Pinokia

31/07/2017 § 1 komentarz

 Lalka lubi się rozbierać

Sama ilustracja zamieszczona na okładce komiksu Pinokia, który wyszedł spod ręki panów Francisa Leroia oraz Jean-Pierre’a Gibrata, wyraźnie sugeruje z jakiego typu produkcją mamy do czynienia. Na stolarskim stole klęczy młoda, atrakcyjna i do tego całkiem naga kobieta. Ręce wspiera o kolana. Ciało odwrócone jest bokiem do patrzącego. Za to głowa skierowana ku patrzącemu, wzrok utkwiony w widzu. Na twarzy maluje się lekkie zdziwienie czy też zainteresowanie (oczy szeroko otwarte, prawa brew uniesiona). Jeśli w jeden komunikat złożymy rysunek i tytuł, to poniekąd z góry wiemy, że stary lalkarz wystrugał sobie „oblubienicę”.

W oryginalnej wersji bajki o Pinokiu Dżepetto wyrzeźbił drewnianego chłopca, gdyż bardzo pragnął mieć syna. W przypadku omawianej pozycji samotnie żyjącym lalkarzem również targają pewne pragnienia i potrzeby, ale zgoła inne. Zaspokaja je, oglądając gazetki z roznegliżowanymi paniami. Pewnego wieczora, podjudzony przez swoje gadające odbicie z lustra, tworzy naturalnej wielkości drewnianą lalkę, z którą spędza upojną noc. Jednak następnego poranka „zabawka” jest żywa, podaje mu do łóżka śniadanie i nazywa swego stwórcę tatusiem…

I w tym miejscu rozpoczyna się seria niefortunnych zdarzeń, która zaprowadzi Galipetta do więzienia, a młodą dziewczynę w ręce obleśnych stręczycieli. Pinokia jest dziewczęciem naiwnym i łatwowiernym, która niezbyt dobrze orientuje się w świecie i relacjach międzyludzkich. Każdemu napotkanemu mężczyźnie zadaje pytanie: „Jesteś moim tatusiem?” i niedwuznacznie się o niego ociera niczym kotka w rui. Zasadniczo dziewczyna nie czuje wstydu, chętnie się rozbiera i pokazuje wszystkie swoje „walory”. Nie ma oporów przed igraszkami z inną kobietą czy seksem oralnym. Bohaterka musi uważać na to, co mówi, bo jeśli kłamie, to powiększają się jej piersi i jedynie porządne manto może doprowadzić do ich redukcji.

Pod względem wizualnym rzecz prezentuje się zupełnie przyzwoicie. Klasyczne, europejskie kadrowanie, bez żadnych zabaw w konstrukcji planszy. Gibrat postawił na realistyczny rysunek i anatomicznie wierne przedstawienie postaci. Mimo wszystko pozytywnie zaskakuje, że wnętrza, przedmioty i stroje oddano z taką dokładnością. Barwy są stonowane, przygaszone, co dobrze pasuje do opowieści.

Powiedzmy sobie szczerze: fabuła recenzowanego albumu ma charakter pretekstowy i nie ma w nim żadnych głębszych (lub ukrytych) treści. Całość stanowi prostą powiastkę erotyczną, w której chodzi jedynie o to, aby oglądanie roznegliżowanej Pinokii było przyjemnym doznaniem wizualnym. I tak jest, oczywiście pod warunkiem, że ktoś lubi tego typu pozycje.

Francis Leroi (sc.), Jean-Pierre Gibrat (rys.), „Pinokia”, tłum. Wojciech Birek, Taurus Media, Piaseczno 2017.

[scenariusz: 3, rysunki: 4, kolory/cienie: 4]

{komiks można kupić tu: klik! klik!}

gildiaRecenzja napisana dla serwisu Gildia Komiksu, klikać :tu: tak! :tu:

Reklamy

Tagged: , , , , , , , , , , , , ,

§ One Response to Pinokia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Pinokia at Kopiec Kreta.

meta

%d blogerów lubi to: