Jessica Jones: Alias. Tom 1

06/07/2016 § Dodaj komentarz

Jessica Jones rozbija kryształowe lustro

Jessica-JonesW listopadzie ubiegłego roku mieliśmy okazję oglądać trzynastoodcinkowy serial telewizyjny Jessica Jones, który wyprodukowany został przez Netfixa w ramach współpracy z Marvel Cinematic Universe. Realizacja została dobrze przyjęta. Może nie tak dobrze, jak pierwszy sezon telewizyjnego Daredevila, bo bohaterka wykorzystuje swoje moce w specyficzny sposób (o tym za chwile). Nie da się ukryć, twórcy serialu wprowadzili do ekranowych opowieści o superherosach zupełnie nową, odrębną jakość. Ale, ale. Nie byłoby filmowej Jessiki w takim kształcie i psychologicznym rysie, gdyby nie komiks Alias napisany przez Briana Michaela Bendisa.

Seria, licząca sobie łącznie 28 zeszytów, wydawana była w latach 2001-2004 pod szyldem imprintu Marvel MAX, który był odpowiedzią Domu Pomysłów na Vertigo konkurencji. W skrócie chodziło o rozszerzenie wachlarza wydawniczego o propozycje przeznaczone dla dorosłych czytelników, w których superbohaterzy niekoniecznie będą super i niekoniecznie hero.

I taka jest właśnie postać wymyślna przez Bendisa. Kiedyś, jako Jewel, faktycznie należała do Avengersów, brała udział w misjach z Thorem czy Iron Menem, ale te czasy minęły, bo wybrała normalność. Michael GaydosTeraz jest tylko sobą, jest Jessicą Jones, która prowadzi w Nowym Jorku jednoosobową agencję detektywistyczną o nazwie Alias Investigations. Jej robota głównie polega na dostarczeniu dowodów niewierności żon i mężów, poszukiwaniu zaginionych lub ukrywających się członków rodzin. Pierwsza scena komiksu mówi o codziennych zadaniach pani detektyw bardzo wiele. Na otwierającym album kadrze widzimy drzwi, zza których dobiega głośne „Kurwa!” i dalej jest podobnie: „Ale… Kurwa!”, „Ja pierdolę!”. Słowa wypowiada łysiejący mężczyzna, który przegląda zdjęcia będące niezbitym dowodem prowadzenia przez połowicę „drugiego” życia. A potem facet rzuca się z pięściami na pannę Jones, ale była to zła decyzja…

Trochę to uwłaczające, że była członkini Avengersów musi w ten sposób zarabiać na chleb (odkrywając cudze sekrety i wywlekając je na światło dzienne), że swoje „boskie” moce zaprzedała tak niskim pobudkom i „służbie”. Dość powiedzieć, że Jessica Jones nie przypomina żadnych innych bohaterek Marvela. Nie jest ani „czysta”, ani „kryształowa”, a wręcz przeciwnie. Nie dba o siebie, chętnie nadużywa alkoholu, decyduje się na przygodny seks bez zobowiązań, pali papierosa za papierosem, mówi, co myśli, zupełnie nie przejmując się tym, co inni sobie o niej pomyślą i jak zareagują.

Jednak kieruje się pewnym kodeksem, zwichrowanym, ale jednak. AliasStara się nie łamać prawa. Sama zgłasza się na policję w celu udzielenia wyjaśnień w sprawie pobicia swego klienta. W recenzowanym tomie protagonistka będzie musiała rozwiązać dwie główne sprawy. Jedna z nich wiąże się z odkryciem prawdziwej tożsamości Kapitana Ameryki i jego życia bez kostiumu. Co Jessica zrobi z tą wiedzą? Jej mocodawcy, ci prawdziwi, chcieliby, aby sprzedała rewelacje do mediów, zarobiła trochę szmalu, ale przede wszystkim zniszczyła kryształowy obraz. Jak postąpi pani detektyw? Oj, nie będę zdradzał. Warto samemu przeczytać.

Niebagatelne znaczenie w wytworzeniu odpowiedniego klimatu komiksu ma warstwa graficzna, przy której udzielali się David Mack (świetne okładki zeszytów), Bill Sienkiewicz (ilustracje we fragmentach książki Pomocnik) oraz Michael Gaydos. Ten ostatni pan pokazał się z jak najlepszej strony. Na pochwałę zasługują nie tyle rysunki, a sekwencyjność, rozmieszczenie kadrów i budowa całej planszy. W prywatnej rozmowie zwracałem uwagę, że całość jest chyba trochę przekombinowana, Bendisże za dużo eksperymentów, za dużo twórczej zabawy. Teraz, po powtórnej lektorze albumu, przyznaję się do pomyłki. Siła Alias to fabuła i układ kadrów.

Podsumowując, rzecz Briana Michaela Bendisa i Michaela Gaydosa niewiele ma wspólnego z superbohaterami, jakich znamy z większości amerykańskich komiksów, ich produkcja to właściwie przewrotny kryminału w klimacie noir. „Przewrotny” ponieważ cynicznym detektywem jest kobietą (sic!), a sprawy przez nią prowadzone odkrywają miejską rzeczywistość ukrytą za fasadą „kryształowego” świata. Tytuł w pewien sposób kojarzy mi się z Gotham Central Brubakera i Rucki (klik! klik!). Oceniam go równie wysoko i mam wobec niego równie wysokie oczekiwania.

Brian Michael Bendis (sc.), Michael Gaydos (rys.), „Jessica Jones: Alias. Tom 1”, tłum. Marek Starosta, Mucha Comics, Warszawa 2016.

[scenariusz: 6, rysunki: 5, kolory/cienie: 4+]

Alias JJsklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Recenzja napisana dla serwisu Aleja Komiksu, klikać :tu: tak! :tu:

Reklamy

Tagged: , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Jessica Jones: Alias. Tom 1 at Kopiec Kreta.

meta

%d blogerów lubi to: