Giants

06/06/2019 § Dodaj komentarz

Z sentymentu lub nie

Pamiętam, że gdy byłem uczniem szkoły podstawowej, to razem z paczką kolegów z klasy, chodziłem do kina „Zefir” na filmy o wielkich potworach pustoszących japońskie miasta. Każde wyjście było wydarzeniem. Dziś nie jestem pewien czy ze względu na to, że film był wspaniały, czy dlatego, że z kolegami, czy może dlatego, że seanse kończyły się po zmroku i w strachu (z duszą na ramieniu) należało przejść całe, opustoszałe osiedle, aby wrócić do domu. Okres fascynacji kaijū minął, gdy poszedłem do liceum. Minął i nie powrócił. Nie oglądałem żadnej części Pacific Rim czy współczesnej Godzilli. Nie jestem sentymentalny?

Podczas lektury komiksu Giants braci Valderrama miałem okazję sprawdzić, czy faktycznie nie tęsknię za opowieściami o gigantycznych potworach. Okładka albumu jest wielce obiecująca. Widzimy dwóch młodocianych wyrostków uciekających przed rekinopodobnym kolosem. Dynamika sceny, kontrast między monochromatycznymi kolorami, font tytułu, a także opis wydawcy sprawił, że miałem wielką ochotę zapoznać się z tytułem. Nim podzielę się swymi odczuciami, przybliżę trochę fabułę.

Gogi i Zedo to bracia, którzy żyją w Podziemnym Mieście. Ich ambicją jest wstąpić do gangu Krwawych Wilków. Biletem wstępu jest zdobycie grudek „czarnego bursztynu”, aby tego dokonać muszą udać się na powierzchnię, gdzie w lodowej zamieci czają się potwory. Bohaterowie sprawiają wrażenie zżytych ze sobą. Widać, że mają za sobą wiele trudnych chwil, które udało się przetrwać dzięki wspólnemu działaniu i wzajemnemu zaufaniu. Niespodziewane wypadki podczas wyprawy po bursztyn powodują rozdzielenie się chłopców. Od tego momentu każdy z nich podążać będzie własną drogą. Jakże różne są ich ścieżki! A powtórne spotkanie będzie miało tragiczny finał.

Lepiej niż fabuła przedstawia się wyrazista warstwa wizualna. Pochodzący z Hiszpanii artysta dobrze panuje nad występującymi bohaterami: mimiką oraz gestykulacją, to nie żadne „gadające głowy”, a żywe osoby z całym sztafażem osobistych grymasów i emocji. Design postaci i potworów utrzymany jest w mangowej stylistyce, która dobrze pasuje do opowieści. Realizm przedstawiania jest umowny. Plansze zbudowano starannie z wielkim wyczuciem kadrowania. Rozłożenie paneli jest różnorodne, nie ma miejsca na sztampę i nudę. Warto się z omawianą pozycją zapoznać choćby dla samych rysunków Miguela Valderramy.

O Giants mógłbym napisać jeszcze kilka zdań superlatywów, bo fabuła została przemyślana i dobrze skonstruowana. Podoba mi się przenikanie między opowieścią przygodową, a inicjacyjną. Z mojego punktu widzenia komiks posiada jeden duży minus, nad którym ciężko mi przeskoczyć: nie jestem w stanie zaakceptować protekcjonalnego tonu wypowiedzi narratora, całego tego pouczania i mentorskiego tonu. Dwa lub trzy razy miałem ochotę przerwać lekturę. Wielka szkoda, bo to mógł być dobry komiks.

Carlos Perez Valderrama (sc.) Miguel Valderrama (rys.), „Giants”, tłum. Grzegorz Drojewski, Non Stop Comics, Katowice 2018.

Tagged: , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

What’s this?

You are currently reading Giants at Kopiec Kreta.

meta

%d blogerów lubi to: