Samotny smakosz

14/03/2017 § Dodaj komentarz

 O tym, co na stole

Zmarły miesiąc temu Jirō Taniguchi należy wąskiej grupy twórców z kraju Kwitnącej Wiśni, którzy na stałe zadomowili się na Europejskim (i Polskim) rynku komiksowym. Wystarczy wspomnieć, że Japończyk ma na swoim koncie kooperację z uznanymi artystami, takimi jak Jean-David Morvan czy Mœbius. W naszym kraju wspomniany mangaka obecny jest za sprawą oficyny Hanami – od 2008 roku opublikowano 9 jego albumów. Autorem scenariusza do Samotnego smakosza jest Masayuki Kusumi.

Główny bohater, niejaki Inagashira Goro, to samotny mężczyzna w średnim wieku, który jest właścicielem firmy zajmującej się importem towarów z Europy. Na przestrzeni całego albumu nie ma żadnej sceny, w której rozmawiałby z jakimkolwiek znajomym, przyjacielem lub towarzyszem(-ką) życia. Jeśli pojawiają się jakieś elementy fabuły, które mogą sugerować, że kiedyś miał bardziej rozbudowane życie towarzyskie, to jedynie we wspomnieniach. W jednej ze scen retrospektywnych widzimy go w Paryżu, obok niego atrakcyjna kobieta o imieniu Sayuki, która wyrzuca mu, że jest tchórzem. Rozmawia jedynie z klientami, właściwie klientkami, swojej firmy i zamawia jedzenie. A następnie oddaje się rozkoszy jedzenia… Mam wrażenie, że bohater jedzeniem kompensuje pustkę samotności, stara się zapełnić „czarną dziurę” poprzez przebywanie wśród obcych ludzi i pełen talerz.

Prawie każdy z rozdziałów wygląda podobnie. Pierwsze sceny dotyczą firmy, następnie bohater myśli: „Ależ jestem głodny…” i wyrusza na poszukiwanie jakiegoś przyjaźnie wyglądającego miejsca, w którym podają jedzenie. Zanim wybierze coś z karty, to długo się zastanawia. W końcu podaje się mu posiłek, zwykle ze słowami: „Przepraszam, że musiał Pan czekać”. Reszta to już onomatopeje, wyrażające zachwyt i radość wynikającą z pałaszowanie pysznego posiłku.

Jak można wnioskować z tego przydługiego wstępu Samotny smakosz, to nie komiks akcji. Nie chodzi w nim o emocjonalne relacje między bohaterami czy autobiograficzne opowieści z cyklu „z życia wzięte”. Omawiana manga jest opowieścią o jedzeniu, ale nie o akcie jedzenia, a o serwowanych potrawach. Niebagatelne znaczenie ma fakt, że obcujemy z kuchnią Japonii. Do czasu przeczytania komiksu, moje wyobrażenie o niej było dość ubogie i ograniczało się do sushi. Należy wspomnieć, że każdy z rozdziałów poprzedzony został krótkim a ciekawym wstępem napisanym przez Magdalenę Tomaszewską-Bolałek, która jest znawczynią kuchni japońskiej, autorką nagrodzonej książki Japońskie słodycze – przyznaję: po przeczytaniu komiksu, zamówiłem sobie wspomnianą książkę.

Graficzny styl rysownika (czysty, klarowny, precyzyjny; kadry narysowane z dużą dbałością o każdy szczegół pierwszego planu oraz tła) zdaje się być idealnym do przedstawienia tej historii, chociaż precyzyjniej będzie jeśli napiszę: opowieści o tym, co na stole. Gdyż właśnie o to, co je główny bohater, jak wygląda jego półmisek, jak rozstawione są dania – to powoduje wzmożoną pracę ślinianek. Dlatego życzę wszystkim, którzy sięgną po Samotnego smakosza – smacznego – bo jest do czego!

Masayuki Kusumi (sc.), Jirō Taniguchi (rys.), „Samotny smakosz”, tłum. Radosław Bolałek, Wydawnictwo Hanami, [bmw] 2014.

[scenariusz: 4, rysunki: 5+, kolory/cienie: 4+] 

{komiks można kupić tu: klik! klik!gildiaRecenzja napisana dla serwisu Gildia Komiksu, klikać :tu: tak! :tu:

Advertisements

Tagged: , , , , , , , , , , , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Samotny smakosz at Kopiec Kreta.

meta

%d bloggers like this: