Czerwony żółw

01/07/2017 § Dodaj komentarz

 Rozbitek na wyspie

Sztorm. Fale wyrzucają młodego mężczyznę na plażę. Na bezludnej wyspie czeka na niego konfrontacja z naturą, która potrafi być równie szczodra, co i niszczycielska. Biały człowiek żyjąc w dziczy stara się podporządkować sobie zastaną rzeczywistość, podchodząc do niej egoistycznie i egocentrycznie. Z czasem uczy się jednak patrzeć dalej, niż na czubek własnego nosa.

Japońsko-belgijsko-francuska kreskówka oczarowuje już od pierwszej sceny. Sztormowe bałwany, przywodzące skojarzenia z Wielką falą na Kanagawie Hokusaia, nie tylko zostały ładnie i sugestywnie zaanimowane – autorzy nadali też głębię samemu oceanowi, zarysowując kilka planów, czy też bawiąc się kątami i ruchem perspektywy. Podobne zabiegi pojawiają się do końca filmu, który nawet jeśli operuje statycznymi i cichymi scenami celebrującymi spokój, to unika wizualnego banału czy monotonii. Wrażenie robi tu żywy ruch zarośli tworzących tło, czy wiarygodne oddanie ruchów ludzi i zwierząt. Co ciekawe – w animacji odbijają się zarówno wpływy europejskie, jak i azjatyckie. Fizjonomie bohaterów budzą skojarzenia z frankofońskim komiksem, w czasie gdy zastosowana kolorystyka zdaje się być ukłonem w stronę japońskiej szkoły drzeworytu ukiyo-e.

Wątek drzeworytniczy wydaje się mieć tu zresztą drugie dno. Choć dawni mistrzowie często skupiali się na przedstawianiu życia ówczesnej społeczności, to często portretowali też przyrodę. Animacja de Wita to piękna opowieść w humanistycznym duchu, przypominająca o naszym miejscu na świecie, ale też o potrzebie harmonii z naturą, o której ludzkość zdaje się często zapominać. Fabuła bierze za punkt wyjścia historię Robinsona Crusoe, ale tu rozbitek musi się w pełni dostosować do natury.

Bezludna wyspa de Wita to przestrzeń, w której autor mówi o naturze, życiu, śmierci i cyklach, które od tysiącleci powtarzają się w przyrodzie. To baśń dla widza w niemal każdym wieku, gdzie pomiędzy realizmem, oniryzmem i subtelną fantazją zawieszony zostaje nasz bohater i tytułowy czerwony żółw. Nie chcę streszczać magicznej historii ich wzajemnej relacji, ale zapewniam – mamy do czynienia z wyjątkową, pięknie i wrażliwe zrealizowaną animacją, gdzie wszystko jest na swoim miejscu: emocje, spektakularne obrazy, ujmująca muzyka, a gdy trzeba – to także tworząca kontrapunkt cisza. Nie brak też subtelnego humoru, który wprowadzają małe kraby. Dowodem na kunszt połączonych sił europejskich i japońskich filmowców jest fakt, że wszystko udało się tu opowiedzieć bez słów.

Szczerze zachęcam do obejrzenia tej koprodukcji, w której palce maczało m.in. kultowe Studio Ghibli. To perła! Dzieło równie kameralne, co sugestywne, które pozostawiło mnie z potrzebą obejrzenia go jeszcze raz. Magiczny seans. Polecam.

„Czerwony żółw”: Michael Dudok de Wit (reżyseria), Michael Dudok de Wit & Pascale Ferran (scenariusz), data premiery w Polsce: 23 czerwca 2017, dystrybucja: Gutek Film.

[autor: Przemysław Pawełek]

Reklamy

Tagged: , , , , , , , , , , , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Czerwony żółw at Kopiec Kreta.

meta

%d blogerów lubi to: