Anihilacja. Tom 1

06/07/2017 § Dodaj komentarz

 Pierwsza fala

Anihilacja to zakrojony na szeroką skalę crossover, jaki w latach 2006-2007 przetoczył się przez kosmiczne (czytaj: pozaziemskie) uniwersum wykreowane przez Marvel Comics. Wielopoziomowy event rozgrywa się w tym samym czasie, gdy na Ziemi odczuwalne są skutki słynnego zaklęcia: „Nigdy więcej mutantów!”, rzuconego w serii Ród M przez Scarlet Witch. Kosmicznym oprawcą jest Annihillus ze Strefy Negatywnej. Owadopodobny stwór wraz ze swoją wierną armadą, zwaną ‘Falą Anihilacji’, ma w planach podbić wszystkie cywilizacje.

Dzięki oficynie Egmont Polska na rodzimym rynku komiksowym pojawił się w styczniu pierwszy tom tej serii. Całość planowana jest przez edytora na łącznie trzy odsłony. Bieżąca zawiera następujące miniserie: Drax Niszczyciel, Anihilacja: Prolog oraz Anihilacja: Nova. W pierwszej poznajemy zielonego Draxa Niszczyciela. Tak, tego samego, który występuję w filmie i komiksie Strażnicy Galaktyki. Bohater trafia na Ziemię, gdy w miejscowości Coot’s Bluff na Alasce rozbija się więzienny transportowiec, który przewoził galaktycznych przestępców. Katastrofę przeżyło jeszcze czterech innych osobników. Ekipa szybko się zorganizowała i zaczęła terroryzować pobliskie miasteczko, zmuszając ludzi do niewolniczej pracy. Do walki z nimi stają Drax oraz nastoletnia Cammi.

Dziewczynka i kosmita to ważne postaci, które uczestniczą we wszystkich dalszych zdarzeniach. W kolejnej miniserii udaje im się wydostać z Ziemi, potem trafiają na Xandar, gdzie właśnie trwa pełna mobilizacja Korpusu Nova. Fala Anihilacji jest zbyt ogromna, obrońcy zostają wybici do nogi. Z pożogi ocaleli jedynie Drax, Cammi oraz Richard Rider, jedyny Ziemianin, który był członkiem Korpusu. Na jego barki spada odpowiedzialność ocalenia xandariańskiego Wszechumysłu. I w tym miejscu płynnie przechodzimy do ostatniego cyklu, w którym trójka naszych bohaterów aktywnie poszukuje sprzymierzeńców zdolnych przeciwstawić się armadzie Annihillusa. Na planecie Nycos Aristedes spotykają Quasara – samozwańczego obrońcę wszechświata obdarzonego supermocami, który również pochodzi z Ziemi.

Głównym pomysłodawcą eventu jest Keith Giffen, który odpowiada za dwie pierwsze fabuły pomieszczone w omawianym tomie. Trzeba oddać sprawiedliwość scenarzyście – nie brakuje mu ani fantazji, ani wizji. Wykreowane przez niego wydarzenie ma iście epicki charakter. Nie zważając na kultowe postaci Marvela, buduje spójną rzeczywistość z mniej znanych superbohaterów (tj. zapomnianych ‘odrzutów’), którzy dopiero po zakończeniu Anihilacji przebijają się do ‘pierwszej ligi’: Drax, Star-Lord czy Nova. Osobiście najbardziej spodobała mi się nastoletnia Cammi, która nie zważając na nic, zawsze mówi, to co myśli. Wynika z tego wiele zabawnych sytuacji, a ironiczne i gorzkie słowa dziewczyny stanowią przeciwwagę dla niepozbawionych patosu wypowiedzi innych bohaterów.

Pod względem graficznym komiks plasuje się średnio. Najlepiej wypadają prace Mitchella Breitweisera, który zilustrował opowieść Drax Niszczyciel. Rysownik nie miał wcale łatwego zdania, bo dużo scen dzieje się w nocy i gdy pada deszcz, mimo to plansze pozostają czytelne. Docenić należy także dynamikę scen walki między byłymi więźniami. Najsłabiej wyglądają plansze, które wyszły spod ręki Scotta Kolinsa i Ariela Olivettiego, którzy moim zdaniem nie wykorzystali okazji, aby właściwie ukazać kosmiczne walki, sceny bitewne, batalie i potyczki. Mogły wyglądać spektakularnie, ale przedstawiają się niedbale i schematycznie.

Nie jestem jakimś wielkim wielbicielem superhero ze stajni Domu Pomysłów, jednak doceniam widowiskowość, ogólny zamysł i wykonanie Giffena. Na szczęście Anihilacja nie wygląda na typową nawalankę w stylu: wszyscy ze wszystkim i przeciwko wszystkim. Z pewnością ‘in plus’ zaliczyć należy zaangażowanie w opowieści bohaterów mniej znanych i umieszczenie zdarzeń z dala od Ziemi. Postaci Draxa i Cammi, którzy służą czytelnikowi za przewodników po świecie przedstawionym, są wiarygodnie i ciekawie skonstruowane; interesująca jest już niejednoznaczna relacja łącząca wspomnianą parę bohaterów. Recenzowana pozycja to czysta rozrywka, którą dobrze się czyta. Może zainteresować nie tylko wielbicieli komiksów spod znaku trykotów i supermocy, tym bardziej że nie jest wymagana znajomość całego uniwersum Marvela.

Keith Giffen & Dan Abnett & Andy Lanning (sc.), Mitch Breitweiser & Scott Kolins & Ariel Olivetti & Kev Walker (rys.), „Anihilacja. Tom 1”, przeł. Tomasz Sidorkiewicz, Klub Świata Komiksu – album 1082, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2017.

[scenariusz: 4, rysunki: 3, kolory/cienie: 3+]

  {komiks można kupić tu: klik! klik!}gildiaRecenzja napisana dla serwisu Gildia Komiksu, klikać :tu: tak! :tu:

Advertisements

Tagged: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Anihilacja. Tom 1 at Kopiec Kreta.

meta

%d blogerów lubi to: