Superman. Action Comics #2: Powrót do «Daily Planet»

01/06/2018 § Dodaj komentarz


Powroty

Kiedy miałem niespełna osiem lat przeczytałem mój pierwszy komiks o Supermanie. Była to piąta część Rządów Supermenów, fabuły stanowiącej ciąg dalszy Śmierci Supermana i na dziecku zrobiła ona duże wrażenie. Dlatego do tej historii pozostał mi nie tylko wielki sentyment, ale także ona sama stała się pewnego rodzaju wzorem, do którego porównuję inne komiksy o Człowieku ze Stali. Przez lata trudno było mi więc znaleźć takie opowieści, jakich oczekiwałem, to się zmieniło wraz z nastaniem DC Odrodzenie. Najpierw wciągnął mnie album Lois i Clark (klik! klik!), potem dałem się uwieść Ostatnim dniom Supermana (klik! klik!), a kiedy przeczytałem pierwszy tom Action Comics wiedziałem, że seria jest najlepszym, co obecnie DC ma do zaoferowania na polskim rynku i cieszyłem się, że w ogóle zacząłem przygodę z tymi komiksami. I cieszę nadal, bo drugi tom jest co najmniej równie dobry, co pierwszy (klik! klik!) i dostarcza znakomitej rozrywki.

Superman nie żyje. Jego miejsce zajął Superman z rzeczywiści sprzed Flashpointu, ale także Lex Luthor stał się nowym Człowiekiem ze Stali. Jakby tego było mało, w Metropolis pojawiła się druga Lois Lane, posiadająca supermoce i Clark Kent mocy nie posiadający. A gdzieś tam znajduje się tajemnicza postać, której celów nikt jeszcze nie poznał. A to tylko najważniejsze rzeczy, jakie na scenę wprowadził pierwszy tom Action Comics.

Drugi podejmuje akcję bezpośrednio w miejscu, w którym skończył się jego poprzednik. Metropolis otrząsa się po ataku Doomsdaya, jaki niemal tragicznie skończył się dla wielu mieszkańców, w tym także Clarka Kenta. Świat uważał go za Supermana, ale przecież stary Superman zginął, a reporter najwyraźniej nie posiada żadnych mocy. Do tego stara się dowieść, że nie jest i nie był Człowiekiem ze Stali. Kim zatem jest? I co to oznacza dla Lois, drugiego Clarka i ich syna? Do tego w Daily Planet pojawia się Lois Lane, pytanie tylko która z nich…

W Action Comics podoba mi się przede wszystkim fakt powrotu do dawnych fabuł, które Flashpoint wymazał, a które twórcy mogą opowiedzieć na nowo. Autorzy korzystając z okazji powrócili więc do chyba najsłynniejszej historii z Człowiekiem ze Stali, Śmierci Supermana z lat 90., oraz jej ciągu dalszego, po raz kolejny oferując nam tamte wydarzenia i emocje, ale w nowej formie. Co ważne bieżącym scenarzystą jest Dan Jurgens, ten sam, który przed laty stworzył m.in. wspomnianą Śmierć oraz Rządy Supermenów, z tym że w nowych fabułach wyzbył się błędów i infantylności dawnych zeszytów, wyciskając z nich co najlepsze i podając w sposób, który spodoba się zarówno nowym odbiorcom, jak i tym, którzy kiedyś zaczytywali się tamtymi dziełami.

Komiksy z tej serii są znakomicie narysowane. Kreska jest realistyczna, czysta i pełna detali. Kolor co prawda należy do rodzaju tych pełnych komputerowych fajerwerków, ale pasuje do tej opowieści. Całość czyta się znakomicie i pozostawia po sobie niedosyt i ochotę na więcej. Ja już z niecierpliwością czekam aż kolejne tomy (w szczególności kontynuacja Action Comics i zapowiadany na czerwca Superman: Wielokrotność) pojawią się wśród komiksowych nowości.

Dan Jurgens (sc.), Patrick Zircher & Stephen Segovia & Art Thiber & Tom Grummett & inni (rys.), „Superman. Action Comics #2: Powrót do «Daily Planet»”, tłum. Jakub Syty, Klub Świata Komiksu – album 1282, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2018.

[autor: Michał Lipka]

{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Superman. Action Comics #1: Ścieżka zagłady

03/12/2017 § Dodaj komentarz


  Dzień zagłady

Przy okazji recenzowania albumu Syn Supermana (klik! klik!), pisałem, że seria o Człowieku ze Stali była najbardziej wyczekiwaną ze wszystkich „idących” w ramach DC Odrodzenie (klik! klik!). Jest jednak komiks, na który czekałem bardziej. Ten komiks, o którym czytacie, czyli druga seria przygód Supermana – ciąg dalszy legendarnego „Action Comics”, gdzie dziesięciolecia temu zadebiutował bohater, a wraz z nim cały gatunek superhero. Dlaczego? Ze względu na powrót Doomsdaya, kultowego przeciwnika, a także odświeżenie jakie niosło obsadzenie w roli głównej Lexa Luthora!

Odrodzenie nabiera nowego znaczenia, kiedy w Metropolis zaczynają pojawiać się bohaterowie i wrogowie, których nie powinno w ogóle być. A wszystko zaczyna się od napadu na Geneticron. Uzbrojeni przestępcy biorą zakładników, ale nie mają zbyt wielkich szans, gdy do akcji wkracza Lex Luthor w stroju „Supermana”. Kryzys zostaje zażegnany, ale wtedy, ku zaskoczeniu wszystkich, pojawia się Człowiek ze Stali sprzed Flashpointu (klik! klik!), który nie ufa nowemu „obrońcy” miasta. Wzajemna niechęć doprowadza do pojedynku, jednak rozwój wydarzeń sprawia, że będą musieli połączyć siły w starciu ze wspólnym wrogiem. Napad na Geneticron był bowiem niczym innym, jak zasłoną dymną. Prawdziwi przestępcy ukradli w tym czasie pewien tajemniczy pojemnik, a z niego wydostaje się Doomsday, przeciwnik, który przed laty zabił Supermana! Człowiek ze Stali znów będzie musiał zmierzyć się ze swoim najgorszym koszmarem, a tym czasem na miejscu pojawia się tutejszy Clark Kent. Ten sam, który dopiero co umarł…

Ścieżkę zagłady napisał Dan Jurgens, legendarny autor, który przez lata tworzył serie o Supermanie. To on wymyślił postać Doomsdaya (między innymi), zaprezentował czytelnikom mnóstwo znakomitych fabuł, w tym przełomową Śmierć Supermana, jej kontynuację, a w ostatnim czasie przywrócił starego Człowieka ze Stali dla Nowego DC w świetnej miniserii Lois i Clark (klik! klik!). Teraz przywraca swoje najsłynniejsze i najlepsze pomysły w zupełnie nowej odsłonie i wychodzi mu to znakomicie.

Strzałem w dziesiątkę było sprawienie, że wyparowała dekada życia bohaterów, dzięki czemu wiele rzeczy, które pamięta Superman sprzed Flashpointu tu jeszcze się nie wydarzyło. Nowi czytelnicy mają więc okazję poznać je – a przy tym zainteresować się klasycznymi zeszytami – starzy, szczególnie ci, jak ja, pamiętający czasy TM-Semic, znów poczuć jak dzieciak, który wypatrywał w kiosku kolejnych numerów poszczególnych amerykańskich serii. Poza tym to po prostu bardzo dobry komiks superbohaterski. Pełen akcji, równających spore połacie ziemi pojedynków, ciągłego zagrożenia, emocji i pytań, które intrygują. Widzieliśmy już śmierć i zmartwychwstanie Supermana, a jednak wciąż nas to wciąga. A Jurgens zadbał o to, aby nie zaserwować nam potworki z rozrywki, oferując remake o lepszej fabule i poprowadzony z większą logiką niż pierwowzór.

A jak to wszystko wypada graficznie? Jak dla mnie znakomicie. Dobra, realistyczna kreska typowa dla amerykańskich komiksów środka, z mangowymi naleciałościami w przypadku zeszytów rysowanych przez Kirkhama. Doomsday wygląda na prawdziwego superłotra. Postaci „cierpią” na nadmiar mięśni, ale taki już ich urok – zresztą w zestawieniu z tym, co prezentowały komiksy z lat 90. XX wieku, wcale nie są aż tak przesadzeni, tj. karykaturalnie przerysowani.

Podsumowując, Ścieżka zagłady to znakomita propozycja dla miłośników Supermana. I przy okazji początek kolejnej świetnej serii – aż nie mogę doczekać się ciągu dalszego. Zresztą komiks polecam uwadze wszystkich fanów superhero.

Dan Jurgens (sc.), Patrick Zircher & Tyler Kirkham & Stephen Segovia & Art Thiber (rys.), „Superman. Action Comics #1: Ścieżka zagłady”, tłum. Jakub Syty, Klub Świata Komiksu – album 1211, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2017.

[autor: Michał Lipka]

 {komiks można kupić tu: klik! klik!}

Where Am I?

You are currently browsing entries tagged with Action Comics at Kopiec Kreta.

%d blogerów lubi to: