Rachel Rising #1: Cień śmierci

05/04/2017 § 3 komentarze

 Rachel zmartwychwstała trzeciego dnia 

Fantasmagorie to nowe wydawnictwo komiksowe, które zadebiutowało z początkiem bieżącego roku. Oficyna na swoim facebooku pisała, że ma w planach publikowanie komisów „zarówno z szeroko pojętego mainstreamu, jak i nieco bardziej undergroundowych”. Pierwszym albumem w koszyku edytora miał być kultowy Krazy Kat, ale ostatecznie premiera została przełożona na maj. W zamian otrzymaliśmy inną ważną pozycję: pierwszy tom serii Rachel Rising. Autorem cyklu jest Terry Moore, twórca dotąd w Polsce nieprezentowany.

Album Cień śmierci rozpoczyna się sekwencją plansz, w których narracja prowadzona jest bez użycia słów. Widzimy młodą dziewczynę, która wygrzebuje się z płytkiego zagłębienia w ziemi. Scena dzieje się w lesie, gdzieś w pobliżu miasteczka Manson (hm, raczej znamienna nazwa). Początkowo nie wiemy czy dziewczyna była martwa, a teraz dzięki Boskiej interwencji zmartwychwstała, czy stała się zombie, a może wcale nie umarła, tylko zemdlała, bo ktoś w ramach głupiego żartu zakopał ją żywcem i właśnie się obudziła. W każdym razie bohaterka jest diabelnie zdezorientowana, bo gdy w końcu dojeżdża do domu, to okazuje się, że przeleżała pod ziemią kilka dni. Symbolicznie, niczym Jezus Chrystus, powróciła z martwych po trzech dniach, chociaż jej funkcje życiowe (puls krwi czy łaknienie) wciąż nie są normalne. Znaczącym elementem układanki jest fakt, że bliscy znajomi i krewni mają problem z wizualnym rozpoznaniem bohaterki.

Rachel Beck, bo tak zwie się protagonistka, faktycznie została zamordowana; dokładnie: uduszona konopnym sznurem. Dziewczyna nie pamięta, kto ją zabił i z jakiego powodu. Nie rozumie, dlaczego nie jest martwa. Zresztą żadna z występujących w bieżącym tomie postaci nie potrafi na to pytanie udzielić odpowiedzi. Rachel pragnie dowiedzieć się, kto jest odpowiedzialny za taki bieg wypadków. Dlatego zwraca się do najbliższych: ciotki Johnny, która prowadzi zakład pogrzebowy oraz najlepszej przyjaciółki Jet, aby pomogły ustalić prawdę i wziąć odwet na sprawcy.

Tyle tytułem wstępu i przybliżenia fabuły. Zaznaczyć należy, że obok przedstawionego wątku w komiksie rozgrywają się i inne wydarzenia, które tymczasem dość luźno się ze sobą wiążą. Wiele z nich ma bardzo dramatyczny przebieg, śmierć zbiera obfite żniwo. Warto nadmienić, że żadna postać, żaden epizod nie jest na siłę wepchnięty w fabułę. Czytelnik ma możliwość snucia własnych przypuszczeń, scenarzysta nie spieszy się, aby rozwikłać zagadkę post-życia Rachel. Subtelnie budowany jest klimat opowieści (ni to grozy, ni to kryminału). Niewielka ilość występujących postaci podkreśla kameralny charakter opowieści. Akcja prowadzona jest leniwie. To jednak nie dziwi, w końcu cykl liczy sobie łącznie siedem tomów. Pierwszy mamy za sobą i trzeba szczerze powiedzieć, że historia – mimo wielu niewiadomych – jest intrygująca, a pozycję czyta się z wielkim zainteresowaniem. Podczas lektury sami staramy się rozgryźć, co właściwie dzieje się w miasteczku Manson.

Terry Moore sprawnie żongluje ogranymi tematami popkultury takimi jak: zemsta zza grobu, nawiedzony las, dzieci w kontakcie z duchami, purytańskie samosądy na czarownicach, beznadzieja małych amerykańskich miasteczek. Wyciska z nich jednak zupełnie nowe soki. Rachel Rising to nie horror, gdyż podczas czytania nie czujemy strachu, nie boimy się przewrócić strony, to raczej niepokój i biegające wzdłuż kręgosłupa mrówki. Nieskromnie liczę, że polski wydawca nie każe długo czekać na „dwójkę”.

W otwierającym akapicie wspomniałem, że omawiany komiks, to pierwsza pozycja wydawnictwa Fantasmagorie. Dlatego warto poświęcić trochę uwagi, aby przyjrzeć się książce z perspektywy wytworzonego produktu. Album wydano w twardej oprawie, dodatkowo posiada jeszcze obwolutę. Strony wydrukowano na kredowym papierze, czerń ma właściwe nasycenie. Nie zauważyłem żadnych fuszerek czy niedoróbek. Całość prezentuje się nadzwyczaj dobrze.

Terry Moore (sc. & rys.), „Rachel Rising #1: Cień śmierci”, tłum. Anna Urbańska& Jan Olejniuk, Wydawnictwo Fantasmagorie, Białystok 2017.

[scenariusz: 5+, rysunki: 4, kolory/cienie: 4-]

{komiks można kupić tu: klik! klik!}

  Recenzja napisana dla serwisu ksiazki.wp.pl, klikać :tu: tak! :tu:

Advertisements

Tagged: , , , , , , , , , , , , , , , ,

§ 3 Responses to Rachel Rising #1: Cień śmierci

  • Czytałem tylko pozytywne opinie o tym komiksie. Jedna obawa jaką mam, to że nie wiem, czy nowe wydawnictwo na rynku będzie w stanie wydać wszystkie siedem tomów, bo zdaje się, że taka ilość jest planowana.

    • giera pisze:

      biorąć pod uwagę ambitne plany edytora, to osobiście kibicuję mocno.
      no i zostało im właściwie tylko 6 tomów RR do wydania ;-)

      • Ambitne plany, ambitnym planami, ale jakoś w kościach czuję, że od tego roku kilka wydawnictw będzie miało coraz więcej problemów z utrzymaniem na rynku. Już kilku wydawców zapowiedziało mniejszą aktywność,
        ograniczenie oferty czyli te 6 tomów może się ciągnąć przez 2-3 lata.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Rachel Rising #1: Cień śmierci at Kopiec Kreta.

meta

%d bloggers like this: