Przy pisaniu i czytaniu można robić przerwy – Martin Widmark odpowiada na pytania

15/06/2016 § Dodaj komentarz

Martin Widmark

Przy pisaniu i czytaniu można robić przerwy – Martin Widmark odpowiada na pytania polskich czytelników

Czy przy tworzeniu przygód Nelly Rapp czerpał Pan inspiracje z Jamesa Bonda?
Martin Widmark: Ciekawe pytanie. Tak, inspiruję się nim. Używam nawet tej samej nazwy profesji – James Bond jest agentem i Nelly Rapp jest agentką. Ale uważam, że Nelly jest dużo odważniejsza niż James Bond, ponieważ nie ma broni, ma tylko wiedzę i odwagę.

Czy Nelly na ilustracjach to pomysł Christiny Alvner, czy to pan wymyślił, jak Nelly ma wyglądać?
M.W.:To kreacja Christiny. W szwedzkich wydaniach książek można zobaczyć zdjęcie Christiny Alvner i wtedy widać, że wygląda ona podobnie do Nelly. (Martin śmieje się i pokazuje zdjęcie Christiny. Rzeczywiście, są dosyć podobne). Więc już wiecie, skąd inspiracja.

Kim chciał pan być, kiedy był pan w wieku swoich czytelników?
M.W.: Chciałem być archeologiem.

MartinWidmark

W przygodach Nelly Rapp odnajdujemy wiele odniesień do świata rzeczywistego (Hannibal, Londyn). W jaki sposób Pan je wybiera, czy wynika to z prywatnych zainteresowań, czy to tylko na potrzeby pisanych przygód?
M.W.: Szukam ich. Niektóre aspekty rzeczywistości są ciekawsze niż inne, tak jak niektóre okresy w historii są dla mnie bardziej interesujące. Są w dziejach świata spektakularne momenty, takie jak kiedy Hannibal przekraczał Alpy na słoniach – to taki motyw, od którego można zacząć pisanie. Spektakularne momenty, powiązane z nimi miejsca, imiona – wszystko to można wpleść do opowieści.

Czy ma Pan szczególny sentyment do bassetów? Dlaczego pies Nelly ma na imię Londyn?
M.W.: Nie mam do nich sentymentu… Bassety są dosyć nierozgarnięte. Robią, co chcą. Strasznie się ślinią. Ich właściciele mówią, że są dosyć śmierdzące, więc od razu wiadomo, kiedy basset jest w pokoju. Ale moja przyjaciółka ma basseta, więc kiedy myślałem o towarzyszu dla Nelly, od razu przyszedł mi na myśl – jest taki duży, daje poczucie bezpieczeństwa. Do tego Londyn jest idealny. A dlaczego się tak nazywa? To akurat bardzo proste – ponieważ to angielska rasa, a stolicą Anglii jest Londyn.

Lektura pana książek pozwala dzieciom oswoić się z lękiem, dzięki przedstawieniu strasznych postaci w zabawny sposób. Dlaczego pańskim zdaniem dzieci lubią się bać?
M.W.: Lubimy się śmiać, trochę bać, czuć ekscytację, zaciekawienie. Jest wiele silnych uczuć, z którymi pracuje pisarz. To taka skrzynka z narzędziami, do której sięga się po rzeczy, które działają: drzwi, które skrzypią przy zamykaniu, okno, w które uderza wiatr… Łatwo przestraszyć dziecko, wystarczy zrobić „Buu!”, wchodząc do pokoju, ale jeśli chcesz dziecko wzmocnić, sprawić, aby czuło się lepiej po lekturze, to już nie jest takie łatwe. Mógłbym napisać najbardziej przerażającą historię na świecie, ale nigdy tego nie zrobię – nie będę pisać o małym dziecku, które jest we władaniu złych mocy, bezsilne w środku nocy. To łatwe, a zrobić to tak, żeby po przeczytaniu książki czuć odwagę i siłę, jest znacznie trudniej. Trzeba stonować te strachy, znaleźć w lęku coś konstruktywnego. To naprawdę trudniejsze.

Widmark

Moja siedmioletnia córka pyta, czy nie boi się pan pisać takich strasznych historii?
M.W.: Trochę się boję… Kiedy piszę książkę i czuję się zagubiony, robię sobie przerwę, aby trochę ochłonąć, piję kawę. I tak samo jest z czytelnikiem. Kiedy książka jest zbyt emocjonująca, możesz na chwilę ją zamknąć. To inaczej niż z chodzeniem do kina, ponieważ musisz oglądać film od początku do końca i nie da się włączyć pauzy w dowolnym momencie. Przy pisaniu i czytaniu książek można robić przerwy.

Czy to łatwe dla mężczyzny w sile wieku pisać z dziewczęcej perspektywy?
M.W.: Tak. Mam córkę, co wiele rzeczy mi ułatwia. Byłem też nauczycielem, więc spotkałem bardzo wiele dziewczynek w tym wieku. Być może gdybym był kobietą, byłoby mi łatwiej, ale trudno powiedzieć, czy efekt byłby lepszy. Uważam, że nie ma tak dużych różnic pomiędzy dziewczynkami a chłopcami w takim wieku.


Martin Widmark gościł w Warszawie z początkiem bieżącego miesiąca. 5 czerwca w księgarni Moda na Czytanie odbyło się „straszne” warsztatowe spotkanie Stwórz swojego potwora, podczas dzieci od okiem pisarza tworzyły swoje potwory.
We współpracy z oficyną Mamania, wydawcą serii książek o upiornej agentce Nelly Rapp, na Są komiksy dla dzieci promowałem spotkanie.
Widmark odpowiedział na zestaw pytań, które zostały zadane przez uczestników konkursu, w którym można było zgarnąć komplet czterech książek o Nelly Rapp. Wspólnie z panią Agatą Aleksandrowicz (z Mamania) uznaliśmy, że nagroda poleci do Zuzi (córki pani Joanny Grądzkiej). Dziękuję wszystkim za udział w zabawie i przesłane pytania.

sklep{książki autora z serii Upiorna agentka Nelly Rapp można kupić tu: klik! klik!}

Reklamy

Tagged: , , , , , , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Przy pisaniu i czytaniu można robić przerwy – Martin Widmark odpowiada na pytania at Kopiec Kreta.

meta

%d blogerów lubi to: