Epoxy

22/03/2017 § Dodaj komentarz

  Takie były początki wielkiego Jeana Van Hamme’a

Belgijski scenarzysta Jean Van Hamme znany jest w naszym kraju głównie dzięki seriom komiksowym Thorgal, Szninkiel, XIII czy Largo Winch (klik! klik!). Ten urodzony w 1939 roku autor ma na swoim koncie jeszcze wiele innych opowieści graficznych. Za sprawą oficyny Kubusse mamy okazję zapoznać się z mało znanym, pierwszym dziełem Van Hamme’a – Epoxy, które pierwotnie ukazało się w 1968 roku.

Tytułową bohaterkę poznajemy podczas samotnego rejsu po jednym z greckich mórz, gdy nagle jej łódź zostaje staranowana przez luksusowy jacht. Piękne (ale niezbyt mądre) dziewczę zostaje wyłowione rybacką siecią i przetransportowane na pokład pływającego „ogrodu rozkoszy ziemskich”. Na zaproszenie odrażającego właściciela ma uczestniczyć w „zabawie”, a następnie zostać złożona w ofierze. Jednakże w wyniku interwencji nadprzyrodzonych sił (czyżby sam Zeus się wtrącił?), jacht się rozbija, a Epoxy ląduje na piaskach plaży ziem należących do Amazonek. Jej przypadkowa towarzyszka zostaje zabita, a ona sama zostaje oskarżona o szpiegostwo na rzecz mężczyzn. Epoxy staje twarzą twarz z królową wojowniczych kobiet – Hipolitą i wkrótce zawiera z nią bardzo bliską znajomość.

Tak rozpoczyna się wielka podróż protagonistki mitologicznym szlakiem – od rezydencji Dionizosa aż do samego Hadesu – po drodze spotyka Heraklesa, Tezeusza, Hermesa centaurów, Chirona, Afrodytę, Zeusa. Czytając mamy wrażenie, jakbyśmy wertowali Mitologię Parandowskiego, ale taką specjalną edycję, bo przefiltrowaną przez erotyczne zabiegi bohaterów. Epoxy nie stroni od oddawania się przedstawicielom płci męskiej czy żeńskiej, a nawet interesują ją większe grupy. Bardzo chętnie się obnaża, paraduje nago bez skrępowania i wstydu, zresztą nie tylko ona, wielu innych bohaterów również pokazuje się bez ubrania.

Niestety jest to obnażanie się dla samego obnażania. Za golizną nie idzie żadna ciekawa historia. Schemat fabularny jest prosty jak strzał z bicza: bohaterka pakuje się w kłopoty, uwodzi lub jest uwodzona, a następnie przenosi się do nowego miejsca, gdzie sytuacja się powtarza.

Epoxy to komiks, który zasadniczo ma wartość historyczną, na poły archeologiczną – w końcu powstał prawie 50 lat temu. Jeśli ktoś chce sprawdzić, jakie były początki wielkiego Jeana Van Hamme’a, powinien po niego sięgnąć. Dodatkowo warto poświęcić trochę czasu, aby zaznajomić się z „oldschoolowym” stylem i podejściem do kadrowania, budowy planszy. To pouczająca lekcja.

 Jean Van Hemme (sc.), Paul Cuvelier (rys.), „Epoxy”, przeł. Jakub Syty, Wydawnictwo Kubusse, Lublin 2015.

[scenariusz: 3, rysunki: 4, kolory/cienie: 4-]

{komiks można kupić tu: klik! klik!}

  Recenzja napisana dla serwisu ksiazki.wp.pl; klikać :tu: tak! :tu:

Advertisements

Tagged: , , , , , , , , , , , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Epoxy at Kopiec Kreta.

meta

%d blogerów lubi to: