Giant Days #1: Królowe dramy

10/10/2017 § Dodaj komentarz

Powrót do przeszłości

Zaczynam się głęboko zastanawiać nad tym, czy ze mną wszystko jest w porządku. Dostrzegam pewne niepokojące objawy przewartościowania czytelniczych preferencji. Czytam (i mi się podobają) komiksy i książki obrazkowe dla dzieci, co da się jakoś wytłumaczyć i uzasadnić. Galopująca infantylizacja trochę przeraża. Gdyż niedawno zachwycałem się (klik! klik!) pierwszym tomem serii Paper Girls, w którym główne bohaterki mają po dwanaście lat. Wczoraj przeczytałem komiks, w którym protagonistki są nastolatkami na pierwszym roku studiów. I od razu powiem, że produkcja Johna Allisona (scenariusz) i Lissy Treiman (rysunki) również mi się spodobała.

Fabułę Giant Days, bo o tym komiksie mowa, trafnie charakteryzuje Marcin Andrys: „Proza życia pokazana przez pryzmat akademickich zmagań z typowymi dla młodych studentek problemami”. Od siebie dodam, że na progu dorosłości dziewczyny mierzą się także z całkiem poważanymi problemami. Sporo scen dotyczy typowych, młodzieńczych dramatów, które rozgrywają się głównie w czasie wolnym od zajęć.

Daisy, Susan i Esther rozpoczęły studia niespełna miesiąc temu i, mimo dzielących je różnic, szybko się ze sobą zaprzyjaźniły. Daisy Wooton jest najmłodsza w grupie, trochę nieśmiała, zagubiona i wycofana. Susan Ptolemy jest „hersztem” ekipy, uparta i pewna siebie feministka, która przy okazji pełni rolę narratorki. Esther De Groot koleżanki przezwały „Królową Dramy”, bo w cudowny sposób zawsze pakuje się w jakiś kłopoty. Dziewczyny są tak różne od siebie, że nawet zwyczajne zdarzenie dnia codziennego może być przyczynkiem do komicznej i sarkastycznej wymiany zdań.

Scenarzysta wykreował żywe, spontanicznie reagujące i wiarygodne bohaterki, które czytelnik z miejsca zaczyna lubić. Całość napisana jest ze swadą, lekko i zabawnie. Trochę brakuje w „jedynce” wątku przewodniego, który spajałby ze sobą poszczególne epizody. Ów brak jest szczególnie widoczny w pierwszej połowie albumu. Potem jest lepiej, bo na scenę wkracza Graham McGraw, z którym narratorka kiedyś pozostawała w bliskich relacjach, a teraz darzy go szczerą nienawiścią.

Przy pierwszym kartkowaniu oprawa graficzna nie przypadła mi do gustu, ale gdy tylko zacząłem czytać, to okazało się, że prace Lissy Treiman świetnie ilustrują rzeczywistość, w której rozgrywa się akcja. Artystka posługuje się wyraźnie cartoonowym stylem przedstawienia postaci, który wzmacnia sympatię względem bohaterek.

Pierwsza odsłona serii Giant Days to trochę komedia, a trochę dramat obyczajowy, który rozgrywa się w środowisku nastoletnich studentek i studentów. Dla wielu czytelników lektura komiksu będzie swoistą podróżą do (własnej) przeszłości. Polecam!

John Allison (sc.), Lissa Treiman (rys.), „Giant Days #1: Królowe dramy”, tłum. Wojciech Góralczyk, Non Stop Comics, Katowice 2017.

[scenariusz: 5+, rysunki: 4+, kolory/cienie: 4]

 {komiks można kupić tu: klik! klik!}

Tagged: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

What’s this?

You are currently reading Giant Days #1: Królowe dramy at Kopiec Kreta.

meta

%d blogerów lubi to: