Jirō Taniguchi: Idący człowiek, Zoo zimą i Samotny smakosz

19/02/2018 § 5 Komentarzy


Rozumiejąc świat lepiej rozumiemy siebie

Przez ostatnie lata skrupulatnie zapisywałem wszystkie przeczytane publikacje (powieści & komiksy & picturebooki) w danym roku. W uprzednim odpuściłem sobie notowanie gdzieś w połowie października, gdy liczba przeczytanych pozycji przekroczyła 300 sztuk. Dlatego właściwie nie wiem, ile (i jakie konkretnie tytuły) w ubiegłym roku przeczytałem. Znam jednak odpowiedź na pytanie o tytuł najlepszego komiksu przeczytanego w 2017 roku: Idący człowiek Jirō Taniguchiego.

Idący człowiek to niezwykły komiks o zwykłym życiu przeciętnego, żonatego mężczyzny w średnim wieku i z lekką nadwagą. Wiem, mało zachęcający opis. Wielu potencjalnych czytelników w powyższym zdaniu znajdzie ostrzeżenie, aby za żadne skarby nie sięgać po wzmiankowaną pozycję. Dlatego powinienem napisać inaczej. Idący człowiek to komiksowe arcydzieło, w którym prawda i piękno ukryte są pod powłoką codziennych wydarzeń, wystarczy zwolnić kroku lub na chwilę przystanąć, aby mieć do nich dostęp, aby zrozumieć, jak cieszyć się życiem.

W głównej mierze życie składa się z epizodycznych zdarzeń, które w większości wypadków i w dłuższej perspektywie nie mają żadnego znaczenia. Codzienność bohatera Taniguchiego ukazuje, że między jednym a drugim trzęsieniem ziemi, można odnaleźć ulotne chwile szczęścia. Wystarczy postawić na spontaniczność, na uwagę i świadome bycie w świecie. Niespieszny przechodzień, z którym obcujemy, odczuwa radość ze spaceru z psem, z faktu, że chłopcy zbili mu okulary, że złapał go deszcz, że dotyka chropowatej kory drzewa, że może z żoną oglądać rozgwieżdżone niebo. Świeckie epifanie, żaden mistycyzm, a bogactwo sensualnych wrażeń, ekstaza rzeczywistości. Scenarzysta postawił na minimalizm w akcji i słowach, dzięki czemu czytelnik nie czuje żadnej presji. Nie ma dydaktyzmu. Autor nie narzuca podobnego oglądu świata, to raczej propozycja.

Bohaterem mangi Zoo zimą jest nastoletni Mitsuo Hamaguchi, który pewnego dnia rzuca stałą, ale nudną pracę w tekstyliach i wyjeżdża do Tokio, aby zrealizować dziecięce marzenie zostania artystą komiksowym. Należy podkreślić przypadkowość okoliczności wyjazdu, to nie było przemyślane działanie. Mitsuo nie szukał nowej pracy, a wykorzystał okoliczność i sposobność, jaką dostał od losu. Taniguchi w swej opowieści idzie krok dalej, wydaje się, że jego bohater jest trochę bezwolny, jakby pozwalał sobą kierować. To jednak błędne rozpoznanie. Chodzi o pewien rodzaj zaufania – sobie – i przyjmowania tego, co dostajemy.

To rzecz także o tym, że nie można całościowo wytłumaczyć ani opowiedzieć rzeczywistości. Podobnie jest z uczuciami, nie da się ich w pełni zracjonalizować czy oswoić. Czujemy się zagubieni, nie rozumiemy, a gdy w końcu pojmujemy własne uczucia, to przychodzi gorzkie rozstanie. Życie nas doświadcza, jest ból i cierpienie, które wypada zaakceptować. Energię inercyjną można twórczo ukierunkować.

Głównym (i jedynym) bohaterem Samotnego smakosza jest niejaki Inagashira Goro, to mężczyzna w średnim wieku, który jest właścicielem firmy zajmującej się importem towarów z Europy. Na przestrzeni całego albumu nie ma żadnej sceny, w której rozmawiałby z jakimkolwiek znajomym, przyjacielem lub towarzyszem(-ką) życia. Jeśli pojawiają się jakieś elementy fabuły, które mogą sugerować, że kiedyś miał bardziej rozbudowane życie towarzyskie, to jedynie we wspomnieniach. Mam wrażenie, że bohater jedzeniem kompensuje pustkę samotności, stara się zapełnić „czarną dziurę” poprzez przebywanie wśród obcych ludzi i pełen talerz.

W Samotnym smakoszu nie chodzi o emocjonalne relacje między bohaterami czy autobiograficzne opowieści z cyklu „z życia wzięte”. To jest opowieść o jedzeniu, ale nie o akcie jedzenia, a o serwowanych potrawach. Niebagatelne znaczenie ma fakt, że obcujemy z kuchnią Japonii. Jak się ukazuje niezwykle bogatą i różnorodną. Z drugiej strony jest to opowieść o tym, że można żyć samemu i wcale nie jest to powód do rozpaczy.

Po komiksy Jirō Taniguchiego sięgam, gdy napada mnie zniechęcenie i marazm, gdy czuję się zagubiony, gdy mam problemy z akceptacją siebie i zastanej rzeczywistości. Dzięki tym kilku pozycjom lepiej rozumiem swoje życie i to, gdzie się aktualnie znajduję. Tak, czytam Taniguchiego, gdy szukam pocieszenia.

Trochę hałasu z głębi lasu

01/11/2017 § Dodaj komentarz


Trochę hałasu z głębi lasu

Warszawska oficyna Tadam debiutowała na rynku księgarskim w październiku ubiegłego roku. W przeciągu kilku miesięcy „wypuściła” na rynek kilkanaście książek przeznaczonych dla dzieci w różnym wieku. Dużo? Mało? Myślę, że jak na niewielkie wydawnictwo to całkiem sporo. Warto nadmienić, że prawie wszystkie pozycje zostały napisane (i narysowane) przez polskich twórców. We wspomnianym zestawie są cztery serie komiksowe, które tworzą cykl Mój pierwszy komiks. Dziś biorę na warsztat kwartet publikacji Trochę hałasu z głębi lasu, który wyszedł spod ręki Adama Święckiego.

Na chwilę obecną całość składa się z tytułów: Pani detektyw Sowa, Pan łasuch Miś, Pan elegant Lis oraz Pan kawalarz Wilk. Każda z odsłon poświęcona została jednemu leśnemu bohaterowi. Jakiemu? Łatwo można wywnioskować z samego tytułu. Jednak występujących postaci jest więcej. Książki są zbudowane według przejrzystego schematu: główny bohater przemierza las i łąkę, gdzie spotyka inne zwierzęta.

Punktem wyjścia dla albumu Pani detektyw Sowa jest wypowiedź ptaka: „Cała rodzina jest ze mnie dumna, bo jestem bystra i wielce rozumna”. Bohaterka musi posłużyć się rozumem, aby odnaleźć żołędzie, które zniknęły z dębu oraz odkryć, kto i dlaczego je ukradł. Pani Sowa nie wykonuje czysto detektywistycznej pracy. Nie śledzi, nie zbiera dowodów, nie szuka tropów. Ogranicza się do zadawania pytań innym zwierzętom i sprawdzania ich odpowiedzi.

Jak dobrze wiadomo, misie są wielkimi wielbicielami miodu. Akcja komiksu Pan łasuch Miś rozpoczyna się o poranku. Po kilku ćwiczeniach protagonista zakrada się do dziupli pszczół, zgarnia cały zapas słodkości i ucieka. Owady szybko orientują się, że miód zaginął i ruszają w szaleńczy pościg za złodziejem. Finał opowieści jest jednak całkowicie różny od spodziewanego…

Z kolei w komiksie Pan elegant Lis główny bohater jest kreatorem mody. Trzeba przyznać, że w tym przypadku fantazja autora mile zaskakuje. Lis przyozdabia wszystkie napotkane zwierzęta piórami. Ależ jest zaskoczony, gdy na swojej drodze spotyka małego pingwina, który omyłkowo przypłynął z Antarktydy i teraz chciałby się tam z powrotem dostać! Tylko nie wie jak. Bohater wpada na świetny pomysł i wszystko dobrze się kończy.

Pan kawalarz Wilk miał swoją premierę podczas 28. Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi. Pisarz kolejny raz skupia uwagę na postaci, którą zasadniczo można nazwać antybohaterem. Wilkowi w głowie jednie psoty, ostro dokazuje wszystkim innym zwierzętom. Żartowniś z niego nie lada, tylko nie wiedzieć czemu inne zwierzęta zaczynają go unikać. Trochę trwa nim bohater zrozumie, że lepsza jest przyjaźń niż samotna zabawa.

Dzięki różnym fabularnym rozwiązaniom akcja wszystkich komiksów przenosi się z miejsca na miejsce, a czytelnik poznaje kolejnych mieszkańców lasu. Dodatkowo dziecko dostaje możliwość poznania i rozpoznania (przy kolejnej lekturze): lisa, wiewiórki, węża, myszy, niedźwiedzia, łosia, jeża, borsuka czy bobra.

Artysta świetnie dostosował ilustracje do wieku potencjalnego czytelnika. Całość wygląda sympatycznie i przyjacielsko. Mam bardzo pozytywne skojarzenia, gdy patrzę na przedstawienie sowy, niedźwiedzia czy lisa. Trochę szkoda, że Wilk jest taki czarny… Wszystkie zwierzęta narysowano w uproszczony sposób, ale nie ma żadnych wątpliwości, co do poprawnego oznaczenia postaci. Niezwykle atrakcyjnie dobrano kolory. Wiele plansz jest pięknych, choćby ta z zającem i sową na łące z Pani detektyw Sowa czy z Misiem zbiegającym z pagórka. Ale są i elementy humorystyczne: ostatnia plansza z Pana eleganta Lisa czy Miś, który wpada do wody, czy Wilk siadający na mrowisko.

Jestem przekonany, że wszystkie pozycje z serii Trochę hałasu z głębi lasu spodobają się odbiorcom. Publikacja jest adresowana do najmłodszych czytelników – takich, którzy nie potrafią jeszcze czytać (są słuchaczami) lub dopiero zaczynają samodzielnie składać litery. Dla dzieci w wieku 2-6 lat to trafiona propozycja, tak samo jak cały cykl Mój pierwszy komiks.

Adam Święcki (sc. & rys.), „Pani detektyw Sowa”, Wydawnictwo Tadam, Warszawa 2016.
Adam Święcki (sc. & rys.), „Pan łasuch Miś”, Wydawnictwo Tadam, Warszawa 2016.
Adam Święcki (sc. & rys.), „Pan elegant Lis”, Wydawnictwo Tadam, Warszawa 2017.
Adam Święcki (sc. & rys.), „Pan kawalarz Wilk”, Wydawnictwo Tadam, Warszawa 2017.

[Miło mi poinformować, że komiks Pan kawalarz Wilk ukazał się pod oficjalnym patronatem prowadzonej przeze mnie strony: Są komiksy dla dzieci]

Rekomendacje: Niezwykła podróż. Tom 2

05/09/2017 § Dodaj komentarz


15 września, podczas 28. Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi, swoją premierę będzie miał drugi tom serii Niezwykła podróż. Niezwykle miło mi poinformować, że album ukaże się pod patronatem Są komiksy dla dzieci. Dodatkowo – dzień po premierze – będę miał przyjemność poprowadzić spotkanie z rysownikiem cyklu Silvio Cambonim (szczegóły poniżej lub tu: klik! klik!).

Lektura pierwszego tomu sprawiła mi sporo frajdy (klik! klik!). Uwiodła mnie i kreacja świata przedstawionego, i cała menażeria występujących postaci, która jest niezwykle barwna oraz osobliwa. Fabuła prowadzona jest wartko i ma charakter stricte przygodowy. Nie zawodzi także oprawa graficzna, o której Przemysław Pawełek tak pisze: „Rysunki Camboniego są po prostu śliczne. Włoch świetnie operuje europejską w duchu kreską, zaprawioną szczyptą cartoonu. O ile postaci wyglądają tylko wdzięcznie, to jego projekty steampunkowych machin czy architektury po prostu robią wrażenie. Subtelność plus dbałość o detale dają nadspodziewanie dobre efekty, które podbijają momentami łagodne, momentami wyrazistsze, ale zawsze trafione kolory Gasparda Yvana”.

Akcja zapowiadanego tomu rozpoczyna się w Londynie. Nadal trwa I wojna światowa. Para głównych bohaterów – małoletni Emilien i Noemi – wraz z trójką towarzyszących im dorosłych pragną dotrzeć do Paryża. Są zdeterminowani, gdyż właśnie tam trwają zapisy do udziału w konkursie imienia Juliusza Verne’a, który ma się odbyć w Nowym Jorku. Udział w turnieju ma pomóc odpowiedzieć na pytanie: co się stało z ojcem Emiliena? Fabuła „dwójki” obfituje w nowe wątki, które niosą ze sobą kolejne małe i duże tajemnice, co tylko podsyca czytelniczą ciekawość. Wielka Przygoda Emiliena i Noemi trwa w najlepsze! Wspaniale, że możemy w niej uczestniczyć.

Wrześniowa premiera Wydawnictwa Kurc, to dopiero drugi tom serii w Polsce. Natomiast we Francji w kwietniu ukazał się już piąty. Pierwsze trzy części tworzą zwartą historię zwaną Trofeum Juliusza Verne’a (od konkursu, w którym biorą udział dzieciaki). Następne odsłony to kolejna historia pod tytułem Wyspy tajemnic. Z drugiego cyklu ukazały się dwa z trzech tomów. Z pewnością będzie kolejny cykl.

Silvio Camboni spotka się z polskimi czytelnikami podczas 28. MFKiG w Łodzi:
– w piątek, 15 września, o godzinie 16.00 w sali D poprowadzi warsztaty dla dzieci;
– w sobotę, 16 września, o godzinie 10.45 w sali A odbędzie się rozmowa i spotkanie promocyjne, które poprowadzę;
– w sobotę, 16 września, o godzinie 12.00 na płycie głównej Atlas Areny rysownik będzie rozdawał autografy.
Jeśli macie jakieś pytania do włoskiego artysty, które chcielibyście, abym zadał, to proszę wpisać w komentarzu. Więcej informacji o autorze na stronie wydawcy: klik! klik! Bieżące prace rysownika można oglądać tu: klik! klik! lub tu: klik! klik!

Denis-Pierre Filippi (sc.), Silvio Camboni (rys.), „Niezwykła podróż. Tom 2”, tłum. Jakub Syty, Wydawnictwo Kurc, Koluszki 2017.

Komiks objęty patronatem:{można kupić tu: klik! klik!}

Umarły Las na deskach scenicznych

02/07/2017 § 1 komentarz


Umarły Las na deskach scenicznych

Gdy rok szkolny zbliżał się ku końcowi, uczniowie z klasy 2 C z Zaborowa wchodzili w tryb mobilizacji maksymalnej. Próby do inscenizacji teatralnej Umarły Las, na podstawie komiksu o tymże tytule, autorstwa Adama Wajraka i Tomasza Samojlika, nabierały kolorów, dźwięków i tempa.

Premiera została wyznaczona na 22 czerwca. I w końcu nadszedł ten dzień: kreacje gotowe, goście zaproszeni, trema obecna, teksty nauczone na pamięć i sufler na miejscu.

Podczas próby generalnej aktorzy mieli dwóch wyjątkowych gości: Macieja Kura i Piotra Bednarczyka, autorów, uwielbianego przez dzieci, komiksu Lil i Put.

Panowie zrobili niebywałą niespodziankę dzieciakom, zarówno swoją obecnością w tak ważnym dniu, jak i ilością czasu, który poświęcili Małoludom w klasie, gdy oczekiwały na godzinę „zero”. Dzieciaki otrzymały w prezencie komiks Czarująca Panna Młoda i wtedy usłyszeliśmy z ich ust taki pisk i wrzask radości, jakby „nasi wygrali” na mistrzostwach piłki nożnej. Rozmowy na temat najnowszego, trzeciego tomu komiksu, oglądanie rożnych plansz graficznych, autografy, obrysowywania, zdradzane sekreciki tylko dla naszych uszu i oczu, to niezapomniane momenty dla wychowawcy. I dla dzieci również.

Gdy czas zaczął się kurczyć, bo przyszedł moment na charakteryzację sceniczną i ostatnie wskazówki reżyserskie, dzieci zaczęło roznosić z emocji.

Ważnym wydźwiękiem spektaklu było solidaryzowanie się z obrońcami Puszczy Białowieskiej, dlatego każdy mały aktor dostał zieloną wstążeczkę na obojczyk, a duże aktorki deklarację miłości do Puszczy do przypięcia.

W końcu puste miejsca na sali zapełniały się gośćmi.

Nadeszła wiekopomna chwila. Początek był dość zaskakujący…

…ale potem – ziuuuu – zaczęliśmy spektakl.

Sztuka, jak i komiks, są niesamowite – prosto i prawdziwie opowiadają o tym, że natura, las ma swój własny pomysł na życie, że umarły może znaczyć „żywy inaczej”, że drzewa są naszymi zewnętrznymi płucami, „żywicielami powietrznymi”, a lekceważenie tego faktu może prowadzić do katastrofy.

Zdobycie kapki wiedzy przyrodniczej przez dzieci powoduje, że stają się coraz bardziej świadomymi użytkownikami przestrzeni leśnych, wrażliwymi na florę i faunę, którzy na dodatek, w trakcie nauki wspaniałe się bawią.

Spektakl trwał około godziny. Kilkumiesięczne przygotowania, praca dzieci i wychowawczyni nad rolami, miały swój triumf.
Niezwykłym elementem była ścieżka dźwiękowa: wyjście szpaków okraszała piosenka z filmu Mission: Impossible, nieudane momenty Triko – Perfect Znowu w życiu mi nie wyszło, a udane – Vangelis Rydwany Ognia, okładanie przez Triko drzew grzybkami podkreślała melodia z Benny Hilla, a wejście Tridy – muzyka z filmu Dirty Dancing Time of My Life, itd.

Piękną pamiątką dla dzieci i rodziców jest krótki trailer, zrealizowany przez rodziców jednej z aktorek, który przeprowadza nas sprawnie przez meandry spektaklu.

Była to inscenizacja pierwszego tomu przygód z Dzikiego Wschodu Czekamy na kolejną część pt. Nieumarły Las; premiera komiksu zapowiadana jest na październik.

Bezcennym elementem projektów przyrodniczo-komiksowych, z całego roku szkolnego realizowanych przez klasę 2C, jest również fakt, że mimo wakacji, aktorzy nadal „rozmawiają” rolami, zauważają więcej podczas spacerów po Puszczy Kampinoskiej, wykazują troskę na los zwierząt, roślin, obserwują więcej zależności w naturze.

Z dumą i świadomością włączają się w akcję obronę Puszczy Białowieskiej.

 [autorka: Edyta Rabong]

Pomóż Amelce w walce z Mozaiką

08/03/2017 § Dodaj komentarz


 Amelka vs. Mozaika, czyli seria komiksowa dla małych i dużych

Bezpośrednią inspiracją do powstania komiksu Amelka vs. Mozaika był rysunek Nikodema Cabały, który powstał w ubiegłym roku. Był to jeden z pierwszych rysunków stworzonych dla Amelki* w ramach wsparcia jej rehabilitacji i promocji strony na FB: Amelka i Mozaika. Akcja ogromnie się rozrosła, łącznie jest już ponad 400 ilustracji z 40 krajów świata. Trzeba zaznaczyć, że jest to kampania całkowicie non profit, rysownicy tworzą te wspaniałe ilustracje w prezencie dla Amelki. Za co należą im się ogromne podziękowania!

Tworząc wspomniany komiks nawiązujemy do akcji, dlatego została zachowana konwencja, że Amelia może być kim tylko chce i w pierwszych dwóch odcinkach dokonuje wyboru postaci, w którą się wciela, zresztą adekwatnie do sytuacji. Jej przeciwnikiem jest, jak i w rzeczywistym życiu, tajemnicza Mozaika (Mozaika Chromosumu 20 to wada genetyczna, która jest przyczyną wielu schorzeń, z którymi zmaga się Amelka).

Chcieliśmy również, by komiks przedstawiał świat w pozytywny sposób i przekazywał równie pozytywne wzorce czytelnikom. Postawiliśmy sobie za cel, aby zainspirować do działania innych rodziców, tak, jak to miało miejsce w wypadku naszej akcji rysunkowej. W każdym odcinku umieszczamy inne dzieci, które pomagają Amelce. Inspiracją dla tych postaci są dzieci, które istnieją realnie. Chcemy uhonorować w ten sposób ich codzienną walkę.

Dwa odcinki powstały w niespełna pół roku, pracowało nad nimi blisko 20 osób, na stronie zbiórki będziemy na bieżąco ujawniać ich nazwiska. Poza wydaniem limitowanym, które można będzie otrzymać za wsparcie rehabilitacji Amelki, duża cześć nakładu zostanie przekazana do szkód integracyjnych, bibliotek i oddziałów rehabilitacji dziecięcej. Jest to możliwe dzięki firmie Menard, która ufundowała druk komiksu.

W trakcie powstawania komiksu testowaliśmy różne koncepcje pracy, dlatego będzie to widoczne w różnicy miedzy pierwszym, a drugim odcinkiem. W pierwszej artyści rysowali swoją część bez oglądania pozostałych prac, w drugiej inspirowali się nawzajem i na bieżąco otrzymywali narysowane kadry i plansze. Aktualnie powstaje trzeci odcinek, który przygotowywany jest w zupełnie innej konwencji. Czekamy także na kolejne scenariusze, które są w trakcie pisania. Niebawem wystartuje również konkurs dla młodych artystów związany z serią, która planujemy stworzyć.

*Amelka jest trzyletnią dziewczynką z bardzo rzadką wadą genetyczną – Trisomią Chromosomu 20 w postaci mozaiki, która wiąże się z wieloma schorzeniami. Poza rehabilitacją ruchową, integracją sensoryczną, dogoterapia, hipoterapią, zajęciami z psychologiem i logopedą, Amelia nosi na noc gorset stabilizujący kręgosłup, w ciągu dnia ma zasłaniane oczko. Bardzo duże znaczenie dla jej terapii mają turnusy rehabilitacyjne organizowane przez Fundację Król i Smok.

Link do zbiórki:
https://pomagam.im/komiks
Link do strony Amelki:
https://www.facebook.com/T20mozaika/

[tekst: Andrzej Włudecki]

Rekomendacje: Komiksy zebrane Tove Jansson. Tom 2

05/01/2017 § 7 Komentarzy


 Komiks znakomity

Wydawnictwo EneDueRabe zapowiedziało, moomin-the-complete-comic-stripże już niedługo dodruk pierwszego tomu muminkowych pasków oraz (w końcu!) drugi tom. Jaram się, bo to mistrzowskie komiksy autorstwa samej Tove Jansson (o czym niektórzy nie wiedzą). Bardziej hardkorowe, niż książki. Jaranie, pijaństwo, kradzieże, zabicie dzikiego świniaka, znajdowanie trupa pod kanapą, zaszywanie cioci w namiocie i żeglowanie w trakcie sztormu, to dla Muminków, Ryjka, Małej Mi i Włóczykija chleb powszedni. A w jednej historii Bobek dosłownie zjada dom Muminka. Takie ciężkie klimaty. Całkiem sporo odcinków znanego anime było wzorowanych właśnie na tych komiksach (np. jedna z moich ulubionych opowieści: trzyodcinkowa historia o dżungli w Dolinie Muminków).

Pierwszy komiks Tove Jansson, zatytułowany Mumintrollet och Jordens undergång (Muminki i koniec świata), był krótko trwającym projektem, przygotowanym przez autorkę dla lewicowej gazety „Ny Tid”. Redaktor Atos Wirtanen (prywatnie przyjaciel Tove) namówił pisarkę na tworzenie dwóch pasków tygodniowo. Wiadomo: Tove, prócz świetnego pióra, miała także talenty plastyczne, dlatego w latach 1947 i 1948 bez problemu tworzyła wspomniany komiks. Paski z kolejnymi przygodami Muminków, drukowano w dodatku dla dzieci w Finlandii i Szwecji. Seria została przedrukowana w formie książkowej pod nazwą Jorden går under! (Świat się kończy!) przez gazetę. To komiks Tove numer zero (niewydany u nas).

muminek

Później była przerwa. Aż do roku 1954, gdy Tove zaczęła tworzyć paski dla londyńskiego „The Evening News”. Czasem pomagał jej brat Lars. Tove sama (lub wspólnie z bratem) stworzyła 21 historii (1954-1959), a potem Lars sam ciągnął rysowanie pasków i ostro cisnął aż do 73 historii (1975 rok).

Niżej wklejam listę komiksów wydanych kiedyś przez Egmont w ośmiu małych albumikach, którą stworzyłem kiedyś na własne potrzeby, bo mnie wkurzał ten brak kolejności. Na początku historie czasem się łączyły, no i kreska ładnie się rozwijała, a fajnie jest patrzeć, jak dojrzewał styl twórcy. W nawiasie wpisałem numer egmontowego albumiku. Jeśli komuś nie chce się czekać aż EneDueRabe wyda całość (a w ich tempie to może poootrwaaaać milion lat…), to może ogarnąć egmontowskie albumiki na allegro (sam mam wszystkie). Jeśli nie ma polskiego tytułu, to znaczy, że u nas jeszcze danej historii nie wydano:
1. Rabusie, Mumintrollet (4)
2. Życie rodzinne, Muminfamiljen (3)
3. Muminki na riwierze, Mumin på Rivieran (6)
4. Wyspa Muminków, Den ensliga ön (3)
5. Niebezpieczna zima, Den farliga vintern (1)
6. Zabawa w udawanie, Låtsaslek (7)
7. Nowy dom Muminka, Mumin bygger ett hus (1)
8. Nowe życie Muminków, Mumin börjar ett nytt liv (1)
9. Zakochany Muminek, Mumin blir kär, (3)
10. Dżungla w Dolinie Muminków, Mumindalen blir djungel (2)
11. Muminki i marsjanie, Mumin och marsmänniskorna, (4)
12. Muminki i morze, Mumin och havet (2)
13. Związkowcy w Dolinie Muminków, Föreningsliv i Mumindalen (8)
14. Mumintrollet i vilda västern
15. Panna Migotka w dobie rokoko, Snorkfröken i rokoko (8)
16. Mumin och medborgarkänslan
17. Mumin och kometen
18. Złoty ogon Muminka, Mumin och den gyllene svansen (5)
19. Muminvinter
20. Muminki zostają marynarzami, Mumin till sjöss (6)
21. Zaloty nieboraka, Klåttdjurets frieri (7)
————Od tego momentu już tylko komiksy Larsa————
22. Lampa Muminka, Mumins lampa (8)
24. Tatuś Muminka i szpiedzy, Muminpappa och spionerna (5)

muminki-komiks

Komiksy Tove mają to wszystko, co jej książki, czyli magię natury, mądrość, depresyjny klimat (generalnie to są książki o samotności), świetne historie, znakomite postacie, wzruszające momenty… Plus dodatkowo posiadają coś, czego książki nie mają, lub co jest tam w mniejszych ilościach, czyli totalnie odjechany humor, a występujące postaci mają wyjątkowo dziwne przygody.

Np. na morzu jest sztorm, więc co robi Mama Muminka? Mówi do męża, że tu macie kanapki i weź dzieciaki na łódkę, bo to fajna przygoda popływać w czasie sztormu. Albo Muminki są na wyspie, nie mają co jeść, więc upolowały i zarżnęły dzikiego wieprza. Zjadły go, a za chwilę wpada inna świnia i mówi do Muminków, że zjadły jej męża. I dodatkowo mówi, że ją też mogą zjeść, ale najpierw chciałaby zakopać kości męża. Albo Muminek znalazł zwłoki, więc Mama każe mu je zakopać w ogrodzie. Pełen odjazd. Ale oczywiście smutno też czasem jest.

tove-komiks

Dodatkowo to są przecież komiksy, a Tove Jansson jest znakomitą rysowniczką, więc im więcej jej rysunków tym lepiej. Oczywiście jest też zabawa typowo komiksowa. Tove robi rzeczy, które można zrobić tylko w tym medium. A to poukrywa jakieś smaczki w rysunkach, a to bawi się w jakieś ozdabianie kadrów, np. zamiast jednej z 4 kresek, które tworzą kadr, jest łańcuch, jakaś łodyga lub szczotka (w zależności od tego, co aktualnie dzieje się w historii). Albo np. przez całą historię Rabusie razem z Muminkiem i Ryjkiem przygody przeżywa jakieś małe zwierzątko napotkane po drodze, którego oni zupełnie nie widzą (po przeczytaniu można sobie jeszcze raz przejrzeć komiks i zobaczyć, że zwierzątko cały czas tam było i robiło to samo, co znacznie więksi Muminek i Ryjek). Tak samo było z Idefiksem w Wyprawie dookoła Galii, tylko że Jansson zrobiła swój komiks 11 lat wcześniej. Nie wiem, czy to ona wpadła jako pierwsza na ten pomysł, ale bardzo możliwe.

tove-jansson-comics

Postacie w komiksach są też mniej grzeczne. Włóczykij swoim zachowaniem bardziej przypomina Tomka Sawyera czy Hucka Finna. Nie jest taki ułożony jak w książkach, a tym bardziej w anime, gdzie jest praktycznie bez skazy. Chodzi tylko z tą swoją fają i kombinuje, co by tu nabroić. Tatuś Muminka pije rum, pali cygara. Muminek daje komuś w mordę. Ryjek jest 10 razy większym materialistą, niż w książkach i takie tam.

Paski o Muminkach to połączenie książek o Muminkach, Fistaszków Charlesa Schulza i surrealistycznego humoru. W mojej opinii komiks znakomity.

Zapowiedź pozycji: Tove Jansson (sc. & rys.), „Muminki. Komiksy #2”, przekł. Ewa Kozyra-Pawlak, Wydawnictwo EneDueRabe, Gdańsk 2017.

[autor: Krzysztof Cuber]muminki-pasek-komiksowy

O komiksowych Muminkach Tove Jansson pisałem na blogu dwa razy: klik! klik! & klik! klik!

moomin-family

Mama czyta dzieciom komiksy

01/01/2017 § 2 Komentarze


Witaj przekąsko!

Czytam komiksy dzieciom regularnie od ponad 2 lat. Zawsze z palcem w pogotowiu, aby wskazać właściwe „dymki” czy ilustracje. Zawsze też ze specyficznym podziałem na rolę i czasem zdarza się, że muszę tłumaczyć pewne treści, znaczenia, humor sytuacyjny. To są niezbędne czynności przy wspólnej lekturze tego typu publikacji.

tomasz-samojlik

Humor, bliskość wizualna i rozbudzenie apetytu poznawczego spowodowały, że całą rodziną polubiliśmy komiksy dla dzieci (i nie tylko). Dzięki nim wytworzył się specyficzny rodzaj przestrzeni w naszej relacji domowej, w codziennych rozmowach, wspólnym „byciu”. Czytanie komiksów rzeczywiście (sprawdzone!) edukuje, uwrażliwia na detale obrazkowe, wyostrza „czytanie” mowy ciała, pobudza wyobraźnię „międzykadrową” naszej córki (7 lat) i synów (5 lat) oraz naszą, rodziców.

Oprócz wykorzystywania na „żywo” czynnika edukacyjnego: uczenia się liczb rzymskich na Asteriksach lub wiedzy przyrodniczej na Samojlikach, a ostatnio dodatkowo na Wajrakach, to wiele humorystycznych treści, kontekstów i cytatów, weszło na stałe do naszego języka potocznego.

• Uwielbiam, gdy pytam córki (o każdej porze dnia i wieczora): Gosiu, opowiedz mi jakiś dowcip? Ona odpowiada z uśmiechem: „Ten o gąsce Balbince?”. Albo gdy dyskutujemy o tym czy wieloryb jest ssakiem śledząc przygody Bąbelka i Kudłaczka czy Nerwosolka Tadeusza Baranowskiego;
baranowski-balbinka

• Podczas wizyty rodziny lub przyjaciół zdarzały się spanikowane spojrzenia, bo dzieci witały ich w progu albo tekstem „Ty stary kapciu” albo „Ty gruba beko” (to cytat zaczerpnięty komiksu Hugo Bedu) lub też „Tyy stary safanduło” (a to z kolei pochodzi z komiksu Szarloty Pawel). Na szczęście goście wpadają w pewniej rytm rozmów i żywo zaczynają uczestniczyć;lil-i-put
• Częste i gęste czytania obu części Lila i Puta (Niecierpliwie czekamy na trzeci tom!!) owocuje tym, że mówimy do siebie per „Ragnorun”; zamiast w berka ganiamy się z okrzykiem „Troll!”; gdy ktoś ma dość żartów mówi: „Śmijcie się, śmijcie, jak juz swoje wiom”, albo tekst, który pasuje do wszystkiego i niczego, czyli „Elfa ciacha ciach”;
• czasem mnie zastanawiał fenomen danego tekstu, gdy dzieci prosiły po 10 razy, żeby go odczytać i śmiały się do rozpuku: „A niech to zielona pietruszka, znowu w jakiś kamień walnąłem” (To z komiksy Miś Zbyś w części z Sokołem Teksańskim);
• bywało, że czytanie to wyzwanie; w części pierwszej Drapaka połowę komiksu trzeba śpiewać, a dzieciaki lubią te śpiewne rymy;
• czasem zbieżność imion powoduje, że domownik dostaje ksywkę: dzięki albumowi Ryś i Królik Gosia została Gosią Gacek;
• na powitanie „Witaj przekąsko”, a na pożegnanie jeden z największych tekstów-obciachów, który dzieciaki wykorzystują, czyli „Do widzenia pani Gienia” – najczęściej wywołuje szeroki uśmiech – tekst z Ryjówki Przeznaczenia Tomka Samojlika; z innego tomu przygód ryjówki przywłaszczyliśmy meldunek o wykonaniu zadania: „Inżynierię środowiskowa mam w małym paluszku”;

to nie jest las

Takich powiedzonek jest o wiele więcej, często żyją swoim życiem i nie dla wszystkich są zrozumiałe… No cóż, nie wszyscy nasi znajomi czytają komiksy…

Obecnie na polskim rynku jest wiele ciekawych tytułów komiksowych (za którymi staramy się nadążyć), sporo wygrzebaliśmy w bibliotekach, kilka mieliśmy we własnych zasobach. Staramy się też zachęcać, polecać, zarażać entuzjazmem czytelniczym. Czasem się udaje!

 [autorka: Edyta Rabong]

sa-komiksy-dla-dzieci

[Wpis ukazuje się w ramach cyklu, w którym rodzice dzielą się swoimi odczuciami ze wspólnego czytania komiksów z dziećmi. Poprzednie dwa posty można przeczytać tu: klik! klik! i tu: klik! klik! Jeśli ktoś z Was chciałby się podzielić swoimi wrażeniami, to serdecznie zapraszam do napisania tekstu i przesłania do mnie, kontakt w zakładce „Info o blogu„.]

Projekt ‘komiks’: Mali mieszkańcy lasu w Szkole Podstawowej im. Powstańców 1863 Roku w Zaborowie

27/12/2016 § Dodaj komentarz


Mali komiksiarze

ze Szkoły Podstawowej w Zaborowie im. Powstańców 1863 Roku nie spoczęli na laurach, a wręcz przeciwnie!

20161220_122320

W grudniu tematem naszego projektu byli Mali mieszkańcy lasu, wybraliśmy się we wspaniałą podróż do Puszczy Białowieskiej, zaczęliśmy dzień od 20 minutowego czytania, tym razem był to komiks Umarły Las autorstwa Tomka Samojlika i Adama Wajraka. Lektura przerosła nasze najśmielsze oczekiwania. To nie była kapka wiedzy przyrodniczej. To były zdecydowanie całe hektolitry! Staliśmy się prawdziwymi ekspertami, poznaliśmy między innymi wszelkie gatunki dzięciołów, ich zwyczaje, życie, o którym nie mieliśmy zielonego pojęcia.

sowa

Sóweczka, kowalik, znaczenie powalonych drzew dla całego leśnego ekosystemu. Wiemy już, jak wiele gatunków jest zależnych od tego naturalnie występującego zjawiska. I korniki nam nie straszne!

Celem tego projektu było pokazanie dzieciom, że komiks oprócz wspaniałej przygody i rozrywki może być także źródłem prawdziwej wiedzy (tutaj: przyrodniczej). A informacje podane w takiej oprawie smakują wybornie! Mało tego 1) są wspaniale przyswajalne 2) i nie trzeba popijać. Ja sama, o czym wspominałam dzieciom, podczas biegania zaczęłam zupełnie inaczej traktować Puszczę Kampinioską i patrzeć normalnie okiem „eksperta” (w towarzystwie chętnie się dzielę wiedzą).

komiks-dla-dzieci

Naszą wiedzę pogłębialiśmy także w trakcie przerwy śniadaniowej oglądając Tropem Wajraka, gdzie Pan Adam pokazywał ciekawe zdjęcia i snuł swoim hipnotyzującym głosem opowieści, wypatrzyliśmy wszystko… co krąży w sieci i liczymy na więcej Panie Adamie. Gdzieś w międzyczasie wplotły się wilki, które pokochaliśmy i zgłębiliśmy wiedzę o Basiorze, Waderze i całej watasze. I już nie lubimy bajki o Czerwonym Kapturku. Dzieci, kiedy zobaczyły tekst o wilkach autorstwa Wajraka w Elementarzu, były zachwycone!

kornik

Umarły Las pozostawił w nas ogromny niedosyt, więc w oczekiwaniu na Nieumarły las zabraliśmy się za sagę Tomka Samojlika o ryjówkach. Kolejne hektolitry wiedzy o małych bohaterach lasu. Z tej okazji odwiedziła nas mama Małgosi Pani Edyta, która wprowadziła nas w sekretne życie ryjówek.

20161221_112959Śmiechu było co niemiara, dzieci ryjówek, żeby się nie zgubić wkładają ogon mamy i kolejno rodzeństwa do buzi i tak sobie chodzą (Jakże przydatne na wycieczkach!).

umarly-las

Zwieńczenie projektu, praca grupowa – przedstawienie na podstawie Umarłego lasu. Role już rozdzielone, nie było łatwo, ale osiągnęliśmy upragniony kompromis! Chcemy zagrać dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i już zabraliśmy się do pracy. Grudzień króciutki i dużo treści świątecznych. Jestem dumna, że daliśmy jeszcze radę zrealizować projekt przed końcem bieżącego roku i przyswoiliśmy kapę wiedzy przyrodniczej. Bezcenne! Polecamy Wszystkim!

[autorka: Monika Strakowska – wychowawczyni 2C]

umarly

O poprzedniej odsłonie projektu można przeczytać tu: klik! klik! i tu: klik! klik!

Projekt „komiks” w Szkole Podstawowej im. Powstańców 1863 Roku w Zaborowie, część 2

12/12/2016 § Dodaj komentarz


Drodzy Rodzice,

niedawno odbyło się spotkanie z Piotrem Bednarczykiem i Maćkiem Kurem, autorami komiksu Lil i Put. Nasi goście przybyli przed 9 (na 2 godzinę lekcyjna) do sali nr 3, gdzie przywitały ich porozwieszane po całej klasie i na drzwiach: portrety bohaterów obu książek, plansze komiksowe z propozycjami na dalsze przygody – wszystko wykonane przez nasze dzieci. Panowie obejrzeli też pozostałe prace dzieci dotyczące projektu listopadowego, czyli właśnie komiksu. Byli pod ogromnym wrażeniem kreatywności, wykonania i kolorystyki tych prac.

0

Po pytaniach do autorów i rozmowie „na dywanie” na temat rożnych komiksów i zainteresowań dzieci, odbył się pokaz slajdów – był omawiany proces powstawania postaci, scenariusza, poszukiwań i współpracy obu autorów. Dzieci chciały wiedzieć czy autorzy się kłócą oraz kilka informacji odnośnie animacji Żubr Pompik. Potem odbyły się warsztaty komiksowe pod okiem i ze wsparciem obu panów. Następnie prace dzieci omawiały na forum.

1

W międzyczasie dzieciaki zadawały masę pytań i prosiły o autografy. Piotr pokazał nam plansze ze szkicami wstępnymi i tymi już bardziej zaawansowanymi w tworzeniu ilustracji – omówił proces jej powstania. Zobaczyliśmy też kilka gotowych plansz z 3 części Lila i Puta, która prawdopodobnie ma się ukazać w marcu 2017 roku. Klasa 2 C otrzymała w prezencie komiks Kajko i Kokosz. Obłęd Hegemona z dedykacją i piękną ilustracją Łamignata. Komiks jest reaktywacją kultowej serii Janusza Christy współtworzonej obecnie przez kilku młodych twórców – Piotrek i Maciek są właśnie jednymi z autorów.

4

Na koniec dzieci odśpiewały „Sto lat” i o 12.30 spotkanie się skończyło. Dzieciaki nie tylko świetnie się bawiły, ale też wspaniałe realizowały zadania edukacyjne, gdyż „komiks jako forma przekazu” jest jednym z założeń podstawy programowej. Załączam zdjęcia ze spotkania.

[autorka: Edyta Rabong]

2

3

7

5

Where Am I?

You are currently browsing the Doniesienia category at Kopiec Kreta.

%d blogerów lubi to: