Head Lopper #1: Wyspa albo plaga bestii

02/01/2018 § Dodaj komentarz

Co dwie głowy, to nie jedna

Head Lopper zadebiutował jako autorska, niszowa seria wydana własnym sumptem przez Andrew MacLeana. Po dwóch zeszytach tytuł został przejęty przez Image Comics. Co przesądziło o jego sukcesie? Raczej nie odkrywczość, bo historia Norgala Dekapitatora to dość typowe fantasy w lekko skandynawskich klimatach. Jeśli już to udana fabuła. Nieco zakręcona, bardzo dobrze poprowadzona, która spodoba się miłośnikom gatunku.

Do brzegów wyspy Barra przybija syn Minotaura, egzekutor, dekapitator – Norgal. Wielki wojownik i posiadacz odciętej, ale gadatliwej (i zrzędliwej!) głowy Agathy Błękitnej Wiedźmy. Przypłyną, aby na zlecenie tutejszych duchownych zająć się (tj. zgładzić) wielkim wężem morskim od lat gnębiącym mieszkańców Castlebay. Jak się można spodziewać, z zadania wywiązuje się doskonale, potwór pada martwy. Niemniej duchowni, powołując się na własne ubóstwo, nie chcą zapłacić należnej kwoty. Norgal nie zamierza jednak czekać aż zmienią zdanie i sam bierze to, co jego. Zbulwersowany opat udaje się więc na skargę do władcy, żądając żeby rozkazano zabić dekapitatora.

Sława Norgala roznosi się po okolicy. Czarownik z Czarnego Bagniska chce dostać w swoje ręce głowę Agathy, ponieważ jej moc pozwoliłaby mu wreszcie wyzwolić się z więzienia w jakim się znalazł. Wie jednak, że nikt nie pokona rosłego wojownika, dlatego decyduje się podstępem zwabić go do siebie. Jak? Każąc namiestnikowi wynająć Norgala do zabicia… jego samego. Czy w wyjściu z tej sytuacji pomoże naszemu herosowi Wiedźma? W końcu co dwie głowy, to nie jedna!

To, co w Head Lopperze rzuca się w oczy już na samym początku to oczywiście szata graficzna. Bardzo specyficzna, taka, która nie każdego kupi. Kreska jest tu prosta, podobnie jak kolorystyka, pod wieloma względami całość przypomina komiksy Davida B., skrzyżowane z dziełami ojca Hellboya Mike’a Mignoli, z tym że jest bardziej cartoonowa i nieskomplikowana. Mimo to ma swój urok, choć podobnych ilustracji każdy miłośnik opowieści graficznych widział już wiele i najczęściej lepiej wykonanych.

Przede wszystkim jednak komiks ma w sobie to „coś”. Coś, co przyciąga, a potem wciąga w historię, którą opowiada. Całość intryguje. Chociaż fabuła nie jest szczególnie nowatorska, MacLean poprowadził ją tak znakomicie, że nie sposób tego nie docenić. Jest konkretna akcja, dużo walk, spora doza humoru, jeszcze więcej krwi i intryg (na nich zresztą opiera się całość), ale w tym wszystkim nie zabrakło także skandynawskiego klimatu, który może kojarzyć się z filmem Michael Kohlhaas. Zabawa z Head Lopperem jest więc zadziwiająco dobra!

Andrew MacLean (sc. & rys.), „Head Lopper #1: Wyspa albo plaga bestii”, tłum. Jacek Drewnowski, Non Stop Comics, Katowice 2017.

[autor: Michał Lipka]

{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Reklamy

Tagged: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Head Lopper #1: Wyspa albo plaga bestii at Kopiec Kreta.

meta

%d blogerów lubi to: