacka Sterlinga, to niewiele, krolewnyw porównaniu z poprzednim tomem, się zmieniło. Rzecz nadal jest czarno-biała, nadal ważnym graficznym wyróżnikiem jest permanentne użycie rastrów. Nadal tła ograniczone są do kilku umownych kresek lub kropek, które symbolicznie określają przestrzeń akcji. Rysunek postaci nadal jest karykaturalny, z drugiej strony – czy mógłby być inny? Ciekawym dodatkiem jest sztuczna pikseloza wewnętrznego świata BMO.

Zarówno animacja Pora na przygodę, jak i cykl komiksów Adventure Time to nie jest rozrywka, która bawi wszystkich. Osobiście zrezygnowałem z oglądania serialu, ale czytanie komiksów sprawia mi niemała frajdę. Fascynuje mnie spójność i konsekwencja w budowie całego uniwersum. Podoba mi się pewnego rodzaju „odrealnienie” i umowność sytuacji, w których znajdują się bohaterzy, a które nie mają wpływu na pewne podstawowe wartości, takie jak: solidarność, lojalność, wspólne działanie i, oczywiście, przyjaźń. Niby mamy do czynienia ze światem na opak, ale jednak w warstwie emocjonalnej i uczuciowej jest to rzeczywistość nadzwyczaj nam bliska. Co prawda w internetach można spotkać się opiniami dorosłych czytelników, że seria niekoniecznie jest przeznaczona dla dzieci. Nie mogę się z tym zgodzić. Pewnie dorosłym najtrudniej krolewny pikselizałapać absurdalny humor i umowność świata, jednak jestem przekonany, że dzieci oraz młodzież dobrze odnajdują opowiadane historie, a także właściwie dekodują „podprogowo” przekazywany przekaz.

Myślę, że komiks można śmiało dać do przeczytania już dziesięcioletnim dziewczynkom. Chłopcy mogą mieć niejakie problemy przy próbie utożsamienia się z bohaterkami, ciężko im będzie odnaleźć na „babskiej imprezie”. Pewnie dlatego Królewny pikseli mniej mi się podobały, niż Igrając z ogniem. Warto zapisać na plus dla wydawcy: atrakcyjną cenę, trafne tłumaczenie Jana Godwoda oraz dobre przygotowanie edytorskie.

Danielle Corsetto & Meredith McClaren (scen.), Zack Sterling & Meredith McClaren (rys.), „Adventure Time – Powieść graficzna #2: Królewny pikseli”, tłum. Jan Godwod, Studio JG, Warszawa 2015.

[scenariusz: 4, rysunki: 5, kolory/cienie: 5+]

kraina ooosklep {komiks można kupić tu: klik! klik!}

Nadciąga kolejna fala komiksów Adventure Time

15/10/2015 § Dodaj komentarz


AT_Logo-4-Color

Wczoraj przypominałem swoją recenzję z drugiego, zbiorczego tomu Adventure Time, który trafił do sprzedaży w kwietniu. Adventure Time - powieść graficznaW tekście stoi fragment: „nie oglądałem żadnego odcinka słynnej animacji, nie czuję takiej potrzeby. Natomiast lektura komiksów z tego uniwersum daje mi sporo frajdy. Mam nadzieję, że kolejne tomy trafią do rodzimych księgarń już wkrótce”. A dziś na skrzynce mailowej znalazłem wiadomość od Studia JG, czyli polskiego wydawcy komiksu Adventure Time.

Mail zawiera podstawową informację, że wielkimi krokami zbliża się premiera nowego tomu Adventure Time – Powieść graficzna #2: Królewny Pikseli. I to jest bardzo dobra wiadomość. Dla mnie, a także dla wielu innych wielbicieli Finna, Jake’a i pozostałych mieszkańców krainy Ooo. Niestety w przesłanej informacji nie podano konkretnej daty premiery, a jedynie „połowa października”. Więc teoretycznie dziś… Mam nadzieję, że rzeczywiście komiks trafi do sprzedaży „na dniach”. Zresztą obok albumu Studio JG przygotowało jeszcze niespodziankę Adventure Time – Kalendarz na 2016 rok.

Adventure Time kalendarz 2016

Opis komiksu udostępniony przez wydawcę:
Królewna Grudkowego Kosmosu, zrozpaczona faktem, że tak mało gości przyszło na jej urodziny, decyduje się porzucić bycie królewną. Tymczasem komuś innemu bardzo marzy się ten status. Zrządzeniem losu dowiaduje się o tym Magiczny Gość, który wprost uwielbia spełniać wypowiedziane w złym momencie życzenia. I tak KGK wraz z grupą królewien, którym nie udało się wykręcić od przyjęcia, trafiają do środka totalnie pokręconej gry. Czy uda im się przejść wszystkie wyzwania zanim skończy się czas?

Przykładowe plansze:

Pixelprincess2     Pixelprincess3
Danielle Corsetto & Meredith McClaren (scen.), Zack Sterling & Meredith McClaren (rys.), „Adventure Time – Powieść graficzna #2: Królewny Pikseli”, tłum. Jan Godwod, Studio JG, Warszawa 2015.

Adventure Time #2

14/10/2015 § Dodaj komentarz


Po drugie: nie igrać z czasem

Adventure TimeKolejny album głównej linii komiksów Adventure Time zbiera zeszyty od 5 do 9. W Polsce ukazał się w kwietniu, równocześnie z dwiema innymi pozycjami należącymi do uniwersum wykreowanego przez Pendletona Warda. Scenarzystą numeru, podobnie zresztą jak w wypadku jedynki, jest Ryan North, który serwuje nam dwie szalone historie. Zobaczmy więc, czy bieżący tom dalej trzyma poziom.

Amerykańskie seriale zeszytowe konstruowane są w charakterystyczny sposób – w każdej kolejnej odsłonie jest plansza lub dwie, które streszczają wydarzenia z poprzedniego numeru. Zasada takiego pisania jest szczególnie irytująca w wypadku wydań zbiorczych. Na szczęście scenarzysta Adventure Time odstępuje od tej metody i za to należą mu się słowa uznania. Przenosi swoich czytelników do krainy Ooo! bez żadnych dodatkowych wstępów, rekapitulacji czy ponownego przedstawiania Finna i Jake’a.

Recenzowany tom zawiera dwie opowieści. Pierwsza, o tytule Poran Przygoda, jest krótsza i stosunkowo prosta. time machineBMO przygotował niezbyt apetycznie wyglądający „wypiek”. Niestety, jest tylko jeden, dlatego zabawa w wyzwanie ma rozstrzygnąć, który z naszych bohaterów będzie mógł wszamać całość. Realizacja zadania doprowadza dwójkę przyjaciół do krainy, w której mieszka Poran Przygoda. Ten dziwny ludek, stanowiący połączenie Finna i Jake’a, aranżuje pojedynek z Myszowym Królem.

Druga przygoda, która nosi tytuł Prawdziwy, autentyczny wehikuł czasu, jest dużo bardziej rozbudowana. Zgodnie z nazwą nasi bohaterowie, dzięki urządzeniu skonstruowanemu przez Królewnę Balonową, podróżują w czasie. Początkowo zabawa jest przednia, ponieważ ustrojstwo pozwala cofać się do minionych chwil ze świadomością sytuacji już przeżytych, dzięki czemu można pewne sprawy naprawić zmieniając ich bieg. Okoliczności skrzętnie wykorzystuje Jake, aż do chwili, gdy wehikuł przestaje działać poprawnie. Właśnie w tym miejscu szalona przygoda się rozpoczyna.

Sporo się dzieje. Ciężko oderwać się od lektury, akcja rozpędza Adventure Time jakesię z każdą kolejną planszą. Pomysł na zabawy z czasem, które mają katastrofalne skutki nie jest czymś nowym, ale jednak fabuła wciąga. Oprawa graficzna jest dziełem tej samej grupy artystów, co w wypadku pierwszego tomu. Rysunkowo nie ma żadnych różnic. Paleta barw także nie została zmieniona. Co tylko podkreśla ciągłość serii.

Pisałem już, że nie oglądałem żadnego odcinka animacji Pora na przygodę!, nie czuję takiej potrzeby. Natomiast lektura komiksów z tego uniwersum daje mi sporo frajdy. Mam nadzieję, że kolejne tomy trafią do rodzimych księgarń już wkrótce.


Ryan North (scen.), Shelli Paroline & Braden Lamb (rys.), „Adventure Time #2”, tłum. Jan Godwod, Wydawnictwo Studio JG, Warszawa 2015.

[scenariusz: 4-, rysunki: 4, kolory/cienie: 4+]

kapitan amerykasklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}

gildiaRecenzja napisana dla serwisu Gildia.pl, by przeczytać, wystarczy kliknąć :tu:

Adventure Time – Powieść graficzna #1: Igrając z ogniem

07/08/2015 § Dodaj komentarz


Nie warto igrać ze swoją dziewczyną

igrajac z ogniemW grudniu ubiegłego roku oficyna Studio JG opublikowała pierwszy komiks należący do uniwersum Adventure Time. Kilka miesięcy później, dokładnie podczas poznańskiego Pyrkonu, premierę miały kolejne tomy, które przynależą do różnych serii. Być może potencjalnym czytelnikom ciężko się zorientować w graficznym świecie Jake’a i Finna, ponieważ wydawca uruchomił, prawie tym samym czasie, trzy różne linie serialu. Dwie z nich, do których należą tomy: Adventure Time #1 (pisałem: klik! klik!) i Adventure Time #2 oraz Adventure Time. Słodkie Opowiastki #1, są mocno powiązane z serialem animowanym Pora na przygodę!.

Trochę inaczej jest z czwartym albumem, który nosi tytuł Igrając z ogniem. Dopisek jaki znajduje się na okładce – „oryginalna powieść graficzna” – może być trochę mylący. Zasadniczo chodzi o odróżnienie tej linii komiksów od głównej serii Adventure Time, która, zgodnie z zasadą panującą w Stanach, wychodzi najpierw w zeszytach, a dopiero później ukazują się wydania zbiorcze.

W omawianej pozycji mamy dwie pełne historie. Pierwsza – tytułowa – jest dziełem Danielle Corsetto (scenariusz) i Zacka Sterlinga (rysunki), za drugą – noszącą tytuł Pora na Przygodę z BMO!Danielle Corsettoodpowiada Meredith McClaren i stanowi ona niewielki objętościowo dodatek. Cała masa komiksów powstała na bazie oryginalnego pomysłu serialu Pendletona Warda, zwykle są niezwykle kolorowe i zaludnione masą bohaterów. Recenzowana pozycja wyraźnie odbiega od tej zasady. Obie nowele są czarno-białe, a ilość bohaterów została ograniczona do minimum. W BMO występuje tylko antropomorficzna konsola do odtwarzania gier i filmów, a w Igrając z ogniem mamy trójkę bohaterów i kilka postaci epizodycznych. Jednakże ciężar opowieści skupia się na relacjach łączących Królewnę Ognia, Jake’a i Finna. Dwaj ostatni to najwięksi przyjaciele, którzy za sobą pójdą w ogień. A Finna i Królewnę łączy coś więcej niż koleżeństwo i przyjaźń – są parą.

Ich relacja jest trudna i osobliwa. Nie tylko dlatego, że Królewna spopiela wszystko, czego się dotknie. krolowa ogniaAle głównie z tego powodu, iż oboje się od siebie wyraźnie różnią. W końcu on jest nastoletnim chłopcem, a ona dziewczynką. Niby banalne, ale scenarzystka ładnie ukazuje oczywiste różnice w postrzeganiu świata w zależności od płci. Dodajmy do tego jeszcze odrębność charakterów – Finn jest bohaterski, lojalny, szarmancki; natomiast jego dziewczyna lubi postawić na swoim, tupnąć nóżką, jest uparta i łatwo się irytuje – a otrzymamy mieszankę wybuchową. Podczas lektury zastanawiamy się, jak tych dwoje może się ze sobą zgodzić? Czy ich związek ma przed sobą jakąkolwiek przyszłość?

Oczywiście w komiksie do warstwy emocjonalnej i uczuciowej dochodzimy przez przygodę, która rozpoczyna się od wspólnego wypadu do wesołego miasteczka. Adventure TimeTam Finn zostaje porwany przez wróżkę-oszustkę. Przyjaciele wyruszają na poszukiwania, które szybko zakończone zostają sukcesem. Odnaleziony nastoletni bohater nie jest sobą, ponieważ został pozbawiony duszy. Jego osobowość została całkowicie odmieniona, zuch zniknął, a nowy Finn jest nieczuły, obojętny i leniwy. I wówczas okazuje się, że Królowa Ognia zrobi wszystko, aby odzyskać swego „starego” chłopaka. I to jest niezłe zagranie ze strony scenarzystki, przekonujące i atrakcyjne.

Igrając z ogniem to album adresowany głównie dla nastolatków, którzy niekoniecznie są wielbicielami animacji Pora na przygodę!. Chciałbym podkreślić, że jest on także atrakcyjny dla dorosłego czytelnika. Autorce udało się uniknąć infantylizacji i spłaszczenia podjętego tematu. Ze wszystkich aktualnie wydanych w Polsce albumów z uniwersum Adventure Time ten podoba mi się najbardziej.

Danielle Corsetto & Meredith McClaren (scen.), Zack Sterling & Meredith McClaren (rys.), „Adventure Time – Powieść graficzna #1: Igrając z ogniem”, tłum. Jan Godwod, Studio JG, Warszawa 2015.

[scenariusz: 4+, rysunki: 4, kolory/cienie/rastry: 5-]

sklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}
gildia
Recenzja napisana dla serwisu Gildia Komiksu, klikać :tu: tak! :tu:

Adventure Time #1

04/03/2015 § 4 komentarze


O, tak najwyższa pora na przygodę

AdventureW grudniu 2014 roku nakładem Wydawnictwa Studio JG ukazał się pierwszy tom Adventure Time, komiksu który za oceanem wydaje oficyna BOOM! Studios. Jest on oparty na serialu animowanym o tym samym tytule, znanym polskim widzom jako Pora na przygodę!. Animacja liczy sobie już ponad 180 odcinków; właśnie emitowany jest szósty sezon, a kolejny jest w zapowiedziach.

Warto zwrócić uwagę na fakt, że komiks nie jest wierną adaptacją żadnego odcinków, uzupełnia fantastyczną rzeczywistość krainy Ooo. Całość uniwersum doceniana jest przez widzów, czytelników oraz krytyków. W 2013 komiksowe Adventure Time zostało nagrodzone prestiżowymi nagrodami Eisnera i Harvey’a w kategoriach (odpowiednio) „Najlepsza publikacja dla dzieci” oraz „Najlepsza publikacja dla młodych czytelników”.

Finn  JakeGłównymi bohaterami, tak jak w animacji, są Finn – ludzki chłopak – oraz jego magiczny pies Jake, który potrafi zmieniać tak kształt, jak i rozmiar. W omawianym tomie duet ma „proste” zadanie: ocalić bajkowy świat (Krainę Ooo) przed Królem Złym, który chce wessać wszystko do worka bez dna. W komiksowym świecie spotkamy też kilkoro ich magicznych i odjechanych bohaterów, którzy są przyjaciółmi wspomnianej powyżej dwójki – Marcelinę, Królową Wampirów, Królewnę Balonową, Królewnę Grudkowego Kosmosu, BMO czy Lodowego Króla.

Świat Adventure Time jest niezwykle abstrakcyjny, a także symboliczny. Kraina zamieszkiwana przez naszych bohaterów jest rzeczywistością alternatywną, nie imają się jej logika zdarzeń czy następstwo czasu. Scenarzyście Ryanowi Northowi udało się oddać fabularną swobodę animowanego pierwowzoru. Finn, Jake oraz ich przyjaciele są niefrasobliwi i do pewnego stopnia beztroscy, chociaż ich świat ma za chwilę zniknąć – jakby wiedzieli, że wszystko się dobrze skończy.

Ryan NorthBohaterowie, co nietypowe i może zostać docenione przez dorosłych czytelników, mają „świadomość” bycia postaciami komiksowymi – od czasu do czasu zwracają się bezpośrednio do czytelnika lub przeciwstawiają się pomysłom autora. Warto przyjrzeć się miniaturowym kadrom oraz napisom u dołu strony – kolejny ciekawy, (od)autorski zabieg, w którym postacie komentują sytuacje, w jakich je umieszczono. Ilustracje są czarujące. Shelli Paroline oraz Braden Lamb używają cartoonowej kreski oraz pstrokatych kolorów, by podkreślić umowność świata. Plansze są przejrzyste, struktura akcji idealnie została przełożona na kadry.

Na okładce wydawca zawarł informację: „Komiks dla młodzieży i dorosłych”. Należy dodać, że także dla dzieci. Dzieci będą się dobrze bawić, śledząc wartką i zabawną akcję. Shelli ParolineMłodzież dostrzeże elementy absurdu i będzie zainteresowana emocjonalnymi relacjami bohaterów. Dorośli docenią symbolikę oraz formalne zabiegi narracyjne i graficzne.

Pierwszy tom Adventure Time to obowiązkowa pozycja dla fanów serialu Pora na przygodę!, ale także dla tych, którzy nie obejrzeli żadnego odcinka. Całość jest zabawna, miejscami uroczo niemądra, wciągająca. Podczas lektury można się naprawdę dobrze bawić. I o to chodzi!

Ryan North (scen.), Shelli Paroline & Braden Lamb (rys.), „Adventure Time #1”, tłum. Jan Godwod, Wydawnictwo Studio JG, Warszawa 2014.

[scenariusz: 4+, rysunki: 4, kolory/cienie: 5+]

Zapraszam również do wysłuchania audycji „Prosto z kadru”, w której wespół z Filipem polecamy komis wszystkim grupom wiekowym, ponieważ każdy czytelnik znajdzie coś dla siebie.

sklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}gildiaRecenzja napisana dla serwisu Gildia.pl, by przeczytać, wystarczy kliknąć :tu:tu:

Where Am I?

You are currently browsing entries tagged with Adventure Time at Kopiec Kreta.

%d bloggers like this: