Dżinn #1: Faworyta | 30 dzwoneczków

20/09/2016 § Dodaj komentarz

Wielka historia w haremie sułtana Mehmeda V

Djinn T1-2 - coverWiększość znanych mi komiksów Jeana Dufauxa okraszonych jest wyraźną nutą grozy, niesamowitości i fantastyki. Jednak jest i grupa produkcji, w których widoczna jest inna pasja scenarzysty – historia. Mam na myśli takie serie jak Murena czy Konkwistador (klik! klik!). Belgijski autor nie pisze opowieści stricte historycznych. Raczej dba o to, aby społeczne, ekonomiczne i polityczne tło epoki, w których umiejscawia swoje narracje, było wiernie oddane oraz zgodne ze stanem faktycznym.

Niedawno za sprawą oficyny Scream Comics do krajowych księgarń trafiła pierwsza odsłona serialu Dżinn. Produkcję możemy śmiało zaliczyć do drugiej z wyżej wspomnianych grup. Na rynku frankofońskim rzecz debiutowała w 2001 roku i wszystko wskazuje na to, że nadal ma status „ongoing”. Łącznie, na dzień dzisiejszy ukazało się dwanaście albumów, zgrupowanych w trzech cyklach fabularnych (Ottoman, Africa oraz India), każdy z nich składa się z czterech pozycji. Sądząc po pierwszej polskiej prezentacji edytor będzie łączył dwa albumy w jednym tomie, więc całość zamknie się w sześciu zbiorczych.

Akcja premierowego tomu rozgrywa się w Turcji, fabuła dzieje się na dwóch płaszczyznach czasowych. W pierwszej mamy rok 1912. W krótkiej przedmowie do albumu Faworyta Dufaux nakreśla tło historyczne. Ówczesne Imperium Osmańskie traciło na znaczeniu, terytorium kraju kurczyło się – ana-mirallesBułgaria ogłosiła niepodległość, Włosi zajęli Libię, Austro-Węgry rozpierały się na Bałkanach, a Egipt przeszedł pod protektorat brytyjski. Marzenia sułtanów rozsypywały się w proch i pył. Z drugiej strony wielkimi krokami zbliżała się pierwsza wojna światowa. Dla państw należących dla Trójporozumienia znaczenie miało, po czyjej stronie opowie się sułtan i Imperium. Brytyjczycy byli żywo zainteresowani sprawą, dlatego – w tym właśnie miejscu wkraczamy na pole twórczej wyobraźni scenarzysty – skierowali do Istambułu lorda Harolda Nelsona, którego zadanie polegało na tym, aby wywiedzieć się komu sprzyja Mehmed V. Sułtan pragnie zdyskredytować poselstwo, dlatego przekazał żonę Nelsona w ręce swej ulubionej faworyty, aby Jade uwiodła i rozkochała w sobie młodą Brytyjkę.

Druga linia fabularna dzieje się mniej więcej współcześnie i wiąże się z postacią Kim Nelson.djinn Młoda i atrakcyjna Angielka przyjeżdża do Konstantynopola, aby poznać przeszłość swojej babki, która w przededniu Wielkiej Wojny dołączyła do haremu sułtana Mehmeda V. Dziewczyna jest świadoma, że zadanie nie będzie łatwe, w końcu Turcja jest krajem mężczyzn. Aby poznać losy antenatki będzie zmuszona (przez okoliczności, mężczyzn i pewną starą kobietę) niejako odtworzyć i powtórzyć drogę, którą kilka dekady wcześniej przebyła jej babcia. Będzie musiała zrobić użytek ze swojego ciała, aby dostać się do ostatniego tureckiego haremu, w którym być może pozna odpowiedzi na nurtujące pytania.

Fabuła została zmyślnie skonstruowana. Obie linie wydarzeń płynnie się przenikają, skaczą w te i nazad, by po chwili znów przeskoczyć w uprzedni czas. Na przestrzeni jednej planszy akcja przeskakuje między obiema rzeczywistościami (proszę zwrócić uwagę choćby na stronę 71). stambulCałość poprowadzona została jednak jasno i wyraziście, czytelnik ani przez chwilę nie czuje się zagubiony lub zamotany. Scenarzyście należą się za to słowa uznania.

Komplementy należy kierować także pod adresem Any Mirallès. Hiszpańska rysowniczka nasyciła opowieść subtelnymi erotycznymi ilustracjami. Artystka posługuje się delikatną, realistyczną kreską, której używa nadzwyczaj sprawnie i z wyczuciem, aby budować estetyczne obrazy. Większość z przedstawień wnętrz seraju, komnat i haremu sułtana, a także pozy i ustawienia osób przywodzą na myśl klasyczne obrazy takich malarzy jak: Gustave Boulanger, Dominique Ingres, Giulio Rosaticzy Jean-Léon Gérôme.

Historia, wbrew nadrzędnemu tytułowi serii, niewiele ma wspólnego z jean-dufauxsiłami nadprzyrodzonymi i duchami. Jeśli już dżinny się pojawiają, to w sensie metaforycznym, a nie w znaczeniu demona. Ze wszystkich komiksów powstałych do scenariusza Dufauxa recenzowana pozycja podoba mi się najmocniej, ponieważ w opowieści przeplatają się wątki szpiegowskie, inicjacyjne i quasi-detektywistyczne. Na dokładkę całość przepełniona jest głębokimi pokładami delikatnego erotyzmu. Uwiodły mnie i Jade, i Kim Nelson. Dlatego niecierpliwie wyczekuję na finał pierwszego cyklu.

Jean Dufaux (sc.), Ana Mirallès (rys.), „Dżinn #1: Faworyta | 30 dzwoneczków”, tłum. Wojciech Birek, Scream Comics, Łódź 2016.

[scenariusz: 4+, rysunki: 5, kolory/cienie: 5-]

sklep {komiks można kupić tu: klik! klik!}

gildia Recenzja napisana dla serwisu Gildia.pl;, wystarczy kliknąć ::tu::

Reklamy

Tagged: , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Dżinn #1: Faworyta | 30 dzwoneczków at Kopiec Kreta.

meta

%d blogerów lubi to: