Jonah Hex #1: Oblicze pełne gniewu

16/07/2016 § Dodaj komentarz

Brzydki i zły jak Clint Eastwood

Luke RossJonah Hex należy do uniwersum DC Comics od 1971 roku. Wychowany przez Apaczów, były żołnierz Konfederacji jest diabelnie sprawnym rewolwerowcem, który słynie z celności, małomówności, brutalności, bezwzględności, cynizmu oraz charakterystycznych blizn na twarzy. Daleko mu do szlachetnych westernowych bohaterów, to koleś raczej spod ciemnej gwiazdy, choć kierujący się niejakim kodeksem etycznym, który sprowadza się do zdania: „Miejsce złych ludzi jest w piekle, a Hex bardzo chętnie ich tam odeśle”.

Polscy czytelnicy mieli okazję już obcować z tym mało przystępnym łowcą nagród. W ramach cyklu Nowe DC Comics oficyna Egmont opublikowała trzy albumy All-Star Western (klik! klik!). Akcja komiksów toczy się w XIX-wiecznym Gotham City i służy głownie do rozbudowania mitologii Mrocznego Rycerza i pokazania, że rzeczywistość Gacka ma swoje źródła w przeszłości.

Wróćmy jednak do albumu Oblicze pełne gniewu. Za przygotowanie jonah Hexskryptu odpowiedzialna jest para twórców: Jimmy Palmiotti i Justin Gray. Tom zawiera sześć pierwszych zeszytów serii rozpoczętej na rynku amerykańskim w 2006 roku, a zakończonej w 2011 po siedemdziesięciu odsłonach. Premierowy tom zbudowany jest tak, że każdy zeszyt to jedna krótka opowieść. Schemat jest dość sztampowy: protagonista przyjmuje zlecenie, wyrusza, aby je zrealizować, po drodze spotka byłych znajomych i przyjaciół, następuje konfrontacja, w wyniku której źli giną od kul.

Wszystkie fabuły rozgrywają się w scenerii charakterystycznej dla Dzikiego Zachodu, ale obok typowych wątków i motywów pojawiają się też „mocniejsze”, takie jak: gwałt, przemoc wobec dzieci, „parada” wisielców, kazirodztwo. Rzeczywistość, z którą obcujemy nie jest przyjemna. A działania Hexa wcale nie naprawiają świata, nie czynią go lepszym. Zresztą protagonista nie ma w tej kwestii żadnych złudzeń; zdaje sobie sprawę, że nie jest dobrym człowiekiem i nie ma na nagrodę w niebie. Jemu pisane jest piekło. W tym kontekście fajnie wypada opowieść o mieście terroryzowanym przez zakonnicę.

Większość historii została narysowana przez Luke’a Rossa, który posługuje się realistyczną kreską. Justin GreyArtyście dobrze wychodzą zbliżenia twarzy bohaterów, trafnie oddane zostały mimika i stan emocjonalny. W przedstawieniu facjaty Jonaha Hexa rysownik pozwolił sobie na pewien żart: jego oblicze do złudzenia przypomina Clinta Eastwooda. Słabiej wypadają tła i dalsze plany, widać wyraźnie redukcję i zaniechanie.

Album Oblicze pełne gniewu to rozrywka ewidentnie dla dorosłych, po którą sięgnąć powinni wielbiciele spaghetti westernów i Quentina Tarantino. Cokolwiek by nie powiedzieć, Jonah Hex jest rasowym przedstawicielem klanu „złych i brzydkich”. Na marginesie dodam, że Egmont w tym roku planuje kolejne dwie odsłony cyklu, album Mściciel już w sierpniu.

Justin Gray & Jimmy Palmiotti (sc.), Luke Ross {właśc. Luciano Queiroz} & Tony DeZuniga (rys.), „Jonah Hex #1: Oblicze pełne gniewu”, przeł. Tomasz Kłoszewski, Klub Świata Komiksu – album 977, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2016.

[scenariusz: 4-, rysunki: 4, kolory/cienie: 4]

jonah Hexsklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Advertisements

Tagged: , , , , , , , , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Jonah Hex #1: Oblicze pełne gniewu at Kopiec Kreta.

meta

%d blogerów lubi to: