Cyrrus-Mil

19/04/2016 § Dodaj komentarz

Nieukończone arcydzieło

CyrrusOd jakiegoś czasu komiksy urodzonego w 1951 roku niemieckiego artysty Andreasa Martensa ukazują się w naszym kraju dość regularnie. I dobrze. W końcu należy on do grupy niezwykle ważnych i wpływowych twórców. Śmiało możemy powiedzieć o jego dziełach, takich jak Rork, Koziorożec czy Arq, że należą do klasyki komiksu europejskiego. Trochę inaczej przedstawia się sprawa z dziełem Cyrrus-Mil, które ukazało się u nas za sprawą oficyny Egmont Polska.

Cykl pierwotnie miał składać się z trzech albumów, zostały one zamówione u Andresa przez Les Humanoïdes Associés. Pierwszy ukazał się 1984 roku, a trzy lata później wyszedł Mil, czyli środkowa część trylogii. Trzecia część, mająca nosić tytuł Dian, nigdy się nie ukazała. A szkoda, tym bardziej, że miała być wspólnym dziełem Andreasa oraz panów: Ugolino Cossu, Philippe’a Foerstera i Philippe’a Bertheta – każdy miał przygotować pewną ilość plansz. W latach 90. ubiegłego wieku prawa do wspominanych komiksów nabyła oficyna Delcourt, która w 1993 roku wydała zbiorczy Cyrrus-Mil. Edycja polska oparta została na tym wydaniu.

Bohaterem Cyrrusa jest młody archeolog Cyrrus Foxe, 05-Cyrrus-Milna prośbę przyjaciela, angażujący się w prace wykopaliskowe na terenie niedawno odkrytej budowli, znajdującej się gdzieś w USA w środku pustyni. Znaleziony przez przypadek obiekt jest bardzo stary. Jego pochodzenie i przeznaczenie nie jest znane. Badacze przypuszczają, że kiedyś była to świątynia. Cyrrus, wraz z przyjacielem, próbuje rozwikłać zagadkę głównej sali świątyni, która być może jest komnatą grobową. Dla młodego archeologa zadanie okazuje się ponad siły, ponieważ co rusz traci przytomność, a gdy się budzi, to znajduje się w zupełnie innym miejscu i czasie. Świat przedstawiony zaczyna się rwać, składać z niepasujących do siebie epizodów.

Fabuła, jeśli rozłożyć ją na poszczególne elementy składowe, nie jest aż tak skomplikowana. Czytelniczy odbiór został jednak świadomie zakłócony przez autora. Utrudniają go eksperymenty formalne, nielinearne prowadzenie opowieści oraz zakłócenia czasu. Zapoznajemy się z akcją niechronologicznie. U początku poznajemy środkową część historii, a ostatnia plansza jest właściwie początkiem historii. Akcja zatacza koło. Andreas dodatkowo żongluje układem kadrów kolorowych i czarno-białych. To przemieszanie pomaga Cyrrus-Milczytelnikowi właściwie rozstawić wydarzenia w czasie. Taki sposób prowadzenia narracji wymusza od odbiorcy uważnego śledzenia wydarzeń, cierpliwości i powtórnego przekartkowywania do przodu i do tyłu, aby uzyskać pełny i spójny obraz wydarzeń.

Akcja drugiej części, rozpoczyna się sześćdziesiąt lat po wydarzeniach przedstawionych w głównej linii fabularnej Cyrrusa. Tym razem protagonistą jest postać, uprzednio pełniąca epizodyczną rolę. Aktualnie wiekowy Jerome Bachmann, należący do grupy aktorów, wokół której toczyła się część wydarzeń z pierwszego albumu, zostaje „wezwany” przez świątynię. Bachmann przenosi się w czasie, ląduje się w prehistorycznej przeszłości, w czasie, kiedy „narodziła się” świątynia, a humanoidalne stwory posługiwały się językiem symboli graficznych.

W kilku miejscach Mila mamy bezpośrednie nawiązania do poprzedniego tomu, które pomagają czytelnikowi odpowiedzieć na niektóre pytania, ale także piętrzą się nowe zagadki. Cyrrus MilZnów mamy zestaw kadrów kolorowych i czarno-białych, jednak tym razem Andreas daje odpocząć czytelnikowi, akcja toczy się na dwóch planach czasowych, które zostają rozróżnione poprzez użycie (lub nie) koloru.

Cyrrus-Mil to komiks, o którym śmiało możemy powiedzieć, że jest modelem do samodzielnego składania. Wymaga od czytelnia pełnego zaangażowania w lekturę. W zamian otrzymuje historię, w której głównym bohaterem jest „czas”. A całość podana została w typowej dla Andeasa dopracowanej oprawie graficznej, która charakteryzuje się pionowymi, pociągłymi kadrami, ostrą kreską i zdeformowanym przedstawieniem postaci. Szczególnie układ kadrów świetnie oddaje klimat zagubienia w opowieści i czasie.

Andreas {właśc. Andreas Martens} (sc. & rys.), „Cyrrus-Mil”, przeł. Maria Mosiewicz, Klub Świata Komiksu – album 876, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2015.

[scenariusz: 4+, rysunki: 5+, kolory/cienie: 5]
[polecam także lekturę recenzji albumu Koziorożec #6: Atak: klik! klik! oraz Koziorożec #5: Sekret: klik! klik!

Andreassklep {komiks można kupić tu: klik! klik!}
gildiaRecenzja napisana dla serwisu Gildia Komiksu, klikać :tu: tak! :tu:

Reklamy

Tagged: , , , , , , , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Cyrrus-Mil at Kopiec Kreta.

meta

%d blogerów lubi to: